Skocz do zawartości
Nerwica.com

Piękne umysły czyli spam działu Schizofrenia


PJT

Rekomendowane odpowiedzi

choć czytałem że za miłość i walkę odpowiada ta sama struktura mózgu. między innymi dlatego rozkminiłem by się za to zabrać na poryciu

Czuję że jakąś głębszą myślą zawiesiłem się nad którąś z chwil która odpowiada za to w jaki sposób działa stosunek JA-2osoba, 2osoba-JA JA-emocje, wiedza . chodź to wszystrko wyj#bało mi w eter

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badam rzeczy których nie mogłem odsiać samoistnie... :great:

W afekcie co dzień jeszcze przez jakkkis czas muszę spuszczać resztki tego co ze mną zostało ale nie miało prawa się utrzymać z obecnym balansem. 

coż

Pytanie czy jak wyprostuję niszczące przekonania to będę mógł się wylać świadomością w ciało które miałem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś czuję że mam podobnie

Jak zostaję przy tu i teraz to niby jest okej poza tym że zostałem ze strzępem tego z czym przyszedłem. 

Na świat...

Jak wracam do kreatywności to na drodze stoją mi zdarzenia które mnie zmienily.

Bilet skasowałem rok temu a w między czasie chyba 5 kolejnych. Każdy z nich jest do spłaty i opiera się o to na czym miałem okazję się huśtać.

Przynajmniej tyle bliżej nieokreślonych obiektów które coś tam reprezentują przemyka mi przez wyobraźnię. 

Będąc na olanzepine co mnie totalnie kasowała wziąłem phenibut, jak poczułem ten wyrzut wkurwienia to tylko poczułem jak nagle moja jedna myśl zamienia się w 5 a przez głowę przelatują mi "odpowiedzi" skierowane do mnie.

Mam czy jest w ogóle sens z tym dalej walczyć na płaszczyźnie psychologiczno-fizycznej

8 minut temu, MlodyKapi napisał(a):

Coś czuję że mam podobnie

Jak zostaję przy tu i teraz to niby jest okej poza tym że zostałem ze strzępem tego z czym przyszedłem. 

Na świat...

Jak wracam do kreatywności to na drodze stoją mi zdarzenia które mnie zmienily.

Bilet skasowałem rok temu a w między czasie chyba 5 kolejnych. Każdy z nich jest do spłaty i opiera się o to na czym miałem okazję się huśtać.

Przynajmniej tyle bliżej nieokreślonych obiektów które coś tam reprezentują przemyka mi przez wyobraźnię. 

Będąc na olanzepine co mnie totalnie kasowała wziąłem phenibut, jak poczułem ten wyrzut wkurwienia to tylko poczułem jak nagle moja jedna myśl zamienia się w 5 a przez głowę przelatują mi "odpowiedzi" skierowane do mnie.

Nwm czy jest w ogóle sens z tym dalej walczyć na płaszczyźnie psychologiczno-fizycznej

 

Nwm

Czy godzić się na straty poniesione na polu walki i grzecznie czekać aż to wszystko zamieni mi się w klatki które przywołują jakieś wspomnienia jak coś akurat "dojdzie"

Widzę w 2d a fizyczność czuję już tylko analizą 

Ostatnio jakby "widziałem" feromony

Sensu już raczej nie zmienię 

Godzinę temu, little angel napisał(a):

Kwacha? Nie polecam. Rozszczepi cię bardziej.

 

 

Nie mam pojęcia jak inaczej mogę zatrzymać te wszystkie mechanizmy w ciele co mnie wyniszczają? Może przestanę wrzucać paliwo, mam wrażenie że moje treningi siłą rzeczy zapierdalaja na jednym wozku z innymi uzależnieniami 

Mimo że czuje to całe spustoszenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, little angel napisał(a):

Nie wiem kim się staję... Raz jestem, raz mnie nie ma.

ale przecież zaczęłam, już nie pamiętam? gówno to dawało

a pamiętam jeszcze cokolwiek z poprzedniego życia? przepraszam, z poprzednich żyć?

:angel:

to chyba sprawa związana z ego. Mimo że hipoteza Freuda była dla mnie pewnym przykazaniem kiedyś to teraz patrzę na to z kurewską odrazą... W każdym razie wydaje się być mocno przybliżona do prawdy ehh.. Też miałem jazdy które mi skasowały bazę...

Nwm jaki musiał to być wysiłek dla mózgu...

Teraz mogę sobie mniej więcej po przypominać te emocje z poprzednich żyć ale nie mogę ich poczuc żyjąc. Dalej szukam sensu, choć cały czas walczę... To był mechanizm który obrałem na początku.

Gdzie jest sens? Może po dłuższym godzeniu się na wielką dziurę przyjdzie nowy. Te stare wydają się tylko dalej wyniszczać jak orgaznim obrał jakieś nie przybliżone tryby.

Chyba sobie wydłubię zaraz oczy... Nwm co zrobiłem ale cofnalem się na jakby pierwsze mechanizmy. Przez głowę przeleciały mi wszystkie stany fizyczne w których byłem na wojnie. Przy tym po/cenzura/onym rozszczepieniu gdzie jest paru mnie czułem że się zaraz usmażę...

To dobra droga czy ?

Jedyne co pomogło to wiszenie

 

Szkoda że ta nasza medycyna i chyba wgl światowa nie obejmuje takich ekscesów jak my.

Chce to wyrzygac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

 

Może w końcu mi coś drgneło.. 3 raz dzisiaj startuje od początku tej zabawy. W zdluż do prawej przewijają mi się punkty zaczepienia.

 

 

Sorry za ten chaos i mieszaniee

Chce spuścić całą krew... Może to pomoże choć czuję że czeka mnie sroga katatonia ale to nie możliwe przez ogólny tryb w którym jest organizm

Najwyżej wy/cenzura/1 mi bezpiecznik ale to już mi nie straszne....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja łączę zamiłowanie do medytacji z muzyką. Cisza jest dobra, ale jednak lepiej jak coś się dzieje, wtedy wyostrzona świadomość się przydaje. 

 

Jestem na etapie akceptacji swojej choroby. Zbyt wiele czasu poświęciłem na dążenie do zdrowia. Czasem trzeba odpuścić. W grach komputerowych też tak jest. Nieraz nie mogłem przejść etapu, poddawałem się i patrzyłem do poradnika. Okazywało się, że winny był błąd gry, a nie brak skilla. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczynać od początku i przebijać bańki które startują lawinę? Wsm nie mam innej opcji

Mi to daje klocki którymi mogę spłacać resztę punktów 

Właśnie na katatonicznym przyśpieszeniu udało mi się wyrzygać za zaufanie, wiarę i te jakzerealtywne dobro ktore kitralemn

 

Przebiłem jakiś syf który mnie podziurawił

Nawet nwm czy jest sens ukladac sens w tym sensie, sensownie najwyzej mnie przezują ale nie mam oczu więc chyba pojdzie zgodnie z planem

 

A nad głową wisi mi przeżyta dusza która przez te ciągi zdarzeń każe mi obierać jakiś kierunek

 

Wydaje mi się że odzyskanie całości w takim układzie jest niemożliwe. Przez rzeczy których nie widzę 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, little angel napisał(a):

niestety oświecenie to przekleństwo, ale postarajmy się tu dobrze bawić :yeah: wiem jak ciężko wrócić do świata zewnętrznego, przed nami dłuuuuuuuuuuuuga droga

Przez ten odcinek w ktorym odrzucałem to co /cenzura/owe i gdzies tam uwiera mam teraz jakąś mgłę. Póki co jakby nie mogę z tym polemizować. Odkopałem coś co bylo jeszcze przed tym ale wiem że zawieszanie się nad tym jest póki co zgubne. Przeciąłem się ale to jakby moje ciało zrobiło za mnie i tylko po to by dojść do poprawniejszej wersji. Spływają mi klocki ktore moge tam dać na miejsce.

Nie wiem

Chyba najlepsze co moge zrobic to pozwolić mu płynąć 

Chyba sobie postawię tu cos ala mantrę żeby przy tym nie utykać 

 

Przy tym czuję się niemalże jak przed tą całą trasą. Ale to jakiś haczyk jest. Myślę ze nawet wiem kiedy straciłem punkt styku

Jakby to było to to nawet bym tu nie pisal i to z innych pobudek

:oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te oświecenie jest dla mnie parszywe tym bardziej że od zawsze trzymałem się blisko tego co jest na prawdę. Raczej ograniczałem swoją interpretację chyba że miałem w tym jakiś swój interes

Nie opierałem tego o duchowość a w nią mi to szło siłą rzeczy. 

Taka akceptacja rzeczy na które nie ma się wpływu. Raczej bycie fair wobec innych i siebie

 

A przez kawałek życia w którym się trzymałem tych momentów i to na stymulantowym przyśpieszeniu coś mi wali w dekiel i czuję się dokładnie jak w tamtych chwilach. 

 

Zawsze kiedy wracam do rzeczy które były przed tym. Czuję że jakieś moje fragmenty chcą się dostać do tego co jest teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja właśnie piszę z "kotła" na "wspomagaczu" przewijają mi się przez oczy jakieś mary 

Nawet fajnie tu poza historią z niebinarnoscią którą muszę przecedzać przez psychodeliczny spływ

A ta przepaść regeneruje

Ten ściek to tylko naturalna kolej rzeczy przy przeciąganej dysocjacji i innych "pokemonach

W pierwszej chiwli mialem nawet haha jak spotify mi wypluł w proponowanych na pierwszych miejscach jakieś playki z LGBTQ+

42 minuty temu, little angel napisał(a):

na razie muszę zejść na ziemię, choć to wszystko wciąż wydaje się abstrakcyjne, to udawajmy, że nie jest, i wszystko traktujmy jako oddzielne byty

 

 

 

Mi pomaga powrót na start, jak akurat nie chcę przewijać procesu to mam gdzies checkpoint po drodze

Oddzielający pierwotną ideę którą jakoś mi zamroziło za sprawą tego że nie pielegnowalem innych statystyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×