Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nerwica lękowa,a związek na odległość


ania.baranczuk1234

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie, potrzebuję rady kogoś z Was. Od roku mam stwierdzoną nerwice lękową,z napadami lęku panicznego,przyjmuję leki antydepresyjne,po których czuje się dobrze,w pracy odnoszę sukcesy,zostałam kierownikiem i mam świetny kontakt z pracownikami,szefowie są ze mnie zadowoleni. Z rodziną też nie mam złych kontaktów (oprócz ojca,z którym nie mam kontaktu od ponad roku,który jest alkoholikiem i odsunął się całkowicie od Nas,wybrał nałóg) ale nigdy nie byłam z nim szczególnie zżyta,więc nie brakuje mi jego. Z mamą jestem bardzo blisko. Problem polega na tym,że mam od siebie starszego mężczyznę o 20lat... Ja mam 25,a on 45 lat. Który jest w Niemczech,jesteśmy ze sobą od roku.Z początku myślałam,że jeśli znajdę starszego mężczyznę,pomoże mi w mojej chorobie i pozwoli ją pokonać,jednak pomimo zapewnienia uczuć z jego strony,to ja ciągle się poświęcałam i przyjeżdżałam,jednak dla niego były ważne tylko jego potrzeby,jego zmęczenie i jego oczekwiania. Wyczuwam z jego strony duży egoizm,bo w momencie kiedy płaczę,np z powodu choroby mojej mamy,on w ogóle nie okazuje żadnych uczuć. Przez ostatnie 5 lat miał związek w którym jego była piła,zażywała narkotyków i była agresywną osobą,mam wrażenie że mnie do niej ciągle porównuje i żyje przeszłością. W Niemczech musi być jeszcze rok,ja nie zostawię swojego życia,swojej pracy ani swojej chorej mamy i do niego nie wyjadę. Dla niego ważne są pieniądze i otworzenie swojej firmy po powrocie. Dla mnie może pracować nawet w kiosku,byle by zapewniał mi stały kontakt i częste widywania się.

Stąd pytanie,czy byliście w podobnej sytuacji? Bo ja pomimo moich lęków,pomimo tej całej choroby,np ostatnio miałam lęki że mnie zdradza,związek na odległość to straszna męka,on zaczął mnie ignorować bo on musi iść spać,bo ma na rano do pracy i zostawił mnie z moimi myślami na całą noc,popadłam w duszności i kolejną dawkę lęków.. wracając..pomimo wszystko jechałam do niego,on przy pierwsze lepsze kłótni odwołuje spotkania,mówi że nie przyjedzie. Zostawia mnie znowu samą z tym wszystkim,wiecie jak to jest...Czy miał ktoś z Was,związek na odległość z egoistą? Czy warto poświęcać takiej osobie czas,czy może warto zająć się sobą... Dziwne,bo tylko przy nim mam ataki,na codzień jestem pozytywną osobą,przy nim czuję się nie pewnie i potęguje to moje lęki,a z drugiej strony mam w sobie dużo empatii i martwie się jak on tak sobie radzi sam.?!...

 

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi,jesteście Kochani za to jacy jesteście i za to że jesteście. Osobiście uważam,że zawsze trzeba być sobą i walczyć,ze swoimi słabościami,bo pewne rzeczy tkwią w Nas i my sami musimy szukać odpowiednich okoliczności do wyjścia ze swoich lęków.

Jestem z Wami i pozdrawiam Was Gorąco.

 

Ania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim zyciu był moment ze tez byłam w zwiazku na odległosc, a jak zaczelismy byc realnie to sie zaczeło sypac. Niby mowia ludzie ze nie ma winy wylacznie jednej osoby w zwiazku ale akurat powiedzmy ze mojej było 1% a jego 99%. Jak juz teraz macie jakies problemy to raczej srednio rokuje, tym bardziej jak piszesz ze on nie zaspokaja Twoich potrzeb pod wzgledem uczuciowym, bliskosci itd. (nie chodzi o seks) tylko pocieszenie, wsparcie itd. Teraz nie koncentruj sie tylko na nim, zajmij sie swoimi sprawami, nie pisz pierwsza, zobacz czy zateskni, sie sam odezwie itd. Zawsze ewentualnie mozesz poczekac ten rok az facet wroci i zobaczyc jak sie ułozy, niemniej nie warto myslec tylko o nim, rob co tam lubisz i ciesz sie zyciem. Co do nerwicy -ja byłam w kilku zwiazkach i akurat kwestia nerwicy miała najmniejsze znaczenie...mozna nie miec nerwicy a byc dupkiem :) a to o wiele gorsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ania.baranczuk1234, Witaj Aniu ,zadałaś dobre pytanie''czy warto poświęcać takiej osobie czas?''skoro Twoje potrzeby dla Niego nie są aż takie istotne?skoro Ty bardziej się angażujesz ,przeżywasz ,i z tego co piszesz nie czujesz się w tej relacji bezpiecznie.

W związku obie strony muszą sie starać i dbać o siebie.Aniu masz niską samoocenę ,że chcesz tkwić w takiej relacji?Czy w pewnym sensie obecny partner nie jest repliką Twojego ojca?mimo że nie pije...Aniu byłaś kiedyś na terapii w związku z tym że miałaś ojca alkoholika?Wiesz ,że masz w związku z tym nierozwiązane emocjonalne problemy przez które lęki też mogą narastać?Poczucie bezpieczenstwa musisz szukać i odnależć w sobie ,nie w innych inaczej nie odnajdziesz spokoju .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak masz rację,też zaczynam się nad tym zastanawiać,tymbardziej,że my kobiety potrzebujemy o wiele więcej ciepła,zastanawiam się która z nim wytrzyma,skoro on nie potrafi jej pomóc w tych złych chwilach,bo życie nie składa się z tych dobrych. Moim celem jest teraz odstawienie leków,bo gdyby nie on mam naprawdę satysfakcjonujące mnie życie,a na odległość, nie daje sobie już rady i mówiłąm mu o tym nie raz. Nie raz były kłótnie i powroty,ale zadaje sobie pytanie,co dalej? Pragnęłam zaręczyn,dowodu że warto na niego czekać,moja młodość imija,czas ucieka przez palce,a ja myślę już poważnie,nad swoją przyszłością,a tu zero deklaracji pomimo tego,że mówił że chce być ze mną do konća,w pewnym momencie słowa to za mało. Dziękuję za komentarz,jako osoba która też przez to przeszłaś i która ocenia to teraz z boku,wiesz co to oznacza. Dokładnie,ja bynajmniej wiem co mi jest i potrafię przyznać się do błędów,a on widzi je tylko we mnie,nie w sobie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eteryczna,

 

Tak masz rację,ja uważam że problem braku ojca tkwi gdzieś w środku mnie,w dzieciństwie miałam z nim kontakt,ale w większości chciał pokazać swoją wyższość i mną rządzić,denerwować mnie a ja się nie dałam i teraz tak jak piszesz,mam tego replikę i za żadne skarby on nie może tego zrozumieć,że mam problemy emocjonalne. Pewnie jestem DDA i ja o tym wszystkim wiem,tylko myślałam że mój partner weźmie mnie za rękę i pomoże przez to przejść,a tu mi doprawia problemów i nerwów,czemu mnie ciągnie do takich ludzi i czemu takich przyciągam... a oni pomimo toksyczności i tak do mnie wracają.

Cóz z pewnością siebie nie mam problemów,uważam że ja rozumiem swój problem,tylko w momencie "zagrożenia" np. zdrady przez partnera,czuję się zagrożona i wtedy moja samoocena spada.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ania.baranczuk1234, Dlatego lgniesz do takich ludzi ponieważ masz emcojonalne problemy Aniu nierozwiązane .Rozumieć a mieć swiadomość swoich lęków to dwie rózne sprawy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ania.baranczuk jest mi bardzo trudno ocenić tą sytuację na podstawie tego co przeczytałam.

bo z jednej strony oczywiście, że powinien się interesować Twoimi problemami i samopoczuciem, ale też czy można piętnować kogoś, kto nie chce przyjmować roli opiekune/osobistego psychoterapeuty? Miłość partnerska nie jest bezwarunkową miłością matki. To coś trochę innego.

I nie powinno być tak, że ciągle do niego jeździsz... jeśli jest zaradny to wykombinuje coś żeby wpaść do polski. Poza tym... masz 25 lat..nie zaproponował Ci mieszkania tam? Pomocy? Żebys mogła nawet na jakiś czas tam pozyc, popracowac? Nie jeździj do niego tak, ne ułatwiaj mu : / Trzeba postawić tu granicę.

 

Ja mam trochę podobną sytuację... 5 mies było super, od 3 jest nie super. wszystko się zaczęło walić bo ja zaczelam wpadac w depresję i nie wyrabiać. proponował mi zamieszkanie u niego, więc tam trochę nawet pomieszkiwałam, ale stale miałam jazdy, że nie jestem pewna tego związku blablabla, coraz bardziej się paraliżowałam i chowałam w siebie... jak od miał przyjechać do mnie, to był problem z dojazdem i chajsem... wiec sie nie widzielismy 2 miesiace... teraz nic nie wiadomo bo obydwoje jestesmy biedni( nawet transport nam sie wydaje wielkim wydatkiem , co dopiero spanie w hostelu - ja go do siebie nie moge przyjac bo mama go nie nawidzi a mnie po tym jak raz tu spal uwaza za głupia zepsuta dziwke : ) , koszmarnie zestresowani, w trudnejsytuacji zyciowej i prawdopodobnie z depresją... mimo to poki co nie zerwalismy... ale komunikacja jest o wiele gorsza... kiedys wydawalo sie ze jestesmy dla siebie wsparciem, jakis czas temu coś zaczęło się rypac w kontakcie, nie było jak tego na spokojnie rozwiązać...mam wrazenie ze mnie unika i ze stracil caly zapal jaki mial. a mial. : (

związki na odległość, przynajmniej przez jakiś czas, mogę się udać. ale czasami to jest potwornie trudne jesli wlasnie napięcia się nawarstwiają przez to ze nie mozna się regularnie sie spotkać i rozłądować jakiś małych spraw... trudno jest potem na skajpaju rozsupłać wielki supeł. zwlaszcza jak jeszcze sie ma depresje i nie widzialo sie drugiej osoby od tygodni i zaczyna sie miec te wszystki wkręty ze zdradza blablabla ; (

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

p.s i tak: obydwoje jestesmy neurotyczni... impulsywni... ja dostalam ostatnio diagnoze chad... podejzewam ze jego to tez moze dotyczyc...

w takim przypadku wszelka stabilizacja idzie na plus a stresy i stabilizacja na minus...

podobno dla neurotykow to regularny seks się poleca; ) r e g u l a r n y!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×