Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nuth.red

miętę czuję .

Rekomendowane odpowiedzi

nie wiem, pod co to podpiąć ... czy pod zaburzenia odżywiania, czy pod uzależnienia, czy pod nerwice .

ale niech już będzie tu, najwyżej gdzieś się przeniosę [lub wyniosę, jeśli będzie potrzeba ;)]

 

 

otóż tak .

mój problem jest dość nietypowy . od zawsze borykam się z różnego rodzaju jedzeniowymi perypetiami, po długiej podróży trochę się pozmieniało, trochę sobie krzywdy narobiłam, dorobiłam się problemów z żołądkiem i nerwicy [mogę szerzej opisać, jeśli ktoś ma jakieś pytania] . od kilku miesięcy mam też problem z poruszaniem się komunikacją miejską, zwyczajnie duszę się i mnie mdli, kiedy jadę tramwajem/autobusem . znalazłam na to sposób, i to jest początek mojej zguby .

jak w temacie : czuję miętę .

miętowe cukierki, dropsy, gumy do żucia . i do momentu, kiedy to było takie sobie żucie gumy podczas jazdy, to było dobrze . teraz praktycznie nieustannie mam w ustach coś miętowego, bez takiego miętusa czuję panikę i duszę się pięć razy bardziej . sama sobie ten los chyba zgotowałam, i kompletnie nie wiem, jak z tego wyjść - tak, jestem specjalistką od uzależniania się od absurdalnych rzeczy . nie wiem, czy zmieniać dietę i naprawiać żołądek, czy rzucać palenie, czy pracować nad nerwicą która już sobie przecież dawno poszła, czy co mam zrobić .

a pytam teraz, bo właśnie zamierzam iść spać ... i uświadomiłam sobie, jak bardzo niepewnie czuję się, nie mając przy łóżku paczki miętusów w razie nagłej potrzeby w środku nocy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nuth.red, Hej...

 

Lubisz się uzależniać. Większość ludzi tak ma. Niektórym to nie przeszkadza. Przeszkadzać zaczyna w momencie, kiedy dezorganizuje lub utrudnia funkcjonowanie.

Myślę, że jesteś żywiołową Istotką, dlatego też nie możesz trwać w bezruchu. Nawet buzią musisz ruszać. Może szukasz takich zastępników, uspokajaczy, które mają wprowadzić Cię w stan pseudo - spokoju... tego nie wiem.

Może masz dość niepoukładania, bałaganu i harmideru, więc zaczyna Tobie brakować stabilizacji?

No i dużo lęku masz w sobie... da się wyczuć.

Nie wiem co doradzić... może to, żeby zacząć walczyć o tą stabilizację? Tylko od czego zacząć?

Myślę też, że od niepewności o jutro można popadać w stany lękowe... Zgodzisz się ze mną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

strzał w dziesiątkę prawie ze wszystkim, co napisałaś :)

co do stabilizacji - w porównaniu z całym tym rokiem i z poprzednim, przez ostatnie dwa miesiące poukładało mi się w życiu na tyle, że śmiało mogę powiedzieć - tak dobrze ustawiona to nigdy nie byłam !

ale i w tym coś pewnie jest, poza świadomością, że mam gdzie mieszkać i za co na spokojnie żyć, wszystko inne to jednak wielka niewiadoma .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
poza świadomością, że mam gdzie mieszkać i za co na spokojnie żyć, wszystko inne to jednak wielka niewiadoma .

To jest naprawdę dużo, jak na początek, a nawet i środek ;)

 

Co do tematu, ja jestem uzależniona od kropli miętowych, które wszędzie ze sobą noszę. A dokładniej noszę 2 buteleczki - jedną z oryginalnymi kroplami, a drugą z wodą, do której w razie potrzeby mogę nakropić sobie parę kropli i popijać rozcieńczone. Miałam już taką fazę za dzieciaka, potem wiele lat spokoju i jakieś 3 lata temu wróciłam do tej metody. Bywały dni, że musiałam kilka razy dolewać wody do tej drugiej butelki, a krople miętowe miałam na tydzień. Obecnie, choć nadal noszę ze sobą moje buteleczki, w sumie rzadko z nich korzystam, a sam smak mięty nie jest już tak pociągający dla mnie ( np. gumę do żucia wybieram jabłkową :lol: ). Z każdego przyzwyczajenia można się wyzwolić, ale na to potrzeba czasu i czasami warto słuchać swojego organizmu, tego czego on w danej chwili potrzebuje. Skoro Tobie póki co służą te miętusy, to nie widzę powodu, dla którego miałabyś z nich na siłę rezygnować. Co Ci to da ? Pewnie będziesz tylko bardziej nerwowa, jak ja, kiedy zorientuję się, że nie zabrałam ze sobą moich kropli, mimo iż i tak ich ostatnio nie używam :bezradny: Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
strzał w dziesiątkę prawie ze wszystkim, co napisałaś :)

co do stabilizacji - w porównaniu z całym tym rokiem i z poprzednim, przez ostatnie dwa miesiące poukładało mi się w życiu na tyle, że śmiało mogę powiedzieć - tak dobrze ustawiona to nigdy nie byłam !

ale i w tym coś pewnie jest, poza świadomością, że mam gdzie mieszkać i za co na spokojnie żyć, wszystko inne to jednak wielka niewiadoma .

 

Więc teraz przyszedł czas na stabilizację zawodową. Może zapisz się do szkoły, może studia etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też lubię mięte.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Messiah, serio ? Ale w jakiej postaci ? ( pasta, gumy do żucia, cukierki, czy może zwykłe ziółka )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Arasha, ziółka, babuszka zawsze mi parzyła mięte z miodem i cytryną w dzieciństwie. Mam takie aromatyczne i ciepłe wspomnienia przez to. :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

uczę się, trochę pracuję dorywczo, robię duuuużo rzeczy .

no i z jednej strony wiem, że jak zacznę to głupie uzależnienie powstrzymywać to będzie ciężko na początku... a z drugiej strony, niby to niegroźne, niby mi nie szkodzi, a męczy mnie strasznie, odbiera dużo radości z życia .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bez przesady ... jeszcze nie słyszałam, żeby komuś mięta odebrała radość życia. Po prostu nie skupiaj się na tym tak bardzo i nie rób niczego na siłę, to może po jakimś czasie Ci się to samo wyciszy i da spokój. Ewentualnie możesz próbować stopniowo ograniczać, żeby sobie niepotrzebnych stresów nie fundować ( możesz np. dzielić gumę na pół, ja tak robię - przegryzam Orbitkę - pół wędruje do buzi, a pół do torebeczki na potem, jest i ekonomicznie i zdroworozsądkowo :D )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odbiera radość to może faktycznie zbyt mocno powiedziane, ale jest to uciążliwe .

chociaż może to dlatego, że uważam się za wolnego człowieka i męczy mnie świadomość zależności od czegokolwiek [bądź też kogokolwiek] . co jest doskonałym połączeniem z moją skłonnością do dziwnych uzależnień .

 

ale nikt nie mówił, że będzie łatwo !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×