Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Asembler

Kobieta zależna od innej?

Rekomendowane odpowiedzi

Podam dwa przykłady. Jeden z przeszłości, nie utrzymuję kontaktu.

A. była pracowita, zaradna, cierpiała na nerwice i anemie, cierpiała na zaburzenia odżywiania, często wymiotowała. Na pierwszy rzut oka zaradna i samodzielna. Z racji wieku nie miała jeszcze męża, wówczas nie miała nawet chłopaka. Jej przyjaciółka miała męża, mieszkanie, mówiła jej wszystko co ma robić, tamta jej słuchała i działała często na swoją niekorzyść. Wzięła nawet zupełnie niekorzystną dla siebie pożyczkę prywatną chociaż miała lepsze alternatywy i sytuacja tak bardzo jej do tego nie zmusiła. Często spała u tej przyjaciółki, chciała spędzać z nią dużo czasu, to już było bardzo dziwne, nasza wspólna znajoma powiedziała, że od kiedy poznała "tamtą" zerwała kontakt z wieloma znajomymi nawet zredukowały silną znajomość między sobą, jak sytuacja była nieciekawa to ta dziewczyna po prostu spała w dzień, spała u tej "złej" przyjaciółki, to musiało być dziwne, małżeństwo i inna dziewczyna w drugim pokoju słuchająca się swojej guru, wolała tam być jak w swoim mieszkaniu. To było dawno, nie zależy mi na niej i nie mam kontaktu, ale ukuła mi się taka analogia do czegoś innego.

 

Obecna dziewczyna na której mi bardzo zależy od długiego czasu jest zależna od swojej trochę młodszej i jeszcze dziewczęcej przyjaciółki. Mówi mi dużo o niej. Często się kłócą bardzo mocno, a po Byłem na randce to tamta z zazdrości dzwoni, jako że pod wpływem chwili i w ogóle między nami była dobra chemia to dziewczyna nie odbierała, ale za którymś telefonem odebrała, wiedziała że jest ze mną, było na głośnomówiącym, myślałem że będzie "no cześć gidze jesteś", "co robicie" itd, było tylko niskim tonem: "Ty, pamiętaj, na 22 masz mnie zawieźć, no, tylko się nie spóźnij, no", pod wpływem chwili powiedziała mi "ale zazdrosna hihihi", ale już po przebywaniu z nią później straciła trzymanie mojej strony. Na "imprezach" tamta często upija się bardzo mocno i "moja" ją odprowadza, odwozi, opiekuje się. Niby żartuje że tamta to jest jak małe dziecko, ale to już nie jest śmieszne. Bywają teksty: "wiesz, może to głupio zabrzmi, ale ta dziewczyna wiele dla mnie znaczy", niby gówniażeria, ale ja już jestem zagubiony, nie ma mowy żebym miał tyle siły by teraz stawiać ultimatum "albo ja albo ona", przez telefon (na ogół po paru piwach) tamta potrafi zabrać "mojej" telefon i krzyczeć "ej, miało nie być rozmów, teraz jesteś ze mną, uwaga połączenie zakończone hehehe", "ej a kto dzwoni....powiedz mi!!!!!!!!", tamta "zła" jest ogółem prosta, grubiańska, dużo pije, przeklina, nie ma chłopaka, beka itd. Teraz szukałem pewnego adresu w archiwum rozmów i akurat po sąsiedzku była fraza jak "moja" pisze "wiesz, czasem mam już jej dość, czuję się jak w jakimś chorym związku, tego nie rób, nie wychodź, teraz to odłóż, wiem że to głupie", bywało że pod wpływem kłótni z tamtą była cała zapłakana, rozklejona, a za parę tygodni "to stare dzieje, jest ok, my się tak tylko kłócimy", dochodziło do tak mocnych sytuacji, że na biwaku tamta po pijaku zaczęła rozbijać szklane butelki z zazdrości, że "moja" będzie na spać na materacu przy jakiejś koleżance której tamta nie lubi, albo teksty do mnie "nie myśl sobie że twój królewicz będzie siedział na przednim siedzeniu w samochodzie, to miejsce jest dożywotnio moje hahahaha".

 

Pierwszy przykład napisałem w poszukiwaniu analogii do drugiego, bo ta druga to aktualne i mi bardzo zależy. Patrząc z boku można powiedzieć "widocznie jej to nie przeszkadza że ma taką koleżankę, nic nie zrobisz", "z tej sytuacji wygląda że dla ciebie tutaj nie ma miejsca na razie", "to wszystko jest bardzo dziecinne, zajmij się kimś dorosłym" - to byłby bardzo smutny scenariusz. Rzeczywiście dzienne, ale staram się to wszystko rozgryźć, podałem bardzo konkretne przykłady by oddać istotę sytuacji, bywało wręcz tak, że "moja", która ma niskie poczucie własnej wartości, dużo przeszła i za wszelką cenę nie chce czuć się samotna, jest zamknięta w sobie, co by wiele tłumaczyło, płakała że nie chce pojechać z uwaga rodzicami i wujkiem na wakacje na tydzień bo tamta się obrazi i odgraża że ten tydzień chciała pojechać pod namioty, to już było tak absurdalne że brak słów, długo myślałem że jestem wręcz wkręcany, ale nie.

 

Acha "moja" to póki co nie jest moja dziewczyna, jesteśmy w fazie "obwąchiwania się", jej zależy itd itd, świadczą o tym pewne czyny, na które nie temat, ale możliwa jest aż taka zależność? Jak to psychologicznie wytłumaczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo materiałów jest o kobiecie zależnej od męża, chłopaka, że ten ją bije, a ona i tak zawsze wraca - takie sytuacje spotykam w życiu codziennym, nie jest to norma, ale dla mnie to jest coś co można łatwiej wytłumaczyć, jeszcze ten pierwszy przykład zależność od innej kobiety, która jest silniejsza, stabilniejsza, ustatkowana - to też mi przechodzi przez rozum, ale taki przykład? Nawet pracują razem i razem chodzą na zmiany przy pracy zmianowej. Ta "moja" codziennie podwozi tamtą bo nie ma innego połączenia o wczesnej godzinie (niby racja), a po kłótniach często płacz i histeria "tamta nie chce mi często nawet zwracać za benzynę, widzisz jaka jest, no masakra, zero wdzięczności", a po pewnym czasie "już ok, nie było tematu" i tak to wraca regularnie co pewien czas. Zależność od osoby młodszej, głupszej, mniej atrakcyjnej, bardziej grubiańskiej, o którą ciągle trzeba dbać, a bo tu się upije, a tu nie ma jak wrócić, a tu coś zgubi, a tu teraz to by chciała taki film obejrzeć, a tu ...co za czarna komedia ... z łakomstwa tak łapczywie jadła zapiekankę że znowu wymiotuje...no może starczy tych przykładów, ale myślę że niektóre przekraczają granice, szkoda że jej nie podciera, ale już wyciąganie z samochodu z pijanym nieznajomym, który po pijaku zaliczył wypadek za parę minut albo bieganie po papier do sklepu czy hotdoga już było.

 

Czytam o osobowości zależnej, często bierze się to z chęci zrzucenia odpowiedzialności za własne życie, decyzje na kogoś innego, kto w zamian za uległość przejmie ten obowiązek, tutaj jednak o niczym takim nie może być mowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×