Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Niewidzialna

Czy zawsze będzie koło mnie tak pusto?

Rekomendowane odpowiedzi

Zacznę może od tego, że praktycznie przez całe swoje życie, w każdym miejscu i w każdym otoczeniu, czuję się po prostu niewidzialna. Choćbym nie wiem jak się starała, trudno mi nawiązywać nowe znajomości. Odnoszę wrażenie, że ludzie mnie lekceważą i dosłownie, mają mnie gdzieś. Jest to przykre tym bardziej, że ja naprawdę potrafię pielęgnować znajomości, zawsze pamiętam o urodzinach, imieninach, staram się być lojalna, można mi powierzyć każdy sekret. Niestety, w zamian dostaję bardzo niewiele. Nie wiem, czy to kwestia towarzystwa, czy mojego charakteru, bynajmniej nie chcę teraz streszczać swojego życiorysu, więc może od razu przejdę do sedna sprawy.

 

A więc, jestem na pierwszym roku studiów. Jak zapewne łatwo się domyślić, stale ktoś proponuje jakąś imprezę lub integrację. Ilekroć słyszę o planowanym spotkaniu, marzę sobie po cichu, że i ja będę w nim uczestniczyć. Tylko, że nie bardzo wiem, jak to zrobić. Zakodowałam sobie niejako w podświadomości, że nie jestem praktycznie nikomu potrzebna, i że nawet gdybym się na jakiejś imprezie pojawiła, to chyba musiałabym uskuteczniać jakieś piruety na głowie pośrodku sali, żeby ktokolwiek mnie zauważył. Nie wiem też, czy potrafiłabym prowadzić z nowo poznanymi ludźmi ciekawe rozmowy - wiadomo, że z bliższymi koleżankami to co innego... No, chyba, że bym się czegoś napiła, ale przecież nie o to chodzi, żeby wpadać w nałóg :-|

Poza tym, cały czas myślę o tym, którego kocham. Wiem, że taki związek z pewnych powodów nie miałby żadnych szans, ale nieszczęśliwe, platoniczne uczucie robi swoje, więc uparcie postanawiam nie zaprzyjaźniać się bliżej z żadnym chłopakiem. Moje zachowanie może wydawać się głupie i bezsensowne, ale pewne przekonania mam już zapisane w umyśle i nie mogę nic na to poradzić.

Nie potrafię się "wyluzować" i cieszyć chwilą, bo wówczas staje mi przed oczami twarz ukochanego i jedyne, na co mam ochotę, to wrócić do domu, wtulić się w poduszkę i płakać. Może i odmawiam sobie przyjemności z powodu chłopaka, który prawdopodobnie nie jest mnie wart, ale nieszczęśliwie zakochani wiedzą, że nie jest łatwo to sobie uzmysłowić. Dobrze czuję się wśród osób "wtajemniczonych", które mnie rozumieją. Natomiast nawiązywanie nowych znajomości wymaga przede wszystkim uśmiechu na twarzy, a na to mnie po prostu nie stać...

 

W wielkim skrócie moja sytuacja wygląda teraz tak, że nie znam prawie nikogo z mojego roku, nie kojarzę imion ani twarzy i co gorsza, nie mam nawet ochoty nikogo poznawać. Doradźcie mi, co robić, bo utknęłam w martwym punkcie :(

Aha, i co najbardziej przygnębiające - "kradną" mi koleżankę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dobrze ze trafilas na to forum,ludzie sà fajni na pewno udzielà ci jakis dobrych rad :D a ten chlopak o ktorym piszesz,probowalas z nim porozmawiac?pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten chłopak dał mi tylko kilka ulotnych chwil szczęścia, a potem całkowicie mnie zlekceważył. Nie mam już siły stale zabiegać o jego względy, bo moje starania kończą się fiaskiem :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ja Cię dobrze rozumiem... też na studiach czuję się bardzo samotna i lekceważona... niestety nie wiem jak Ci pomóc, bo sama z tym na co dzień walczę...

 

nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale z tym chłopakiem kiedyś byłaś, ale on Ciebie zranił? studiuje razem z Tobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×