Skocz do zawartości
Nerwica.com

czekam i czekam


sshrek

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Nie wiem od czego zacząć wiec będę pisał to i co myślę w tym momencie. Mam 30 lat i czekam na śmierć czekam od dawna, bo od 5 lat przynajmniej. Wszystko było dobrze gdzieś tak do 25 lat. Pracowałem miałem prace której mogłem oddać życie, byłem wesoły uśmiechnięty pełen zapału i optymizmu, ufny wesoły facet dla którego nie było nic nie możliwego. Taki byłem to co dla innych było nie możliwe dla mnie stawało się realne, to czego inni nie mogli osiągnąć ja robiłem. Wystarczyło tylko, że widziałem w tym cel. Życie zawodowe wymagało ode mnie dużej orientacji w realiach i możliwościach pomagałem innym znajdowałem dla innych wyjścia z najtrudniejszych sytuacji i zawsze okazywały się trafne. Miałem też marzenia które chciałem ziścić. Mój dom pełen był muzyki którą kochałem i tak siebie radziłem. Mniej więcej mając lat 24,5 wszystko zaczęło się zmieniać. Znikał uśmiech zanim to coś zrobiłem zacząłem "kalkulować" czy aby na pewno jest mi to potrzebne, czy nie szkoda wysiłku itp, itd. Radziłem sobie jakoś. Rozmawiałem o tym z kumplem stwierdził że każdy tak miał, że co jakiś czas człowiek dojrzewa i się zmienia, więc jak kol wiek nie nawiedziłem tego człowieka którym się stawałem akceptowałem te zmiany między innymi dlatego, że byłem wobec nich bezsilny to przychodziło i się działo jak dzień i noc. Straciłem znaczą cześć siebie zmieniałem się na tyle że znajomi to nawet zauważali. Przetrwałem tak 1,5 roku straciłem swoją ukochana prace znalazłem inną od taka w której trzeba zrobić to co każą i za nadto się nie wychylać. Funkcjonowałem wszędzie na zasadzie zrobić swoje i wyjść. Dziś mam lat 29. Od kilku tygodni zaczęło się ze mną dziać to samo co kiedyś. Zmieniam się. Przestaje robić cokolwiek, myję się dlatego bo muszę, chodzę do pracy bo trzeba z czegoś żyć. Moja wieża która dawała mi tyle wdzięcznych radości spakowany wylądowała w piwnicy bo mi nie potrzebna. Każdego dnia wstaję i mam wrażenie że czekam na śmierć bo przecież to wszystko bez sensu bez logiki. Nie mam myśli samobójczych przestałem być duszą towarzystwa przestałem się udzielać, funkcjonuje w społeczeństwie na zasadzie bytności nikomu nie zaszkodzić ale też nigdzie się nie pojawić. Mam tylko jedno pragnienie w zasadzie nie wiem jak to nazwać ale nie pogniewałbym się gdyby jutro mnie nie było. Nie skoczę z mostu nie powieszę się ale nie ma dla mnie tu niczego co by mnie tu trzymało. Męczę się na tym świecie i chyba nic nie mogę tu zrobić. Czuję się wypompowany, oszukany, zraniony jest mi tu źle a żyję po to, bo trzeba jakoś przeżyć to życie. Dobija mnie fakt 30 mam wrażenie że to już koniec, nie potrafię pogodzić się z wieloma porażkami, z brakiem wsparcia i znów się zmieniam tak jak kiedyś tak i dziś samowolnie, bez mojej zgody znów zmienia mi się podejście do wszystkiego i nie lubię nawet seksu. Coraz częściej widzę ze uciekam do innego świata namiętnie oglądam star treki itp. Zamykam pokój o patrzę każdą wolną chwilę. A cokolwiek mam zrobić to wielki ból i dramat bo przecież poco. M oj zadbany pokój równo ułożone koszulki, swetry bluzy to już nie to. Sprzątam dlatego że muszę, i najczęsciej robię to bo trzeba lub gdy ktoś przychodzi. Ale nie wiem jak z tym sobie poradzić, pomóżcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sshrek, doskonale znam większość z tych rzeczy o których piszesz...

czy byłeś z tym już u jakiegoś lekarza czy próbowałeś do tej pory radzić sobie sam??

Bo powiem Ci szczerze że ja też wiele lat próbowałam sama aż spadłam na samo dno rozpaczy i zostałam praktycznie zaprowadzona do lekarza psychiatry przez przyjaciółkę... jedną z niewielu życzliwych mi osób jakie mi jeszcze pozostały... Radziłabym Tobie również udać się do specjalisty i spróbować sobie pomóc...

Poza farmakoterapią będzie zapewne potrzeba psychoterapia i dużo dużo pracy nad sobą...

Pozdrawiam ciepło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie byłem sama myśl o lekach a w zasadzie o ich efektach ubocznych mnie przeraża, głównie ze względu na pracę, ni emogę pozwolić sobie na otępienie senność itp ani też na urlop. Boję się też efektu drastycznje poprawy i powrotu do starej rzeczywistość. No i nie chce mi sie bo po co. Kiedyś chodziłem do terapeuty kobieta postawiła mnie na nogi w ciągu kilku spotkań Barbara Domagała ale dostać sie do niej na tę chwilę graniczyz cudem, można wieczność czekać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no ale skoro i tak czekasz na nie wiadomo co to może poczekasz też na nią... skoro Ci pomogła to chyba warto...

leki na depresję raczej nie otępiają bo robi to depresja więc leki mają za zadanie dawać rozpęd... tak jest w moim przypadku... no chyba że ma się też silne lęki i bierze się coś na to... ale otępienie też nie jest regułą...

Myślę że mógłbyś spróbować farmakoterapii i najwyżej zaprzestać jeśli utrudni Ci funkcjonowanie... a przede wszystkim zapisać się do terapeutki... skoro i tak czekasz to możesz poczekać też na nią... nie masz nic do stracenia prawda??

a po co?? po to żeby żyć normalnie i nie bać się tego...

Skoro napisałeś na forum... poszukujesz jakiejś rady czy pomocy to znaczy że chcesz to zmienić... chcesz żyć i sobie pomóc :smile:

Drastycznej poprawy nie będzie... wszystko stopniowo...

Walcz... masz całe życie przed sobą... masz o co walczyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie odradzam farmakologie, skoro uważasz, ze to co Cie spotkało stało się automatycznie, nie spowodowały to jakieś traumatyczne przezycia, to możliwe ze u Ciebie zaszło powiększenie świadomości i próujesz wrócic do swiata, który już Ciebie nie dotyczy.

 

Chcicałbym żebys spróbował praktykować lub chociaz przeczytał o życiu duchowym i niechodzi tutaj o wiare w jakiegos Boga tylko kierowanie się ku wewnątrz siebie, skoro nie masz juz nic do stacenia, to ta droga zdecydowanie jest dla Ciebie, a tu masz kilka linków odnosnie.

jA MEDYTUJE JUZ 2 LATA i całkiem inaczej patrze na swiat, wiele rzeczy juz mnie nie dotyczy tak jak standardowego zjadacza chleba.

 

http://www.youtube.com/watch?v=MxJWj_sMx8U

http://www.youtube.com/watch?v=HXxmibX6chQ&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=dFQCbLAMmyU&feature=related

 

Tylko obejrzyj i pomyśl, czy chcesz kierować sie tą strone, czy wrócic do "tamtego siwata" ganiac za iluzja i oddawac hołd małym bożkom zdaowolenia,TO ZE NIC CI SIE NIE CHCE NIE JEST W GRUNCIE TAKIE ZŁE, MOZE ZASZŁA W TOBIE ZMIANA DUCHOWA.OCZYWISCIE W TELEWIZJI O TYM NIE MÓIĄ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zobacz że chociaż do 25 roku życia było z tobą ok a nawet bardzo ok, można powiedzieć super.

ze mną chyba nigdy nie było dobrze, chciałbym mieć chociaż rok takiego życia jakie ty miałeś przed

25 rokiem, dla mnie wszelkie wspomnienia to jałowa beznadzieja, moj rozwoj umyslowy zatrzymal

sie w wieku okolo 18 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×