Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Hayper

Przyjaciel Uzależniony od Narkotyków

Rekomendowane odpowiedzi

On zawsze był inny niż wszyscy. Wyobcowany, specyficzny, bezczelny, zamknięty w sobie... mimo wszystko gonił do tego aby stać się jak najbardziej normalnym i zaimponować całej reszcie. Jest piekielnie inteligentny.

 

Przenieśli go do innej szkoły, bo sprawiał za dużo kłopotów. "Katolicka szkoła z zasadami". Na nieszczęście było tylko jeszcze gorzej. Ćpanie. Zaczynał tak jak my wszyscy. Czemu mówię "my wszyscy"? Naprawdę nie ma młodzieży, która nie pali marihuany, albo nigdy nie próbowała. Nie ma. Dla większości nas jest to tylko dodatek, nieodłączny atrybut dorastania, jednak dla nielicznych osób jest to bilet w jedną stronę. Piekło. Opowiadał mi o tym wszystkim, jego wiedza na temat narkotyków jest imponująca. On zawsze mówi w ten dziwaczny sposób, jak psychol, a kiedy opowiada mi o tych wszystkich narkotykach które próbował i które jeszcze ma zamiar spróbować przebiega mnie dreszcz. Wiem o nim niewiele, przynajmniej nie tyle ile chcę. Miał znacznie gorsze dzieciństwo niż ja. Matka była modelka, ćpunka. Ojciec nie lepszy. Gdy kiedyś dostała zapaści nakrył ją kocem i nie chciał wpuścić ratowników do domu tłumacząc że "żonie nic nie jest". "Ma" (bo tak go nazywam) to wszystko widział. Jego psychika jest bardzo mocno naruszona. Opowiadał o tym wszystkim co przeszedł tak beznamiętnie. O wszystkim tak się wypowiada. Zawsze ten nieśmiertelny ton obojętności. Czasem tylko zwracał się do mnie trochę czulej. Mam wrażenie że tylko ja dostrzegam że jest chory. Ostatnio kiedy pojechał do szpitala psychiatrycznego w celu odwiedzenia innego przyjaciela ćpuna, zamknęli go tam. Niestety na krótko. Pamiętam naszą pierwszą randkę. Naćpaliśmy się kodeiną. Mi nic nie było, on zapił to jeszcze alkoholem. Zaczął wymiotować w kinie, musiałam go wynosić. Pomógł mi jego przyjaciel, który choć też był zaćpany to nie aż tak bardzo. Nie wytrzymałam psychicznie, uciekłam. Do teraz nie mogę sobie wybaczyć, bo gdyby coś się stało? Wciąż ciąży na mnie wspomnienie kiedy przyszedł do mnie z kwiatami w ramach przeprosin i znów wymiotował. Mówił mi że tym razem zda do następnej klasy, że zacznie się uczyć, że skończy z ćpaniem. A ja głupia wierzyłam. Wciąż wysyłam do niego smsy, na które nie dostaję odpowiedzi. "Gdzie jesteś? Wszystko okey? Daj znak życia, martwię się." Nie pamiętam już pod którym numerem mieszka, poza tym braknie mi odwagi aby pójść do tego domu. Nasza wspólna przyjaciółka kiedyś powiedziała mi "zwróć uwagę na coś, jest pełno zdjęć jego rodziny, wszędzie, tylko jego zdjęcia nie ma nigdzie". Nie mam bladego pojęcia co robić, a przeczucie mi mówi że potrzebuje on pomocy i tak właściwie tylko ja mogę mu ją dać. Codziennie zasypiam otoczona lękiem że następnego dnia usłyszę od kogoś "Ma nie żyje".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jawnie widac , ze ten chlopak potrzebuje pomocy..

 

Dziewczyno opanuj swoj lek i zacznij jak najszybciej dzialac..

 

Moze Ty jako jedyna masz na niego jakikolwiek pozytywny wplyw..

Porozmawiaj z nim , moze dzieki Tobie zgodzi sie na jakiekolwiek leczenie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyno opanuj swoj lek i zacznij jak najszybciej dzialac...

 

owszem, niech działa, ale w swoim własnym interesie - z opisu wygląda to na współuzależnienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpisał mi dziś.

 

Jest u Karoliny. To jak sam powiedział jedyna osoba którą kochał, kocha i będzie kochać. Powiedział mi że wykorzystał mnie, żeby zapomnieć o swojej prawdziwej miłości, przez którą ćpał i próbował się 3 razy zabić. Teraz jak stwierdza, jest szczęśliwy.

 

Pierdole, nie mam już siły. Nożem w plecy.

 

Odpisałam mu. "Napisz jak już wrócisz żebym mogła Cię zabić. Wiesz że Cię kochałam?"

 

Nie wiem co jest ze mną nie tak. Kocham go, bo gdybym nie kochała, to nie wynosiłabym martwego z kina.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×