Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
true

witam i .... pisze

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie

jestem nowa na forum , mam nadzieje , ze nie lamie jakiegos regulaminu i pisze post w poprawnym miejscu .

 

Postaram sie napisac krotko i zwiezle Mruga

Jestem dziwnym przypadkiem i zdaje sobie z tego sprawe .

 

Jestem DDA , mam fobie spoleczna , nerwice lekowa , depresje i pewnie wiele innych nienazwanych dolegliwosci.

 

To trwalo wiecznie od dziecinstwa , ale zdawalo mi sie ze zdrowy rozsadek pozwala mi przetrwac , bylam dusza towarzystwa , zawsze , wszedzie z madrzejszymi racjami w grupie nastolatkow.

 

Mlodo wyszlam za maz ( zapewne brak opiekunczosci ojca) z milosci.

Pozniej pojawilo sie dziecko i jakos tak szlo , raz lepiej raz gorzej jak to w malzenstwach Mruga

 

Pozniej sie troche zaczelo komplikowac , wyjechalismy z Polski , za lepszym....znow zaszlam w ciaze (ups) i wtedy zaczelo sie troche psuc w mojej glowie , nie moglam znalezc szybko pracy , male dziecko ciagle na rekach , maz do pozna w pracy , ja prawie sama w domu.

 

Po 3 latach troche sie zmienilo , dziecko podroslo , poszlo do przedszkola , maz zmienil godziny pracy , ja intensywnie szukalam pracy i wreszcie ja znalazlam , uparta bylam i wygadana wiec udalo sie .

 

Moja radosc nie trwala zbyt dlugo , praca byla fajna ale ciezka , i nabawilam sie dyskopatii kregow szyjnych , o malo nie wyladowalam na stole operacyjnym.

 

I wtedy sie wszystko zaczelo , ludzie z pracy , ktorzy byli zyczliwi , nagle zaczeli kopac pode mna doly , to ze nie moglam dzwigac nie obchodzilo ich , gdy bylam na zwolnieniu zadne nawet nie odezwalo sie do mnie , nikt nie dzwonil nie pytal jak sie czuje itp.

Gdy wrocilam po zwolnieniu do pracy , wiekszosc byla nawet jakby obrazona a ja? przerazona .

 

Przestalam ufac tym ludziom , widzialam w nich tylko to ze dbaja o swoj tylek , ze kolezenskie wypady do kina na party jakby sie nigdy nie odbyly .Z dnia na dzien bylo coraz gorzej nawet dochodzilo do klotni w pracy , nie wytrzymalam napiecia i sama zwolnilam.

 

W miedzyczasie oczywiscie rehabilitacje , jazdy po lekarzach itp

 

Cos we mnie peklo , coraz mniej wychodzilam z domu , czesto plakalam , klocilam sie , glowa pekala mi w szwach normalnie od natloku mysli .

 

Poszlam do lekarza i stwierdzil on "mala" depresje wiec przepisal mi seroxat .

3 miesiace go bralam , poczatki byly ok , mialam swoje" pudelko nicosci" gdzie moglam posiedziec spokojnie.

Po 3 miesiacach przybylo mi 10 kilo i spadlo mi libido , wiec poszlam do lekarza po cos innego przepisal mi wellbutrin , bralam go 2 miesiace i uznalam , ze mi lepiej wiec zaczelam brac po pol a pozniej przestalam .

 

 

Niestety od niedawna wszystko wrocilo w gorszym stopniu , jestem chyba wrakiem , wszystkie mysli mi wrocily , nawet te z dziecinstwa , koszmary znecajacego sie ojca , ucieczki z domu , proby samobojcze , praca , brak pracy, brak zaufania do ludzi , nienawisc , zerwane wszystkie kontakty , uciekam od ludzi , nie wychodze do sklepow, nie rozmawiam z ludzmi , nie dzwonie do rodziny , ciagle placze , na mojej twarzy w ogole nie ma usmiechu , glowa znow mi peka , oczy pieka , oddalam sie od meza , unikam dzieci , zamykam sie w pokoju , nie moge zgubic zbednych kg , czuje sie koszmarnie.

 

 

Tak wiem powiecie , ze powinnam isc do psychologa , psychiatry , tylko po co?

 

Zeby mi mowil jakie zycie jest piekne , slonce zolte a ludzie przyjazni?

 

Mam wziac sie w garsc? ktorej nie mam ? ze warto dla dzieci?

 

Juz nie wiem co jest warte i czy w ogole warte , zreszta sami wiecie co oznacza miec cos w glowie i nie moc sobie z tym poradzic

 

To jak wielkie zlo z ktorym budzisz sie i zyjesz az w koncu wierzysz w to , ze zycie jest zle a ludzie w kolo glupi.

 

Przepraszam za bledy i rozsypke....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale co Ty bredzisz ;) ?

 

Psycholog nie będzie Ci mówił, że życie jest piękne i że masz żyć dla dzieci ;) Gdzieś ty się takich głupot nasłuchała ?

 

Masz 3 wyjścia:

- leczysz się TYLKO farmakologicznie

- leczysz się psychoterapeutycznie (jak trzeba to wspierasz się lekami)

- olewasz leczenie i męczysz się sama.

 

Wybór należy do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem .... pnoc probuje zmienic nastawienie prawda?

chcialabym wszystkie opcje .. ale zwyczajnie sie tego boje :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym powiedziała - przepracować, zobaczyć coś z innej perspektywy ...

 

Każdy się boi ;) Nie jest to łatwe, ani przyjemne ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja bym powiedziała - przepracować, zobaczyć coś z innej perspektywy ...

 

Każdy się boi ;) Nie jest to łatwe, ani przyjemne ;)

przepracowac ? co masz na mysli?

pracowalam tam prawie 3 lata a teraz boje sie isc do nowej pracy i boje sie... zaufac ludziom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje słowa dotyczyły pracy jaka ma miejsce w gabinecie psychologa/psychoterapeuty ...

 

A nie twojej pracy ;)

 

Tak jak wyżej napisałam, wszystko masz na tacy - teraz tylko wybieraj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jak wielkie zlo z ktorym budzisz sie i zyjesz az w koncu wierzysz w to , ze zycie jest zle a ludzie w kolo glupi.

nigdy nie jest tylko czarne i białe, ma swoje odcienie (i nie mów/cie, że tylko szarości), to w nas jest ten problem i trzeba się nim zająć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gdyby wszystko bylo na tacy , nie bylo by problemow i niebyloby mnie tu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żaden psycholog nie powie Ci że życie jest piękne a ludzie przyjaźni.

 

Idź do psychologa i zacznij zmieniać swoje życie na lepsze :-)

To wymaga siły, ale bez wysiłku i tak nie dokonasz niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy mam dosc sily , cale zycie walcze ze soba i z tym wszystkim , chcialabym poradzic sobie bez tabletek , bez chemii ktora i tak pozniej przestaje dzialac i jest jeszcze gorzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również wałczę ze sobą..jest ciężko, tylko nie poddawaj się proszę,Masz pomoc sobie przede wszystkim. Pomysł. ze Tobie należy się dobro i zdrowie..

Czasem jest cieczko nikt nie ma łatwo, mnie tez by tutaj nie było , gdyby nie podobni ludzie i choroba.Wiesz również biorę leki, nie martwię się czy będę gruba czy chuda, ważne jest poszukać szczęścia w sobie,poszukać siebie na nowo.Leki by Tobie pomogły..co do psychologa nie wiem , ponieważ ja się zawiodłam.Ale ciągłe próbuje walczyć..sama dziś wyszłam z domu ..wiesz , jaki to szok..gdy się nigdzie nie wychodzi przez 5 miesięcy?

Wiesz zawsze masz sile ,ja również cale życie wałczę..i co mnie spotkało silna nerwica lekowa..dopaliła z grubej rury ,ze nie wiedziałam, gdzie jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki Hania za mile slowa , nie poddaje sie nie mam zamiaru , jestem bardzo uparta ;)

 

mialam wrocic do tabletek i nie wrocilam , nawet z tego rodzi sie nowa fobia i mysli " i co bedziesz je brala cale zycie? "

to samo jest ze skutkami ubocznymi ( choc waze niby prawidlowo) ciagle czuje sie grubasem bo cala szafe z rozmiaru 36 musialam na 38 wymienic , bo wciskalam sie w ulubione spodnie z placzem .

Po tabletkach nie moge sie skupic , mam pustostan w glowie , zapominalam o roznych rzeczach tj np wywiadowka w szkole syna :/

 

Ostatnio wsiadlam na rower , musialam na poczte , jakiez mnie mysli obeszly , ze jeszcze mamy lato .. ze dawno nie szlam/ jechalam ta droga .

Domyslam sie jaki szok mozna przezyc po 5 miesiacach nie wychodzenia :o , ja jestem zmuszona , dzieci do szkoly , ze szkoly , zakupy , urzedy , szkola itp , za kazdym razem wracam z bolem glowy.

Nerwowo drapie sie w roznych miejscach , czesto sa to rece albo twarz , gdzie pozniej mam ladne pamiatki :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

true

 

Doskonale Ciebie rozumiem, ja byłam również przeciwniczka leków , zawsze uważałam się za osobę twarda i uparta.Gdy zachorowałam ,jeszcze wtedy miałam słabsze leki, ze po 20 min, przechodziło, tez biegałam..zakupy , syn do szkoły , wszystko na mojej głowie, maż pracował całymi dniami.

Dawałam rade bez leków, bez terapii ,jakieś zioła popijałam,,na uspokojenie do pory aż mnie złapało tak silnie , ze trzymało 5 dni.Od razu gnałam do specjalisty, trzęsły mi się nogi , ręce , nie mogłam oddychać..itp.Biorę teraz leki, nie chce ich brać do końca życia , chce byc zdrowa.Fakt skutki uboczne sa nadal , gdyz 1 lek byl nie trafiony. Teraz od 27 dni biorę następny..wiedziałam , ze sama sobie nie poradzę , czułam to.Nie chce by moj syn widzial matkę zawsze nerwowa i nieszczęśliwą , lecz również robię to dla siebie, by w końcu kiedyś sie znów uśmiechnąć i poczuć spokój.Tobie z całego serca tez tego zycze i pozdrawiam cieplo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tylko , ze ja juz bralam 2 rozne leki , seroxat po 3 miesiacach przestal w ogole dzialac , zaczelam plakac z dnia na dzien , tak jakby jego waznosc sie nagle skonczyla , wellbutrin mnie drazni , lekarz kazal brac na noc bo spalam za dlugo , a ja mam biale noce i tak i tak , oczy jakby ciagle otwarte a ja zmeczona , rozdrazniona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez tak miałam,co by powiedzieć nadal mam a biorę teraz Arketiks, to samo co seoxat i czekam na cud. :( Tylko wiesz trzeba się ratować by nie bylo gorzej , ja sie tak bardzo boje pogorszenia , ze biorę leki i wierze..nic innego mi nie pozostało.Ponieważ teraz już wiem , ze sama bez pomocy nie wygram..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja sie czuje jak krolik doswiadczalny , 3 miechy i tabletki przestaja dzialac , pozniej nastepne i kolejne dziwne objawy , po 3 znow przestana dzialac i znow??

Jednym z powodow jest tez to ze mam alergie na laktoze , a jak wiadomo kazde tabletki zawieraja laktoze ... ja nawet nie moge antykoncepcyjnych brac .... wiec wyglada to tak , ze jesli juz biore jakas tabletke to na ta tabletke biore inne 2 , niedlugo moja waroba czy tez inny organ od tych tabletek poprostu odpadnie

 

tak samo jak w czasie dyskopatii przyjmowalam zastrzyki z kortyzonu i podejrzewam , ze to to moze byc przyczyna podwyzszenia w organizmie histaminy ktora teraz mi dokucza , zwykle zjedzenie pomidorka , czy nawet dluzsze trzymanie kogos za reke konczy sie wysypka :/

 

takze ja nie chce do konca zycia brac milion tabletek (lekarstw) bo psuje sie jeszcze gorzej

 

narazie probuje sie kontrolowac i sprobowac oszukac rozum , cos na zasadzie tabletek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×