Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lukasz_92

Potrzebuję jak najszybszej pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Bardzo proszę Was o pomoc, do dobrego terapeuty w Krakowie.. kogoś kto specjalizuje się w DDD.

Może być prywatnie, cena nie ma znaczenia. Nie mogę sobie poradzić z depresją, leki nie działają.

 

Nigdy nie umiałem właściwie poprosić o pomoc, zawsze to był dla mnie wstyd - ale teraz jest mi wszystko jedno już.

Błagam o pomoc! Nienawidzę swojego życia... nie mam już siły na nic :( :(

 

Byłem na 4 terapiach, brałem z 8 różnych antydepresantów... wszystko dawało globalnie średnie albo okropne efekty.

Jestem strasznie zmęczony depresją, jedynym moim marzeniem jest po prostu umrzeć

 

PROSZĘ O POMOC!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmarnowane życie, brak perspektyw, brak rodziny, przyjaciół... Skąd ja to znam? Przejebane... Nie jesteś sam. Jest wiele takich osób. Ja swoje życie zjebałem sam, choć pomogli mi w tym moi rodzice. I co? Trzeba żyć. Tak się mowi. Ja żyć już nie chcę, a nijak ubić się nie moge. Nawet to mi nie wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku to też uzależnienie od komputera/Internetu ... który jest też moim sposobem na życie (praca) - więc pieniądze są.

Przyczyną jest chyba strach przed ludźmi, po prostu... a jednocześnie bardzo duża potrzeba bliskości, dotyku.

 

Rodzina jest rozwalona.. moi rodzice są dobrymi ludźmi tylko nie umieją mi pomóc. Perspektywy mam, w zakresie pracy.. tylko nic poza pracą nie cieszy. Po prostu jest ogromna pustka.. bo nie mam pojęcia co ze sobą zrobić po przyjściu z pracy. Żyję od bardzo dawna sam dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łukaszu,

 

chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale teraz muszę już wyłączać kompa, bo zaczynają działać leki nasenne, a mam z tym przejebane i nie mogę sobie zawalić.

 

Napiszę Ci póki co, że bardziej zmarnować sobie życia jak ja to zrobiłam, chyba nie można. Jestem od Ciebie 7 lat starsza, ciągle na studiach ( 2 rok ), których przez ciągły brak sił nie mogę skończyć. Teraz jestem na Technologii Żywności w Krk :P , ale nie jestem z Kraksy. Do tego od 3 lat mam tak silne stany lękowe, że praktycznie bez benzo nigdzie się nie ruszam :roll: Znajomych nie mam żadnych, nigdy nie pracowałam, ciągle tylko siedzę w chacie, bo jestem słaba, źle się czuję, leków boję się brać. Błedne koło :roll: Też mi się żyć odechciewa. A wcale nie pochodzę z rozwalonej rodziny. Jak chcesz, to odezwij się jutro, możemy pogadać ;)

 

Pozdrawiam - Arasha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Łukasz (też jestem Łukasz),

 

Też mam rozjebane życie, i właściwie chyba też po części też przez komputer. Od 10 lata siedzię wiecznie w domu przez komputerem - jestem programistą.

A czemu mam życie zjebane? Bo jestem kur** sam - totalnie sam. Nie wiem jak to jest mieć dziewczyne czy bliską osobę, Mam tel. ale zastanawiam się po hu* skoro nie mam do kogo zadzwonić?

W jakiego woj. jesteś?

Pozdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W pewnym sensie dla mnie jest smutne że mnie rozumiecie - chciałbym jednak żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi (tylko kurcze, ja też!).

 

Jestem z województwa małopolskiego, mieszkam od urodzenia w Krakowie.

 

Od dłuższego czasu szukam ludzi przez Internet (żeby wyłowić jedną inteligentną osobę i pisząc maile w jakiś sposób oswoić) i spotykam się z nimi.. udało mi się tak znaleźć jedną dziewczynę - byliśmy ze sobą pół roku. Trafiłem bardzo słabo, choć do tej pory uważam to za największe szczęście jakie mi się przytrafiło. Pozwoliło zapomnieć na kilka miesięcy o depresji.

Próbuję aż do skutku, więc długich wiadomości były setki.. a gdy coś nie wychodzi to jest załamanie. Także Łukasz nie chcę polecać tego sposobu, ale zaznaczam że mnie się kiedyś udało - po bardzo bardzo długich poszukiwaniach.

 

Generalnie to wszystko jest do wytrzymania, poza pewnymi momentami gdy po prostu nie wytrzymuję i całkowicie wariuję (tak było wczoraj). Po bupropionie trochę miałem większe nerwy... kończyło się autoagresją, niszczeniem rzeczy i ranami.

Wiem że niektórzy mają trudniej i sobie jakoś radzą (większa wytrzymałość, lepsza konstrukcja psychiczna i mniejsze skupianie się na sobie); mimo wielu postępów jestem niepełnosprawny społecznie, tylko jakoś nie potrafię się z tym pogodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łukasz a dlaczego Ci te 4 terapie nie wyszły ?

 

Co to były za terapie, i gdzie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dwie w ośrodku, trzecia prywatnie i czwarta w ośrodku - grupowa.

W przypadku pierwszej byłem za młody i za słabo zorientowany w swojej osobie żeby być w stanie opisać problemy. W drugim wypadku było podobnie, do tego psycholog była mało doświadczona. W trzecim przypadku brak postępów i brak wskazówek, pomocy - na tym jak mam pracować nad sobą. To było takie utknięcie w miejscu.

 

Czwarta terapia była dużo bardziej owocna.. choć dalej nie potrafiłem się przyznać że w życiu mam ogromną pustkę. Byłem w stanie opisać swoje problemy (choć trochę nieudolnie).. tam nauczyłem się rozumieć ludzi i dowiedzieć się że niektórzy część problemów mają podobnych.

Zrezygnowałem po 75% przewidzianego czasu - wiedząc że i tak jestem skazany tylko na siebie i czując że nikt mi nie pomoże.

 

Pomogła miłość i to że byłem komuś potrzebny, kto mi zaufał najbardziej jak tylko można.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej lukasz_92,

Mój problem jest raczej trochę bardziej skomplikowany. Ja za bardzo nie rozglądam się z dziewczynami, nawet nie próbuję nawiązać kontaktu bo przecież ja mam 0 szans!

Która dziewczyna by chciała kolesia co ma nie całe 150 cm wzrostu? Choruję od urodzenia, choroba mi zatrzymała wzrost i tak zostało.

Wiecznie sam, unikam kontaktu z ludźmi itd. Wiecznie każdy weekend dobijam sie przez PC. Nie byłem nigdy u psychologa bo jakoś nie wieżę, że mi pomoże - urosnąć przez to nie urosnę więc po co iść...

Ale jednak pójdę, zobaczę bo już mi łeb wysiada...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łukasz, myślę że nie ma sensu żebyś szedł na terapię jak w to nie wierzysz ... i też jeśli oczekujesz rad - od tego nie jest terapia.

 

Kurdupel, dobre dobre ;) jakby psycholog robił żeby rosnąć to siedziałabym u niego cały dzień, 7 dni w tygodniu ;)

Idź, zobacz, najwyżej nie wypali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chciałbym jednak żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi (tylko kurcze, ja też!).

 

Doskonale to rozumiem :D

 

Tak na marginesie, też mi się nieraz zdarzała w domu mała demolka :P Często też stosuję kary wobec samej siebie ...

 

Chłopaki - obaj Łukasze,

 

ja też nie mam specjalnych widoków na przyszłość - Kto by chciał starą, prawie 30 - letnią znerwicowaną babę :bezradny: Doświadczeń z facetami nie mam żadnych, bo nigdy się na tym nie skupiałam - zawsze tylko NAUKA i NAUKA i tak mi do dzisiaj zostało :smile: No, ale widocznie nie każdemu związek pisany. Zresztą tyle się teraz słyszy o rozwodach, rozstaniach i innych dramatach, że może nie mamy czego żałować :?: Zawsze jakoś się trzeba pocieszyć, nie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie chcę żadnego związku, chciałbym tylko móc z kimś w weekend wyskoczyć gdzieś do parku i pogadać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@essprit bo ile razy można, człowiek w jakiś sposób się przyzwyczaja - a widzę że nie wychodzi po prostu.

 

Co ma w takim razie sens? Co zrobilibyście na moim miejscu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm ... ja bym spróbowała jeszcze raz - ale tym razem znalazłabym kogoś dobrego.

Najlepiej kogoś z certyfikatem (zobacz lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Tow. psychiatrycznego), ale to z kolei wiąże się z większymi kosztami ... albo iść państwowo - ale do znanego i polecanego miejsca.

 

Ale to zrobiłabym ja - bo akurat w to wierzę i widzę sens tego.

A jeśli ty nie widzisz, czy nie masz przekonania ... to obojętnie jak dobry by był ten ter. to cudów nie zdziała.

Sam musisz sobie odpowiedzieć co dalej ...

 

Inna opcja - to leki, tylko na twoje problemy nie ma leków (jeszcze nie wymyślono leku na samotność ;)).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×