Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzisiaj czuje się...


Gość katrin123

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Interesowałas się, chciałaś kiedyś tatuaż?

Ja mam tatuaż i zanim go zrobiłam dałam sobie kilka lat na zastanowienie się zarówno co do wzoru, umiejscowienia i samej pewności co do tego czy rzeczywiście go chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Catriona napisał(a):

Ja mam tatuaż i zanim go zrobiłam dałam sobie kilka lat na zastanowienie się zarówno co do wzoru, umiejscowienia i samej pewności co do tego czy rzeczywiście go chce.

No to bardzo dobrze, na plus dla Ciebie wyszło. Ale niektórzy podchodzą z zabawą tam gdzie mogą 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Ale niektórzy podchodzą z zabawą tam gdzie mogą 

Spoko, ja mam to gdzieś. Nie ja wydam kilka stów na nieprzemyślany tatuaż, który za krótszy lub dłuższy czas będę chciała usunąć o ile się da w ogóle, albo zostanę z czymś co za pół roku/rok/dwa lata przestanie mi się podobać a będzie w miejscu tak widocznym, że wykluczy z możliwości podjęcia pracy np. w instytucjach publicznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Wtf co ma jedno do drugiego. Tatuaże można wywabic jak się chce. Poza tym delikatne tatuaże, tatuaze ze smakiem nie szpeca.

To jest indywidualna kwestia czy szpecą czy nie. Wiadomo, że ważne, by się podobały właścicielce/właścicielowi natomiast jeśli np. ja uważam, że ją oszpeci to pewnie może być nas więcej. Dlatego to powinna być baaardzo świadoma decyzja. Ale każdy żyje swoim życiem i robi to co czuje, że powinien robić. Ja tylko daję sygnał, że może lepiej chwilę jeszcze poczekać. Bo zrobić zawsze można. A usunąć jest już trochę trudniej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Catriona napisał(a):

Spoko, ja mam to gdzieś. Nie ja wydam kilka stów na nieprzemyślany tatuaż, który za krótszy lub dłuższy czas będę chciała usunąć o ile się da w ogóle, albo zostanę z czymś co za pół roku/rok/dwa lata przestanie mi się podobać a będzie w miejscu tak widocznym, że wykluczy z możliwości podjęcia pracy np. w instytucjach publicznych.

Ja kiedyś widziałam urzędniczke z wielkim widocznym tatuażem na ręce. W sumie nie ma co się tym przejmować jak w urzędach pracują tylko po znajomości xD ale pomijając to czemu jesteś taka pesymistka? Może właśnie ktoś będzie miał miłe wspomnienia z tym tatuażem, może się będzie podobał. Już lepiej być realista, może tak może nie 

Teraz, MicMic napisał(a):

To Verinia chce na mord.. Znaczy na buzi sobie jebnąć go? Heeee? 

Nie rozumiem, nie rozumiem, nie rozumiem idei tatuaży. Po chuja, po chuja, po chuja, po chuja, po chuja. To tylko ciało, omg omg omg omg omg. 

Nie chce na buzi chce na szyi. Ja też kiedyś bym chciała na szyi, na palcu, i nad dupa, i pod zebrem. W sensie te miejsca mi się podobają do tatuaży 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale pomijacie tu kluczową kwestię w tej dyskusji. Mi nie chodziło o sam fakt, że tatuaż fajny albo nie fajny, jest spoko albo nie spoko.

Tylko chodzi mi o timing w którym ta decyzja została podjęta. I obecny stan, czy aby na pewno jest w pełni pod kontrolą. I mówię to tylko naprawdę z całą sympatią i troską.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, MicMic napisał(a):

O, właśnie, dobre xd

To jak wiejski tuning 😛

 

Nie będę mówić kto jest wiejski

 

2 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Ale pomijacie tu kluczową kwestię w tej dyskusji. Mi nie chodziło o sam fakt, że tatuaż fajny albo nie fajny, jest spoko albo nie spoko.

Tylko chodzi mi o timing w którym ta decyzja została podjęta. I obecny stan, czy aby na pewno jest w pełni pod kontrolą. I mówię to tylko naprawdę z całą sympatią i troską.

Rozumiemy. Niepotrzebna dyskusja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tatuaże zawsze coś mówią o wytatuowanym. Te na szyi też. Więc moim zdaniem jeśli tatuaż jest zgodny z charakterem, jeśli ktoś ma taką potrzebę, to niech robi – oznaczy się w ten sposób i każdy będzie wiedział, z kim ma do czynienia. Osoby zgodne charakterem to przyciągnie i będzie dla nich fajne, osoby niezgodne będą wiedziały, żeby unikać, a przecież o to w życiu chodzi, żeby przyciągać osoby, które są z nami zgodne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spoko, ludzie... fajna dyskusja w sumie XD już się czuję lepiej, musiałam się przespać z jedną rzeczą. To jednak nie urojenia, tylko pewna sprawa którą musiałam ogarnąć. Ale myślę, że się udało. Urojenia u mnie wyglądają zupelnie inczaej, ale lęk miewam wieczorami ostatnio to fakt. ale wiele się zmienia ostatnio, samo, że biorę lek mounjaro i dużo inaczej jem itp. Trochę to szok dla organizmu. Sama psychiatra mowila, ze dopiero mozna na pewnej stabilizacji u mnie poprosić o te zastrzyka rodzinnego itp. badania i w ogole.

 

NO dobra...

 

co do tatuażu

 

to bzardzo mocny symbol dla mnie, cholernie ważny, sentyment też, ale i zapowiedź czegoś nowego. Długo, by tłumaczyć, ale o tym tautażu marzę od dobrych parę lat. Po pewnym czasie w końcu uznałam, że nie będę dłużej główkować nad tym tatuażem, tylko go zrobię 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, cynthia napisał(a):

To ciepło się ubierz jak będziesz wychodziła bo dzisiaj przypiździło i u nas :P 

Wiem, wiem ;) mnie bardziej zastanawia jak ja dojadę w poniedziałek do pracy skoro w dzień ma być -11, w nocy jeszcze zimniej, to stawiam że PKP rano uzna, że żodyn nie pojedzie😅 tym bardziej, że już w tym tygodniu nie dojechałam w jeden dzień do pracy. Niby mój pracodawca nie robi problemów, bo to nie moja wina i nawet mi takich dni nie odciąga z urlopu ani nic, ale no nie ma co przeginać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Tatuaże zawsze coś mówią o wytatuowanym. Te na szyi też. Więc moim zdaniem jeśli tatuaż jest zgodny z charakterem, jeśli ktoś ma taką potrzebę, to niech robi – oznaczy się w ten sposób i każdy będzie wiedział, z kim ma do czynienia. Osoby zgodne charakterem to przyciągnie i będzie dla nich fajne, osoby niezgodne będą wiedziały, żeby unikać, a przecież o to w życiu chodzi, żeby przyciągać osoby, które są z nami zgodne.

Właśnie tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Catriona napisał(a):

Wiem, wiem ;) mnie bardziej zastanawia jak ja dojadę w poniedziałek do pracy skoro w dzień ma być -11, w nocy jeszcze zimniej, to stawiam że PKP rano uzna, że żodyn nie pojedzie😅 tym bardziej, że już w tym tygodniu nie dojechałam w jeden dzień do pracy. Niby mój pracodawca nie robi problemów, bo to nie moja wina i nawet mi takich dni nie odciąga z urlopu ani nic, ale no nie ma co przeginać.

Prawda, ale to nie twoja wina, ze jest taka pogoda. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostałem od psychiatry na lekooporną depresję medikinet 20 i concertę 36. Obydwa leki po dwie tabletki. Mam diagnozę ADHD oczywiście, ale bałem się uzależnienia. Jako druga osoba w kraju dostałem refundowane spravato i nic. Miałem import docelowy z refundacją 10 róznych leków na co NFZ wydało ponad 5 milionów złotych i nic nie pomoglo. Mam szczęście, że jestem członkiem MENSY, nieźle psychomanipuluję i potrafię wysępić refundację. Żałuję, bo przez mój lęk przed metylofenidatem straciłem tyle lat. Po 5 dniach objawy depresyjne minęły. Dodatkowo biorę brintellix 20 mg i off label lekarz przepisał mi mała dawkę oksykodonu na lekooporną depresję. W ciągu tygodnia osiągnąłem remisję. Tyle dorbego, że mamy dziurawe prawo i lekarz pisze mi wszystkie leki na ryczałt, NFZ refunduje import docelowy (tu zasługa mojej elokwencji i lania wody o rzekomo złej sytuacji finansowej. Jestem bardzo zamożna osobą, ale czemu mam płacić duże peiniądze za leki, skoro refunduje się np. Ozempic?) Pierwszy tydzień, w którym chce mi się żyć odkąd pamiętam. Lekarz jest niesamowity, bo dobiera mi najnowsze, eksperymentalne leki z USA i przyjmuje na NFZ. Fakt, że to znajomy, więc nie muszę czekać na wizyty i mam darmowe teleporady, ale napawa mnie to optymizmem. NFZ jednak nie jest sknerą :D Pierwszy raz z przyjemnością zrobiłem sobie wycieczkę Maserati - oczywiście jechałem powoli ze względu na oksykodon. Ten lek jest ekperymentalnie stosowany w małych dawkach w depresji i kosztuje mnie tylko kilka złotych. :DDD Nie traćcie nadziei. Ja wysgrałem z lekooporną depresją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×