Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez papillon24 11 maja 2014, 19:23
Jest tu sporo tematów, jeśli gdzieś taki istnieje i ktoś wie gdzie, proszę o przekierowanie mnie;)
Jestem ciekawa, jak Wasze otoczenie reaguje na Waszą chorobę. Rodzina/znajomi. Czy Wasi znajomi wiedzą w ogóle o Waszym problemie, czu wspierają Was? Tutaj głównie pytanie kieruję do osób bez swoich rodzin, tzn mężów, dzieci. Czy rozmawiacie z nimi o tym? Czy zdarzają Wam się ataki nie pozwalające wyjsć z domu, mimo że jesteście umówieni w konkretne miejsce, na konkretna godzinę - nie wiąże się to z niezrozumieniem ze strony innych? A co z pracą? Zanosicie zwolnienia , czy walczycie nieraz aby wyjść z domu? Czy ataki w pracy przechodzą same?
Może dość chaotyczne pytania, ale zadawałam je na zasadzie"burzy mózgu":)
Piszcie o wszystkicj kwestiach, które dotyczą właśnie Waszej choroby oraz środowisk, w któych się znajdujecie.
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 11 maja 2014, 20:30
papillon24 napisał(a):Jest tu sporo tematów, jeśli gdzieś taki istnieje i ktoś wie gdzie, proszę o przekierowanie mnie;)
Jestem ciekawa, jak Wasze otoczenie reaguje na Waszą chorobę. Rodzina/znajomi. Czy Wasi znajomi wiedzą w ogóle o Waszym problemie, czu wspierają Was? Tutaj głównie pytanie kieruję do osób bez swoich rodzin, tzn mężów, dzieci. Czy rozmawiacie z nimi o tym? Czy zdarzają Wam się ataki nie pozwalające wyjsć z domu, mimo że jesteście umówieni w konkretne miejsce, na konkretna godzinę - nie wiąże się to z niezrozumieniem ze strony innych? A co z pracą? Zanosicie zwolnienia , czy walczycie nieraz aby wyjść z domu? Czy ataki w pracy przechodzą same?
Może dość chaotyczne pytania, ale zadawałam je na zasadzie"burzy mózgu":)
Piszcie o wszystkicj kwestiach, które dotyczą właśnie Waszej choroby oraz środowisk, w któych się znajdujecie.


Powiem ci z perspektywy człowieka który zwalczyl nerwice. Rodzina - poza matka wszyscy mieli to w dupie, patrzyli na mnie jak na człowieka który cos ściemnia ze jest chory ... No bo jak ktos fizycznie zdrowy moze byc chory ??? Koledzy z pracy hmmm rewelacja , nawet jak nie rozumieli to byli serdeczni łącznie z kierowńikami i dyrektorami. Klienci tez wiedzieli ze mam nerwice bo wszystkim o niej mowilem :) Przed nikim tego nie ukrywalem. Samo mówienie o niej ludziom dawało mi ulgę. Chociaż lekarze mówi ze w ten sposób daje wyraz temu ze lubię swoją nerwice i pielegnuje ja :) Teraz po kilku latach mogę stwierdzić ze mogę sie z tym po części zgodzić.
Praca i nerwica hmmm to walka ... Idziesz do pracy i strach czy ńie złapie cię atak leku ... A jak tak na niego czekasz to wcześniej czy pózniej przyjdzie :) ja starałem sie zając czymś mysli, zeby nie skupiać sie na tym czy bede miał atak. L4 wziąłem kilka razy, jedno 2 tygodniowe jak zaczynałem brac leki. Polecam wziecie lekow (tylko dobrze dobranych) bo w szybkim tempie daja poczucie wyzdrowienia. Daje czas złapanie oddechu i stawienia czoła chorobie. Pamiętaj jednak jak sama sobie ńie pomożesz to ci nikt nie pomoże. Musisz chcieć wyzdrowiec ... Musisz umrzeć i narodzic sie od nowa. Polecam tez dobrego psychologa. Właśnie 3 rzeczy sa podstawa do sukcesu - dobre leki, dobry psycholog i chcec bycia zdrowym, która da ci sile przeciwstawienia sie nerwicy. To jak Matrix - czujesz ze cos jest nie tak, pózniej odkrywasz prawdę ze masz nerwice i zaczynasz walczyć. Rosniesz w sile i wiedzę, a to procentuje bo potrafisz zatrzymać w zarodku atak leku, paniki histerii. Walka jak długa, ale cena jest wolność :)
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez papillon24 11 maja 2014, 20:57
Dzięki za odpowiedź,jutro idę do lekarza i będę walczyć. Właśnie z pracą mam ten problem, że czekają mnie zmiany. Ze względu na likwidację firmy mam pracować do końca czerwca-choć to wzajemne ustalenie mojej i szefowej, po prostu powiedziałam,że nie chcę tego służej ciągnać. Tu czekają mnie zmiany i paradoksalnie,nie boję się zmian, a właśnie tego,że w nowym miejscu,czy na rozmowach,zaczną łapać mnie te cholerne ataki!!
Co do znajomych, właśnie,tego sie obawiam,takiej "krytyki"na zasadzie,wmawiasz sobie,wydziwiasz etc. W najlepszym wypadku zrozumienia:aha,ok,masz nerwice, i puszczenie tego w niepamięć. Tzn nie oczekuję od nikogo litosci,nie chcę żeby się ktos nade mną użalał,ale sami wiecie,czasem ogarnia takie poczucie przerażenia.. No nic,zobaczymy,na ile sprawdzą się moi bliscy.. W mamie akurat mam wsparcie, bo sama walczyła z nerwicą kilka lat temu i doskonale wie,co czuję.
Na razie nie załamuję się, a Twoje pierwsze słowa"perspektywa czlowieka, który zwalczył nerwicę"też mnie podnoszą na duchu!;)
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez Ma89 12 maja 2014, 01:20
Mi praca, ogólnie zajęcie pozwala na lepsze przeżycie nerwicy. Też wiem, że jak złapie mnie atak lęku to szybko będę go w stanie zdusić w zarodku, bo mam zajęcie nie stoję nie patrzę w jeden punkt. Aż zacząłem sobie szukać różne zajęcia byle tylko o tym nie myśleć. Ogólnie lekarze też nie proponują zbyt często (ja nie dostałem też) L4 na nerwicę, wręcz zachęcają do aktywności (sport, praca, spotkania) - bo to daje sensowną możliwość nie myślenia o atakach itp. Najgorsze to jest zamknąć się w 4 ścianach i mieć możliwość siedzenia i rozkminiania swojej nerwicy. Także chyba praca, działania, spotkania motywują najbardziej.

Znajomym nic nie wspominałem, no najbliżsi przyjaciele wiedzą ale nie ze szczegółami i, że to jest nerwica. Tylko ogólnie, że bywa, że gorzej się czuje, że alkoholu nie piję bo się gorzej czuje i tak o. Rodzinie mówiłem, ale też nie opowiadam ze szczegółami co i jak. Nie wiem, czy dobrze jest tak prosto z mostu mówić o wszystkim każdemu - ja pamiętam siebie sprzed paru miesięcy - nie podszedłbym do tego tak jak teraz, tylko albo przeszedł do porządku dziennego i albo zignorował, albo takiego delikwenta od razu zaczął trochę inaczej traktować. Sam też nie chciałbym teraz by każdy znajomy umawiał się ze mną jak "z jajem" ostrożnie podchodził i gadał tylko o pogodzie, bo mam nerwicę. Poza tym ludzie mają niewielką wiedzę o tym. Myślą, że nerwica to jest coś w stylu, że ktoś jest nadpobudliwy, łatwy do wyprowadzenia z równowagi i jedno słowo i bije wszystkich po mordach jak opentany. Rodzina tak różnie, nie zawsze jest w stanie zrozumieć co zrobić by pomóc. U mnie zawsze jest i było w domu nerwowo, teraz się to jeszcze zaostrzyło o byle głupotę awantura. I wcale nie pomaga im fakt, że ja nie chcę tego wszystkiego słuchać, więc tak pół na pół.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 09:34

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 12 maja 2014, 06:18
Ze mną koledzy i koleżanki z pracy nie obchodzili sie jak z jajem. Po prostu życzliwie i tyle. Powiem wiecej ludzi chorych w mojej pracy jest wiecej. Nowy kolega z racy okazuje sie ze leci od 1,5 roku na effectinie, koleżanka ma nerwice od 15 lat. Okazuje sie ze moi klienci tez maja nerwice. Jedni to ukrywaja inni nie. Nie spotkałem sie z brakiem życzliwości ze strońy ludzi. Lepiej nawet jedna klientka dała mi namiar na psychiatre, który doprowadził mnie do stanu takiego ze mogłem sie podnieść z kolan i walczyć o wolńosc. Dzięki niemu uwierzylem ze wygram:) po roku pózniej byłem prawie zdrowy :) Rok pózniej nie myślałem juz o nerwicy. Teraz 2 lata po ... Hmmmmm mam bóle somatyczne, ale myśle ze większość ludzi je ma. Różnica jest taka ze kiedyś latalem po lekarzach i szukałem w internecie co mi jest. Teraz nie chce mi sie tak robić. Mam listę lekarzy, mam leki, zioła i jakby co mogę ich użyć. Czy nerwica próbuje wrócić ??? Oczywiście ze tak. Nawet dzisiaj w nocy śpię i naraz tak jakby złapał mńie skurcz całego ciała + jakiś epizod z gardlem, chyba ślina mi złe poleciała. Widzisz nawet nie wiem co dokładnie było w nocy bo nie analizuje tego ... Poszedłem spać i tyle.
Skoro lekarze mówią ze fizycznie jestem zdrowy, a mówią ze juz wysokiej klasy specjaliści to muszę w to wierzyć. Ostatnio byłem u zaprzyjaźnionej pani gastrolog i mówię do niej ze boli mnie z lewej strony pod zebrem, ze mam zaparcia, ze czasem boli mńie żołądek , itd a pani profesor mówi ze mam zespół jelita drazliwego. Pogadalismy jeszcze chwile o sporcie, o mojej koleżance i temat zniknął. Mam i koniec , muszę z tym żyć i nie szukam chorób. Kiedyś szukałbym w internecie non stop ... Pewnie mam raka albo cos innego. Skoro 15 gastrologow 2 lata temu powiedziało ze nie , a teraz pani profesor mówi ze nic mi nie jest to nie draze juz tematu ....
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez papillon24 12 maja 2014, 09:08
Ja jestem przerażona,bo to moje początki...Na chwilę obecną 2 razy odwoływałam spotkania ze znajomymi, bo nie mogłam z domu wyjść. Inaczej,wyszłam ale nie doszłam, nie dałam rady. A spotkania były tak wyczekane.. Też nie chcę,żeby obchdozili się jak z jajkiem,ale nie chcę żeby moje życie towarzyskie zanikło. Ludzie tak bardzo są mi potrzebni.. Nie chce,żeby spotkania odbywały się tylko w moim domu,bo tam mi bezpiecznie:( I boję się z drugiej strony niezrozumienia, bo tak jak mówicie, społeczeństwo mało wie o tejchorobie,choć świadomość chyba jest coraz większa.
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 12 maja 2014, 21:36
papillon24 napisał(a):Ja jestem przerażona,bo to moje początki...Na chwilę obecną 2 razy odwoływałam spotkania ze znajomymi, bo nie mogłam z domu wyjść. Inaczej,wyszłam ale nie doszłam, nie dałam rady. A spotkania były tak wyczekane.. Też nie chcę,żeby obchdozili się jak z jajkiem,ale nie chcę żeby moje życie towarzyskie zanikło. Ludzie tak bardzo są mi potrzebni.. Nie chce,żeby spotkania odbywały się tylko w moim domu,bo tam mi bezpiecznie:( I boję się z drugiej strony niezrozumienia, bo tak jak mówicie, społeczeństwo mało wie o tejchorobie,choć świadomość chyba jest coraz większa.


Musisz zrozumieć ze Twoje życie sie zmieniło ... Nic nie będzie juz takie jak przed choroba. Zeby to odzyskać musisz podjąć walkę z choroba, ale do tego tez musisz dojrzeć.
2 spotkania odwolalas , co konkretnie sie z Tobą działo ???
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez Ma89 12 maja 2014, 22:01
Musisz zrozumieć ze Twoje życie sie zmieniło ... Nic nie będzie juz takie jak przed choroba. Zeby to odzyskać musisz podjąć walkę z choroba, ale do tego tez musisz dojrzeć.


Nieupełnie, pierwsza sprawa to nerwica - to raczej nie choroba, a zaburzenie na szczęście ;) I zaburzenie jak przede wszystkim podają wszystkie źródła - psychogenne. Znaczy sami się w tym wszystkim nakręcamy. Tak więc nie do końca życie się zmienia, a zmienia się postrzeganie niektórych życiowych spraw. Wg mnie pierwsza rzecz która pozwala z tym walczyć to jest właśnie prowadzenie cały czas w miarę normalnego życia i raczej przezwyciężanie lęków niż pozwalanie by one nim kierowały. papillon24, zamykając się w domu pewnie swojej sytuacji nie poprawisz, raczej staraj się walczyć i umawiać na przekór lękom. Wszystko oczywiście wprowadzaj małymi kroczkami jeśli nie dajesz rady.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 09:34

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 13 maja 2014, 05:57
Ma89 napisał(a):
Musisz zrozumieć ze Twoje życie sie zmieniło ... Nic nie będzie juz takie jak przed choroba. Zeby to odzyskać musisz podjąć walkę z choroba, ale do tego tez musisz dojrzeć.


Nieupełnie, pierwsza sprawa to nerwica - to raczej nie choroba, a zaburzenie na szczęście ;) I zaburzenie jak przede wszystkim podają wszystkie źródła - psychogenne. Znaczy sami się w tym wszystkim nakręcamy. Tak więc nie do końca życie się zmienia, a zmienia się postrzeganie niektórych życiowych spraw. Wg mnie pierwsza rzecz która pozwala z tym walczyć to jest właśnie prowadzenie cały czas w miarę normalnego życia i raczej przezwyciężanie lęków niż pozwalanie by one nim kierowały. papillon24, zamykając się w domu pewnie swojej sytuacji nie poprawisz, raczej staraj się walczyć i umawiać na przekór lękom. Wszystko oczywiście wprowadzaj małymi kroczkami jeśli nie dajesz rady.


Zaburzenie które daje objawy rozńych chorób, robi z ciebie niewolnika i czujesz sie jak flak. Wiec ja nazywam to choroba bo tak sie czułem - jak stary schorowany człowiek ... Czy nic sie nie zmienia w życiu człowieka z nerwica hmmmm chyba większość rzeczy. Jesteś niewolnikiem nerwicy i to ona dyktuje warunki, ty tylko możesz z tym walczyć , a to nie jest takie proste. Mój znajomy - człowiek orkiestra , dusza towarzystwa , sportowiec , mozna powiedzieć ze nerwica go ominie. 1m miesiąc w szpitalu psychiatrycznym, 7 miesięcy farmakologii, 5 miesięcy terapii i na dzien dzisiejszy nie boi sie juz wyjść z domu i wsiąść do samochodu. Jak widzisz kiedyś czynnie uprawiał sport, jeździł samochodem po całej Polsce a teraz boi sie wyjechać poza obszar miasta w którym mieszka. Wiec jak ktos mi powie ze nerwica nie zmieńila jego życia to ta osoba nie miała nerwicy, albo miała bardzo lekka. Zgodzę sie ze trzeba z nią walczyć i starać sie prowadzić normalne życie i wiem ze to nie jest proste, ale albo nerwica albo wolność.
W moim otoczeniu jest wiele osób z nerwica widze jak walczą i jak zmieńilo sie ich życie. Wiele osób straciło prace, zrezygńowalo ze studiów, itd. Wiec nie pisz proszę ze nerwica nie zmieńia życia, to tak jakbyś napisała ze nowotwór nie zmienia życia ludzi. Sa ludzie ktorzy starają sie żyć normalnie ale sa tacy ktorzy ledwo wstają zeby rozpocząć codzienne walkę o życie.
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez pink_hope 13 maja 2014, 06:42
JKB, zgadzam się w 100%,jestem tego przykładem....codziennie walczę o przetrwanie...nerwica zabrała mi wszystko :(
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez papillon24 13 maja 2014, 10:08
Nie pocieszyliście mnie:(
Bałam się, że zemdleję. Że ludzie, którzy będą mnie otaczać zabiorą mi..moje powietrze?! Szłam na spotkanie mając nogi jak z waty,wszystko działo się obok. Marzyłam,żeby się położyć we WŁASNYM łózku.
Jedyny "plus"jest taki,że teraz,gdy czuję się dobrze, doceniam 2 razy bardziej te zwykłe chwile. Idę na spacer i biorę głęboki wdech ciesząc się, że mogę.
Dziękuję za rady, na pewno będę walczyć. Dziś rano już bitwę z lękiem wygrałam;)
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez Ma89 13 maja 2014, 13:41
JKB, ok, ale widzisz sam przyznajesz - trzeba walczyć i to jest podstawowa sprawa. Nie porównywałbym nerwicy do nowotworu z prostej przyczyny, nowotworu siłą ducha nie uleczysz. Chocbys się nie wiem jak spiął i zmienił swoje podejście o 180 stopni to nic. Tutaj się da. Wiadomo są różne przypadki, ale pamiętaj, że większość po pierwsze nie jest opisana na tym forum, po drugie w ogóle najczęściej tu nie trafia. Nie chodzi mi o to, że lęki nie są w stanie zablokować Cię przed pewnymi czynnościami z normalnego życia, bo sam takich problemów doświadczyłem. Raczej o to, że cały czas możesz próbować z nimi walczyć i starac sie za wszelka cene zyc normalnie. Zobacz np. idealny przykład autorki papillon24 - chwilowe problemy i walka z nimi daje rezultaty. Na razie małe spacer, spotkanie, ale gwarantuje, że 2 tygodnie-miesiąc takich wyzwań i normalne życie wraca ;) Tak więc powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 09:34

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 13 maja 2014, 19:39
pink_hope napisał(a):JKB, zgadzam się w 100%,jestem tego przykładem....codziennie walczę o przetrwanie...nerwica zabrała mi wszystko :(


Podejdz do tego na spokojńie, poznaj wroga i walczy z nim
Przeczytaj ta stronę http://www.szaffer.pl i odeżwij sie na gg 460317

-- 13 maja 2014, 19:40 --

papillon24 napisał(a):Nie pocieszyliście mnie:(
Bałam się, że zemdleję. Że ludzie, którzy będą mnie otaczać zabiorą mi..moje powietrze?! Szłam na spotkanie mając nogi jak z waty,wszystko działo się obok. Marzyłam,żeby się położyć we WŁASNYM łózku.
Jedyny "plus"jest taki,że teraz,gdy czuję się dobrze, doceniam 2 razy bardziej te zwykłe chwile. Idę na spacer i biorę głęboki wdech ciesząc się, że mogę.
Dziękuję za rady, na pewno będę walczyć. Dziś rano już bitwę z lękiem wygrałam;)


Tak wyglada nerwica, czytaj tego posta widze siebie sprzed 2 lat :) dasz radę to wszystko to lęk który masz w sobie

-- 13 maja 2014, 20:21 --

Ma89 napisał(a):JKB, ok, ale widzisz sam przyznajesz - trzeba walczyć i to jest podstawowa sprawa. Nie porównywałbym nerwicy do nowotworu z prostej przyczyny, nowotworu siłą ducha nie uleczysz. Chocbys się nie wiem jak spiął i zmienił swoje podejście o 180 stopni to nic. Tutaj się da. Wiadomo są różne przypadki, ale pamiętaj, że większość po pierwsze nie jest opisana na tym forum, po drugie w ogóle najczęściej tu nie trafia. Nie chodzi mi o to, że lęki nie są w stanie zablokować Cię przed pewnymi czynnościami z normalnego życia, bo sam takich problemów doświadczyłem. Raczej o to, że cały czas możesz próbować z nimi walczyć i starac sie za wszelka cene zyc normalnie. Zobacz np. idealny przykład autorki papillon24 - chwilowe problemy i walka z nimi daje rezultaty. Na razie małe spacer, spotkanie, ale gwarantuje, że 2 tygodnie-miesiąc takich wyzwań i normalne życie wraca ;) Tak więc powodzenia.


Walczyć trzeba bo nie robiąc nic raczej będziemy stać w miejscu. Samowyzdrowieńie jest możliwe ale rzadkie. Nie każdy jednak ma sile zeby podjąć walkę, po to sa psycholodzy i terapie. Nie porownalays nerwicy do nowotworu hmmm bezpośrednio ńie bo jedno rochorowalem a drugie to zaburzenie emocjonalne, ale jedno i drugie , jak rownież inne przypadlosci typu bol zęba, bol brzucha, itp jeżeli sa długotrwałe i o silnym natężeniu maja wpływ na nasze życie.
Chwilowe zwycięstwo nad nerwica nie świadczy o wygranej bitwie. Objawy nerwicy wracają - porownalaym to sinusoidy kilka dni ok , a zaraz kilka dni bardzo złe , itd. wyzdrowienie w miesiac hmmm nie slyszalem o czyms takim no ale moze i jest to mozliwe, ale co ja sie tam znam ...
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez papillon24 13 maja 2014, 20:47
dam radę,dam radę. Ciągle sobie to próbuję wmówić, ale z różnym skutkiem. Każda chwila bez ataku jest cenna. Aczkolwiek nie wiecie nawet,jak cenne jest dla mnie każde pozytywne słowo i wsparcie,to naprawde daje siłę. Pewnie nie tylko mnie!
Mam jeszcze jedno pytanie, czy otoczenie-bliższe bądź dalsze(czyt. panie na poczcIe:D)widzą, że z nami coś nie tak, kiedy mamy ten atak? Tak się nad tym zastanawiam, bo ja sobie powtarzam,że nic mi nie będzie, proszę 3 znaczki na polecone, daję awizo a w środku mnie jest dramat,czy to widać? Robimy się bladzi,jakoś to okazujemy? Owszem,niektórzy mają drżenie rąk(mi się to nie zdarza)więc może ktoś z zewnątrz coś wywnioskowaćale kiedy staczamy tę walkę ze sobą,jest do rozpoznania,że coś z nami nie tak? Ja mam jakby takie uczucie,że chciałabym być wtedy sama, bo nie chcę,a by ktoś wzywał pogotowie, kładła mnie na ziemi z nogami do góry etc;P
Ostatnio edytowano 13 maja 2014, 20:55 przez papillon24, łącznie edytowano 1 raz
"Just one year of love
Is better that a lifetime alone"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2014, 09:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do