Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Tikta

TERAPIA PSYCHODYNAMICZNA

Rekomendowane odpowiedzi

HEJ,

chodzę na terapię psychodynamiczną i nie jestem pewna, czy to tak ma wyglądać:

Przychodzę, mówię, co chcę, terapeuta zadaje mi czasem pytania odnoszące się do przeszłości, czasem komentuje krótko moją wypowiedź i tyle i mam wrażenie, że marnuję czas... A gdy o tym mówię terapeucie to on stwierdza, że moja złość na "niedziałającą" terapię to moja złość na moj problem...

Czuję się jakaś taka oszukana?niezrozumiana?zmanipulowana?

Co o tym myślicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciągle odnoszę wrażenie, że ta terapia nic mi nie daje, nie pomaga, jestem zła na to , że marnuję czas i pieniądze. A terapeuta wmawia mi ,że złoszczę się na moje problemy a nie na to, że terapia jest do niczego.

Czy słusznie czuję się manipulowaną, nierozumianą????

Zastanawiam się nad zmianą terapeuty, ale nie jestem do końca pewna, czy to będzie dobra decyzja...no i tak chciałam się poradzić kogoś obiektywnego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Misiek:) Ale zastanawiam się, bo może trzeba chodzić bardzo długo, żeby pomogło...? Ja byłam na 8 spotkaniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 Spotkań to mało, terapia psychodynamiczna jest bardzo skuteczna ale długotrwała, sam chodzę i bardzo wszystkim polecam, można na nią chodzić będąc całkiem zdrowym-jako droga samorozwoju, spotkania mają wyglądać tak jak mówisz i to co mówi terapeuta to prawda, jest to złość podświadomości-strach przed zmianami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Także polecam.

 

Psychoterapeuta ma całkowitą rację. Jeśli zmienisz, inny powie Ci to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tikta zachowaj zdrowy rozsądek i sama przeanalizuj,nie jest tak że to co ci powie psychoterapeuta jest święte,wielu na tym korzysta zbijajac kase .sama musisz ocenic w jaką strone to idzie i czy nie należałoby zmienic terapeute w końcu ty za to płacisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia psychodynamiczna ma to do siebie, że:

1. jest długoterminowa

2. wymaga ogromnej pracy od pacjenta

3. terapeuta jest transparentny, niewidoczny, tzn. nie daje gotowych wzorców postepowania, nie komentuje, , nie wyraża emocji. Jedynie poprzez pytania naprowadza i daje czas na przemyslenia.

4. podczas terapii można czuc sie źle, mogą nasilić sie objawy somatyczne

5. mozna czuć ogromna złość, na terapeutę, na terapię, na siebie, na cały świat...:)

6. następuje kumulacja emocji

7. podczas terapii nie powinno sie brać leków

 

Na taką terapie uczęszczam od 6 tygodni, codziennie po 3 godziny. Jakie efekty? jeszcze nie wiem, czuję się raz gorzej, raz lepiej. Ale przemyslenia nad swoim zyciem mam i to takie, do jakich sama bym pewnie nigdy nie doszła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chodzę prawie 3 lata.Bardzo pomaga,ale większośc pracy należy do pacjenta-i dlatego efekty są znaczne,trwałe.My sami zmieniamy siebie,a terapeuta nam w tym pomaga.Bardzo polecam,warto!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was.

Minęło trochę czasu od mojego pierwszego wpisu...Chciałabym powiedzieć, że przerwałam terapię psychodynamiczną i właśnie kończę terapię poznawczą.

Ta ostatnia okazała się strzałem w 10! Myślę, że ta pierwsza trwałaby jeszcze parę lat, a ta druga BARDZO szybko przyniosła mi pomoc i rozwiązałam swoje problemy. Dlatego teraz wszystkim polecam terapię poznawczo-behawioralną!

Pozdrawiam Was i życzę radości:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja chodziłam na terapię psychodynamiczną 2 lata, ale przerwałam, bo po trochu byłam zmęczona, po trochu bo tak zdecydowałam, że rezygnuję z leczenia. Moja terapeutka była naprawdę dobra, ale ja się nie nadaję do takiego "prowadzenia". Nie jestem w stanie się na tyle otworzyć, żeby powiedzieć całą prawdę o sobie, ani na tyle zaufać, żeby dać się komuś "zreformować". Nawet terapeutką manipulowałam i ona sama mi mówiła, że moja podświadomość jest sprytna jak skurczybyk. U mnie to po prostu nie ma sensu. Nie chcę bez przerwy gadać o problemach i skupiać na chorobie. Wolę żyć i ignorować to wszystko. To tak jak z rakiem, albo decydujesz się na leczenie, albo żyjesz i co ma być, to będzie....

Wierzę, że terapia jest dobra, ale nie dla mnie. Jestem na to za słaba. Albo raczej za twarda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×