Skocz do zawartości
Nerwica.com

Opowiadanie


Monar

Rekomendowane odpowiedzi

Dawno dawno temu... Napisałam coś takiego (nie zwracajcie proszę uwagi na błędy - było to w końcu dawno)

Nigdy nie dokończyłam... Może kiedyś się za to zabiorę?

Chociaż wolę wiersze od opowiadań.

 

Napisałam to jeszcze wtedy, gdy nie wiedziałam, że mój problem z cięciem się jest spowodowany sytuacją w domu. Myślicie, że w ten sposób chciałam pozbyć się swoich emocji? :shock:

 

ROZDZIAŁ 1.

 

 

Podcięła sobie żyły. Nagle przejrzała na oczy. Gdy traciła kontakt ze światem, coraz bardziej dostrzegała dobro w jej życiu. Zapomniała o źle, które przez ostatni czas wypełniało jej duszę. Zrozumiała, że dostała szansę... Na lepsze życie. Całe szczęście przeżyła! Chciała podnieść się ze szpitalnego łóżka, ale straciła za dużo krwi. Nie miała siły. Obiecała sobie, że gdy tylko do siebie dojdzie, zacznie wszystko od nowa. To wydarzenie ją odmieniło. Już nie jest tą samą, małą i bezbronną dziewczynką. Pomimo fizycznego braku sił, poczuła się silna duchem. Jeszcze kilka chwil myślała, ale była tak zmęczona, że w końcu zasnęła.

 

 

*****

LEKARZ

 

 

Dziewczyna obudziła się z krzykiem. Podczas snu coś nie dawało jej spokoju. Gdy się ocknęła, stała przy niej pielęgniarka.

 

- Anno, nie bój się. Chcę Ci tylko zmierzyć temperaturę.

 

Dziewczyna zerwana ze snu nie mogła wykrztusić z siebie żadnego słowa. Była wciąż przerażona. Właściwie to do końca nie wiedziała, co się wokół niej dzieje. Co jest prawdą, a co fikcją. Mózg płatał jej figle. Pielęgniarka widząc, że dziewczyna dziwnie się zachowuje, próbowała do niej dotrzeć. Ponownie zwróciła się do dziewczyny.

 

- Dostałaś tabletki na odzyskanie sił... Możesz czuć się po nich nieswojo. Nie bój się, to minie.

 

Pielęgniarka nadal wpatrywała się w przerażone oczy dziewczyny. Stała tak, jakby ktoś ją trzymał i nie chciał puścić. W końcu zwiesiła głowę i odeszła. Dziewczyna zauważyła, że pokój, w którym się znajduje, jest bardzo ciemny. Bała się. Pielęgniarka próbowała ją uspokoić, ale psychika dziewczyny była tak zniszczona, że Anna ledwo poruszała się na swoim łóżku. Dziewczyna weszła pod kołdrę, myśląc, że to ją obroni przed urojeniami. Słyszała głos matki, która zmarła, gdy Anna była małą dziewczynką. Teraz już prawie dorosła, a poczuła się tak, jak w dniu, w którym po raz ostatni widziała uśmiechającą się do niej mamusię. Zamarła. Niby tak bliska osoba, ale Anna dopiero co zdołała oswoić się z prawdą, a już przeszłość znów do niej wraca. Jej wyobraźnia stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Dziewczyna zaczęła krzyczeć i się wiercić. Tak jakby nagle dostała niewiadomo skąd siły. Do pokoju wbiegł jej lekarz. Dziewczyna widząc go, przestała krzyczeć. Widziała go pierwszy raz, ale wiedziała, że przy nim będzie bezpieczna... Że on jej pomoże... Że chce jej pomóc.

 

- Witaj, nazywam się dr Andrzej Wesołowski - odezwał się mężczyzna.

- Dzień dobry. Czy wie Pan co mi jest? Czemu czuję się gorzej niż przed... - dziewczyna nie zdołała dokończyć. Za bardzo się wstydziła, ale... Doktor wiedział o co chodzi.

- Tak, tak. Próbujemy ustalić Twoją chorobę - odparł doktor.

- Na co dostaje leki? Gdzie mój tata? Gdzie jest mój świat?! - zapłakała.

- Ah. Wiesz już. To leki na depresję. Podcinając sobie żyły, musiały kierować Tobą silne emocje. Jak odzyskasz sił, to wyślemy do Ciebie psychologa. On Ci pomoże. My wszyscy chcemy Ci pomóc. Pamiętaj o tym - doktor mówiąc to próbował się uśmiechnąć, ale wiedział, że to nic nie wskóra...

- Tak, tak - odpowiedziała dziewczyna - A Pan Doktor wie, gdzie jest mój tata?

- Anno. Musisz poczekać. Twój tata jeszcze nie przyjechał.

- Ah tak. Mogłam się tego spodziewać. Nawet w takich chwilach nie potrafi zapomnieć o alkoholu. Kocha go bardziej niż mnie!

- Nieprawda Anno - ciągnął doktor - Nie możesz tak mówić, ani nawet myśleć. Ojciec na pewno bardzo Cię kocha.

- A co Pan tam wie?! Co Pan wie o mnie i o moim życiu?! - płakała dziewczyna - Gdy obudziłam się, obiecałam sobie, że wezmę się w garść. Jak widać, zapomniałam, że nie jest to takie proste.

- Tak, życie nie jest proste. Każdy ma problemy. Uwierz mi, rozumiem Cię Anno - Doktor zwiesił głowę, poczuł się jakby nie był specjalistą od chorób psychicznych, a zwykłym, przeciętnym człowiekiem, dokładnie tak jak Anna. Dopadła go chwilowa słabość. Opamiętał się. - Dlatego zrobię wszystko, co w mojej mocy, by Ci pomóc.

- Dziękuję doktorze - uśmiechnęła się w duchu.

- Nie ma za co dziękować. Nic jeszcze nie zrobiłem, poza tym... Pomoc ludziom - to moja praca - uśmiechnął się niezauważalnie - No nic. Czekają inni pacjenci. Odpoczywaj Anno. Widzimy się jutro.

- Do widzenia - odrzekła.

 

I znów została sama. Czuła się okropnie. "To wszystko przez ojca!" - pomyślała. Jeszcze kilka chwil wierciła się po łóżku. Miała zamiar ułożyć się do snu, ale dopiero teraz odczuła, że łóżko jest niewygodne. Wcześniej w ogóle ją to nie obchodziło. Zasypiała jakby, nie spała cały rok. Nagle usłyszała cichy głos, wydobywający się spoza jej pokoju.

 

- Śniadanie! Śniadanie dzieci! - krzyczał kobiecy głos.

 

Dziewczyna zapomniała, że ostatnio jadła coś dwa dni temu. Na wzmiankę o śniadaniu, zaczęło burczeć jej w brzuchu. "Ciekawe czy i mi przyniosą" - pomyślała.

Nagle otworzyły się drzwi.

 

- Witaj. Dasz radę usiąść na łóżku? Przyniosłam Ci śniadanie - odezwała się nieznajoma kobieta - Jestem pielęgniarką. Ela. Miło mi.

- Dzień dobry. Ja jestem Anna - przedstawiła się dziewczyna - Dziękuję za śniadanie. Nawet nie wie Pani, jak bardzo jestem głodna!

- A wydawało mi się, że przeszłyśmy na ty - uśmiechnęła się kobieta.

- Ah. Tak, tak. Przepraszam, jestem jakaś nieprzytomna. Dziękuję Elu.

- Już lepiej. No dobrze, niestety muszę Cię opuścić, mam wiele pracy. Do zobaczenia.

- Cześć - dziewczyna niespodziewanie się uśmiechnęła.

 

Zaczęła jeść. Nawet nie zauważyła, jak szybko jedzenie ubywa jej z talerza.

"No tak, wszystko co dobre szybko się kończy" - pomyślała dziewczyna.

Odłożyła pusty talerz i znów zakryła się kołdrą. Zasnęła niemalże od razu mimo niewygodnego łóżka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem jakimś specjalistą od literatury, ale jak dla mnie naprawdę dobre. Schludnie napisane, że tak powiem (to komplement) estetycznie jeśli chodzi o formę. Przydałoby się rozwinięcie, ale wiem, być może to faktycznie było wylanie swoich emocji. Pozdrawiam i nie przestawaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×