Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
tschort

Niezawodna metoda na kontrolowanie lęku.

Rekomendowane odpowiedzi

Przyczyną lęków, ataków paniki etc. jest sprzężenie zwrotne pomiędzy doznaniami z naszego ciała (tzw. doznania wisceralne) a naszą na nie reakcją. Interpretujemy po prostu wszelkie napięcia, kłucia, łaskotania, przyśpieszone bicie serca w sytuacjach które uważamy za stresujące jako niebezpieczne i reagujemy wzmożonym napięciem. Więcej, takie reakcje traktujemy jako dowód że sytuacja "naprawdę" jest trudna, stresująca lub niebezpieczna. To napięcie oczywiście reakcje wisceralne wzmaga i spirala się nakręca aż do ataku paniki albo po prostu utrzymuje nasze napięcie i lęk na nieprzyjemnym wysokim poziomie przy którym kiepsko funkcjonujemy, jeśli w ogóle. Takie sprzężenie można przerwać środkami przeciwlękowymi albo psychoterapią. Z moich bogatych doświadczeń wynika że naprawdę skuteczną metodą przerwania tego piekielnego koła jest przewarunkowanie. Polega ono na zwykłym oswojeniu się z naszymi doznaniami cielesnymi (Boże, dlaczego nie wpadłem na to wcześniej, a czasem byłem tak blisko!...). Gdy łapie nas lęk, stres, napięcie, obawa, dziwne nastroje rano lub wieczorem albo i podczas dnia powinniśmy po prostu uważnie kontemplować wszelkie doznania płynące z naszego ciała. Określić sobie w myślach ich poziom napięcia (dla utrzymania uwagi), przypatrywać się im, kontemplować. Za chwilę możemy starać się te doznania tym bardziej wzmóc. Ostatecznie będzie to miało skutek dokładnie odwrotny (przypomina metodę tzw. Intencji Paradoksalnej Frankla)ale pozwoli nam na oswojenie się z tym, przed czym uciekaliśmy od wczesnego dzieciństwa...Widoczne efekty są bardzo szybkie, to kwestia dni. Poza tym to świetna zabawa, jak stwierdzam. Grunt to konsekwencja. Allez!

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć

Gorzej jest jak ten lęk dotyczy krzywdzenia innych.Jak sie czasami czułam jak siedziałam obok swojego współlokatora i ni z gruszki n z pietruszki chciałam go zabić czułam taką potrzebe .Myślałam że zwarjuje .Albo w pracy gdzie nie mogłam się skupic na pracy tylko wyszukiwałam sobie ofiar kogo tu uderzyć .Chryste Panie czuje sie czasem jak wcielenie zła.Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam osobę która bała się że wyrzuci swojedziecko przez okno. Inny mój znajomek zawsze panikował że wyskoczy z balkonu, chociaz nie miał normalnie myśli samobójczych. Poza tym bardzo dobrze funkcjonował jako włąściciel firmy. Jest w nas potencjał lęku a potem na różne sposoby wiążemy ten lęk z jakąś sytuacją zeby cokolwiek zrozumieć a raczej odwrócić uwagę od przyczyn. Najpierw jest lęk a potem wyobrażenia takie czy inne. Ciekaw natomiast jestem co czujesz w swoim ciele w takiej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie. To o czym piszę to desensytyzacja na bodźce kluczowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbychu77, Dobrze, ale czy bezpieczne jest, żeby samemu eksperymentować w taki sposób? to taka jakby wizualizacja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tschort,

Z tym balkonem kurna tez tak ma i nie ma to związku z myślami samobójczymi stoje i patrze i mowię sobie a co by było jak bym tak wyskoczyła wystarczy przełzoyć noge i wyskoczyci mam po prostu ochote wyskoczyć a wcale nie chce sie zabic, bez sensu to jest taka jakby pokusa smiertelna i ten bałkon w sumie lęk budzi a lubie sobie na balkonie posiedziec i pogapic sie na niebo.Jesteś od dzisaj na forum i zdązyłes osta załapac , niezły jesteś hihi, masz talent, całusek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem o co chodzi z tym ostrzeżeniem bo dziewczę nie odpowiedziało ale rozumiem że siedzą tu ludzie ze swoimi problemami więc kazdemu może odbić palma i zareaguje lękiem.

Jak mówię, jeśli jestesmy pogodzeni sami z sobą, jestesmy tez pogodzeni ze światem. To proste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tschort,

To ,ze jestes pogodzony sam ze soba nie znaczy,ze nei masz lekow i obaw te sprawy funkcjonuja róznolegle ,ale niekooniecznie razem a świat jest piękny, szkoda tylko,ż enie ma wrózek , czarodziejów i magi w dosłownym słowa znaczeniu, ech :105: , ale czasem jest magiiia wchodzis zna górę rozgladasz sie widzisz pieknyy widok zapierajacy dech w piersiach i czujesz magię. :105::105::105: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tschort w ciele wtedy czuje zupełną dezorjentację ,trzęse sie od środka,w głowie czuje pustke ,serce bije jak młotem ,nogi się uginają ,ale przedewszystkim czuje się głupia i pusta wewnętrznie oraz zdezorjentowana nie moge logicznie myśleć i mam wrażenie że ześwirowałam przez to ,ot to co mi sie dzieje. :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbychu77, kontrolowana w obecności terapeuty? Bo nie rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbychu77, Rozumiem.

Bardzo mnie to zaciekawiło, ta metoda.

Czekam na dalsze rozważania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak to dobra metoda zwana tez odczulaniem obnizanie poziomu leku poprzez konfrontacje z nim w bezpiecznych sytuacjach...daje dobre efekty..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tschort w ciele wtedy czuje zupełną dezorjentację ,trzęse sie od środka,w głowie czuje pustke ,serce bije jak młotem ,nogi się uginają ,ale przedewszystkim czuje się głupia i pusta wewnętrznie oraz zdezorjentowana nie moge logicznie myśleć i mam wrażenie że ześwirowałam przez to ,ot to co mi sie dzieje. :cry:

Sugestywnie to opisałaś, znam te jazdy od podszewki... Najlepszy dowód że źródło jest w naszym ciele a raczej jak jesteśmy do sensacji z niego nastawieni. Muszę powiedzieć że wszystkie te łaskotki w gardle, walenie serca, supeł w dołku, uderzenia gorąca to coś co witam teraz z otwartymi rękoma :-) Niestety, można powiedzieć, im bardziej chcesz, tym mniej się dzieje...

 

-- 29 lis 2011, 09:00 --

 

Problemów i cierpienia oczywiście nie unikniemy, to jasne. Kwestią raczej jest jak oddychać pełną piersią a nie nosić na grzbiecie zbędne tony kamienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tschort w ciele wtedy czuje zupełną dezorjentację ,trzęse sie od środka,w głowie czuje pustke ,serce bije jak młotem ,nogi się uginają ,ale przedewszystkim czuje się głupia i pusta wewnętrznie oraz zdezorjentowana nie moge logicznie myśleć i mam wrażenie że ześwirowałam przez to ,ot to co mi sie dzieje. :cry:

Ja mam podobnie w sytuacjach stresowych zupelnie traće kontrole , zaczynam panikowąc i przestaje logiocznie myslec , widać, to ze trace głowe i nie wiem co zrobic, wewnętrznie mnie telepie a z wierzchu widac panike albo raczej takie zaleknienie, ludzie mi to mowią, ja tego tak nie odczuwam. Nie czuję lęku tylko utrate jakby kontroli a ludzie mowią,ze wygladam wtedy na zaleknioną a u mnie jest strach przed tym że nie panuje nad sytuacją a nie przed samą sutuacją, chociaz bywa inaczej też czasami. Tak trudno to wszystko opisac bo różnie to sie czuje , napisałam o najczestrzych odczuciach.. Wkurzam sie na ,że nie moge ogarnąć tego.

Nie czuje sie głupia w tym momencie po prostu tak mam i tyle , ale frustruje mnie to, że wychodzi wtedy wszystko inaczej niz bym chciała.Przeciez wtedy nie staję sie nagle inną osoba niż jestem w sytuacji spokoju jestem tę samą osobą tylko po prostu tak mam z tymi nerwami, ale głupsza sie nie robie na tę chwile niz byłam wczesniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tschort w ciele wtedy czuje zupełną dezorjentację ,trzęse sie od środka,w głowie czuje pustke ,serce bije jak młotem ,nogi się uginają ,ale przedewszystkim czuje się głupia i pusta wewnętrznie oraz zdezorjentowana nie moge logicznie myśleć i mam wrażenie że ześwirowałam przez to ,ot to co mi sie dzieje. :cry:

Ja mam podobnie w sytuacjach stresowych zupelnie traće kontrole , zaczynam panikowąc i przestaje logiocznie myslec , widać, to ze trace głowe i nie wiem co zrobic, wewnętrznie mnie telepie a z wierzchu widac panike albo raczej takie zaleknienie, ludzie mi to mowią, ja tego tak nie odczuwam. Nie czuję lęku tylko utrate jakby kontroli a ludzie mowią,ze wygladam wtedy na zaleknioną a u mnie jest strach przed tym że nie panuje nad sytuacją a nie przed samą sutuacją, chociaz bywa inaczej też czasami. Tak trudno to wszystko opisac bo różnie to sie czuje , napisałam o najczestrzych odczuciach.. Wkurzam sie na ,że nie moge ogarnąć tego.

Nie czuje sie głupia w tym momencie po prostu tak mam i tyle , ale frustruje mnie to, że wychodzi wtedy wszystko inaczej niz bym chciała.Przeciez wtedy nie staję sie nagle inną osoba niż jestem w sytuacji spokoju jestem tę samą osobą tylko po prostu tak mam z tymi nerwami, ale głupsza sie nie robie na tę chwile niz byłam wczesniej.

 

OK, to opis sprzężenia, gdy objawy nas np. wkurzają ale mogą też frustrować, przerażać itp. W każdym przypadku reakcja nasila tylko objaw. Przerwać to sprzężenie można gdy objaw stanie się dla nas czymś swojskim, własnym. Na początek powinniśmy w chwilach wolnych, im więcej tym lepiej, analizować odczucia płynące z ciała. Bo normalnie przed nimi uciekamy. A czy jest coś nam bliższego niż nasze ciało? Na marginesie, to podejście stosuje się w terapii behawioralnej, żadna czarna magia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tschort ,Tahela dzięki za odpowiedz oraz wskazówki.Próbuje zżyć się z tym nieprzyjemnym uczuciem ,ale nie jest łatwo,wiadomo.Gdy człowiek czuje sie źle to ciężko mu udawać że jest dobrze.Jednak to jedyne wyjście żeby panika i flustracja nie ogarneła wszem i wobec naszego ciała i umysłu.Trzeba to zaakceptować.Ja mam strach jak to będzie w nowej pracy którą musze sobie znaleść ,czy podołam.Bo w pracy wiadomo trzeba być bystrym i komunikatywnym a mi tego brakuje w chwilach paniki i nieprzyjemnego stresu a w poprzedniej pracy to mnie łapało najbardziej.W gruncie rzeczy obawiam sie czy w ogole bede zdolna do pracy a co za tym idzie czy dam rade sie utrzymać finansowo.Bo jak nie to gdy zabraknie mi rodziców ,a zwiazek mój nie przetrzyma mojej nerwicy to zostane na bruku z nerwicą pod pachą i wtedy będe miała podwójne piekło na ziemi.Przepraszam za ten czarny scenariusz ,ale on pojawia sie tak często w mojej głowie .Pewnie powinnam w jęczarni to napisać ale spontanicznie tu nagryzmoliłam ,przepraszam raz jeszcze ale przez te mordercze myśli czuje sie jak morderca :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że po kolei. Najpierw trzeba zacząć oswajać emocje, czyli odczucia płynące z ciała. Co do morderczych myśli, to tylko teoria dopisywana do napięcia które staramy się zwalczyć. Na pewno nie świadczy o Twojej grzesznej naturze :-D Zresztą, jak powiedział pewien mistrz duchowy, dziwi się że na Zachodzie takie znaczenie przypisuje się myślom. Myśl ze swojej natury jest tandetna...

 

-- 20 gru 2011, 15:14 --

 

Przyczyną lęków, ataków paniki etc. jest sprzężenie zwrotne pomiędzy doznaniami z naszego ciała (tzw. doznania wisceralne) a naszą na nie reakcją. Interpretujemy po prostu wszelkie napięcia, kłucia, łaskotania, przyśpieszone bicie serca w sytuacjach które uważamy za stresujące jako niebezpieczne i reagujemy wzmożonym napięciem. Więcej, takie reakcje traktujemy jako dowód że sytuacja "naprawdę" jest trudna, stresująca lub niebezpieczna. To napięcie oczywiście reakcje wisceralne wzmaga i spirala się nakręca aż do ataku paniki albo po prostu utrzymuje nasze napięcie i lęk na nieprzyjemnym wysokim poziomie przy którym kiepsko funkcjonujemy, jeśli w ogóle. Takie sprzężenie można przerwać środkami przeciwlękowymi albo psychoterapią. Z moich bogatych doświadczeń wynika że naprawdę skuteczną metodą przerwania tego piekielnego koła jest przewarunkowanie. Polega ono na zwykłym oswojeniu się z naszymi doznaniami cielesnymi (Boże, dlaczego nie wpadłem na to wcześniej, a czasem byłem tak blisko!...). Gdy łapie nas lęk, stres, napięcie, obawa, dziwne nastroje rano lub wieczorem albo i podczas dnia powinniśmy po prostu uważnie kontemplować wszelkie doznania płynące z naszego ciała. Określić sobie w myślach ich poziom napięcia (dla utrzymania uwagi), przypatrywać się im, kontemplować. Za chwilę możemy starać się te doznania tym bardziej wzmóc. Ostatecznie będzie to miało skutek dokładnie odwrotny (przypomina metodę tzw. Intencji Paradoksalnej Frankla)ale pozwoli nam na oswojenie się z tym, przed czym uciekaliśmy od wczesnego dzieciństwa...Widoczne efekty są bardzo szybkie, to kwestia dni. Poza tym to świetna zabawa, jak stwierdzam. Grunt to konsekwencja. Allez!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×