Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Od kilku miesięcy nie odczuwam, (a jeśli już tak to bardzo słabo) głębszych emocji. Przestałam się bać, smucić, cieszyć, tęsknić, czuję po prostu pustkę. Kompletnie brak mi empatii. Może to zabrzmi dziwnie, ale rzadziej się skupiam, mniej myślę. Kiedyś miałam plany i marzenia, a teraz nawet mi się nie chce nad tym skupiać. Zauważyłam też, że w pewnym stopniu odsuwam się od ludzi, zwłaszcza od przyjaciół. Przez to, że nie czuje wielu osobom zrobiłam krzywdę, powiedziałam niektóre rzeczy zbyt dosadnie czy nie umiałam im poradzić, wczuć się w sytuacje. Najbardziej dziwi mnie jednak fakt że nie miałam do tej pory większych problemów. Mam normalną, kochającą rodzinę, grupę przyjaciół, nie mam specjalnie zaniżonej samooceny i nie doświadczyłam żadnych traumatycznych przeżyć. Wielu ludzi doradza mi psychologa, ale mam wrażenie że to już jest ostateczność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wielu ludzi doradza mi psychologa, ale mam wrażenie że to już jest ostateczność.

 

 

To nie miej takiego wrażenia, tylko idź.

Jak sama chcesz sobie poradzić, skoro widzisz, że nic Cię nie "rusza" ?

Z drugiej strony.... czasem żałuję, że ja tak nie mam.. to lepsze niż nadmierne myślenie.

 

Może to chwilowe, może przejdzie? jeśli nie - idź porozmawiaj, nie musisz od razu traktować tego jako leczenie.. rozmowa z kimś bezstronnym może pomóc. Może też znajdzie się przyczyna.. jestem tego pewna.

Takie nie zrozumiałe dla nas zachowania, zawsze mają jakieś podłoże.

Zdziwiłabyś się pewnie jakbyś dowiedziała się czegoś nowego o sobie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mam to samo...już od 2 lat...u mnie doszło do tego, że nie czuję NIC. Nie chce mi się żyć, nawet nie będę pisać co za piekło przeżywam ja i moja rodzina przez ten zanik uczuć... mi zanikły wszelkie dążenia i marzenia, nie chcę mi się nic, na niz nie mam siły, chęci... na szczęście z tego co widzę, to u CIebie nie jest tak źle... nie wiem czy powinnaś gdzieś z tym iść... mi mówią, że to zaburzenia osobowości, ale jak do tej pory żaden psycholog mi nie pomógł...mam jechać do Krakowa na półroczną terapię, ale też wątpię, żeby to coś dało... nie wiem, jeśli ktoś Ci doradzi coś sensownego, to daj znać... ja niestety byłam wszędzie i dowiedziałam się, że na takie coś nie ma tabletek. Zanik uczuć jest charakterystyczny dla schizofrenii, ale z tego co piszesz, nie wygląda, żebys na coś chorowała...mi też mówią, że to nie schizofrenia, choć ja wierzę, że to może być schizofrenia, bo ja choruję na zaburzenia depresyjno-lękowe już 8 lat, a 2 lata temu nastąpił zanik uczuć i stopniowy zanik funkcjonowania...daj znać proszę jeśli ktoś CI na to coś poradzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj,

Cierpię na zanik uczuć już od kilku lat. Wydaje mi się , że to jedna z najgorszych rzeczy jaka może spotkać człowieka. Bo to jest odczłowieczenie. Dlatego Conesso... proszę, nie mów, że to jest lepsze od czegoś... Bo ja pragnę się bać, smucić, złościć, nawet wpadać w panikę, nienawidzić siebie... cokolwiek, byle czuć. Bo gdy nie czujesz, Twoje życie nie ma żadnego sensu. Żadnego. I żadnego nie znajdziesz. Nie ma tu odczuwania przyjemności, miłości, czułości. Nie możesz martwić się o bliskich...nic Cię nie obchodzą na płaszczyźnie uczuciowej. Nawet pamięć się pogarsza, myślenie... też jest zupełnie inne, takie przytłumione, leniwe..i po prostu nie ma żadnego powodu by myśleć. Jesteś wadliwym komputerem, który próbuje funkcjonować w świecie cudownych, boskich istot zwanych ludźmi, którzy czują...i gdybyś tylko mogła, to byś im zazdrościła, ale nawet to uczucie nie ma do Ciebie dostępu, więc sobie trwasz i czasem, tak beznamiętnie, bez emocji myślisz o skończeniu z tym... ( choć myśl, że po śmierci mogę wiecznie nie czuć...sprawia, że na razie odkładam tę decyzję).

 

Do Ameilii, mówisz, że dopiero Ci się to zaczyna... więc nie czekaj aż staniesz się "tym czymś" i jak najszybciej zrób coś z tym. Zacznij od psychoterapii. Uwierz, to nie jest "ostateczność". Psychoterapia wzbogaca nawet tzw zdrowych ludzi, pomoże Ci zrozumieć lepiej siebie i innych i może Cię uratuje, przed zanikiem uczuć, przed uprzedmiotowieniem.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam to samo . Rozmawiam z ludźmi i jestem jak kamień . Zero śmiechu i płaczu . Oglądam smutny reportaż i nie czuję niczego . Nawet gdy byłem na pogrzebie babci też nie płakałem . Było mi wstyd i byłem zły na siebie . Teraz czytam Oskar i pani Róża , zamiast płakać jestem obojętny i nic nie sprawia bym uwolnił uczucia .Psycholog nie jest zły , ja mam swoją panią Beatkę i jestem zadowolony :papa:

y .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem wam tak. Ostatnio mojemu bratu udało się mnie zdenerwować i szczerze mówiąc uznałam to za jakiś sukces i jednocześnie taki moment przełomu. Od tamtego czasu jest trochę inaczej, czasami zdarza mi się zdenerwować, raz się popłakałam i dostałam spazmów, raz nawet się cieszyłam. Czuję że zaczyna być lepiej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Od kilku miesięcy nie odczuwam, (a jeśli już tak to bardzo słabo) głębszych emocji. Przestałam się bać, smucić, cieszyć, tęsknić, czuję po prostu pustkę. Kompletnie brak mi empatii. Może to zabrzmi dziwnie, ale rzadziej się skupiam, mniej myślę. Kiedyś miałam plany i marzenia, a teraz nawet mi się nie chce nad tym skupiać. Zauważyłam też, że w pewnym stopniu odsuwam się od ludzi, zwłaszcza od przyjaciół. Przez to, że nie czuje wielu osobom zrobiłam krzywdę, powiedziałam niektóre rzeczy zbyt dosadnie czy nie umiałam im poradzić, wczuć się w sytuacje. Najbardziej dziwi mnie jednak fakt że nie miałam do tej pory większych problemów. Mam normalną, kochającą rodzinę, grupę przyjaciół, nie mam specjalnie zaniżonej samooceny i nie doświadczyłam żadnych traumatycznych przeżyć. Wielu ludzi doradza mi psychologa, ale mam wrażenie że to już jest ostateczność.

 

daj sobie spokoj z psychologiem. to jest zanizony poziom dopaminy. poczytaj sobie o dopaminie http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina . "w układzie rąbkowym (limbicznym) jest odpowiedzialna za procesy emocjonalne, wyższe czynności psychiczne oraz w znacznie mniejszym stopniu procesy ruchowe". nie ma dopaminy nie ma czucia. zapachy wydaja sie wyprane ze swojej intensywnosci, smak nie ten, dotyk jakis taki blady. ogolnie wszystko jakies takie wyprane z czucia. zajrzyjcie tu, miko84 opisuje swoje doswiadczenia z requipem, ktory pomaga na dopamine, ktora odpowiedzialna jest za odczuwanie emocji, radze przeczytac caly topic, troche duzo, ale czegos sie dowiecie http://www.nerwica.com/chyba-znalaz-em-leki-dla-mnie-t16657.html?hilit=requip . zdam relacje zaczynajac od wtorku przyszlego tygodnia, bo zaczynam brac requip 2x0,25mg od wtorku. pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

też to mam. Zobacz w wątku "nic nie czuję". Ten lek, o którym pisze Pan Zwoliński nie jest bezpieczny. Pytalam lekarkę. TO lek na parkinsona. Nie wiem co Ci poradzić, bo sama mam zanik uczuć od prawie 2 lat. DO tego pogorszyło mi sie funkcjonowanie do tego stopnia, że praktycznie wegetuję w swoim pokoju i swoim świecie, Nie mogę nawiązać kontaktu z ludźmi bez uczuć, zanikły mi dążenia, plany. Podejrzewam u siebie schizofrenię prostą. A Tobie radzę się udać czym prędzej do specjalistów, bo przyczyn zaniku uczuć może być wiele - zmiany organiczne w mózgu, depresja, zaburzenia osobowości no i schizofrenia... a pewnie jeszcze inne...ja bym radziła się zabrać za to,jak najprędzej...a psycholog na pewno nie jest ostatecznością - co za bzdura z całym szacunkiem!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tylko informuje co zaczne brac i zdam z tego relacje. a jak sie sprawdza na co jest lek? po prostu daja tablety ludziom i czekaja na rezultaty. sa takie leki ze po wileu latach stosowania musza je wycofac, bo nie da sie juz ignorowac faktu ze zle wplywaja na czlowieka. myslisz ze nie wiem na co jest requip? wiem ze na parkinsona ale jesli nie ma nic innego to probuje tego co sie da. kto powiedzial ze ten lek jest tylko na parkinsona? kto powiedzial ze kij bejsbolowy jest tylko do bejsbola? widzisz znalezli inne zastosowanie. tak samo z nozem. kto powiedzial ze noz sluzy do krojenia? prowadza caly czas badania i dopiero po latach moze sie okazac ze lek ktory dziala na chorobe A moze tez niwelowac objawy choroby X. nie wiem jak oni wynajduja te leki, ale chyba cos mi sie zdjae ze jest tak jak bylo w historii, ze robia cos a potem testuja. nie sprawdza sie to zapominaja. jesliby tylko wyciagneli to co zle z extasy, wyrzucili to w cholere, a wzieli co dobre to moze zrobiliby lek ktory nie uzaleznia a zarazem ma dzialanie polegajce na tym ze leczy. twierdze ze my sie nigdy nie wyleczymy co najwyzej mozemy byc w stanie remisji, ale leki bedizemy musieli brac do konca zycia, bo tak juz mamy spiepszona chemie w mozgu. wlasnie nadzieja i wiara powoduja to ze pedzimy w niewlasciwym kierunku. jedynie logika, myslenie dedukcyjne i testowanie moze nas wyleczyc. moze u niektorych dziala placebo. ale na jak dlugo? badania kliniczne lekow trwaja max. 12 tygodni, a dalej nic. wiec skad mozna miec pewnosc ze placebo bedzie dzialalo przez dluzszy czas? cale to leczenie to jedna wielka niewiadoma. problem jest taki ze kazdy jest inny i nie ma regul jak na kogo dany lek zadziala. testy, testy i jeszcze raz testy. aha przestalem nic nie robic, bo sie doslownie w.kurwilem, ze biore leki i nic tylko wegetacja i zaczalem na wlasna reke szukac leku dla siebie. poszukiwania te sa poparte doswiadczeniami innych forumowiczow, wiedza z internetu. ale dalej do konca ze mozna byc pewnym jak zareaguje organizm. lekarz jak przepisuje lek to tez nie wie jak dany lek zaraguje wiec nazywa sie to dobieraniem lekow.

 

poza tym jesli requip (lek na parkinsona) zacznie wplywac negatywnie na moje zdrowie to po prostu go odstawie. a po drugie bede go bral w minimalnej dawce. to jest tylko test tak samo jak z innymi lekami. i cala wielka tajemnica.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi moja lekarka nie zgodziła się zapisać tego leku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×