Skocz do zawartości
Nerwica.com

Moja historia


..!..

Rekomendowane odpowiedzi

To tak, zaczęło się w szpitalu, potem dom. Jak miałem 3 lata to już miałem mnóstwo kolegów, miałem domek jednorodzinny z ogrodem, więc kilkanaście dzieci codziennie do mnie przychodziło, w tym okresie pamiętam, że miałem bardzo ostre pozytywne emocje, teraz wiem, że to były tzw. doznania szczytowe. Potem szkoła, w 4 klasie niestety kontakt się urwał z tamtymi kumplami, ale dobrze, że to za mocno się nie pogłębiło, bo odrazu znalazłem nowych kolegów w klasie. Wtedy to zaczęłem się zastanawiać gdzie te doznania szczytowe, do dzisiaj mam nerwicę natręctw, zaczęły się urojenia (które z perspektywy czasu zauważyłem, dzisiaj już ich nie mam), typu, ze życie to występ teatralny, że jestem wysłannikiem jezusa, wytworzyłem własny świat, język, państwa w nim itd.) uczucia się spłyciły, chociaż nie było tak źle, dystansowałem się do ludzi, to znaczy nie związywałem się jakoś uczuciowo, nie było, ze kogoś lubię itd.. Czytałem dużo wtedy o metafizyce, myślałem o śmierci itd., w szkole zawsze miałem pomysły aby rozbawić całą klasę. Potem przyszło gimnazjum, właśnie wtedy (1 września) zakończyło się moje życie i do dzisiaj wegetuję. Nie będę się rozpisywał, ale miałem w tej szkole doczynienia z dwoma socjopatami, którzy upatrzyli sobie cel, czyli mnie. Dwa i pół miecha tam byłem, rodzice zauważyli, ze ze mną coś nie tak i przenieśli mnie do innej szkoły, wtedy się zaczęło. Coś we mnie pękło. Zaczął się największy horror- fobia szkolna (kto nie zna tego niech nie ocenia, cierpienie non stop, rano, w szkole, po południu), izolacja od społeczeństwa, bo ludzie to najniebezpieczniejsze zwierzęta, które można zabić- Zodiak. No i poważniej zaczęła się rozwijać depresja. Co prawda błądziłem po wielu psychologach i psychiatrach, ale nic mi nie pomagało. Wtedy fobia szkolna ryła mi codziennie psychikę, chciałem indywidualne, ale idioci- rodzice, ci ze szkoły byli przeciw! Po roku zaczęłem się interesować seryjnymi mordercami, przeczytałem kilka tysięcy stron biografii ich, obejrzałem wiele filmów psychologicznych. Potem nareszcie jakby różdżką odjąć fobia szkolna minęła, depresja osiągnęła apogeum i przestała się rozwijać, bo nie miała już jak, brak pozytywnych uczuć (brzmi irracjolnalnie, ale naprawdę sam nie wiem jak to możliwe, że nie odczuwam żadnych pozytywnych uczuć), nie mogę płakać, od kilku miesięcy ani kropli łzy nie uroniłem, chociaż wszystko wewnątrz się kotłuje, to nie mogę płakać! A sport może pomaga przy chandrze, ja chodzę na siłownie, kilka razy w tygodniu na rower i nic. Zaczęłem rysować makabryczne rysunki z istotami z ostrymi zębami, przerażone twrze, po nocach koszmary, jak lekarz wydłubujący oczy, przed snem kiedy naczytałem się kaczora donalda w wyobraźni widziałem jak kaczorek pływa w morzu krwi z ostrymi zębami. Potem doszedł jeszcze sadyzm, codziennie oglądam po jednym filmie gore lub snuff, głównie z japonii, bo oni robią najostrzejsze filmy. Co prawda w tej szkole już mnie nie prześladują, ale wyczuwam wrogość do mnie w powietrzu, np. grupa 5 chłopaków, którzy razem się trzymają, to ze wszystkimi się przywitają tylko nie ze mną. W ostatnich miesiącach koleżanka nie wiem czemu, bo dużo gadaliśmy ze sobą, a teraz mnie krytykuje. Mam tam jednego dobrego kolegę, z którym mogę pogadać. Ludzie umieją tylko oceniać nie znając człowieka. Powiem szczerze nienawidzę ludzi, za dużo widziałem na własnej skórze, jacy są naprawdę nie tylko w tamtej szkole. Ostatni lek jaki brałem to Solian 800 mg dziennie, które spowodował opłakane skutki. Teraz nie jestem pod żadną opieką, ponieważ nic mi nie pomaga, leki, psychoterapia, sam nie wiem. Zresztą psychiatra zły lek mi przepisał, bo ten jest antypsychotyczny w ostrych schizach, a ja mam głęboką depresję, więc powinien mi zapisać mocny antydepresant. A no i w myślach krążą mi wizje, zakneblowanych ludzi wołających o pomoc, kota, który jest w środku zalany kwasem. Na pewno dużo pominęłem, nawet z ogólnego życiorysu, bo na szczegółowe to bardziej bym musiał się rozpisać. Mam idealne warunki do zapadnięcie w urojenia prześladowcze, dobrze o tym wiem, ale się trzymam, bo koledzy mówią, np., że tamci socjopaci chcą mnie znaleźć, brak wsparcia, ciągła presja psychiczna, nie sprzyjające środowisko, ale jestem od pewnego czasu racjonalistą i myślę bardzo racjonalnie, więc urojenia mi nie grożą, mimo, że ludzie mi ciągle przypominają, że jestem zerem, to ja zachowuję wysoką samoocenę, może, dlatego, ze wiem, że jestem inteligentny :). Chcę iść na medycynę, potem na medycynę sądową, nic mnie nie rusza, nawet te filmy, więc myślę, że tam się nadam. Teraz błądzę, między siłownią, rowerem, czytaniem forów, graniem w gry, czytaniem markiza de sade, o szkole libertynizmu 120 dni sodomy (genialna książka, pokazuje naturę człowieka, 220 stron, polecam!), a czytaniem o okultyźmie, oglądaniem filmów gore (jorg buttgereit- mistrz, przedstawia psychikę mordercy, na przykład w schrammie, gościu mieszka z prostytutką, ma przybija swoje przyrodzenie gwoździem, co pokazuje jego kompleks na punkcie męskości, genialne! No i ten szum w głowie od roku, ale już się przyzwyczaiłem .Pozdrawiam :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×