Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość dialektyczna

przegralam

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

nie wiem co robic ze soba,ze swoim zyciem.wychowalam sie w dysfunckyjnym domu,ten problem wlecze sie za mna cale zycie.Probowalam jakos poukladac swoj swiat,ale mi sie to nie udaje.Przerwane studia,z praca roznie,na szczescie od dluzszego czasu pracuje,pomijam monotonię,nawet zarobki ktore nie sa najlepsze,najwazniejsze ze jest praca.ale moje zycie to zastoj,przychodze z pracy i nie wiem co ze soba począc.Kiedys bylam w wieloletnim związku,jednak pewnego dnia ten ktos mial dosyc mojego trudnego charakteru,uczucie sie wypalilo,poddal się i w depresji z ktora nie umialam sobie poradzic-odszedl.niedawno historia sie powtorzyla,znow sie zakochalam,mialam wielką nadzieje,ze tym razem wszystko bedzie dobrze,ale znow moja osobowosc dala sie we znaki i kolejna osoba mnie porzuciła...wczesniej spotykalam się z męzczyznami,ktorych nie laczylo ze mna wiecej niz łozko,wiec kiedy sie znudzili-znikneli.na szczescie to ja ich zdarzylam pozegnac,tyle mojego.teraz znow jestem w dolku po ostatnim nieudanym zwiazku,ale z biegiem czasu dociera do mnie to,ze nie bylo tak kolorowo jak mi sie wydawalo,bo jednak mi bardziej zalezalo.nie jestem zlym partnerem dla drugiego czlowieka,problem chyba polega na tym,ze za duzo z siebie daje,tak jakbym szukala w tej osobie uczuc,ktorych nigdy nie dostalam w domu.najwieksze i chyba jedyne awantury jakie robilam swoim partnerom to o brak czasu ,bo jeden,gora dwa dni w tygodniu jakos mi nie wystarczaly.I tak teraz tu pisze i mysle,ze w sumie dobrze sie stalo,ze ostani facet odszedl,i tak nie brakuje mi szczegolnie bo przyzwyczajona bylam do samotnosci de facto,liczylam tylko na rozwoj relacji,ktorej sie nie doczekalam.Tak wiec moje relacje z mezczyznami w gruncie rzeczy byly powierzchowne,bo przy byle probie charakterow,kiedy zaczynalo sie robic im malo komfortowo-uciekali,wiec wnioski nasuwaja sie same.Jestem niby przyzwyczajona do samotnosci,ale szaleje kiedy przychodzi weekend a ja nie mam dokad ani z kim wyjsc i tak siedze na necie,ktory dodatkowo ma ograniczny limit i nawet nie moge swobodnie z niego korzystac by np.zapomniec sie w filmach czy myzyce :D probowalam wrocic do czytania ksiązek ale to juz nie to co kiedys,one mi juz nie pomagaja.Chcialabym aktywnie spedzac czas,jakis sport czy cos w tym rodzaju,ale mieszkam w pipidówie,więc cięzko o rozrywkę..cięzko nawet o znajomych a tych co mam-oni mają swoje zycie :) nie wiem co robic,dopada mnie coraz wieksza depresja i odzywa się moje bpd ;) sięgam po uzywki i seks bez zobowiązan,bo to przynosi mi na chwile ulge,kiedy zadaje sobie takie "zniszczenia",czuje sie lepiej,karam siebie za to,ze nie umialam pokierowac swoim zyciem i dzis budze sie z ręką w nocniku.Jestem po 30-tce i czuje,ze przegralam,nie mam zadnego pomyslu na siebie i nie wierze juz w milosc.

 

-- 22 lut 2014, 21:02 --

 

zadnej odpowiedzi... tu chyba juz nic nie mozna poradzic :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej. Być może nie trafiałaś też na właściwe osoby i brnęłaś w to licząc, że odwzajemnią uczucia i dostaniesz to czego Ci brakuje. Moim zdaniem warto szukać dalej bo swiat się nie kończy na pojedynczych osobach, a warto walczyć o to co sie chce dostać. Oni widocznie chcieli życie bez problemów i szybko wychodziło na wierzch.

Życie nie jest jeszcze przegrane, ale jak odpuszczamy to odsuwamy od siebie wiele rzeczy i dostajemy to na co się godzimy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cos w tym jest co piszesz,niestety nie trafilam na inne osoby,choc raz po prostu to zmarnowalam,a za drugim razem zbyt wiele,zbyt szybko wymagalam? nie wiem,na to pytanie juz nie poznam odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie wiem jak dokładnie wyglądało Twoje życie z kimś, ale patrząc po tym co napisałaś to nie były dopasowane osoby. Sama piszesz, że masz trudny charakter więc lepsza osoba co by to zrozumiała. Oni nie byli tacy.

W każdym razie to już przeszłość i warto patrzeć na to co przed Toba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale nie wiem gdzie mam patrec..moje zycie to stagnacja,nie mam mozliwosci poznawania nowych ludzi...za duzo nieodpowiednich osob na drodze,i teraz sie zablokowalam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To można zacząć od uporzadkowania tego co niszczy Cię i pozbycie się w końcu tego. By później nic na siłę nie robić i wbrew własnym odczuciem. I spokój też jest ważny.

Zaczęłaś pisać tutaj, więc może zacząć poznawać ludzi przez internet?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a no jestem tutaj :) moze zawrę jakies znajomosci ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może tu. Może gdzieś indziej. Nie wiem czy to najlepsze miejsce, ale co tam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie wiem co robic ze soba,ze swoim zyciem.wychowalam sie w dysfunckyjnym domu,ten problem wlecze sie za mna cale zycie.Probowalam jakos poukladac swoj swiat,ale mi sie to nie udaje.Przerwane studia,z praca roznie,na szczescie od dluzszego czasu pracuje,pomijam monotonię,nawet zarobki ktore nie sa najlepsze,najwazniejsze ze jest praca.ale moje zycie to zastoj,przychodze z pracy i nie wiem co ze soba począc.Kiedys bylam w wieloletnim związku,jednak pewnego dnia ten ktos mial dosyc mojego trudnego charakteru,uczucie sie wypalilo,poddal się i w depresji z ktora nie umialam sobie poradzic-odszedl.niedawno historia sie powtorzyla,znow sie zakochalam,mialam wielką nadzieje,ze tym razem wszystko bedzie dobrze,ale znow moja osobowosc dala sie we znaki i kolejna osoba mnie porzuciła...wczesniej spotykalam się z męzczyznami,ktorych nie laczylo ze mna wiecej niz łozko,wiec kiedy sie znudzili-znikneli.na szczescie to ja ich zdarzylam pozegnac,tyle mojego.teraz znow jestem w dolku po ostatnim nieudanym zwiazku,ale z biegiem czasu dociera do mnie to,ze nie bylo tak kolorowo jak mi sie wydawalo,bo jednak mi bardziej zalezalo.nie jestem zlym partnerem dla drugiego czlowieka,problem chyba polega na tym,ze za duzo z siebie daje,tak jakbym szukala w tej osobie uczuc,ktorych nigdy nie dostalam w domu.najwieksze i chyba jedyne awantury jakie robilam swoim partnerom to o brak czasu ,bo jeden,gora dwa dni w tygodniu jakos mi nie wystarczaly.I tak teraz tu pisze i mysle,ze w sumie dobrze sie stalo,ze ostani facet odszedl,i tak nie brakuje mi szczegolnie bo przyzwyczajona bylam do samotnosci de facto,liczylam tylko na rozwoj relacji,ktorej sie nie doczekalam.Tak wiec moje relacje z mezczyznami w gruncie rzeczy byly powierzchowne,bo przy byle probie charakterow,kiedy zaczynalo sie robic im malo komfortowo-uciekali,wiec wnioski nasuwaja sie same.Jestem niby przyzwyczajona do samotnosci,ale szaleje kiedy przychodzi weekend a ja nie mam dokad ani z kim wyjsc i tak siedze na necie,ktory dodatkowo ma ograniczny limit i nawet nie moge swobodnie z niego korzystac by np.zapomniec sie w filmach czy myzyce :D probowalam wrocic do czytania ksiązek ale to juz nie to co kiedys,one mi juz nie pomagaja.Chcialabym aktywnie spedzac czas,jakis sport czy cos w tym rodzaju,ale mieszkam w pipidówie,więc cięzko o rozrywkę..cięzko nawet o znajomych a tych co mam-oni mają swoje zycie :) nie wiem co robic,dopada mnie coraz wieksza depresja i odzywa się moje bpd ;) sięgam po uzywki i seks bez zobowiązan,bo to przynosi mi na chwile ulge,kiedy zadaje sobie takie "zniszczenia",czuje sie lepiej,karam siebie za to,ze nie umialam pokierowac swoim zyciem i dzis budze sie z ręką w nocniku.Jestem po 30-tce i czuje,ze przegralam,nie mam zadnego pomyslu na siebie i nie wierze juz w milosc.

 

-- 22 lut 2014, 21:02 --

 

zadnej odpowiedzi... tu chyba juz nic nie mozna poradzic :D

Po przeczytaniu mam wrażenie jakbym to gdzieś przerabial tylko jakby role trochę inne.

 

 

Sent from my HTC One using Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie wiem co robic ze soba,ze swoim zyciem.wychowalam sie w dysfunckyjnym domu,ten problem wlecze sie za mna cale zycie.Probowalam jakos poukladac swoj swiat,ale mi sie to nie udaje.Przerwane studia,z praca roznie,na szczescie od dluzszego czasu pracuje,pomijam monotonię,nawet zarobki ktore nie sa najlepsze,najwazniejsze ze jest praca.ale moje zycie to zastoj,przychodze z pracy i nie wiem co ze soba począc.Kiedys bylam w wieloletnim związku,jednak pewnego dnia ten ktos mial dosyc mojego trudnego charakteru,uczucie sie wypalilo,poddal się i w depresji z ktora nie umialam sobie poradzic-odszedl.niedawno historia sie powtorzyla,znow sie zakochalam,mialam wielką nadzieje,ze tym razem wszystko bedzie dobrze,ale znow moja osobowosc dala sie we znaki i kolejna osoba mnie porzuciła...wczesniej spotykalam się z męzczyznami,ktorych nie laczylo ze mna wiecej niz łozko,wiec kiedy sie znudzili-znikneli.na szczescie to ja ich zdarzylam pozegnac,tyle mojego.teraz znow jestem w dolku po ostatnim nieudanym zwiazku,ale z biegiem czasu dociera do mnie to,ze nie bylo tak kolorowo jak mi sie wydawalo,bo jednak mi bardziej zalezalo.nie jestem zlym partnerem dla drugiego czlowieka,problem chyba polega na tym,ze za duzo z siebie daje,tak jakbym szukala w tej osobie uczuc,ktorych nigdy nie dostalam w domu.najwieksze i chyba jedyne awantury jakie robilam swoim partnerom to o brak czasu ,bo jeden,gora dwa dni w tygodniu jakos mi nie wystarczaly.I tak teraz tu pisze i mysle,ze w sumie dobrze sie stalo,ze ostani facet odszedl,i tak nie brakuje mi szczegolnie bo przyzwyczajona bylam do samotnosci de facto,liczylam tylko na rozwoj relacji,ktorej sie nie doczekalam.Tak wiec moje relacje z mezczyznami w gruncie rzeczy byly powierzchowne,bo przy byle probie charakterow,kiedy zaczynalo sie robic im malo komfortowo-uciekali,wiec wnioski nasuwaja sie same.Jestem niby przyzwyczajona do samotnosci,ale szaleje kiedy przychodzi weekend a ja nie mam dokad ani z kim wyjsc i tak siedze na necie,ktory dodatkowo ma ograniczny limit i nawet nie moge swobodnie z niego korzystac by np.zapomniec sie w filmach czy myzyce :D probowalam wrocic do czytania ksiązek ale to juz nie to co kiedys,one mi juz nie pomagaja.Chcialabym aktywnie spedzac czas,jakis sport czy cos w tym rodzaju,ale mieszkam w pipidówie,więc cięzko o rozrywkę..cięzko nawet o znajomych a tych co mam-oni mają swoje zycie :) nie wiem co robic,dopada mnie coraz wieksza depresja i odzywa się moje bpd ;) sięgam po uzywki i seks bez zobowiązan,bo to przynosi mi na chwile ulge,kiedy zadaje sobie takie "zniszczenia",czuje sie lepiej,karam siebie za to,ze nie umialam pokierowac swoim zyciem i dzis budze sie z ręką w nocniku.Jestem po 30-tce i czuje,ze przegralam,nie mam zadnego pomyslu na siebie i nie wierze juz w milosc.

 

-- 22 lut 2014, 21:02 --

 

zadnej odpowiedzi... tu chyba juz nic nie mozna poradzic :D

Po przeczytaniu mam wrażenie jakbym to gdzieś przerabial tylko jakby role trochę inne.

 

 

Sent from my HTC One using Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie wiem co robic ze soba,ze swoim zyciem.wychowalam sie w dysfunckyjnym domu,ten problem wlecze sie za mna cale zycie.Probowalam jakos poukladac swoj swiat,ale mi sie to nie udaje.Przerwane studia,z praca roznie,na szczescie od dluzszego czasu pracuje,pomijam monotonię,nawet zarobki ktore nie sa najlepsze,najwazniejsze ze jest praca.ale moje zycie to zastoj,przychodze z pracy i nie wiem co ze soba począc.Kiedys bylam w wieloletnim związku,jednak pewnego dnia ten ktos mial dosyc mojego trudnego charakteru,uczucie sie wypalilo,poddal się i w depresji z ktora nie umialam sobie poradzic-odszedl.niedawno historia sie powtorzyla,znow sie zakochalam,mialam wielką nadzieje,ze tym razem wszystko bedzie dobrze,ale znow moja osobowosc dala sie we znaki i kolejna osoba mnie porzuciła...wczesniej spotykalam się z męzczyznami,ktorych nie laczylo ze mna wiecej niz łozko,wiec kiedy sie znudzili-znikneli.na szczescie to ja ich zdarzylam pozegnac,tyle mojego.teraz znow jestem w dolku po ostatnim nieudanym zwiazku,ale z biegiem czasu dociera do mnie to,ze nie bylo tak kolorowo jak mi sie wydawalo,bo jednak mi bardziej zalezalo.nie jestem zlym partnerem dla drugiego czlowieka,problem chyba polega na tym,ze za duzo z siebie daje,tak jakbym szukala w tej osobie uczuc,ktorych nigdy nie dostalam w domu.najwieksze i chyba jedyne awantury jakie robilam swoim partnerom to o brak czasu ,bo jeden,gora dwa dni w tygodniu jakos mi nie wystarczaly.I tak teraz tu pisze i mysle,ze w sumie dobrze sie stalo,ze ostani facet odszedl,i tak nie brakuje mi szczegolnie bo przyzwyczajona bylam do samotnosci de facto,liczylam tylko na rozwoj relacji,ktorej sie nie doczekalam.Tak wiec moje relacje z mezczyznami w gruncie rzeczy byly powierzchowne,bo przy byle probie charakterow,kiedy zaczynalo sie robic im malo komfortowo-uciekali,wiec wnioski nasuwaja sie same.Jestem niby przyzwyczajona do samotnosci,ale szaleje kiedy przychodzi weekend a ja nie mam dokad ani z kim wyjsc i tak siedze na necie,ktory dodatkowo ma ograniczny limit i nawet nie moge swobodnie z niego korzystac by np.zapomniec sie w filmach czy myzyce :D probowalam wrocic do czytania ksiązek ale to juz nie to co kiedys,one mi juz nie pomagaja.Chcialabym aktywnie spedzac czas,jakis sport czy cos w tym rodzaju,ale mieszkam w pipidówie,więc cięzko o rozrywkę..cięzko nawet o znajomych a tych co mam-oni mają swoje zycie :) nie wiem co robic,dopada mnie coraz wieksza depresja i odzywa się moje bpd ;) sięgam po uzywki i seks bez zobowiązan,bo to przynosi mi na chwile ulge,kiedy zadaje sobie takie "zniszczenia",czuje sie lepiej,karam siebie za to,ze nie umialam pokierowac swoim zyciem i dzis budze sie z ręką w nocniku.Jestem po 30-tce i czuje,ze przegralam,nie mam zadnego pomyslu na siebie i nie wierze juz w milosc.

 

-- 22 lut 2014, 21:02 --

 

zadnej odpowiedzi... tu chyba juz nic nie mozna poradzic :D

Po przeczytaniu mam wrażenie jakbym to gdzieś przerabial tylko jakby role trochę inne.

 

 

Sent from my HTC One using Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tzn,ktorą rolę"odgrywales"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piszesz że za duzo z siebie dajesz tak jakbyś szukała w tej osobie uczuć których nikt ci w domu nie dał. W moim życiu to ja byłem od dawania bo druga strona poza klotniami nie dawała mi nic. Chociaż teraz zaczynam to rozumieć.

 

Sent from my HTC One using Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na terapie idz to dowiesz sie czemu masz i nie masz tego co.. masz i nie masz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×