Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
날라리

Psycholog/pedagog z nerwicą?

Rekomendowane odpowiedzi

Od długiego czasu zastanawiam się nad tym, co chcę ze swoim życiem robić. Zawsze bałam się, że dokonam złego wyboru lub nie dam sobie rady na studiach.

Nie zdałam sesji na poprzednim kierunku , co tylko wzmogło moje lęki i wątpliwości we własne umiejętności. Jest wiele rzeczy, którymi się interesuję. Uwielbiam sztukę, lecz nie mam talentu do rysunku czy aktorstwa. Kocham muzykę, jednak mojej rodzinie poskąpiono słuchu muzycznego. Interesuję się kulturą Chin i Korei, jednak na taki kierunek musiałabym wyjechać z domu rodzinnego (rozłąka z psem i przyjaciółmi bardzo mnie do tego zniechęca).

 

Ostatnia kwestia to moje zainteresowania psychologią i pedagogiką. Wiele osób mówi, że nadawałabym się do obu tych zawodów.

 

W liceum pracowałam z zuchami (dzieci w 1-3kl. SP). Nie mam problemów w kontaktach z dziećmi. Przygotowywanie zabaw i zajęć dla dzieci sprawiało mi wiele radości, a opieka nad nimi była dla mnie raczej relaksem niż przykrym obowiązkiem. Będąc z dziećmi na tyle skupiałam się na ich bezpieczeństwie i dobrej zabawie, że zapominałam o swoich nerwach i lękach. Co mnie przytłoczyło to nadmiar obowiązków- zrezygnowałam z zuchów gdy na horyzoncie pojawiła się matura i studia. Strach przed zbyt wieloma zobowiązaniami mnie przerósł, zaczęłam się uczyć, gdyż istniało realne zagrożenie, że nawet nie zdam matury.

 

Z drugiej strony psychologia. W swoim życiu przeżyłam samobójstwa dwóch kochanych osób- siostry, gdy byłam w podstawówce, oraz przyjaciela ( który pomógł mi w najtrudniejszym momencie życia ) dwa tygodnie temu. Płakałam, denerwowałam się, nie spałam wiele nocy, godzinami o nim rozmyślałam. Pogrzeb był dla mnie oraz naszych wspólnych znajomych jak koszmar. Jednak gdy ceremonia się skończyła, a ja wypłakałam wszystkie łzy które miałam w zanadrzu, zobaczyłam jak załamani są inni moi znajomi. To był moment w którym coś we mnie przeskoczyło. Zaczęłam rozmawiać z każdym, pocieszać, wysłuchałam każdego z nich, nie myślała o sobie widząc ich smutek. Już wcześniej rozważałam karierę psychologa. Moja mama, szkolna psycholog oraz znajomi zawsze mówili, że może przez to wszystko przez co przeszłam lepiej zrozumiem innych. Pytając szkolną psycholog o opinię ta powiedziała,że "mam w sobie wiele empatii a ludzie naturalnie mi ufają". Zawsze byłam tą osobą, do której ludzie przychodzili po poradę. Znając mnie zaledwie parę godzin ludzie opowiadali mi o swoich sekretach, a dla mnie było radością, że po długiej rozmowie ludzie zawsze zostawiali mnie z lepszym samopoczuciem. Chcę pomagać ludziom, chcę by nieszczęśliwych ludzi było jak najmniej na świecie.

 

Wiem jak trudne i wymagające są zarówno zawód psychologa jak i pedagoga. Ale może właśnie tędy droga? Może zamiast uciekać do innych miast powinnam zmienić siebie i znaleźć coś w czym się spełnię?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba poniekąd o to chodzi w życiu, aby czerpać przyjemność z jak największej ilości rzeczy. Napisałaś że lubisz pomagać innym przez swoje rady, czy też mentalne wsparcie, więc zastanów się jakie są realne przeszkody i dokonaj wyboru. Nikt Ci nie da gwarancji na to w czym się najbardziej będziesz czuła spełniona, również nie masz takiej ilości czasu, aby przefiltrować każdego z zawodów które są według Ciebie interesujące. Chciałbym jeszcze dodać że nie musisz być obdarzona wrodzonym talentem do muzyki, bądź malarstwa, te osoby mają względnie łatwiejszy start, ale nie czyni ich to ustawionych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zalezy jak się na to zapatrujesz, ja pracuje w tym zawodzie kilkanascie lat tyle ze z chorymi dziecmi i latwo nie jest. Jezeli masz taki poglad ze wystarczy pocieszenie to sie grubo mylisz, ale kazdy wybiera swoja droge.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to jednak dość dziwne jak osoba zaburzona nie dająca sobie rady z sobą idzie na psychologie. To znany narcystyczny mechanizm i iluzja która na wstępie dyskwalifikuje taką osobę jako kogoś kto będzie umiał samodzielnie myśleć. Najpierw trzeba by samemu sie ogarnąć a nie zapychać ten deficyt wiedza którą sie nie wprowadzi w życie.

Mogłabyś mieć też dosyć ciężko gdy sama byś przechodziła terapie już jako psychoterapeuta. Pytania czemu matka nie zapobiegła zabiciu się siostry. czy uważasz ze ten feler występuje też u ciebie i tak dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kontrast, a osoba z chorym sercem nie moze isc na kardiologa itd, wiesz ile lekarzy ma schize i kroja ludzi...A poza tym to mit ze ktos ma problemy to leci na psychologie, jak sie ktos nie nadaje do zawodu (a nie siedzi wylacznie za biureczkiem i słucha za 200 zł raz na mc wynurzen) to szybko wyleci z ramy. Ja juz widziałam mase zdrowych, ktorzy rady nie daja i nawet w trakcie praktyk dają dyla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, No widzisz to ciekawe jak sobie daja rade ci niestabilni emocjonalnie jak stabilni dają dyla. osoba z chorym sercem to co innego niz osoba z chorym umysłem, bo osoba z chorym sercem jak słusznie nie zauważyłaś nie podejmuje decyzji sercem więc to porównanie wiele mówi, jak wiele próbuje wytłumaczyć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Uwazam ze ludzie z tzw chorym umysłem sa bardziej wrazliwi na krzywde innych bo sami jej doswiadczyli. Tyle, ze to działa w dwie strony na minus i na plus, zalezy w która sie pojdzie. Za to "zdrowi" to jest temat rzeka...taki Breivik podobno został uznany za poczytalnego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jezeli masz taki poglad ze wystarczy pocieszenie to sie grubo mylisz, ale kazdy wybiera swoja droge.

 

 

 

Oczywiście, że tak nie myślę, to by było mocno nielogiczne i naiwne. Zdaję sobie sprawę jak to działa, wiem że nie uratuję każdego człowieka na świecie. 90% moich problemów to trudność ze znalezieniem sensu życia, takie głupie gadanie 20 latki. Nie chcę być Panią za biureczkiem która tylko trzepie pieniądze. Nie chcę być jedynm z tych studentów psychologii którzy wybierają kierunek "bo spoko praca, bo mama mówi że to dobry zawód dla kobiety, bo czysto i na swoim". Z drugiej strony nie można oczekiwać, że ktoś przed studiami będzie znał wszystkie tajniki rozmowy i terapii, bo na studia idzie się żeby się uczyć i rozwijać to w czym jesteśmy dobrzy. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pytania czemu matka nie zapobiegła zabiciu się siostry. czy uważasz ze ten feler występuje też u ciebie i tak dalej.

 

Te pytania odeszły ode mnie już kawał czasu temu. Przez trzy lata biegałam od psychologa do psychologa, każdy z nich zamiast rozmowy dawał mi jakieś ćwiczenia relaksacyjne i rachunek. Nigdy nie dostałam porad, jak radzić sobie ze stratą, nigdy nie usłyszałam wyjaśnień, które 14 letniemu dziecku mogły by pomóc zrozumieć sytuację. Sama doszłam do tego, że nie jestem moją siostrą, że moje życie nie musi być takie same. Nie wisi nade mną żadna klątwa rodu, tym bardziej zrozumiałam to po śmierci przyjaciela. Nie obwiniam losu, Boga, jego rodziny, przyjaciół czy mnie samej. Nie dam się tak łatwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś poznałam świetnego człowieka, facet zajmuje się terapią ludzi uzależnionych od narkotyków i alkoholu. Sam powiedział, że tak dobrze idzie mu w pracy bo niegdyś to on był tym nastolatkiem żyjącym na dworcu, uzależnionym od niewiadomo jakiego syfu. Był na dnie, gdy w trakcie odwyku postanowił zostać terapeutą większość ludzi go wyśmiała. A tu proszę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak tylko ludzie po przejściach który sa terapeutami przechodzą po studiach swoja własną terapie, gdzie takie rzeczy sa wyciągane, przerabiane. Do tego taki gość musi 5 lat nie pic i być stabilny aby uzyskać certyfikacje. Psycholog nie musi chyba tego przechodzić, wiec można iść zaburzonym na psychologie, takim skończyć i takim pomagać innym co w przypadku terapeuty nie przejdzie. Jest tak ze ludzie którzy przechodzą terapie czasem nie chcą być już terapeutami bo widza to, ze to miała być taka chęć pomocy sobie. Dlatego lepiej przejść terapie przed takimi wyborami aby potem komuś nie zmarnować życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×