Skocz do zawartości
Nerwica.com

psucie nastroju


wieslawpas

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Wydaje mi się ze pomału wychodzę z złamania nerwowego.Był taki okres, że siedziałem w mieszkaniu cale dnie.

Teraz chodzę juz normalnie do pracy. Funkcjonuje jak wcześniej, z tym że bardziej wrażliwie reaguje i mam huśtawki nastrojów.

 

Czasami jest tak, że mogę mieć dobre samopoczucie do momentu kiedy coś się wydarzy.

Na przykład dzisiaj miałem bardzo stresujący dzień w pracy, ale o dziwo na bieżąco wiele rzeczy

rozwiązywałem, chociaż były to problemy zaskakujące i generujące nie mały stres. Mimo to nastój mi sie siadał co mnie nawet dziwiło.

 

Około 16:30 zadzwoniła księgowa powiedziała żebym przesłał jej duplikaty faktur. Wyjątkowo nie lubię zajmować sie

fakturami, na dodatek ta firma miała parę faktur nie zapłaconych dla mnie, no i jeszcze zrezygnowali ze współpracy.

Miałem z nimi same problemy. Ale najbladziej wkurzyło mnie to, że muszę te duplikaty wystawić, tym bardziej ze dostali ode mnie oryginały.

Od razu siadł mi nastój i mam spieprzony do tej pory. A co to oznacza każdy nerwicowiec wie bo to nie jest zwykły zły nastrój u zdrowego człowieka

tylko nasilenie meczących objawów.

 

Kiedy tak sobie przeanalizuje wszystkie te sytuacje, które przerywały te dobry nastrój to zauważyłem

że maja one to wspólnego ze sobą, ze wiążą się z jakąś niechęcią do wykonania czynności, czymś w rodzaju przymusu.

czegoś czego nie chce robić w ogloe robić, albo nie chce robić teraz. A niekoniecznie jakaś stresująca sytuacja, która trzeba

rozwiązać chociaż jest niepowyrównywanie bardziej stresująca.

 

Jakie sa wasze przemyślenia na ten temat? Jak sobie radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie! Jak robię swoje w robocie to mi się pracuje przyjemnie, a w przypadkach kiedy ktoś mi "zaburza" plan pracy bo potrzebuje żebym w czymś pomógł, z automatu zaczyna mnie "wkurw" brać. Mimo że to w sumie część mojej pracy, to sam fakt że nie będę tej czy innej czynności wykonywał na swoje tylko czyjeś żądanie, mnie wkurza. Dodatkowo strasznie np. nie lubię części pracy którą uważam że powinien robić ktoś inny, głównie chodzi mi o "papierkologię" w firmie, nie lubię, męczy mnie to, wolę komputery i maszyny. Więc w ogóle najgroszym stopniem wkurwu jest jeśli szef mi nakazuje bezpośrednio wykonać konkretną papierkologię - panuję nad sobą, ale w środku czuję się jak ten kot z kreskówki, Tom, jak go krew zalewa - bul, bul, bul!!... i mam ochotę wrzeszczeć, wbić mu telefon w głowę czy coś, żeby się odczepił i dał mi robić to co zaplanowałem :P Bywały dni że takie coś całkowicie mnie rozpieprzało, do zaśnięcia dzień już był "stracony".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z twojego i mojego opisu wynika, mamy wkurw. jak ktos chce żebyśmy cos zrobili. Czynnik zewnetrzy a konkretnie ludzie. Moze nie jesteśmy tacy bezradni?

Zamierzam zatrudnic pracownika, żeby mnie odciazyl i zajal sie ta paierkologia. No w sumie nie wiem czy to cos da.

 

A na Twoim miejscu to nauczyłbym ich, że nie maja serwisu na żądanie. To znaczy, tak owszem zajmujesz się tym, ale za pół godziny, albo na drugi dzień.

Miałem takich klientów, którzy chcieli coś na już, a to zawsze psuło plan dnia, burzyło prządek. Robiłem błędy, później byly z tego reklamacje.

Nauczyłem tych gości, że na już nie ma nic. Dzień wcześniej zlecenie albo najlepiej dwa.

Dla nich nawet jak nie mam co robic danego dnia zawsze daje termin za dwa dni.

 

No w sumie z tą jedna rzeczą się udało...

Wiec moze z innymi sie uda.

 

-- 08 paź 2013, 21:54 --

 

powiem Ci, że wiele rzeczy moza ludzi nauczc na swoja niekorzyść, a oni robią stres zupełnie nieświadomie. Ale tak samo można nauczyć na swoja korzyść.

Na przyklad nauczyłem swojego kolege, żeby zmieniał kanał w TV jak mnie coś drażni. Wiesz jaka mogę byc filmy. Kiedyś sie wstrzymywałem z powiedzeniem

mu zeby zmniel kanał az mnie film zmęczył do ostateczności, teraz kolega działa od razu, jak przedłużenie pilota. Przy okazji sam nie ogląda tych brutalnych scen, a cos bardziej pozytywnego. Zmienilo się to, że nie czekam tylko od razu mowie, żeby zmienił kanał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A na Twoim miejscu to nauczyłbym ich, że nie maja serwisu na żądanie. To znaczy, tak owszem zajmujesz się tym, ale za pół godziny, albo na drugi dzień.

Miałem takich klientów, którzy chcieli coś na już, a to zawsze psuło plan dnia, burzyło prządek. Robiłem błędy, później byly z tego reklamacje.

Ale tu o klientów nie chodzi :D Sytuacje "potrzebuję na wczoraj" to ja mam opanowane, nawet czasem o dziwo jak mam nawał zleceń i heroicznym wysiłkiem wszystko spinam w całość to czerpię z tego pewną satysfakcję. Nie, mi chodzi o ludzi z którymi pracuję ;) Przykładowo, siedzę sobie spokojnie nad zleceniem dla firmy X, drukuję im jakieś naklejki czy plakaty, nagle dostaję telefon z drugiego działu że potrzebują żeby im pliki przygotować do druku w programie który tylko ja umiem obsługiwać. Takie coś mnie wkurza raczej, że mi śmią niszczyć to co sobie zaplanowałem :twisted: A już najbardziej mnie wkurza jak drukuję coś dla firmy Y a szef mi wpada do biura, sieje panikę, ze właśnie przyjął zlecenie od Z i mam przerwać Y żeby Z szybko puścić... No, arrrgggghhh, szału dostaję w takich sytuacjach :P Mam widać lekką manię kontroli, czy jak tam po polsku brzmi odpowiednik angielskiego "control freak" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zauważyłem że maja one to wspólnego ze sobą, ze wiążą się z jakąś niechęcią do wykonania czynności, czymś w rodzaju przymusu.

Przymusu nikt nie lubi ;) Normalne, że wolimy robić co sprawia nam przyjemność i daje satysfakcję :)

Niemniej jednak mnie też dużo rzeczy wkurwia (szczególnie moje nerwy były narażone w byłej pracy) np. to, że ktoś wzywał mnie żebym wykonała coś co a) nie należy do moich obowiązków, b) ta osoba mogła zrobić to sama ale jej się nie chciało a ja musiałam zapierniczać 2 piętra niżej, c) nie mogła zapytać o coś przez telefon (np musiałam zapierniczać, żeby powiedzieć "tak, tam ma być tak napisane") d) przychodzę a baba sobie gada z koleżanką po czym zwraca się do mnie "a ja o tylko chciałam zapytać kiedy to podpiszesz" :evil:

 

Jak sobie radzicie?

Drę ryja :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykładowo, siedzę sobie spokojnie nad zleceniem dla firmy X, drukuję im jakieś naklejki czy plakaty, nagle dostaję telefon z drugiego działu że potrzebują żeby im pliki przygotować do druku w programie który tylko ja umiem obsługiwać. Takie coś mnie wkurza raczej, że mi śmią niszczyć to co sobie zaplanowałem :twisted: A już najbardziej mnie wkurza jak drukuję coś dla firmy Y a szef mi wpada do biura, sieje panikę, ze właśnie przyjął zlecenie od Z i mam przerwać Y żeby Z szybko puścić... No, arrrgggghhh, szału dostaję w takich sytuacjach :P Mam widać lekką manię kontroli, czy jak tam po polsku brzmi odpowiednik angielskiego "control freak" :D

 

ano, a ja robię w wydawnictwie i też szału dostaję, jak zlecenie ma być na dziesiątego, a przesuwa się na dwunastego, bo się firma Z wpierdzieliła w drukarni :lol:

a potem i Ty i ja na lekach i psychoterapiach, bo się jakiemuś idiocie spieszy.... :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdybym była silniejsza to zostałabym seryjnym łamaczem karków sekretarek/księgowych.

Swego czasu drukowałem sobie tarcze strzelnicze z naniesioną mordą szefa :P

 

ano, a ja robię w wydawnictwie i też szału dostaję, jak zlecenie ma być na dziesiątego, a przesuwa się na dwunastego, bo się firma Z wpierdzieliła w drukarni :lol:

a potem i Ty i ja na lekach i psychoterapiach, bo się jakiemuś idiocie spieszy.... :pirate:

Haha trzeba będzie założyć na forum kółko poligraficzne, każdy z naszej branży ma podobne "przygody", na_leśnik też sporo sytuacji które mi się w robocie przytrafiają kojarzył :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj dalem rade mieć dobry nastój (przez to trzeba zrozumiec - wysepowanie objaóow w stpniu minimalnym) do godziny 19:00. Rekord. Nawet jak wórólem do mieszkania. Humor spierniczyło mi napisanie podta na forum na temat nudy z życiu. Post zepsuł mi humor a na dodatek go wyskasowali. Z tego wynika, że jak ma sie doby humor to nie ma co zagladac na forum, bo mozna go sobie zepsuć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×