Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość sailorka

Spieprzone dzieciństwo a schizofrenia

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Czy jeśli ktoś miał spieprzone dzieciństwo, mimo że rodzice nie pili, ale były różne inne złe rzeczy, to może to być przyczyną schizofrenii? Czy spieprzone dzieciństwo wystarczy, żeby zaklasyfikować sie jako DDD?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja miałam 17 lat, jak dostałam pierwszej psychozy, ale w zasadzie to chorowałam już wcześniej, tylko nie miałam diagnozy, bo nikt nie zabrał mnie do psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponoc polaczenie czynnikow srodowiskowych i pewne predyspozycje genetyczne, a element wyzwalajacy to stres, zwlaszcza przewlekly. W sumie w nerwicach i depresjach stres tez jest powodem tych chorob. A czym jest spieprzone dziecinstwo( jezeli miedzy rodzicami nie ma milosci do siebie i dziecka, kloca sie, nie okazuja akceptacji, zrozumienia dziecku, nie pozwalaja na okazywanie emocji, zwlaszcza zlosci czy agresji, nie musi byc alkoholu zeby bylo dysfunkcyjnie) to dla dziecka ogromny stres, albo nawet krotka rozlaka niemowlecia z matka, ponoc tak podwyzsza kortyzol, ze determinuje zmiany w mozgu juz na cale zycie. U osob ktore zatrzymaly sie emocjonalnie na wczesnym etapie rozwoju, tak do 3 roku zycia przez jakas traume( schizoidalne, paranoiczne, border-line), tez wystepuja stany psychotyczne, takze niedojrzalosc emocjonalna ma swoj wplyw( chociaz nie jest to nigdy pelna schizofrenia). Ja osobiscie w dziecinstwie miedzy 6 a 8 rokiem zyciem, mialem pojedyncze przypadki omamow, widzialem duchy i znieksztalcone twarze, ale dochodze do wniosku, ze tak sie dzieje jesli ktos nie radzi sobie z wlasnymi emocjami na skutek wlasnej niedojrzalosci. Jakies 2 lata temu mialem rowniez urojenia ksobne i wlasciwie od czasu dalej sie zdarzaja, chociaz nie mam juz podejrzen, ze ktos kombinuje mi cos za plecami.

 

Takze moim zdaniem stres, glowny winowajca, niedojrzalosc emocjonalna. Jednak jesli ktos duzo sie stresuje, ma zaburzona osobowosc, ale nie ma predyspozycji do tej choroby( genetyka) to raczej nigdy nie rozwinie sie schizofrenia, raczej jakas depresja, nerwica. Takie moje male skromne zdanie.

 

Sailorka, piszesz, ze chorowalas juz wczesniej, przed 17 rokiem zycie? Jak to sie objawialo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przede wszystkim byłam tzw. trudnym dzieckiem. Do tego interesowałam się obsesyjnie teoriami spiskowymi. A jako kilkuletnie dziecko miałam koszmary i różne zwidy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mowilas o tym swoim rodzicom? Ja bylem zamkniety w sobie cale zycie, dopiero od niedawna otwieram sie na ludzi, swiat. Swoje problemy emocjonalne, zawsze ukrywalem przed matka, takze nie przypominam sobie zebym mowil o koszmarach, ktore mialem w dziecinstwie, o tych duchach czy znieksztalconych twarzach. U mnie ze wzgledu na wczesnodziecieca traume, wyrobilem sobie brak zaufania do matki( najblizszej osoby) i w zwiazku z tym do wszystkich innych ludzi, a szczegolnie kobiet. Zamknalem sie w sobie i zawsze wszystko dusilem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałam "spieprzone dzieciństwo" i uważam, że w dużym stopniu temu właśnie zawdzięczam schizoobjawy, które zresztą w dzieciństwie u mnie wystąpiły. tzn. pierwszy i właściwie ostatni rzut psychozy miałam w okresie wczesnomłodzieńczym, w czym widzę raczej jakąś formę obrony <- ucieczka przed wrogim światem zewnętrznym w świat wewnętrzny, nie mniej wrogi (?) niż coś co można by było naukowo zbadać, opisać, przypisać "do" (...) poza tym już we wczesnym dzieciństwie - w wieku lat kilku, nie nastu, w okresie "przedchorobowym" (no, no... wbrew sobie to trochę napisałam bo w sumie nadal pewna nie jestem CZYM jest choroba o której mowa, i czy w ogóle JEST; choć nie uogólniając - nie znam waszych historii - w historii mojej choroba to była - nie była - niebyła <- nawet w oczach psychodiagnostyków: schizofrenia/schizotypia) miałam jakieś tam niby-objawy, tzn. było we mnie coś, co zapewne zostałoby nazwane, wrzucone do jakiegoś psychiatrycznego schizo-worka (prawdopodobnie) gdybym została zaprowadzona "do nich" PRZED (choć i tak zbyt wcześnie mnie tam wysłano jak sądzę i zbyt wcześnie/zbyt szybko podiagnozowano, ale pomijając, nie wiem, nie mam pewności co by było gdyby nie). nie neguję wpływu genetycznego, choć go raczej nie podkreślam, nie przeceniam, bo przeceniane toto w dzisiejszych czasach wytłumaczeniem wszystkiego się staje. głęboko wierzę i wierzyć chcę, że umysł jest czymś WIĘCEJ, czymś PONAD materią, czymkolwiek by nie był, niematerią jest(em) JA.

 

co do tej dojrzałości/niedojrzałości (emocjonalnej) to ja np. na pewno dojrzała w tamtym czasie nie byłam, ani też po "tamtym czasie" właściwie <- w sensie, że nigdy nie byłam... i w sumie nie jestem do dziś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To może inaczej... czy żeby być DDD muszę mieć jakieś specyficzne objawy, czy sam fakt ciężkiego dzieciństwa wystarczy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba trzeba mieć jakieś objawy, właściwie to nie wiem, chyba trzeba (?) mówi się głównie o problemach emocjonalnych (nie chorobach/zaburzeniach psychicznych) prawdopodobnie dotyczących/skupionych wokół tego, czego doświadczyło się w dzieciństwie <- możliwe, że chodzi też o pewnego rodzaju nieprawidłowe wzorce (zachowań, czy funkcjonowania w ogóle), o jakieś specyficzne mechanizmy obronne, które dziecko przyjmuje/w które ucieka i które w dorosłym życiu nadal stosuje niezależnie od potrzeby/niepotrzeby - sytuacji (jakieś schematy/fiksacje, niezmienne, utrwalone sposoby reagowania [postawy, postrzeganie, myślenie, działanie itp]). w sumie to chyba wszystko (lub wszystko prawie) można podciągnąć pod objaw DDD, jeśli się jest DDD, a z definicji, lub z rozumienia dosłownego raczej "się jest" ;) jeśli pochodzi się z tzw. "dysfunkcyjnej" rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schizofrenia sama w sobie raczej nie ma przyczyn w czynnikach zewnętrznych, to są geny lub wrodzone zmiany w mózgu. Wydarzenia z dzieciństwa mogą mieć wpływ na przebieg schizofrenii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, Jesli problemy któregoś z członka rodziny rzutowały na jej charakter/funkcyjność to tak. Z tym, ze pewnie matka siedząca w necie jest lżej postrzegana niż ojciec pijacy wieczornego drinka ale to chyba chodzi o to kto bardziej zaniedbywał lub czy nie wywoływał takich emocji przez które ktoś zaniedbywał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy jeśli ktoś miał spieprzone dzieciństwo, mimo że rodzice nie pili, ale były różne inne złe rzeczy, to może to być przyczyną schizofrenii? Czy spieprzone dzieciństwo wystarczy, żeby zaklasyfikować sie jako DDD?

Wystarczy. Rodzina patologiczna to taka gdzie wlasnie jest pijanstwo, bicie itd. dysfukcyjna to taka gdzie nie ma bicia, ale np. brak wzajemnego szacunku, milosci itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×