Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MalaMi1001

Jakie leki wywołały u was trwałą oziębłość emocjonalną?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

 

Jak w temacie. Czy jakiekolwiek leki spowodowały u was trwałą oziębłość emocjonalną? Chodzi mi o stłumienie emocji, o taką pustkę. Ja niestety wracam do leków, po pół rocznej przerwie znowu stało się coś co nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Dlatego zdając sobie sprawę z tego, że będzie się to powtarzać chciałabym uderzyć w lek, który spowoduje u mnie trwałe zmiany. Jest mi wszystko jedno czy uszkodzi mi się przez to mózg, serio. Czytałam dużo o paroksetynie, sporo ludzi pisze właśnie o takim "skutku ubocznym", dla mnie byłoby to zbawienie taki skutek uboczny. Jakie macie doświadczenia w tej kwestii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niemiłe to jest życie w emocjonalnym kotle. Bez leków nie było super, ale było ok, dało się żyć. Myslałam, że jestem zdrowa, hehe. No. Myślałam, bo nie działo się nic takiego, co spowodowałoby to co teraz ZNÓW mam w głowie. Więc z miłą chęcią zrobię z siebie zombie, żeby obudzić się choć raz w życiu i nie mieć rozpierdzielu w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lepszy burdel w emocjach, niż całkowita ich eliminacja - takie doświadczenie posiadam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No bo zycie bez emocjii to wlasciwie nie jest zycie. Bo ludzie zyja wlasnie dzieki nim.

 

 

MalaMi a nie jest tak ze po prostu te emocje Ci sie odblokowaly po odlozeniu lekow i teraz sobie z nimi nie radzisz? Na lekach nie czulas zbyt wiele a teraz jak sa to nie potrafisz sobie z nimi poradzic. Sam nie wiem. Faktycznie lepiej cos czuc niz nie czuc....no ale kazdy niby wie co dla niego najlepsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

biorę paro i będę jej bronić.myślę,że co organizm to inna reakcja.nie czuję się wyprana emocjonalnie,lekka senność po południu,ale wystarczy wyjść na spacer i znika.żyję normalnie dzięki paro.nie mam lęków i o to mi chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli chwycić się tematu paroksetyny, łykałam ją jakiś czas, spowodowała odwrotny skutek. nie odcięła mnie od odczuwania, a pogłębiła jedynie drażliwość i moc pierdolca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moc pierdolca :lol: . Ciekawe okreslenie. Moglabys bardziej szczegolowo opisac co sie dzialo podczas jej brania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlatego piszę,że co organizm to inna reakcja.... :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie uważam, że jestem źle zdiagnozowana. Nie mam żadnej dystymii tylko jakieś cholerne zaburzenia osobowości, bo syfem w głowie reaguję tylko na określone wydarzenia w moim życiu. Reszta mnie najzwyczajniej w świecie nie rusza, a jeśli rusza to umiarkowanie. Żyję normalnie do czasu. Parę lat temu całe moje posrane dzieciństwo wylało się z mojej głowy właśnie przez jedno wydarzenie. I tak się to ciągnie do dziś. Wszystko super, że wiem skąd się to bierze, chodziłam na psychoterapię, ale nie dało to zupełnie nic. A ponieważ w życiu wielu sytuacji nie da się uniknąć pozostaje radzić sobie z tym inaczej. Dlatego chcę się znieczulić. Nie, znieczulić to złe słowo. No wiecie co mam na myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moglabys bardziej szczegolowo opisac co sie dzialo podczas jej brania?

może w odpowiednim dziale, kiedy będzie grafomańskie flow.

dlatego piszę,że co organizm to inna reakcja.... :D

zgadzam się całkowicie, podałam mój przykład.

sam tekst, że chce brać paro, bo większość po niej jest minimalnie lub niezauważalnie naprana emocjonalnie no jest troszke.. błędny? tak jak teoretyczna większość dostaje kopa po kofeinie, tak ja np. jestem zupełnie obojętna na nią (albo to ja jestem jakaś lewa) jednak prawda jest taka, że w przypadku dropsów większością nie należy się sugerować.

 

-- 06 cze 2013, 11:25 --

 

z psychiatrą masz kontakt?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie,leki mają nam pomóc żyć normalnie,jeśli to możliwe.a jeśli pomagają to czemu ich nie brać?biorę leki ale nadal wiem co dobre a co złe,czasem śmieję się ,czasem płaczę,czasem się boję.ale nie czuję lęku przed życiem...i o to mi chodzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po prostu chciałabym się obudzić któregoś pieknego dnia i NIE MYŚLEĆ. Nie analizować, brać życie takie jakim jest. Chciałabym nie musieć codziennie przed zaśnięciem wymyslać sobie "historyjek", żeby tylko zająć czymś mój durny mózg. Inaczej nie zasnę, myśli zjadają mnie od środka. A nawet jak juz uda mi się zasnąć przychodzi taka chwila, ułamek sekundy, że coś mi się przypomni i otwieram oczy z przerażenia. Ja mam tego dość i tyle. Więc macie jakieś doświadczenia z lekami, które powodują oziębłość emocjonalną? W poniedziałek idę do psychiatry (ZNOWU) i pogadam z nim trochę inaczej niż zazwyczaj, chciałabym być przygotowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MalaMi1001, no paroksetyna to najmocniejsza armata ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja miałam oziębłość emocjonalną po dawkah wenlafaksyny 112.5 w zwyż. Po zmniejszeniu dawki przeszło więc nie było aż takie trwałe. Tylko podczas brania tej dawki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

według mnie tu potrzeba czegoś na wytwórczość, a nie antydepa, który ma działać skutkami ubocznymi. jest gonitwa myśli, są absurdalne historie wewnątrz to tłumi się je inną chemią. na całkowite odcięcie leki nie pomogą, chyba, że strzelisz całą listwe, ale myśle, że nie o takie coś chodzi. druga opcja lobotomia.

pytaj sie psychiatry o coś wyciszającego w pozytywnym sensie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli zależy Ci już konkretnie na uspokojeniu umysłu i jakoby spowolnieniu produkcji olanzapina jest godna polecenia, ale trzeba próbować jaki środek jest najbardziej odpowiedni dla danego/Twojego organizmu. nie próbowałam wielu wyciszaczy, tego jednak mogę polecić jako, na moje, własne, immanentne filmy, skutecznego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co czytałam to raczej za bardzo zamula, w sensie ja w swojej pracy muszę Myśleć, przez duże M. Poza tym dużo jeżdżę samochodem, więc odpada. Czsami sobie myślę, że psychopaci mają fajnie, nic ich nie rusza. Nie mówię tutaj o popełnianiu jakichś mordów, ale o ogólnym znieczulonym stanie psychicznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślę,że co organizm to inna reakcja.

tego się trzymaj. nie spróbujesz, nie doświadczysz reakcji. ad doboru leku lepszy byłby kontakt z psychiatrą, niż luźne teksty tutaj. siedzą głębiej w farmakologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież nie powiem psychiatrze, że chcę leki, które spowodują, że będę do wszystkiego podchodzić z totalną, jak to się mówi u mnie w pracy, "wyjebką". Chociaż wydaję mi się, ze takiego stanu nie osiągnę nigdy, takim się chyba trzeba urodzić i potwornie tego ludziom zazdroszczę. Dla mnie w chwili obecnej urasta to do rangi daru. Znalazłam jeszcze z poprzedniego leczenia resztki escitalopramu, dzisiaj wzięłam drugą połówkę tabletki. Dobrze na mnie działał, więc myślę, że poproszę o przepisanie tego. Póki co strasznie mnie spowolnił, nie wiem skąd taka reakcja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mówiłam o stricte zleceniu przepisania leku, który w tym momencie masz zamiar łykać dla wyjeby. można przekazać to przez proste eufemizmy, walenie wprost od początku stawia Cię na przegranej pozycji. wypalenia nie uzyskasz poza tym tylko w jednej sferze, chcesz pozbyć się również przyjemności przez zażywanie farma?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety to wszystko dotarło do tego momentu, że jest naprawdę niewiele rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Więc tak, jestem w stanie zrezygnować z tych kilku rzeczy dla mojego spokojnego zasypiania, snu, przebudzenia i szarej codzienności bez jazd mojego mózgu. Ja wiem, że każde leczenie ma doprowadzić do tego, że mamy poczuć się szczęśliwi. Mnie już na tym nie zależy, chcę poprostu żeby mój burdel z głowy zniknął, a z konsekwencjami tego myślę, ze jestem się w stanie sobie poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zamiast szukać tabsów, szukaj więcej rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność. z masy trudniej zrezygnować niż z jednostki, podmiot nieświadomie osobowy. droga, którą chcesz wybrać jest uwłaczająco prosta. błogi sen i spokojną codzienność osiągniesz również bez rezygnacji z dobrych i bez robienia z siebie kurewsko bezbarwnej powłoki, nastawionej na czyny, wolnej od jakichkolwiek emocjonalnych doznań. właśnie emocje czynią nas wyższymi istotami, sens jest taki żeby nauczyć się kontroli miejsca wytwarzającego jazdy. nie wiem czego dotyczą twoje myśli, ale zdaj sobie sprawę z tego, że działasz wbrew sobie, że myśli tak naprawdę nie mają żadnych podstaw, nawet w przypadku, gdy wynikają z rzeczywistych okoliczności. dropsy to wspomagacze, cel osiągniesz jedynie umysłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nauczyć się kontroli, ok. Wydawało mi się, że właśnie to osiągnęłam. Lekami (prawie 3 lata) i 2letnią psychoterapią. Wydawało mi się, że jestem to w stanie kontrolować, że przecież już to przeszłam i wiem, że pomimo wszystko jest coś dalej, życie się toczy, dzieją się złe i dobre rzeczy, wszystko prze do przodu. Udawało mi się to do chwili kiedy zdałam sobie sprawę, że kuźwa, znowu 90% swojego czasu przeznaczam na myślenie, na analizowanie, na zadręczanie się, na wściekłość na siebie. I to się stało gdzieś poza mną, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to się właśnie dzieje. Najpierw zaczynałam od leków. Wenlafaksyna dała mi tak przez pierwszy tydzień popalić, ze ogarnęłam się dość szybko do stanu względnej używalności. Zdecydowałam się na terapię, wiem skąd się biorą jakie emocje, dlaczego akurat ja tak mam. Ale to jednak nie wystarcza. Sądzę, że nikt, ani ja, ani żadna psychoterapia nie są w stanie dotrzeć do punktu zapalnego, do tej cienkiej granicy gdzie nagle cały ten bajzel wychodzi na wierzch. Ja naprawdę myślałam, że wszystko gra, że cały czas mam kontrolę, że w zasadzie nic się takiego nie dzieje, przecież wstaję, chodzę do pracy, spotykam się z ludźmi, nawet się uśmiecham. Ale wystarczyła dłuższa chwila zamyślenia i tak! Znów analizuję, snuje swoje własne wizje, które zjadają od środka. I pupa z kontrolą, jej już od dawna nie było. I na nic moje własne tłumaczenia, że już tak było, że generalnie wszystko gra. Rozsądek swoje, a mój mózg swoje. Dlatego w totalnej beznadziei szukam rozwiązania, które pozwoli mi odetchnąć. Chcę poprostu przestać myśleć, zwyczajnie odpocząć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×