Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy faktycznie nie są potrzebne leki? Proszę o pomoc!


harpik

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu leczę się u psychiatry. Biorę fluoksetynę, przez miesiąc na początku leczenia miałam też Xanax i teraz zolpidem na sen.

Od 16 roku życia miałam stany depresyjne. Pod koniec liceum wszystko się ustatkowało i było okej. Do czasu. 2 lata spędziłam za granicą i pod koniec pobytu wszystko zaczęło wracać. Do Polski wróciłam na wakacje w tamtym roku...

Znów wiecznie odczuwam smutek i zniechęcenie do życia. Przeszłam okres okropnych myśli samobójczych, które o mały włos nie doprowadziły mnie do śmierci. Powróciło samookaleczenie, które pozwala mi uwierzyć, że wciąż jestem i coś jeszcze czuję.

Jeszcze jakoś 3 miesiące temu miałam typowe objawy depresyjne, ale później poszło z górki. Zaczęło być coraz gorzej, doszły okropne lęki i ataki paniki (podczas jednego z takich ataków chciałam wyskoczyć przez okno, bo myślałam, że się uduszę w domu i nie dojdę do drzwi, żeby wyjść normalnie, podczas innego, który dopadł mnie na dworze, przesiedziałam 2 godziny w jakichś krzakach zaryczana i przerażona - to tylko dwa przykłady a było ich o wiele więcej). Uczucia przy ataku nie da się opisać słowami... Czuję się dziwnie w środku, chcę uciekać, ale nie ma gdzie, mdli mnie, robi się słabo i duszno... A później boli mnie głowa i jestem koszmarnie wyczerpana.

Nie raz musiałam na uczelni wyjść z wykładu do toalety, bo napadł mnie lęk i musiałam się wyryczeć z dala od ludzi, teraz pracuję i to samo się dzieje. Zolpidem pomógł mi na sen, wcześniej nie spałam do 3 nad ranem i wstawałam wcześnie, totalnie wypompowana.

Wszystko wydaje mi się bez sensu, biorę się za coś i za kilka sekund rezygnuję, bo nie widzę sensu. przez to praktycznie nic nie robię całymi dniami, nic nie daje satysfakcji i zadowolenia :(

Najgorsze jest to, że nie potrafię o tym wszystkim powiedzieć lekarzowi. Coś tam mu mówię, ale później się blokuję, bo myślę, że on i tak nie bierze mnie na poważnie i lepiej będzie jak przemilczę kilka rzeczy. Tworzę niewidzialny mur między mną, a ludźmi.

Często też wydaje mi się, że oglądam siebie z boku, wszystko jest nierealne aż do bólu. Wtedy często dochodzi do samookaleczenie, żeby "coś" poczuć :( Alkohol i narkotyki też nie są mi obce i "niestety" nie biorę ich dla zabawy, ale żeby odciąć się od rzeczywistości, która mnie dobija...

 

Jakoś w maju przerwałam leczenie, bo wydawało mi się, że jest super. Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że kto jak kto, ale ja nie potrzebuję pomocy i jest dobrze. Czułam się świetnie, jak młody bóg! Nawet na egzaminy na studiach się nie uczyłam, bo stwierdziłam, że po co skoro na pewno uda mi się ściągnąć i nie ma szans, żebym nie zdała (w efekcie mam jedną poprawkę we wrześniu). W tym czasie nie byłam sobą (ale dopiero teraz zdaję sobie z tego sprawę). Wpadłam w szał zakupów, czego normalnie nie lubię, straciłam większość kasy i później problem był, ale nie ważne, chodziłam na imprezy, integrowałam się z ludźmi. W ciągu dnia ciągle coś robiłam, w nocy nadrabiałam zaległości w czytaniu, zajmowaniu się zwierzakami itp, szkoda mi było tracić czas na sen (spałam po 2-3 godziny dziennie). Ogólnie mówiąc, rozsadzała mnie energia, co byłoby dobre, gdyby nie to, że chwilami zachowywałam się okropnie, jakbym myślała, że nic nie może mi zaszkodzić :roll:

 

I jakiś miesiąc temu, nagle obudziłam się z przeświadczeniem, że wszystko jest do dupy i euforia minęła. Wszystko znów jest czarne i bez sensu :( Wróciłam do psychiatry, który powiedział, że potrzebna mi jest psychoterapia i lek nasenny to ostatni lek, jaki mi przepisuje, bo nie będziemy się pchać w chemię. Nie wiem, jak z fluo, mam się zgłosić w czwartek, jak się skończy opakowanie. Ja rozumiem, że terapia jest konieczna i zamierzam ją kontynuować, ale... Lęki i rozhulane emocje (huśtawki nastroju, gonitwa myśli, czasami lęk trwający cały dzień) uniemożliwiają mi aktywne uczestniczenie w terapii... Jak brałam Xanax, terapia jakoś szła. Było ok, rozmawiałam z terapeutą i wynosiłam coś z każdego spotkania. Bez xanaxu nie byłam wystarczająco wyciszona i spokojna, aby terapia miała sens... Nie chę na pewno brać xanaxu już więcej, bo po odstawieniu myślałam, że zwariuję, ale to inna sprawa...

 

Proszę, powiedzcie mi, czy naprawdę nie potrzebuję żadnych leków i sama terapia wystarczy? Lekarzowi nie powiedziałam nawet 1/4 tego, co tu napisałam... Boję się, że jak znów zostanę bez leków, to nie ogarnę i skończy się czymś głupim... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

harpik, więc może zmień lekarza... ja mam tak samo ale mój lekarz dopytuje dużo... zgłębia moje wypowiedzi i wie wszystko...

lekarz który nie wie wszystkiego nie jest w stanie postawić właściwej diagnozy i zastosować odpowiedniego leczenia. nie jest przecież jasnowidzem :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież to choroba afektywna dwubiegunowa!

 

Może spisz sobie na kartce będąc w domu co Cię dręczy, jeśli podczas wizyty nie potrafisz przedstawić swojej sytuacji do końca precyzyjnie..

Ja mam podobny problem w rozmowach z lekarzem i terapeutką też - nie potrafię im przedstawić swoich objawów i w ogóle tego, co się we mnie dzieje jeśli chodzi o emocje - tak jak to widzę, kiedy jestem w domu sama, też coś mnie blokuje, wydaje mi się, że zabrzmię śmiesznie, że np lekarz mnie potraktuje jak kogoś, kto coś symuluje, żeby dostać tylko receptę, boję się poprosić o leki (nie biorę ich od kilkunastu miesięcy, a fatalnie się czuję), bo lekarz kiedyś stwierdził, że nie powinnam ich brać podczas terapii i ja się boję teraz sugerować coś innego, mimo że mam ciągle myśli samobójcze.

 

I też mam podobny problem z tym, że wydaje mi się, że będąc w tym stanie, w jakim jestem nie korzystam z psychoterapii, bo właśnie brak mi tego wyciszenia, jestem zawsze podczas spotkań bardzo zdenerwowana, mam gonitwę myśli albo pustkę w głowie i zupełnie nie potrafię się skupić na terapii jako takiej.

 

To straszna męczarnia, takie więzienie.

 

Też kiedyś spróbowałam pójść na terapię biorąc wcześniej Xanax i różnica byłą spora..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to nie jest tak, że ja oszukuję lekarza... Po prostu jak już jestem w gabinecie, to się zacinam i nie mogę wydusić z siebie słowa. Podaję tylko zdawkowe informacje i przez to dodatkowo źle się czuję :(

 

prowadź notatnik i codziennie zapisuj co się z Tobą dzieje .

Idąc do lekarza bierz kajet i niech sobie czyta ,albo mu nawet ksero zrób .

Każdy sposób jest dobry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kreatka, co do strachu przed powiedzeniem lekarzowi, co się dzieje, mam prawie identycznie jak Ty! Też się boję, że zabrzmię śmiesznie i może lekarz pomyśli, że symuluję, aby tylko dostać lek. Ale jakbym mogła poczuć się lepiej bez leków, to oczywiście wolałabym taką opcję. Tylko jak ma być lepiej bez leków, skoro terapia nie ma sensu, gdy jestem rozbita, skrajnie zdenerwowana z gonitwą myśli, która zawsze przeradza się w pustkę w głowie? Ja nawet później nie pamiętam, co działo się na terapii! Zdenerwowania "czyści" mi umysł i roztaje czarna dziura. Czy coś takiego ma sens? :(

 

Nie wydaje wam się to głupie, żeby napisać lekarzowi na kartce, co chciałoby się powiedzieć? Mam wrażenie, że wyjdę na idiotkę :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo mi się wydaje, że psychiatrzy i terapeuci - przynajmniej ci, z którymi ja mam do czynienia rzeczywiście mają takie podejście, że "wszystko to wina pacjenta" - to on nie chce wyzdrowieć, nie chce przyznać, kiedy jest lepiej, bo mu wygodnie chować się za etykietką choroby czy zaburzenia i cały czas mi się wydaje, że cokolwiek powiem może zostać wykorzystane przeciwko mnie. Tak się zresztą dzieje. Wkurzają mnie też tendencyjne, schematyczne interpretacje terapeutów, które wynikają moim zdaniem po prostu z niezrozumienia naszych problemów - bo tego się po prostu nie da zrozumieć, jeśli się tego nie przeżyło, a terapeutami zostają osoby, które nie miały nigdy takich problemów - taka jest chyba nawet zasada - i jak dla mnie to jest po prostu jeden wielki absurd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem po wizycie, którą miałam wczoraj. Jak zwykle nie powiedziałam wszystkiego, co chciałam, ale lekarz stworzył taką atmosferę, że czułam się dużo lepiej po wizycie.

Chciałam powiedzieć mu o potwornych lękach i wahaniach nastroju, ale zabrakło mi odwagi ;/

Leków mi nie odłączył, ale nie przepisał już fluo...

Mimo że nie powiedziałam wszystkiego (właściwie znów prawie nic nie powiedziałam), dostałam depakine podobno na stabilizację nastroju i mianserynę w sumie nie wiem na co (w dodatku zapomniałam, jak ją brać). Dzisiaj wykupiłam leki i strasznie się boję tej depakiny - skutków ubocznych dokładniej ;/

Czuję się tak rozbita, że nie wiem już co robić :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po prostu powiedziałam że mam zmienne nastroje i że jestem bardzo pobudzona i spać nie mogę.

Nie wiem czy ten lek coś tu pomoże. Mam nadzieję nie przytyć, przynajmniej nie tyle, co niektórzy piszą, że przytyli (np 20 czy 30kg).

Fajnie Ci, że masz też antydepresant, ja mam tylko depakine.

Chodzisz na terapie?

 

-- 19 sie 2011, 21:02 --

 

Dobra, już przeczytałam, że chodzisz.

 

Ja oczywiście też wszystkiego lekarzowi nie powiedziałam, zawsze o czymś zapomnę, bo jestem tak pobudzona albo spięta, że myśli zebrać nie mogę albo po prostu mam własnie jakąś blokadę. Np zapomniałam powiedzieć o myślach samobójczych/rezygnacyjnych (właśnie się dowiedziałam, że moje myśli nie są samobójcze tylko rezygnacyjne właśnie, choć nie wiem co za różnica, mogą prowadzić do tego samego), ja w ogóle mam mega problem z nazywaniem objawów, z opisaniem samopoczucia itd. Trudno jest mi przełożyć to, co się ze mną dzieje na słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja powiedziałam lekarzowi, że następnym razem przyjdę ze ściągawką. Odpowiedział mi, że wszystko, co może w jakiś sposób pomóc mi wyrazić, co chcę powiedzieć, jest dobre. Bo pożaliłam się mu, że jak tylko wchodzę do gabinetu, to od razu włącza mi się blokada i na zmianę mam pustkę w głowie lub gonitwę myśli. Dobrze, że trafiłam na tego lekarza, ufam mu i mam nadzieję, że będzie w stanie mi pomóc...

 

Ja o myślach samobójczych mówiłam lekarzowi kilka spotkań wstecz. Ostatnio bałam się do tego znowu przyznać, a wróciły ze zdwojoną siłą. Są intensywne do tego stopnia, że ułożyłam w głowie nawet plan, jakby to miało wyglądać :roll: Ale najpierw muszę zarobić kasę, żeby oddać Babci...

Boję się czasami, jak się potoczą te sprawy, bo napady lęku stają się coraz częstsze... Zamiast ustępować, wciąż się nasilają i pojawiają się już prawie codziennie. Kiedyś tylko w nocy, teraz nie mam gwarancji, kiedy się pojawią... Czuję się zaszczuta przez samą siebie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja własnie też mu wczoraj powiedziałam, że mam blokadę, że mam problem z przedstawieniem swojego stanu tak jak go widzę na codzień, w domu, kiedy jestem sama ze sobą.

Ale nie wyraził za bardzo zrozumienia. Ale też zacznę robić notatki i będę chodzić z nimi na wizyty.

Nawet dla siebie samej może się przydadzą takie zapiski, bo ja mam tak, że choćbym nie iwem jak się źle czuła np przez kilka dni, to jeśli potem (np w dniu wizyty u lekarza)poczuję się trochę lepiej to zapominam jak było podcza tych "dołów" - nawet sama przed sobą, a co dopiero podczas rozmowy.

 

Może tam mianseryna Ci pomoże trochę na myśli samobójcze, a depakine trochę wyciszy i zmniejszy skłonności do autodestrukcyjnych działań.

 

Na jaką terapię chodzisz?

Z jakiego jesteś miasta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kreatka, jak czytam, co piszesz, to mam wrażenie, że czytam to, co sama mogłabym napisać. Ze mną jest dokładnie tak samo, jak z Tobą...

 

Mieszkam w okolicach Zielonej Góry i właśnie w Zielonej Górze chodzę do lekarza i na terapię.

Terapeuta prowadzi terapię psychoanalityczną. Teraz i tak będę miała w terapii przerwę, bo psycholog ma urlop 2-tygodniowy, a później nie wiem, jak będzie, bo przez pracę nie pasują mi godziny :-|

Poza tym ja mu nie do końca ufam :( On mnie denerwuje, nie mam ochoty tam przebywać i rozmawiać z nim... Nie ma w okolicy więcej psychologów godnych polecenia, nie wiem, co robić...

 

Wczoraj wzięłam pierwszy raz depakinę i mianserynę wieczorem, a dzisiaj oczywiście czuję się okropnie i strasznie boli mnie brzuch :roll::x

 

-- 20 sie 2011, 21:11 --

 

Nie wiem, czy to depakina czy mianseryna, ale zasypiałam dzisiaj na stojąco :roll: Później ok. 16 położyłam się spać i wstałam o 21 :shock: Zaraz znowu idę spać chyba...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak będę się tak czuć po tych lekach, to nie wiem, jak długo wytrzymam :roll:

 

Brzuch mnie mniej boli, ale bolą mięśnie, cały czas czuję się, jakbym było dopiero co po przebudzeniu (takie zamulenie typowe zaraz po wstaniu z łóżka), odrzuca mnie na myśl o jedzeniu "normalnych" rzeczy, za to na śniadanie zjadłam lody :shock: Wczoraj na kolację też tylko słodkie, bo od innego jedzenia niedobrze mi było :?

I co mnie najbardziej niepokoi: jak się na coś spojrzę, to obraz tak delikatnie się trzęsie... Mam ciągle wrażenie, że ktoś mnie woła i jestem taka rozdygotana w środku... Orientuje się ktoś, czy te efekty miną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam jeszcze taki dziwny objaw - nie wiem czy po leku czy tak o - pieczenie w "nozdrzach" i gardle..

 

Ale muszę powiedzieć, że lepiej śpię,nadal mampewne problemy z zasypianiem, ale nie budzę się w nocy, sen jest przyjemniejszy.

 

harpik jest taka strona tacyjakja.pl dla chorych na depresje i dwubiegunówkę i tampo zarejestrowaniu się można prowadzić taki dzienniczek, gdzie się codziennie (jeśli się chce) wypełnia taki formularz dotyczący samopoczucia i objawów i można też robić notatki. Dzięki temu ma się potem taki obraz jak to wyglądało, jest zakładka z wykresami (jak się samopoczucie zmieniało w danym okresie). Piszę Ci to dlatego, że potemmozna to wydrukować i pójść z tym do lekarza. Dla samego siebie też warto chyba mieć taki "pamiętnik".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×