Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Mizantropia

Depresja? Czy może inne zaburzenia?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Chciałam prosić o ogólne rozeznanie, nie wiem bowiem, czy wszystko ze mną jest ok, jeżeli chodzi o moją psychikę i czy powinnam się udać znowu do psychologa. Znowu, gdyż moja pierwsza wizyta jedynie mnie rozśmieszyła, bowiem podejście psycholożki do mnie tylko mnie rozbawiło. Należe do osób o wysokim cyniźmie życiowym i jej ważenie słów, ostrożność i delikatność, sprawiały że czułam się jak lew w klatce z bezbronnym filozofem.

 

Przeglądałam testy na depresję, objawy. I nie jestem pewna, czy w ogóle moje zachowania można nazwać tym terminem. Jestem po prostu zniechęcona do życia. Narasta we mnie agresja do nieznanych mi ludzi, szczególnie mojej płci gdyż po dość cięzkich doświadczeniach w gimnazjum i liceum, podświadomie każdą nowo poznaną kobietę klasyfikuję jako dwulicową, wredną. Mam wrażenie że porównują mnie do siebie i z wyższością patrzą na moje nogi, które są krótsze i grubsze. Na moją twarz która nie jest taka ładna jak ich. Nie chodzi tu nawet o to, że są w moim mniemaniu ładniejsze. Ogólnie, w oczach każdej widzę wyższość nade mną. Idąc ulicą, mam czasem ochotę powbijać wszystkim kołki w oczy. Do tego dochodzi problem z utrzymywaniem kontaktów z ludzmi którzy są dla mnie mili. Gdy tylko czuję że komuś zależy bardziej niż mi, a strata tej znajomości nic nie zmieni w moim życiu, włażę ludziom na głowe, unikam ich, wystawiam do wiatru. Brak mi wiary w innych. Kiedyś byłam osobą która cieszyła się z byle promyka słońca. Starałam się pomagać ludziom, dawałam z siebie wszystko dla ludzi mi bliskich. Po bolesych kopach w tyłek, podświadomie przestawiłam się na własne korzyści wynikające z danego kontaktu czy rozmowy. Mam problem z zaakceptowaniem siebie. Są dni w których czuję się atrakcyjna i i z przyjemnością patrzę w lustro. Później presja otoczenia mnie zabija. Nie jestem bowiem na tyle chuda na ile powinnam. Stres związany ze studiami sprawia że dużo jem, nie mam czasu na sport. Błędne kółko, na każdym kroku napotykam coraz większe niepowodzenia. Rozczarowywuje się codziennie. Nie umiem się dobrze bawić. Na początku dnia jestem radośnie nastawiona na nowe przeżycia, pod koniec wiem że tylko się wygłupiłam bo przecież zawsze będzie tak jak jest. Nie jestem na tyle taka i taka, żebym mogła być szczęśliwa, bo ktoś znowu miał większego farta ode mnie. Żadnego dnia z ostatnich kilku miesięcy nie mogę uznać za udanego. Wszystko z czego się cieszyłam wczoraj, dziś okazuje się tylko złudzeniem bo ktoś kłamał, bo ktoś chciał czegoś ode mnie, wykorzystał mnie, bo zobaczyłam inne strony tego wszystkiego. To jednak brzmi jak bełkot dojrzewającej nastolatki. Problem w tym, że lat mam już 20, i dalej nie mogę znowu nauczyć się jak cieszyć się z każdego dnia. I najbardziej niepokoi mnie ta narastająca agresja. Mam delikatne skłonności do autoagresji od dziecka. Nigdy się nie ciełam, nigdy nie skaleczyłam się do krwi, ale często zdażało się że chcąc powstrzymać ból psychiczny zadawałam sobie fizyczny. Z agresją do otoczenia też jest coraz gorzej. Nikomu nic nie zrobiłam, ale boję się że przyjdzie cięższy okres i wpakuję się w kłopoty, albo sobie coś robiąc albo komuś. Lub zamienię się w jakąs socjopatkę. W mojej głowie ciągle się wszystko przestawia na gorsze. Z priorytetów takich jak miłość i przyjaźń zrobiły się studia kariera i pieniądze. Chcę jakoś to zatrzymać póki nie jest jeszcze za późno. Czy ktoś z was kiedykolwiek miał coś podobnego lub nie wiem, ma jakiś pomysł jak sobie z tym poradzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
moja pierwsza wizyta jedynie mnie rozśmieszyła, bowiem podejście psycholożki do mnie tylko mnie rozbawiło.
Mnie rozbawiło to zdanie :mrgreen:

 

A tak poważnie skoro piszesz, że:

Narasta we mnie agresja do nieznanych mi ludzi, szczególnie mojej płci gdyż po dość cięzkich doświadczeniach w gimnazjum i liceum, podświadomie każdą nowo poznaną kobietę klasyfikuję jako dwulicową, wredną.

a poszłaś do pani psycholog, to idź jeszcze raz, ale do pana psychologa 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nazwałbym to kryzysem psychicznym. Jeżeli taki stan będzie trwał długo to może przerodzić się w depresję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×