Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
alonewolf

Bardzo niska samoocena :(

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

Jestem nowy. Znalazłem tutaj wątek związany z problemem, który też mnie dotyka i postanowiłem napisać i ew. poradzić się.

 

Mam 25 lat i od pewnego czasu totalnie nie radzę sobie ze sobą, a dokładnie z moją samooceną lub jej całkowitym brakiem. Ostatnio w moim życiu wiele się wydarzyło. Miałem czasem spadki nastroju, dopadały mnie małe chandry jesienne, ale raczej szybko mijały i było wporządku. Nie wiem jaka będzie reakcja na to co tutaj piszę, bo niestety już zderzyłem się z rzeczywistością, obelgami i wysmiewaniem ze wzglądu na to kim jestem :(

 

Ponad pół roku temu moje życie zmieniło się całkowicie. Praktycznie od tego czas jestem najszczęsliwszy na świecie. Poznałem bliską mi osobę i poprostu...pokochałem!

Nie będę tutaj pisał jak bardzo i co czuję, bo to kwestia indywidualna. Ja wiem jedno, że swiata poza tą osobą nie widzę i sam nie wierzę, że spotakało mnie szczęście poznania tak wspaniałej i wartościowej osoby, perfekcyjnej pod każdym względem i poprostu takiej ,,do życia" ( naprawdę mógłbym tutaj pisać godzinami)

W zwązku z tym postanowiłem zaryzykować w życiu i zrobić coś raz dla siebie. Oderwać się od szraego życia, w którym popełniałem błędy, zamponieć o wszystkim co bolało, o wszytkim co w życiu nie wyszło, uciec i zacząć wszystko od nowa! Podjąłęm decyzję, że wyjeżdżam z domu i szukam pracy, a jednocześnie chcę zamieskzać z osobą którą kocham. Przed wyjazdem postanowiłem, że znajdę pracę w nowym miesjcu i będzie wszystko ok, byle być blisko ukochanej osoby. Wszytko szło dobrze. Powoli zacząłem poszukiwać pracy, nie dokuczała mi tęsknota za domem, za starym miejscem, za ludźmi których nam. Długo szukałem i z biegiem czasu zaczęły mnie dopadać jakieś spadki nastroju, małe ,,deprechy", obawy, a moja samoocena zaczęła spadać. Tak naprawdę podtrzymywało mnie tylko to, że mam tą ukochaną osobę przy sobie, która mnie ciągle wspiera i we wszytkim mi pomaga i tylko ona jedna nie pozwala mi rozpaść się całkowice. Było źle do tego stopnia, że zaczałem myśleć o jakimś lekarzu. Był to dlamnie szok bo nigdy w życiu nie przeżywałem takiego czegoś. Najgorsze, że bałem się o to, że zepsuje się coś miedzy mną i partnerem. W końcu coś znalazłem na siłę , ale praca okazała się totalnym niewypałem i zwyczajnie po krótkim czasie zwolniłem się ( do czego także namawiał mnie partner, który widział że się tam wykańczam i że przez to nie jestem szczęśliwy). Minęły święta i od nowego roku miałem się wziąść za siebie od nowa. I tutaj pojawił się główny problem. Straciłem jakąkolwiek motywację do wszytkiego! Nie wiem czemu! Nie mogę się skupić na niczym! Totalnie straciłem wiarę w siebie! Jestem ciągle niezadowolony, krytykuję się przy każdej możliwej rzeczy, nawet gdy coś mi wyjdzie to i tak uważam, że powinno być lepiej. Czuję się bezwartościowy, gorszy, nie umiem określić swoich potrzeb, tego co co potrzebuję. Z wszytskiego rezygnuję pod pretekstem braku umiejętności! Nie potrafię szukać pracy bo każde ogłoszenie traktuję jako ,, tam się nie nadaję, tam sobie nie poradzę, to nie dla mnie, tego nie umiem, tam mnie nikt nie przyjmie" Mam ciągle przytłaczające poczucie winy, chodzę smutny i wstydzę się! Najgorszy jest jednak problem w tym, że tak bardzo się boję,że stracę ukochaną osobę! Kocham na życie i czuję że jestem kochany, ale wiem ze takie sytuację nie są dobre! Tak bardzo się boję, ale JA NAPRAWDĘ NIC NIE POTRAFIĘ ZROBIĆ, bo mi brakuje sił i wmawiam sobie że to sie zle skonczy, zmiast walczyć. Takie moje samopoczucie przenosi sie w nasze zycie, bo zamiast wieczorem wspolnie spedzac miło czas jak kiedyś, siedzimy oboje cicho, próbujemy rozmawiac, mamy obniżony nastrój. A najgorsze że przeze mnie partner tez chodzi smutny i przygnębiony. Czuję że też mu ciezko w pracy, że ta sytuacja go przytłacza. Ciągle próbuje mi pomóc ale ja nic nie robię. Wszytko niszczę, wszystko co udało nam się zbudować to ja rozwaliłem. Tutaj już nie chodzi o mnie, ale ja nie potrafię mu spojrzeć w oczy bo wiem ze przeze mnie jest źle!On mnie ciągle uświadamia o uczuciu ale ja i tak sobie wmawiam ze wszytsko zniszczyłęm, ze odebralem szczescie. Nie zasłużył sobie na to!

Czuję się gorszy od niego, niezdarny. Czasem wolę się wycofac z czego, bo boję się ze mogę mu przyniesc wstyd. Jest bardzo inteligentny, mądry, skończył szkołę, studia, ma świetną posadę, otacza się inteligentnymi ludzmi a ja jestem takim burakiem przy nim. Nie chcę żeby czuł się przy mnie źle, wstydził. Jest taki zaradny, wszytsko umie, na wszystkim się zna, A ja czuję się jak wrzód na d*pie :(:(

Czuję że wszyscy dookoła są kimś. Studiują, zarabiają, mają świetne posady, a ja?..... mam skonczoną tylko szkołe srednią, nie potrafię znaleźć pracy i nadaję się tylko do zamiatania chodników.

Czuję że wszystko zepsuję, tak bardzo się tego boję! boje się rozpadu związku, bo tak bardzo kocham i tylko dziś to mi zostało :( A może pownienem przyjąć porażkę na klatę i przestać ranić tą drugą osobę, Ten ktoś nie zasługuje na takie coś! Zasługuje na wszystko co najlepsze, a ja tego nie mogę dać... :(

Boję się takiej bezradności, bo nie wiem jak to będzie się rozwijało :( Juz sam nie wiem czego to wina. Może za dużo rzeczy naraz na mnie spadło...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

alonewolf, rany, jestes taką typowa baba w zwiazku gejowskim. Troche wez na wstrzymanie z tą egzaltacja na temat partnera -nikt nie jest idealny i nawet jak sie nie uda to koniec swiata. Pierwsze milosci to zawsze idealne, wspaniałe do czasu problemów, bla bla bla. To ze nie masz studiów nic nie ma do rzeczy, niektorzy po zawodowce wiecej w Pl zarabiaja niz ludzie po studiach. Chyba Twoje oczekiwania w zderzeniu z rzeczywistoscia nie wypalily. Miało byc pieknie, cukierkowo a tutaj szare zycie, trzeba chodzic do pracy itd. Zreszta jak facet taki ideał to niech Cie utrzymuje i ma swietna posade, a idz na kursy, szukaj innej pracy. Wcale z postu nie wynika ze realne powody by miec niska samoocene, dobrym wyjsciem byłoby tez zapisanie sie do psychologa i byc moze spojrzenie na ogól spraw z innej perspektywy. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×