Skocz do zawartości
Nerwica.com
Azazel

Nie mam pojęcia co mi siedzi w głowie.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

 

no więc... jak by to ująć. Nie mam pojęcia od czego zacząć. Pewnie się zdziwicie ale mam problem sam ze sobą ;). Dzieje się tak niech zgadnę... odkąd pamiętam. Postaram się opisać to jak najbardziej klarownie i by nie brzmiało to jak jakaś specyfikacja sprzętu na aukcji. Mam problemy z komunikacją z ludźmi na stopie koleżeńskiej, intymnej czy jakiejkolwiek bliższej, w sensie przy takiej osobie którą można było określić jako w jakiś sposób "wartościową"... po prostu by było miło i normalnie. Najgorzej jest podczas konfrontacji z nową osobą (znajomi znajomych czy np osoba która mi się spodoba podczas spontanicznej sytuacji) . Nie potrafię zainteresować lub nawet stwierdzić czy ktoś jest zainteresowany kontaktem ze mną, w zasadzie robię wszytko by tak się nie stało gdyż z góry zakładam najgorsze scenariusze. Wynika to raczej z mojej niskiej samooceny i odbierania sytuacji w taki sposób, że gdy zaczynam nad nią rozmyślać wygląda na coraz bardziej karykaturalną i pogłębia się moje przekonanie o tym jakim jestem śmieciem. W efekcie czego nigdy nie dochodzę do wniosków które mogły by mi pomóc w przyszłości. Gdy już dochodzi do nazwijmy to przesadnie konwersacji, robię wszytko by rozmowa była jak najkrótsza lecz nie w taki sposób by druga osoba poczuła sie jakoś z tym źle, co staje się dla mnie priorytetem czuje się jak bym głaskał ładnie wkurw..go misia cofając się tyłem na bezpieczną odległość. Zaczynam się wtedy denerwoac, strasznie przeszkadza im obecność osób trzecich, czuje się jak bym był w centrum uwagi z czym się czuję cholernie źle. Gdy juz jest po wszystkim wyciszam się i co jakiś czas uderza mnie fala emocji do tego stopnia, że strasznie sie napinam, zaciskam pięści i oczy. Czuje ulgę porównywalną z złapaniem powietrza po podtapianiu się i nagle jak bym dostał z paralizatora. W ten sposób neutralizuje jakoś negatywne emocje jeśli chodzi o czas rzeczywisty. Kawałek później wpadam po prostu w tragiczny dół i użalam się nad sobą. Zachowuje się jak zombie, nic mnie nie cieszy. Jestem cholernie senny i nie rozwijam pasji, zainteresowań do tego stopnia, że teraz mam wątpliwości powiedzieć czy w ogóle jakies posiadam. Z tego z co zdążyłem się dowiedzieć wygląda mi to na depresje. Zawsze myślałem, że to normalne i jestem po prostu jaki jestem. Lecz od jakis 1,5 zaczęło mnie się pogłębiać. Myśli samobójcze, odtrącanie innych. Powolne odcinanie się od środowiska. Pierd..na samotność... tadam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli pojawiły się myśli samobójcze, to na pewno depresja lub inne zaburzenie. Myślę, że warto zastanowić się nad fachową pomocą dobrego terapeuty :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pieniądze nie są potrzebne, wszystko można załatwić na NFZ. A jeśli nie masz czasu, to cóż - widocznie nie widzisz, jak bardzo potrzebujesz pomocy. Nikt nie zrobi tego za Ciebie, decyzję trzeba podjąć samemu... Bez terapii i tak nic się nie zmieni. Niemniej jednak - trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×