Skocz do zawartości
Nerwica.com

Brak zainteresowania światem


Kajukaju

Rekomendowane odpowiedzi

Mam 30 lat. I odkąd pamiętam już będąc dzieckiem miałam w sobie jakieś takie „oderwanie”, że inne dzieci miały jakieś hobby, zajęcia np pływanie, rysowanie, gra na instrumencie itp. a ja nie miałam ani zainteresowania ani chęci do szkolenia się w czymkolwiek. Jakiegoś zainteresowania i wytrwalości. Jedynie co to na etapie gimnazjalnym - bo jeszcze wtedy radziłam sobie z językiem angielskim i podobalo mi się jego brzmienie. W liceum już nie radzilam sobie kompletnie z gramatyką i odpuściłam. Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości (od kilku lekarzy, natomiast nie mialam robionych testów osobowości). Byly to diagnozy: osobowość lękliwa (bardzo pasuje!), oraz „zaburzenia osobowości nieokreslone”, a także 2 razy dostalam F60.9. Ponadto diagnoza epizodów depresyjnych i zaburzen depresyjno lękowych. Bralam wszystkie ssri, snri, trazodon, bupropion (ten postawil mnie na nogi tak ze zaczelam wstawac z lozka ale rozdraznienie po nim bylo nie do wytrzymania). Ostatnio byl tez arypiprazol ale wytrzymalam 4 dni, bo mialam takie zawroty glowy po nim i mdlosci, ze nie dawalam rady. To bylo straszne. I obecnie od 18 wrzesnia biore Brintellix i lamotrygine (impulsywnie podejmuję decyzje, impulsywnie wydaje pieniadze itp i mialam wahania nastroju). Do 19 r.z nie mając żadnych konkretnych planów na siebie i w dalszym ciagu brak zainteresowan - myslalam „jakoś to będzie”. I nie było… bo zaczeła sie wkradać depresja. Niechęć do zycia. nic nie było w stanie wyrwać mnie z tego. Ani zadna praca, ani studia, jedne (rzucone), drugie - kolejne niesatysfakcjonujące. Nic, zupełnie nic. Nic nie było w stanie mnie zainteresować i sprawic by chcialo mi się żyć. W 2018 r poznalam chlopaka, ktory jest alkoholikiem i mial borderline. On był jedynym co bylo w stanie mnie wyrwać z tego odwiecznego stanu, KTÓRY MIAŁAM OD DZIECKA. Ale z powodu alkoholizmu rozstaliśmy się w 2021r. Przez 5 lat nie widywaliśmy się. W międzyczasie probowalam jakichś relacji ale to nie było to… W tym roku w czerwcu natchnęlo mnie zeby znów się odezwać do niego. Ale tylko i wylacznie w relacji jako przyjaciele. I od czerwca do końca września gdy nie pił - było tak jak dawniej: znów wyciagnal mnie z tego beznadziejnego stanu, ktory mam w sobie od zawsze. Ale z początkiem października zaczal pić, wyrzucono go z wynajmowanego domu i kontakt się urwał. Nie wiem dlaczego na świecie nie ma dla mnie zadnego zajecia, zadnego hobby, niczego co by mnie moglo pasjonować na tyle, zebym kazdego dnia czula, że mam sens wstawać. Gdy spotykalam sie z tym chlopakiem - ten stan depresyjny mijal, mialam motywacje by wstać rano, dbać o siebie, gotować itp. Bo wszystko przychodzilo mi z taką lekkością. On umial mnie rozsmieszyc i dać wiele emocji aby moje zycie nie bylo takie martwe. Teraz gdy zniknąl (jak zawsze), i popłynął gdzies w alkohol - znów wrocil mi ten ciężar, że nawet cięzko mi jest chodzić. Dlaczego tak mam od dziecka? :( nie chce mi się żyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×