Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Na wstępie witam wszystkich.

 

Jeszcze tydzień temu nie uwierzyłbym, że będę tu pisał. Zresztą nie wiem czy to dobry pomysł, bo dzisiaj się troche naczytałem o chorobach psychicznych i od tego zrobiło mi się tylko gorzej. Jednak mam nadzieję, że coś mi podpowiecie, doradzicie. Do rzeczy.

 

Mój tato od kilku miesięcy ma problemy. Powróciły do niego po 20-stu latach spokoju. Miał myśli samobójcze, nie dawał sobie rady, pół dnia spedzał w łóżku, trafił do szpitala już drugi raz. Tydzień temu miał silny atak, nie mógł wytrzymać, chwycił nóż i groził, że się zabije itd. Część czasu spędziłem z nim sam. Następnego dnia pojechał do szpitala. A mi do głowy weszła obsesja, ciągle pamiętam jego z nożem, myślę o tym nożu. Jest źle. Mam obsesje na tym punkcie. Weszło do głowy i nie chce wyjść. Zawsze miałem taką osobowość, że np. sprawdzałem coś 3 razy, miałem swoje rytuały, ale nie było to zbyt uciążliwe. Teraz jest ciężko, bo obsesja jest bardzo nieprzyjemna. Do tego jakiś niepokój, lęk. Tato jutro wraca. Mam dziś wyjątkowo ciężki dzień. Na jutro umówiłem się do psychologa. Poradźcie jak to wytrzymać. To jakiś koszmar. Szkoda mi mojej rodziny, najgorszemu wrogowi tego nie życzę. A rok temu myślałem, że mam najnormalniejszą i najnudniejszą rodzinę na świecie.

 

[Dodane po edycji:]

 

To może nieco weselej spróbuje: czy picie melisy pomaga? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj...

 

Wizyta u psychologa na pewno jest niezbedna. Aczkolwiek wnioskuje,ze Twoj tata ma jakies zaburzenia psychiczne. Ciezko tu mowic o konkretach,jednostkach chorobowych itp. Ale nie o to mi chodzi. Hipotetycznie jezeli on cierpi na jakas chorobe psychiczna to Ty masz spore szanse na oddziedziczenie takowej. Natręctwa moge byc tego poczatkiem,sygnalem ze jestes szczegolnie podatny na wszelkie zaburzenia i byc moze jestes szczegolnie narazony na choroby psychiczne.

 

Melisa zapewne pomaga,ale tylko w stanach lekkiego poddenerowawania. Wiem to z wlasnego zycia ;D Proponuje najpierw pojsc na porzadny spacer,pooddychac swiezym powietrzem a potem wypic melise ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź. Wy to traktujecie tak lekko, a to są baaardzo poważne sprawy, powiedziałbym nawet że życia i śmierci (też zaczynam żartować). Idę spać, a jutro do psychologa. Tak, pewnie po tacie to mam. Dobranoc.

 

A na spacerze rzeczywiście lepiej się dzisiaj poczułem. Będę chyba teraz chodził 24h na dobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja staram sie zrozumiec,co czujesz. Ale na odleglosc nie moge dac Ci konkretnej porady. Poki co spacer byl najlepszym rozwiazaniem. Dotlenienie mozgu tez sporo pomaga. A jutro fachowo i inwidualnie zajmie sie Toba psycholog.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie. Wróciłem od psychologa. Noc i ranek były bardzo złe. Nie wiem czy w ogóle coś spałem. Psycholog jak to psycholog pogadał co powinienem zmienić w swoim życiu i tyle. Generalnie po mnie nie widać jak się czuję, wyglądam lepiej. Ewentualnie doradził psychiatrę. Są 3 opcje: psychiatra, klinika (ktora duzo kosztuje) i jakies samodzielne leczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poki co psychiatra. Nie stwarzasz ani zagrozenia dla siebie ani dla innych,wiec od razu klinika nie jest potrzebna. Narazie idz do psychiatry. Terapia i leczenie farmakologiczne powinny pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i jezeli sie boisz,ze mozesz stworzyc to paradoksalnie dobry znak. A to dlatego,ze masz swiadomosc tego ze jest niedobrze i moze byc gorzej. Dzieki tej swiadomosci mozesz wyprzedzic pogorszenie stanu. Idz do psychiatry najszybciej jak mozesz i zacznij terapie. Im szybciej tym lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie.

 

Byłem kilka dni w klinice, teraz chodzę na terapię grupową, różni ludzie i problemy. Biorę leki, ale jak na razie bez zmian. :( To strasznie męczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I świetnie, że się na to zdecydowałeś, ale efekty nie są natychmiastowe. Na razie przede wszystkim uwierz, że to minie i nie panikuj, nie myśl o chorobach psychicznych itd. Nie walcz z tą myślą, tylko niech sobie będzie i przeczekuj. Czujesz się z nią marnie, ale trudno, czasami nas boli brzuch, głowa, mamy nogę w gipsie i trzeba poczekać, aż minie. Tak samo z myślami, czasami można być "nieczynnym", czuć rzeczy, których wcześniej nie doznaliśmy, ale grunt, żeby sobie pozwolić na bycie słabszym przez jakiś czas i robić swoje, czyli chodzić na terapię i stosować, to co na niej dostajesz. Takie jazdy się uaktywniają najczęściej przez silny stres, ta sytuacja z ojcem pewnie tak Cię osłabiła, że psychika zareagowała natręctwami. Więc musisz się skupić na tym, jak zmniejszyć stres w tej sytuacji. Możesz gdzieś wyjechać albo zamieszkać lub dużo czasu spędzać w innej atmosferze niż w domu? Jak możesz daj sobie na razie maksimum luzu i odpoczywaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie co do terapii grupowej, to nie wiem czy jej nie zmienię na indywidualną, bo w sumie nie wiem co tam mam mówić. Z wyjazdem na "wakacje" to może i dobry pomysł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A może trochę taka, trochę taka? Terapia grupowa wg mnie ma to do siebie, że nie widzi się jej sensu w danym momencie, dopiero z jakiejś perspektywy. Ale wszystko też zależy od nas, ile chcemy wziąć. Im bardziej się angażujesz w grupę, tym więcej od niej dostajesz - taka zasada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie z tym jest problem. Bo nie wiem co miałbym na niej mówić, a w indywidualnej to już będę musiał działać i będzie mi łatwiej mówić.

Zresztą czytałem na tym forum jak wychwalają terapię bechawioralno-poznawczą indywidualnie.

 

Rozmawiałem właśnie z lekarzem. I jednak będę jeszcze trochę na grupowej, bo ta jest codziennie. Później na indywidualnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No i super. Mi na natręctwa najlepiej zrobiła poznawczo-behaw., więc polecam. Trzymaj się i nie wymiękaj, bo jeszcze może być nieraz ciężko, ale w końcu będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja mama też ma nerwice, i dostałam ją od niej w "prezencie"... tak to jest. Koszmar, dobrze powiedziane. Polecam psychiatre, bo psycholog coś tam pogada pogada i na gadaniu się skończy. To trzeba leczyć lakami i ewentualnie psychoterapią. Jest szpital w Szopienicach i tam się leczy coś takiego. Może tam pojadę za miesiąc, zależy jak się będę czuła. Jakby co służę dobrym słowem 747400mw@gmail.com

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Możemy tutaj pisać, ktoś może dołączy, poradzi itp. Biorę jakieś leki już miesiąc i nie bardzo widzę poprawę. Do tego chodzę na terapię grupową, ale średnio to czuję. Nie wiem czy to ma sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leki zazwyczaj pomagają po 2 tyg. ale są ludzie, którym pomagają po 3 m-cach.. A jeśli te NIC nie działają, to powiedz to lekarzowi, przepisze Ci inne, ja już z 6 rodzajów mam za sobą.. zobaczymy jak to będzie. Ale nie trać sensu, bo to najgorszy błąd. Na początku nie jest łatwo, ale "droga do nieba wiedzie przez piekło".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Mam nadzieje, że tak będzie. I Tobie życzę, żeby też się udało, bo wiem jakie to jest męczące. Teraz mam częściowo zmienione leki. Na razie bez większych zmian u mnie, może lekko lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie czekajmy w zegarku w ręku, dajemy się zaskoczyć. Może nawet nie zaóważymy, a będzie lepiej :) bo zwykle tylko złe rzeczy się dostrzega... Najlepsze lekarstwo, to przyjaciele.. ktoś z kim możesz pogadać. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za dużo to ja tych przyjaciół nie mam. Wygadać się niby mogę na terapii grupowej, ale chyba mam zły charakter do tego, jestem tam skryty. Na indywidualnej będzie lepiej. A co do tegoczekania masz rację, trzeba się czymś zająć. Teraz staram się żyć bardziej aktywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×