Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
agula9

Odebrał sobie życie bo kochał??

Rekomendowane odpowiedzi

Do tej pory jakoś się trzymałam ale dzisiaj coś we mnie pęka. Tydzień temu mój kochany mąż odebrał sobie życie. Znalazłam go w naszej sypialni. Cały czas zadaję sobie pytanie o ile za późno wróciłam do domu, może jeszcze żył a ja nic nie zrobiłam żeby go ratować, a może ... już sama nie wiem co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

agula9, Przestań myśleć takimi kategoriami, to bardzo smutne i bolesne .Musisz jednak pamiętać ,że to on podoił decyzje .Nigdy nie ma tylko jednego wyjścia ...Zawsze jest, jakaś alternatywa. Myślenie ,co by było gdybym przyszła wcześniej pozbawione jest sensu.Bardzo Ci współczuje ,tylko się domyślam jakie to bolesne .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co czujesz, bo na pewno jest to ból nie do opisania. Wiem, że żadne słowa go nie ukoją. Wydaje mi się, że powinnaś wyrzucić z siebie te wszystkie emocje, wypłakać je, wykrzyczeć. Nie duś tego w sobie, to tylko gorzej dla Twojej psychiki.

Myślenie o tym co by było gdyby jest już bez sensu i tylko przysparza Ci bólu. On podjął decyzję i tak naprawdę niewiele mogłaś zrobić- przecież jeśli nie wtedy to spróbowałby pewnie innym razem. Jeśli ktoś chce coś zrobić to znajdzie okazję, a Ty przecież nie mogłaś chodzić za nim krok w krok. Więc nie obwiniaj się, bo to nie Twoja wina i nie ma już co szukać winnych. Piszesz, że zrobił to bo za bardzo kochał- co przez to rozumiesz? Mieliście jakieś problemy w związku? Twój mąż cierpiał na depresję?

Wyrzuć z siebie te wszystkie emocje, będzie Ci troszkę lżej. Życzę Ci dużo siły (przytulam).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

agula9, uwazaj na siebie i trzymaj siè bardzo mocno!!!bàdz z nami-moze chociaz odrobinkè poczujesz siè lepiej,jesli wyrzucisz z siebie te wszystkie emocje;ktore teraz tobà targajà..mocno przytulam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agula9

Szczerze wspólczuję.Znam temat. Gdy miałem 18 lat powiesił sie mój ojciec. ja Go znalazłem na strychu.....

Słuchaj.

Nie miałaś na to żadnego wpływu. Nie mogłaś w żaden sposób temu zaradzić, skoro nie wiedziałaś co się święci.To , czy zapobiegłabys temu przychodząc do domu wczesniej nie ma żadnego znaczenia.Odebrałby sobie życie kiedy indziej.Samobójstwo jest często zaplanowane, decyzja zapada i czy stanie sie to dziś , czy jutro-nie ma to znaczenia. Jak ktoś mądry powiedział "samobójstwo następuje wtedy gdy cierpienie przekracza siły do walki z nim "

Ja od 3 lat choruje na CHAD. kilka razy bylem baaardzo blisko. (okazuje sie , że ojciec na to samo chorował-każdy myślał że jest zwykłym alkoholikiem, a rzeczywistośc okazała się inna)

Wyglądam całkiem normalnie, zachowuje sie ponoć też normalnie, ale to jak mnie choroba niszczy od środka jest nie do opisania.Podejrzewam ,że jak sie w końcu zabiję (mam niestety takie plany ) to każdy będzie w szoku......."taki zdrowy, wesoły facet, zawsze uśmiechnięty, z żoną i dzieckiem..."

NIKT mnie nie powstrzyma jak sie zdecyduję.......

jak byłem w krytycznym stanie, to rodzina na zmiane mnie pilnowała....niby przypadkowe odwiedziny, telefony co chwila itd....zrobiłem awanturę i powiedziałem ,że jak się zdecyduję skonczyć z cierpieniem to choćby się zesrali-nie upilnuja mnie.

Z Twoim Mężem mogło byc podobnie. Choroby psychicznej takiej jak depresja czy CHAD nie da się często zauważyć .To nie jest tak ,że my chorzy gadamy od rzeczy, sramy na dywan, czy nago biegamy po ulicach.....choroba niszczy nam mózgi i sposób myślenia oraz postrzegania świata. Uwierz mi-oddałbym rękę za powrót do zdrowia psychicznego.....

Choroba psychiczna dostarcza cierpien nie do wytrzymania.Przypomina stan jaki zdrowy człowiek ma po kilkunastodniowym chlaniu i ćpaniu wszystkiego co w rękę wpadnie.......jednakże w chorobie te objawy trwaja latami....bez przerwy

Ja nie cierpię psychologów, to jednak uważam , że w Twoim przypadku wizyta u dobrego psychologa byłaby najlepszym rozwiązaniem !!!!

Nie tłamś tego w sobie, nie staraj sie być "twarda" ,bo tak jak ktoś wyżej napisał zniszczysz sobie zdrowie. To w końcu pęknie.Wyjdzie po latach......

Trzymaj się jakoś.

To prawda co mówią....czas leczy rany, chociaz teraz wydaje Ci sie to niemozliwe.

Proszę-skorzystaj z psychologa. To żaden obciach, słabośc itd......

Pozdrawiam

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×