Skocz do zawartości
Nerwica.com

witam,


dawina

Rekomendowane odpowiedzi

mam dzieci mam męża alkoholika którego całymi dniami nie ma ,nic nie można z nim zaplanować ,ponieważ dla niego ważny jest alkohol i koledzy

Ja przez jego picie nabawiłam sie już nerwicy ,i depresji

Hmmm,skąd ja to znam? Niestety to była też moja bajka.Z nerwicą uporałam się rachuciachu,jak opusciłam pijaka.Depresja mi towarzyszy,ale jestem na dobrej drodze żeby i tej pani podziękować.Jak długo już sie męczysz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczyłam się 8 lat.Zrobiłam wszystko co w mojej mocy,żeby go z tego wyciągnąć.Na próżno.Próbował mnie odzyskać,nie chciał pozwolić mi odejść,ale ja już nie miałam siły na kolejne lata zmagań.Zwłaszcza,że sama potrzebowałam pomocy.Jezeli kobieta odejdzie,a facet dalej pije,to znaczy,ze wódka jest dla niego w tym momencie najważniejsza i nie warto walczyć o ten związek.Mój były pije dalej i jeszcze nie osiągnął swojego dna,od którego może się odbić.Żadna kobieta nie zasługuje na to by rywalizować z wódką.To dla nas poniżające.Można stanąć do równej walki z kochanką,ale z alkoholem...Czy jesteśmy mniej warte od flaszki???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jesteśmy mniej warte od flaszki???

No co Ty Słońce - sprawa jest oczywista - flaszka, a raczej jej zawartość niszczy nie tylko samego użytkownika, ale i wszystko w koło niego, ogłupia kompletnie, uzależnia a osoba taka traci powolutku wszystko - od dóbr materialnych po wartości moralne i duchowe... Alko nie ma żadnej wartości, żadnej nawet korzyści, więc cóż to za pomysł porównywać siebie do flaszki :?::?::?::?::shock: Oj, wiem, że jesteś rozgoryczona i pełna żalu, którego nawet nie masz na kogo skierować - w sytuacjach, gdy czyjaś wina czarno na białym jest oczywista - do przypisania komuś - jest łatwiej. Jak jednak nie czuć się winnym, nie czuć się niepewnie, gdy kogoś się kocha i patrzy się bezradnie na upadek osoby kochanej :?: Wolałabyś aby Twoje odejście wstrząsnęło Nim na tyle, aby zaczął się podnosić - nie miałabyś wątpliwości co do własnej wartości - być może, bylibyście znowu razem i przede wszystkim - nie kombinowałabyś, co jeszcze mogłaś zrobić a czego nie zrobiłaś, jak mogłaś zostawić kogoś w takiej sytuacji, nie daj Boże jeszcze - co ludzie powiedzą o Tobie, jak Cię ocenią :shock: Szatz - zaprzestań takich rozważań :!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki bethi, ale ten etap mam już za sobą.Wiem,że zrobiłam wszystko co w mojej mocy.Pierwszy raz odeszłam od niego po 4 latach.wtedy przestał pić,pozbierał się.Obserwowałam go rok czasu.Zachowywałam sie jak dedektyw.Obserwowałam jego oczy,samopoczucie,kiedy odwiedzał córkę.Wysłuchiwałam znajomych,sąsiadów.Odwiedzałam go w mieszkaniu,które dla nas znalazł i potajemnie szukałam ukrytych flaszek,resztek po imprezach.Był "czysty".Pracował,opłacał mieszkanie,płacił alimenty,bardzo się starał.Po roku czasu zaufałam i wprowadziłam się do naszego gniazdka.Przez 6 miesięcy było super,a potem,gdy poczuł się pewny,horror znów wrócił.I tak znowu minęło 4 lata.Chyba wiedział,że znowu się nie nabiorę i dlatego sobie odpuścił.Ja po roku samotności spotkałam człowieka,który wie co to miłość i rodzina.

Mam czyste sumienie,bo byłam dobrą partnerką.Długo i cierpliwie znosiłam awantury,znałam smak jego pięści,przyjmowałam kwiaty i przeprosiny,po to by na drugi dzień znowu oberwać.Zaciągnęłam go do AA,oszukiwał mnie 2 miesiące,ze chodzi na terapię.Znosiłam jego humory na odtruciu,chodziłam koło niego jak pilęgniarka,bez słowa skargi prałam jego rzygowiny,zmoczoną pościel,wersalkę(w końcu musiałam postarać się o nową,bo czułam zapach moczu,chociaż wcale nie było czuć,tylko byłam przewrażliwiona).Znosiłam to wszystko,bo myślałam,że swoją miłością go uzdrowię,że w końcu się przebudzi.Za póżno zrozumiłam,ze do tanga trzeba dwojga.Pewnie,że czasem boli,że przegrałam z wódką.Myślę,że lepiej przegrać z inną kobietą,bo wiadomo przynajmniej,że od innej facet dostaje to czego mu brakuje w związku.Ale nie mogę pojąć co mu daje wódka,czego nie dostawał ode mnie?Chodziliśmy na imprezy,do kina,spotykaliśmy się z przjaciółmi,jeżdziliśmy na urlopy,miał czas na swoją pasję-motory,jeżdziłam z nim na ryby,rozmawialiśmy,spędzaliśmy romantyczne wieczory,szaleliśmy w łóżku.Gotowałam obiadki i stawiałam pod nosem,kiedy wracał z pracy,potem kawka i czas na drzemkę,a ja na spacer z dzieckiem,żeby miał spokój.Córka za nim przepadała,bo ją też pociągają motory i wszelkie typowo męskie rozrywki.Często usypiali razem przytuleni oglądając do póżna wyścigi samochodowe,składali razem modele samolotów,nauczył ją na pamięć częsci składowych junaka(typ motocykla).Ktoś powie- idylla;tak było,dopóki wódka tego nie zniszczyła.Po paru miesiącach po rozstaniu powiedział mi,że jest za słaby by z tym skończyć. Podobno próbował różnych terapi,ale bez skutku.Chyba dałam mu za dużo wolności i za mało wymagałam,przydałaby mu się ostra baba z ciężką ręką :twisted: Sama nie wiem co jest lepsze.Jedno wiem.Wyszłam z tego związku na tarczy i z twarzą.

Za dużo się rozpisałam,ale może da to komuś do myślenia.

Co Ty na to dawina,?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×