Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Beatrize

Nienawiść do własnej siostry

Rekomendowane odpowiedzi

Mam starszą siostrę. Nienawidzę jej, bo:

-wyjechała do Anglii się dorobić i po 5 latach wróciła w ciąży, urodziła dziecko i przez to moje życie (i życie całej rodziny) stanęło na głowie.

-całe życie cała uwaga rodziców była poświęcona jej, bo ona się buntowała a ja musiałam być ta rozsądna i sobie radzić sama

-ona całe życie udaje niezaradną, moi rodzice muszą za nią myśleć, załatwiać wszystko

-jak byłam mała biła mnie i była jak bomba - nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie złością, agresją - teraz przez nią i przez ojca jestem lękliwa

-przez to, że nagle wróciła i urodziła dziecko nie skończyłam studiów dziennych, bo nagle pojawiło się w domu małe, chorowite, płaczące po nocach cholerstwo

Jak ją widzę dostaje dreszczy, a widuję codziennie, bo oczywiście Kubuś (jej syn) jest ciągle u rodziców gdzie mieszkam.

Z jednej strony mam do niej wielką złość, a z drugiej wstyd mi, że coś takiego czuję do własnej siostry i do niewinnego niczemu dziecka. I co ja mam z tymi uczuciami zrobić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam u pani psycholog jednej. Na początku było ok ale później jakoś nie potrafiłam się przy niej otworzyć. Było mi wstyd przed nią ujawnić jakim jestem złym człowiekiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jesteś złym człowiekiem, to ona jest dysfunkcyjna :smile: Wiem to bo moja matka robiła to samo, high five.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychologowie i psychiatrzy słyszeli tyle wstydliwych rzeczy, że nic ich nie zdziwi :-) Nie przejmuj się tym; poszukaj kogoś empatycznego, przed kim mogłabyś się otworzyć. Nie każdy terapeuta "przypasuje" pacjentowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i ona jest dysfunkcyjna, ale ciężko mi z tą sytuacją. Muszę ją widzieć prawie codziennie. Rozmawiać z nią i zachowywać się normalnie, bo ile można się gniewać... Z jednej strony też nie całkowicie jej wina, że miała dziecko.. wpadki się zdarzają. Z jednej strony ja i moi rodzice jej (i jej syna) nie chcą w domu, nie lubią, a z drugiej musimy pomagać, bo dziecko, bo pracy nie ma. I przez to mój dom to piekło. A ja się nie mogę wyprowadzić narazie... bo muszę skończyć szkołę, której nienawidzę już.

 

-- 25 lis 2014, 20:14 --

 

cheiloskopia, tak myślę, może wrócić do tej pani. Wytłumaczyć sobie, że muszę jej powiedzieć wszystko.. Ona była najbliżej i na NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z doświadczenia wiem, że kiedy nie lubi się własnego terapeuty, podświadomie można negować każdy jego wniosek. Ale nie zaszkodzi spróbować :-) Jeśli ta Pani nie pomoże wtedy dopiero rozejrzysz się za innym specjalistą :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zobaczymy jak będzie z terminami bo pod koniec roku to może kiepścizna być

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak próbowałam umówić się na nfz wyznaczono mi termin za dwa i pół miesiąca... Porażka jest jeśli o służbę zdrowia chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami to mam ochotę iść do psychiatry, niech mi da leki, zacznę je brać i mi będzie wszystko jedno co się dzieje wokół mnie.. już raz tak miałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beatrize czuć nienawiść do własnej siostry i jej dziecka... Nie wyobrażam sobie. A w jakim jesteś wieku?

Ja najmocniejsze uczucie jakie czułem do kogoś z rodzeństwa to niechęć, ale to było chwilowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beatrize to jesteś w moim wieku, to jestem tym bardziej zdziwiony...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba trochę jestem jak zaszczute zwierzę, takie co jak już nie wie co ma zrobić to gryzie. Albo jestem niedojrzała emocjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj dziewczyno, nie kajaj się tak. Mówisz, że Cie biła, Ty byłaś młodsza, nigdy nie miałaś okazji prawidłowo wyrazić tej złości, jaką do niej czułaś. Skumulowało się w Tobie. Nie masz co się winić, z rodziną niestety tak bywa.

A że udaje niezaradną, to cóż... jej sposób na życie. Ty możesz mieć lepszy nie robiąc z siebie sieroty i czuć sie bardziej pewna siebie. Dobrze, że podjęłaś chodzenia do psychologa, może pomoże Ci sie zneutralizować na to. Powodzenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mówi się, że pierworodny zazwyczaj ma najgorzej... Że młodsze rodzeństwo ma więcej uwagi, bardziej jest rozpieszczane...

Niestety chyba tak nie zawsze jest. Trochę solidaryzuję się z tobą Beatrize, ale od tytułu wątku odcinam. Moje doświadczenie tylko trochę pokrywa się z twoim, ponieważ mój brat mimo jego wad jest jedną z najważniejszych dla mnie osób.

 

Ale czaję, miałem trochę podobnie. Agresywna matka, bratu udało się w miarę szybko uciec z domu dzięki czemu zyskał pewności siebie, przestrzeni życiowej. Ja musiałem z moją świętej pamięci matką, tym zaburzonym prawdopodobnie borderowym (lub w inny sposób głęboko emocjonalnie zaburzonym) bydlęciem, zostać dłużej. Niestety.

 

W moim przypadku twoja lista mogłaby brzmieć w ten sposób:

 

-wyjechał ale niedaleko urodziło mu się dziecko i przez to moje życie (i życie całej rodziny) stanęło na głowie.

-całe życie cała uwaga rodziców była poświęcona jemu, bo on się buntował a ja musiałem być tym rozsądnym i radzić sobie samemu, a kiedy sobie nie radziłem (czyli zazwyczaj) byłem tym złym, gorszym.

-on całe życie udawał średniozaradnego (mimo dobrej pracy załatwionej przez matkę), moi rodzice musieli płacić, załatwiać wszystko i się zachwycać

-jak byłem mały biła mnie i poniżała, aż do czasu, gdy dorosłem potem się bała uderzyć, ale raniła słowami ile wlazło.

 

A kiedy kiedy zachorowała, a później umierała na złośliwy nowotwór musiałem przy niej robić i znosić jej skurwysyństwo razy 4, ale przetrwałem.

Też nie polecam. Oczywiście ukochanego starszego synka nie było przy niej wtedy, gdy chorowała, ani wtedy, gdy umierała. Ale w sumie miał szczęście.

 

-- Śr lis 26, 2014 2:38 am --

 

Do teraz dzisiaj, gdy wspominam jak wyła z bólu i próbowała spać na siedząco, aby mniej ją bolało (nie chciała łykać tramalu, bo nie dawał jej ulgi a czuła się gorzej i miała koszmary a niczego innego jej nie zapisywali) i próbowała tak zasnąć na fotelu, okrywała się kocem i z łokciami na stole... Pocieszałem ją, ale to dziwne, bo mogłem jej dopierdalać psychicznie tak jak ona dowalała mi. Nie przyszło mi na to na myśl, ale z drugiej strony... Ona nigdy nie krępowała mi się dojebać kiedy byłem w najgorszej formie psychicznej, właśnie wtedy dowalała bardziej (borderowe ścierwo). Gdy nie byłem w pracy musiałem słuchać cały dzień jej odruchów wymiotnych, jęczenia, słuchać o tym, że jej się śnią koszmary.

Wiedziałem, że to się odbije na mnie i niestety odbiło, przyswoiłem wszystkie jej objawy w swojej nerwicy. Jeszcze jakby było warto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Niestety rodzice mimo ze sie zarzekaja ze kochaja rowno swoje dzieci, to tez jedno bardziej hołubia a drugie nie. Uwazam ze w takiej sytuacji nie trzeba sie ogladac na to co było, tylko starac sie byc szczesliwym. Lepiej wyciagac wnioski z cudzych bledow niz samemu je popełniac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beatrize, Ja Wcale Nie Uważam, że Twoja Podstawą Wobec Siostry Jest Godna Potępienia. W Twojej świadomości Całe życie Była Ona Faworyzowana Przez Rodziców, Co Musiało Budzić Niesamowita Złość, Zazdrość I Cały Wachlarz Innych Uczuć. Takie A Nie Inne Nastawienie WNioslas Po Prostu Z Dzieciństwa... Potrzeba CI Tylko OGarnietego Terapeuty, Który Pomoże Poradzić Sobie Z Narastająca Nienawiścią. Jeszcze Raz Polecam PsychoDrame

:)

 

-- 26 lis 2014, 10:38 --

 

Werty, Moja Matka Wielokrotnie Powtarzała Mi, że Nie Ma Córki; Ma Tylko Syna I To Dla Niego Będzie Dom, W Którym Mieszkamy, On Dostanie Działki Po Ojcu, Dla Niego Zapisze Wszystko.A Ja Wyjdę Z Niczym. Zamknęła Się Dopiero Po Zawale I Operacji Na Serce, Bo JaK Przyszło Co Do Czego, Ja Się Musiałam Nią Zająć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co to za madrala marudzi ' ja nie rozumiem, jak mozna nienawidzic siostry'. Skoro autorka watku tak czuje, to mozna.

Nie, nie jestes zla osoba, ani pewnie nawet nie masz zaburzen psychicznych. Zauwazylam, ze ten polski obyczaj mieszkania razem jak dlugo sie da, z rodzicami, rodzenstwem, dziadkami nikomu nie wychodzi na zdrowie.

Kobieto, skoro cie ponizali i wykanczali i nadal to robia - droga wolna. Sama tak zrobilam, znalazlam popoludniowa prace i studiujac dziennie wynajelam z chlopakiem pokoj w mieszkaniu studenkim. I bylo super, ciasno i glosno, ale koniec terroru mamusi i babci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za słowa otuchy :) Pomogła mi świadomość, że nie tylko ja czuję coś niedobrego do swojej rodziny.

znalazlam popoludniowa prace i studiujac dziennie wynajelam z chlopakiem pokoj w mieszkaniu studenkim
Renya, Mam takie marzenie właśnie żeby się wyprowadzić. Ale muszę poczekać do końca szkoły, bo rodzice mi za nią płacą i muszę ją skończyć, bo będą mieli słuszne pretensje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

OK, rozumiem, to moze zamiast do psychologa, ucz sie i zyj, ale wszystko poza domem...? Idz czytac do biblioteki, znajdz jakies dodatkowe zajecia, kluby, kilka godzin pracy, wracaj do domu w umotywowanej ostatecznosci. Ja tak robilam, zeby przetrwac. Oczywiscie po powrocie uwaga systemu 'dom to nie hotel'. Nalezy to zlac i ewakuowac sie nastepnego poranka na 12 godzin ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do psychologa i tak spróbuje się zapisać, bo co mi szkodzi. Teraz też albo mnie w domu nie ma, albo się zamykam w pokoju

 

-- 26 lis 2014, 19:43 --

 

W sumie to sami rodzice mi nie przeszkadzają, oni są ok i dogaduję się z nimi jakoś. Tylko obecność mojej siostry i siostrzeńca sprawia, że wszyscy są zdenerwowani

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pomogła mi świadomość, że nie tylko ja czuję coś niedobrego do swojej rodziny

 

Przyznam się, że ja osobiście nienawidzę swojej babki. Mieszka 2 km ode mnie i dość często jestem narażona na przypadkowe spotkanie jej na ulicy. Staram się tego unikać, ale nie zawsze mi się udaje. Kiedyś może nazwałabym to antypatią albo niechęcią, jednak po terapii, kiedy jestem bardziej świadoma swoich uczuć z przykrością muszę stwierdzić, że jej po prostu NIENAWIDZĘ. Źle jej nie życzę, ale dobrze wcale.

 

-- 26 lis 2014, 20:07 --

 

Pomogła mi świadomość, że nie tylko ja czuję coś niedobrego do swojej rodziny

 

Przyznam się, że ja osobiście nienawidzę swojej babki. Mieszka 2 km ode mnie i dość często jestem narażona na przypadkowe spotkanie jej na ulicy. Staram się tego unikać, ale nie zawsze mi się udaje. Kiedyś może nazwałabym to antypatią albo niechęcią, jednak po terapii, kiedy jestem bardziej świadoma swoich uczuć z przykrością muszę stwierdzić, że jej po prostu NIENAWIDZĘ. Źle jej nie życzę, ale dobrze wcale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robisz problem z niczego... jak małe dziecko tupasz nóżką bo ktoś kto sobie nie radzi skupia uwagę otoczenia...albo chcesz jak reszta rodziny jej pomóc albo zajmujesz się swoim życiem...

czego jej zazdrościć?

 

 

nie mogłaś pójść na studia dzienne... no straszne...

niektórych nie stać na to by studiować w ogóle...

co to za problem pójść do pracy i samemu na to zarobić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
robisz problem z niczego... jak małe dziecko tupasz nóżką bo ktoś kto sobie nie radzi skupia uwagę otoczenia...albo chcesz jak reszta rodziny jej pomóc albo zajmujesz się swoim życiem...

czego jej zazdrościć?

 

 

nie mogłaś pójść na studia dzienne... no straszne...

niektórych nie stać na to by studiować w ogóle...

co to za problem pójść do pracy i samemu na to zarobić?

 

Zero zrozumienia, naprawdę... Chyba taki już urok użytkowników ninejszego forum, że nie potrafią radzić sobie z sytuacjami dla innych prostymi, prawda? Nie na tym powinno to polegać, żeby dziewczynę hejtować.

 

Jak małe dziecko tupie nóżką... no straszne... Otóż niektóre zaburzenia na tym właśnie polegają, że człowiek w kwestii przeżywania niektórych sytuacji emocjonalnie zamyka się na pewnym etapie z dzieciństwa i nie potrafi sobie sam z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×