Skocz do zawartości
Nerwica.com

Opowieści o nieszczerych relacjach


Rekomendowane odpowiedzi

Hejka forumowicze. Chciałem rozpocząć wątek związany z czymś poza naszymi problemami zdrowotnymi i trwaniem w tym na codzień. Jestem tutaj nowy chce przypomnieć zanim zacznę się rozpisywać a wy czytać ! Nie mogę jeszcze komunikować się w dm'ach - admin określił, że potrzebuje spędzić tutaj ponad 30dni oraz dać więcej od siebie jako członek forum. A za tem próbujmy się lepiej poznać 🙂

 Każdy z nas dorastał z rodzicami a może nawet mieliście rodzeństwo (siostrę, brata) młodszych lub starszych, więcej lub mniej. Później z czasem zaczęliście dorastać poznając ludzi poza waszym środowiskiem domowym. Pierwsze przyjaźnie, pierwsze związki, pierwsze przypały, jakieś z domu uciekanie. 

 Zdarzyło wam się na pewno niejednokrotnie nie dogadywać z kimś, czuć brak porozumienia. Kłótnie, których nie byliście inicjatorem a może po prostu byliście inni i nie pasowaliscie do tego otoczenia 🤷‍♂️

 

Pamiętacie może historię związaną z fałszywymi znajomymi ? Z ludźmi, którzy wydawali się wam godni zaufania a zostaliście potraktowani w podstępny sposób przez to jak wami manipulowano - może też w was coś pękło wtedy. 

 

 Opowiem wam teraz sytuację najbardziej wrażliwą z dzieciństwa ona akurat jest, nie dość że to był przyjaciel z klasy od podstawówki do końca gimnazjum. Wychowywaliśmy się na osiedlu tym samym, chodziliśmy do jednego klubu piłkarskiego w którym byłem kapitanem :). 

Sytuacja wyglądała tak, że "Kolega" pod pretekstem namawiania go przez dzieciaki, które mnie nie lubiły chciał mi coś pokazać za garażami mówiąc zebym zamknął oczy i on będzie mnie prowadzić w to miejsce. Okazało się, że chciał abym wdepnął w psią kupe. 

 Dzieciak, który należał do paczki w której mnie tam nie lubili za bardzo miał młodszego brata i trzymali się z starsza dziewczyna która strasznie się ze mną nie lubiła - buntowała te rodzeństwo przeciwko mnie a kumpel chcąc nie chcąc był ich przyjacielem. 

Tam przyjeżdżałem tylko na wakacje do dziadków, przeważnie na miesiąc/dwa i weekendy. 

Chłopak, który miał młodszego brata przepisał się w gimnazjum do naszej klasy - wyobraź sobie, że jesteś kapitanem drużyny piłkarskiej do które należy 6/9 chłopaków z klasy i przepisuje się ten "Pstryczek". Zacząłem z nim spędzać czas na przerwach, gadać więcej i kolegować. Był częścią mojej paczki w szkole. Po latach nadeszły inne czasy i wszystko co było między nami obróciło się przeciwko mnie - wykorzystał to o czym mu mówiłem o sobie kiedy wychodziliśmy sami, okłamywał mnie, zaczął traktować dla własnych korzyści. 

 Czasu mi trochę zajęło aż się odciąłem od tej społeczności skąd pochodzę. 

 

Takich historii mam więcej ! O przyjaciółce też bym z czasem coś napisał. 😝

 

Pracowałem też za granicą kiedyś - spędziłem tam trochę czasu i mieszkałem z chłopem który był DJ. Nie poznałem jeszcze nigdy tak bardzo zadumanego we własnym ego. A dziewczyny z imprez na snapie ? Jak się często chwalił co mu wysyłają ! 

 Wracaliśmy któregoś dnia z KFC i typ wjechał na taki spot obok orlika w lesie. Chciał zrobić drift firmowym busem. Braliśmy go czasami jak mieliśmy ochotę. I jego kubełek z żarciem mu spadł na te takie pod nogi co się ma w samochodzie a on do mnie z tekstem - nie widzisz co zrobiłeś? Sprzątaj ! No myślałem sobie wtedy, że gościu już jest poważnie zbyt mocno w sobie zakochany skoro myśli, że ktoś będzie robił jak mu powie, że ma to robić bo gra muzykę po klubach (vixe). 

 Tego Dj poznałem przez znajomego na domówce kiedyś. I się spotkaliśmy za granicą. Wyjechaliśmy w sumie w różnym czasie a jednak mieliśmy razem pokój. Codziennie pił piwo a te swoje "utwory" to robił tylko z trzy razy w ciągu roku xd. Pijąc po kilka browarów w ciągu wieczoru słuchał tej vixy zachowując się jakoś tak specyficznie. Cały czas czułem, że jest lepszy odemnie, zabawniejszy a imponowało to tylko ludziom uzależnionym od klubów, alkoholu i używek. 

 Żeby nie było teraz jest dużo innym człowiekiem ! Zmienił się z tego co mi się wydaje po tym jak gdzieś mi śmigały jego foty na Fb. 

 W tej pracy dostałem mega specyficznego nauczyciela i miałem problemy z wszystkim musząc uczyć się na próbach - błędach i własnych wnioskach oraz zaangażowaniu. Duża część ludzi mnie tam za bardzo nie lubiła a na dodatek z nikim za dużo gadać ochoty nie miałem żeby im coś o sobie opowiadać. Miałem też parę osób, które mnie lubiły. Niektórzy mi pomagali, wspierali itp... miałem z kim pogadać ale nie musiałem i nie chciałem. Przez to ten Dj wykorzystał fakt, że może sobie zbudować opinię wśród tych osób żartując sobie ze mnie i traktując gorzej, jak tego gorszego. 

 

 Z daleka od domu, bez kontaktu z rodziną - odciąłem się od każdego wtedy. A tu na dodatek takie trudności w pracy - radzić sobie musisz z wszystkim samemu, musisz zmagać się z toksyczną atmosferą z ludźmi bo nic o tobie nie wiedzą, nie chcesz im o sobie opowiadać, z nimi gadać. Musisz nadrabiać w pracy przez to, że "nauczyciel" był powykrecany. 

 No Kongo takie jedno wielkie wtedy było. 

 

 

IMG_20260806_201009.jpg

IMG_20260704_225930.jpg

IMG_20260725_221034.jpg

Edytowane przez FeStErrYnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×