Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
WuDoE92

Witam ponownie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Postanowiłem drugi raz napisać w tym dziale nie z powodu tego, że mój poprzedni post jest nieaktualny ( witam-t31839.html ), ale dlatego że potrzebuje przelać swoje myśli/uczucia na zewnątrz. A jako że minęło dużo czasu od poprzedniego postu można to przyjąć jako przywitanie :)

Przez te ostatnie 5 lat wiele w moim życiu się działo. Skończyłem studia, znalazłem fajną grupę znajomych, znalazłem pracę w zawodzie co dawało mi dużo satysfakcji, ale w dalszym ciągu nie potrafiłem się z tego cieszyć. Pomimo tego, że mam kilku znajomych to przy nich ubierałem maskę osoby, której na niczym nie zależy. Bałem się powiedzieć o swoich problemach, nie rozmawiałem o tym z nikim choć tego bardzo potrzebowałem. Wmówiłem sobie, że tylko będąc osobą "pewną siebie" inne osoby mnie zaakceptują i że to jest coś normalnego. Każde zdarzenie, które szło nie po mojej myśli sprawiało że czułem duży lęk przed tym, ze inne osoby mogły to zauważyć i mnie na podstawie tego ocenić. Swobodnie odnajdywałem się w sytuacjach mi już znanych, ale duży lęk wywoływały u mnie wszystkie nowe sytuacje. Pewnie gdybym nie został zwolnionym z pracy w październiku 2015 roku nadal żyłbym w ten sposób.

Ten dzień w którym zostałem zwolniony zapamiętam na długo. W tym dniu posypały się moje plany związane ze studiami, pewność siebie spadła do zera, pojawiło się uczucie że jestem beznadziejny. Nie miałem ochoty na rozmowę z kimkolwiek mimo, że w głębi chciałem aby ktoś po prostu przyszedł i mnie wysłuchał.

W grudniu 2015 postanowiłem pójść do psychologa. Nie wiedziałem wtedy o rodzajach psychoterapii nie wiedziałem też czego oczekiwać. Wybrałem pierwszy lepszy numer z ogłoszenia i pojechałem, co było jedną z lepszych decyzji. Trafiłem na stosunkowo młodą osobę ( na oko 30 lat) i bardzo atrakcyjną (o tym wspomnę później). Powiedziała, ze pracuje w nurcie psychodynamicznym, co mnie wtedy kompletnie nie interesowało i nawet nie chciało mi się sprawdzić na czym ta terapia polega. Pierwsze 6-8 miesiecy minęło na duzym dystansie w stosunku do terapeutki mimo że mówiłem o krępujacych sytuacjach to nie potrafiłem jej zaufać. Bałem się jej oceny. Nie widziałem też w tym czasie żadnych efektów terapii nic w moim życiu się nie zmieniało. Nie widziałem sensu terapii, głownie chęć porozmawiania z kimkolwiek i atrakcyjność terapeutki mnie przy terapii trzymało. Pracy w tym czasie też nie szukałem, utrzymywali mnie wtedy rodzice. Po tych cięzkich miesiącach coś zaczęło się zmieniać, zacząłem widzieć siebie w lepszym świetle, zacząłem chodzić na rozmowy kwalifikacyjne początkowo bez rezultatów. Wreszcie udało mi się znaleźć staż w urzędzie skarbowym po którym do dziś tam pracuje (choć pewnie do czerwca, ale nie chcę o tym teraz pisać). Zmieniłem też podejście do znajomych. Zaczęło mi to przeszkadzać, że cały czas grałem przed nimi kogoś innego i po prostu ta relacja do dziś nie daje mi satysfakcji, ale mam problem z poznawaniem nowych osób i chyba tylko dlatego mam z nimi kontakt cały czas.

Trochę zboczyłem z tematu terapii, a chyba o tym chcę głównie napisać. Po tych kilku miesiącach zacząłem czuć więź z terapeutką. To uczucie poczułem pierwszy raz w życiu i mimo, ze nie rozumiałem co się ze mną dzieje to bardzo mi się to podobało. Pierwszy raz zacząłem mówić o sobie bez poczucia zagrożenia ze strony innej osoby. Podczas jednej z sesji kompletnie się rozkleiłem czego nigdy wcześniej nie zrobiłem. Wiele razy nawet teraz wkurzam się na terapeutke i często mam wrażenie, ze ona mnie nie rozumie. Teraz jestem w trakcie chyba najtrudniejszego momentu w terapii. Jakoś od początku tego roku zacząłem czuć, że się zakochałem w terapeucie. Zacząłem mieć fantazje seksualne i głownie myślę o swojej terapeutce. Przez pewien czas nie chciałem o tym mówić, bałem się przerwania przez nią terapii. Od jakiegos czasu rozmawiamy tylko o moich uczuciach w stosunku do niej i mimo, że nadal nie potrafię sobie z tymi uczuciami poradzić to wiem, że to jest pewien etap i że dam sobie z tym radę.

Wiele spraw opisałem bardzo ogolnie nie starczyłoby czasu na opisanie wszystkiego. Nadal zmagam się z wieloma lękami i długa droga przede mną, ale wiem ze trafiłem na odpowiednią osobę i mam wiarę w to że sobie z tym poradzę. Napisałem tutaj dlatego, że brakuje mi osoby z którą mógłbym o tym porozmawiać i nie przez forum, ale w realu. Ale nie oczekuje niczego szczególnego po tym wpisie, być może posłuży mi to forum jako autoterapia. Po prostu mam potrzebę pokazania swoich emocji na zewnątrz.

Chcę tutaj pozdrowić jedną osobę z forum z którą spotkałem się wczoraj. Dziękuje Ci za to, że mogłem powiedzieć o swoich problemach, bardzo mi to pomogło.

 

PS. mam nadzieję, że mój wpis nie jest zbyt chaotyczny i liczę na jakieś pytanie jeśli takie macie, pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedziałem jej o wszystkim co myślę łącznie z tym, że mam fantazje seksualne z nią w roli głównej :) Powiedziała mi coś w stylu, że w ten sposób uciekam od ciężkich tematów poruszanych na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Powiedziałem jej o wszystkim co myślę łącznie z tym, że mam fantazje seksualne z nią w roli głównej :).
:shock: jak nie kazała Ci spadac to moze tez ma ochote, a serio to dziwna terapeutka...po taki wyznaniu jezeli jest profesjonalna powinna Ci pokazac drzwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiedziałem jej o wszystkim co myślę łącznie z tym, że mam fantazje seksualne z nią w roli głównej :).
:shock: jak nie kazała Ci spadac to moze tez ma ochote, a serio to dziwna terapeutka...po taki wyznaniu jezeli jest profesjonalna powinna Ci pokazac drzwi.

 

Może się mylę, ale czy czasem podczas terapii psychodynamicznej nie pojawiają się różne uczucia w stosunku do terapeuty? Ja podczas terapii przerabiałem na prawdę mnóstwo sprzecznych emocji. Od wkurzenia i wręcz niechęci do właśnie zauroczenia/miłości teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

WuDoE92, ogolnie zasada jest taka ze w takim przypadku zazwyczaj sie poleca innego terapute, ale moze zalezy jej na Twojej kasie...za wizyte. Poza tym psychodynamiczna jest krotka terapia a doczytałam ze chodzisz juz powyzej 8 mcy, w kazdym razie jezeli babka bylaby dobra to po 1) juz powinienes zakonczyc te terapie z sukcesem po 2) jw napisałam-drzwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomyliłaś terapie, bo psychodynamiczna należy do terapii długo trwających.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×