Skocz do zawartości
Nerwica.com

O toksycznych relacjach


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Przydałoby ci się coś tu odpisać. Ostatnio pisałam że jestem przytloczona relacjami nie raz tutaj. Taki mam czas i czas cykliczny. I w kolko. Nie wiem czy kiedyś to jeszcze się odmieni. Właściwie nie mam teraz myśli co mogę dodać ale szkoda mi żeby temat uciekł, może się rozkręcić dyskusja.  Ostatnio @Wylogowanytez pisałeś o jakiś problemach z komunikacją może coś jeszcze dodasz jak będziesz chciał. Może inni. A u Ciebie autorko mam nadzieję nastrój lepszy i samopoczucie mimo tego kryzysu. Ale wydaje mi się że dość często czytałam na forum też takie opinie tu że ludzie mają takie coś że im się coś "nalezy". Albo na priv gadałam. Już nie wiem. Ale to chyba dość popularne w tych czasach. Z biegiem lat rorozezszczeniwosc rośnie chyba we wszystkim, ale to może jest dostosowanie do warunków, swiata, człowiek się adoptowuje do tego że ludzie wykorzystują, jest więcej nieufności i inne takie. Więcej ghostingu, jakiś manipulacji, marketingu, wszystkiego, pogoń za sukcesem, mniej empatii itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja byłem dwa lata w niby przyjacielskiej relacji ze swoim byłym. Na początku było ok, ale gdzieś po roku zaczął mnie bardzo źle traktować. Zaczął mi wmawiać jaki to jestem potężnie zaburzony, wybrakowany i z deficytami. Posuwał się nawet do tego, że on ,,wiedział,, co myślę czy czuję na jakiś temat i gdy negowalem te jego nowiny, to mi wmawiał, ślepotę albo samooszukiwanie się.

 

Potem było coraz gorzej. Zaczął mi mówić, że wspólna psycholog i kiedyś psychiatra powiedziały mu kiedyś, że jestem skrajnie zaburzoną osobą i, że mam wielkie ego i mniemanie o sobie, co już w ogóle było absurdem. A sam w w pisaniu swoich mądrości na mój temat pisał z poczuciem wyższości i nieomylności. Ostatki znajomości to już w ogóle była tragedia. Zaczął używać wobec mnie najgorszych przekleństw, akurat niektóre w ogóle do mnie nie pasowały, lecz pasowały do niego np. słowo na k. Lubował się również w twierdzeniu, że każdy kto ma o mnie dobre zdanie, ten mnie perfidnie oszukuje. Min. ta psychiatra i psycholog mnie pozytywnie oceniają. Psycholog powiedziała, żebym rozważył zerwanie tej znajomości, skoro stała się wybitnie wyniszczającą i toksyczna.

 

Rzekomo jestem znany też w mieście i ludzie się ze mnie śmieją i ostrzegają wzajemnie przede mną, że jestem zryty itd. Powiedział, jakie o mnie ploty chodzą. To jakiś chory umysł musiał wymyśleć, te rzeczy, które rzekomo robię. Do tego pisał mi dyrdymały, że fajną opinię sobie wyrobiłem i pisał to w taki sposób, jakby on wierzył w te ploty, że takie rzeczy robię.

 

Psycholog i parę innych osób mi powiedziała, że najprawdopodobniej on sam musi rozpowiadać jakieś dyrdymały na mój temat, jeśli faktycznie jest to prawda.

 

Kontakt urwał się całkowicie, gdy ostro zaczął ciskać we mnie przekleństwami. Wtedy napisałem, że będę go olewać, jeśli będzie się do mnie dalej tak odnosił, to on na to... że w takim razem mnie zablokuje i tak już prawie dwa miesiące jest cisza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, MiśDuży napisał(a):

Ja byłem dwa lata w niby przyjacielskiej relacji ze swoim byłym. Na początku było ok, ale gdzieś po roku zaczął mnie bardzo źle traktować. Zaczął mi wmawiać jaki to jestem potężnie zaburzony, wybrakowany i z deficytami. Posuwał się nawet do tego, że on ,,wiedział,, co myślę czy czuję na jakiś temat i gdy negowalem te jego nowiny, to mi wmawiał, ślepotę albo samooszukiwanie się.

 

Potem było coraz gorzej. Zaczął mi mówić, że wspólna psycholog i kiedyś psychiatra powiedziały mu kiedyś, że jestem skrajnie zaburzoną osobą i, że mam wielkie ego i mniemanie o sobie, co już w ogóle było absurdem. A sam w w pisaniu swoich mądrości na mój temat pisał z poczuciem wyższości i nieomylności. Ostatki znajomości to już w ogóle była tragedia. Zaczął używać wobec mnie najgorszych przekleństw, akurat niektóre w ogóle do mnie nie pasowały, lecz pasowały do niego np. słowo na k. Lubował się również w twierdzeniu, że każdy kto ma o mnie dobre zdanie, ten mnie perfidnie oszukuje. Min. ta psychiatra i psycholog mnie pozytywnie oceniają. Psycholog powiedziała, żebym rozważył zerwanie tej znajomości, skoro stała się wybitnie wyniszczającą i toksyczna.

 

Rzekomo jestem znany też w mieście i ludzie się ze mnie śmieją i ostrzegają wzajemnie przede mną, że jestem zryty itd. Powiedział, jakie o mnie ploty chodzą. To jakiś chory umysł musiał wymyśleć, te rzeczy, które rzekomo robię. Do tego pisał mi dyrdymały, że fajną opinię sobie wyrobiłem i pisał to w taki sposób, jakby on wierzył w te ploty, że takie rzeczy robię.

 

Psycholog i parę innych osób mi powiedziała, że najprawdopodobniej on sam musi rozpowiadać jakieś dyrdymały na mój temat, jeśli faktycznie jest to prawda.

 

Kontakt urwał się całkowicie, gdy ostro zaczął ciskać we mnie przekleństwami. Wtedy napisałem, że będę go olewać, jeśli będzie się do mnie dalej tak odnosił, to on na to... że w takim razem mnie zablokuje i tak już prawie dwa miesiące jest cisza.

Ale przyjazniles się 2 lata po zakończeniu związku jeszcze? Ogólnie wychodzi na to że byłeś z mega zaburzeną osobą. Czas dość krótki więc pewnie te cechy się jeszcze nie ujawniły. Mniej prawdopodobne że mu się coś odkleilo w głowie ale też możliwe, może zachorował. Im szybciej sam go zbanujesz tym lepiej. A plotkami się nie przejmuj, ludzie lubią gadać A rozsądni raczej do wszelkich rewelacji mają rezerwę i nie wierzą bo wiedzą ile bzdur ludzie paplaja na złość 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, była znajomość jeszcze przez dwa lata. Ja myślę, że jego nowy musiał mu coś nakłaść do głowy, bo przy nim zaczął się bardzo liberalizować i zepsuł się moralnie do cna. Jeszcze mnie okradł na koniec.

 

Ja go banować nie muszę, bo sam mnie zbanował jak mu powiedziałem, że będę olewać jego nienawistne komentarze do mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie ja zerwałem znajomość a właśnie on, gdy napisałem, że póki będzie mnie źle traktować, to będę go ignorować. Wtedy ostentacyjnie napisał, że mnie blokuje.

 

Teraz nie wiem czy to wylazło jego prawdziwe ja czy może, tamten gach mu wyprał mózg, bo on sam to też niezły kwiatuszek.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, lillie napisał(a):

Najważniejsze, że się połapałeś w tym wszystkim. Wydaje mi się, że takie "przyjacielskie" relacje w dodatku z byłymi, to czasem pełnią funkcję takich niby "sojuszy obronnych" a nie zdrowej opartej na zaufaniu relacji. No i się obraził i jego strata a Ty może w końcu odzyskałeś nieco spokoju? 

Odzyskałem spokój, ale boli mnie to, że pożyczyłem mu grube pieniądze, bo by zdechł z głodu z tym swoim gachem gdyby nie ja. A on jeszcze miał czelność się na mnie obrazić i zablokować, gdy zacząłem się sprzeciwiać złemu traktowaniu.

 

On lubował się w wytykaniu mi jakichś braków, zaburzeń, albo wymyślonych jakichś problemów, a ten jego gach sam ma całą plejadę braków, dziwactw, zaburzeń i nierzadko karygodnych. I na jego temat oczywiście nic złego nie powie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Syfiasta sprawa. Ale niektórym ludziom potrafi też odbić właśnie pod wpływem jakiś przyjebów. Zwykle po latach się obudzą z ręką w nocniku że ktoś jednak mimo manipulowal wykorzystywał zrobił złego człowieka do złych celów. No ale relacji z tymi co pokrzywdzili już nie naprawią bo tamci zdążą zmądrzeć @MiśDuży

Nimi*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.05.2026 o 19:26, lillie napisał(a):

ktoś inny dawał nieźle popalić (nawet kot).

Jemu wybacz

 

W dniu 3.05.2026 o 19:26, lillie napisał(a):

Macie tak, że czasami zbyt długo dajecie takim ludziom szanse? Czujecie czasem jakbyście w takie dni cofali się o krok? Macie poczucie jakbyście czasem byli dla tych osób opcją zapasową?

Już teraz nie ale dawniej tak miałem i potwierdzam, że to destrukcyjne. Myślę, że lepiej mieć mniej interakcji społecznych niż takie, która na nas wpływają destrukcyjnie. Czasem nie trzeba wielkich kłótni by ktoś sprawił, że się poczujemy jak g...

Ale najważniejsze to mieć do tego dystans i żyć w zgodzie ze sobą a nie z innymi. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale z wiekiem wydaje się to coraz prostsze.

W dniu 3.05.2026 o 19:26, lillie napisał(a):

Kiedy ktoś się obraził, zdziwił lub zażenował tym, że już mu się od Was "nie należy"? 🙂 

Jeśli trzeba się pilnować z tym co się mówi żeby kogoś nie urazić i kiedy dochodzi do sytuacji w których zanim się coś powie to trzeba wybiegać w przyszłość, z obawy jak on/ona na to zareaguje, to niestety na dłuższą metę jest to męczące. Najlepiej mieć w pobliżu osoby, które mają podobny poziom tolerancji i humoru. Jeśli ktoś jest za bardzo przewrażliwiony na swoim punkcie i odbiera zbyt wiele słów lub odmów jako "atak" to jest to jednak redflag 

(ale nie dotyczy to kotów)

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.05.2026 o 20:47, Dalila_ napisał(a):

Przydałoby ci się coś tu odpisać. Ostatnio pisałam że jestem przytloczona relacjami nie raz tutaj. Taki mam czas i czas cykliczny. I w kolko. Nie wiem czy kiedyś to jeszcze się odmieni. Właściwie nie mam teraz myśli co mogę dodać ale szkoda mi żeby temat uciekł, może się rozkręcić dyskusja.  Ostatnio @Wylogowanytez pisałeś o jakiś problemach z komunikacją może coś jeszcze dodasz jak będziesz chciał. Może inni. A u Ciebie autorko mam nadzieję nastrój lepszy i samopoczucie mimo tego kryzysu. Ale wydaje mi się że dość często czytałam na forum też takie opinie tu że ludzie mają takie coś że im się coś "nalezy". Albo na priv gadałam. Już nie wiem. Ale to chyba dość popularne w tych czasach. Z biegiem lat rorozezszczeniwosc rośnie chyba we wszystkim, ale to może jest dostosowanie do warunków, swiata, człowiek się adoptowuje do tego że ludzie wykorzystują, jest więcej nieufności i inne takie. Więcej ghostingu, jakiś manipulacji, marketingu, wszystkiego, pogoń za sukcesem, mniej empatii itp

A nie wiem nawet co było w tym poście, ktoś chyba usunął konto i chyba nie jestem najlepszą osobą do wypowiadania się w temacie relacji bo jestem społecznie niewydolny. Pracując zdalnie już do reszty zdziczałem. Boje się ludzi i w sumie nawet jak ktoś mnie dobrze traktuje to potem się wycofuje i znika. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Patryssia Noctis

Zakończyłam relację, która zaczęła mi coraz częściej przeszkadzać. Wiele lat... ale pójdzie w zapomnienie. To już i tak wymarło, nie pisaliśmy. Gdzieś tam mnie zaprosił, myślałam, że pójdę, ale  w ostatniej chwili zrezygnowałam. To spotkanie zaczęło mnie stresować i uznałam, że to zły znak. Że się nie cieszę, że nie chcę, więc odwołałam. On niby zasmutniał i coś tam, ale nie rozmawiamy. Nie mamy już o czym. On ma swój świat, ja swój. Zmieniliśmy się. On chyba nie, ale ja na pewno. Więc żegnaj, muszę zamknąć ten rozdział.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojciec. Ogromnie dominuje i chce, żeby było tak jak on mówi. Zrób to, przynieś tamto. Wyzwiska,oceny, ironiczne żarty. Potem mówi, że to żart, choć to cię zabolało. Teraz taka sytuacja: Jestem chora, choć dziś już czuję się lepiej, ale nadal bez siły. Zeszłam na dół, bo wrócili z pracy. Usiadłam w kuchni na krześle i z nim rozmawiam. On coś tam chce upiec, jakieś ziemniaczane kulki i nie wiem co on robi. Pyta czy jest blacha. Mówię, że jest ta, gdzie robiłam ciasto. Blacha jest z zaschniętego kakao i on to skrobie i jest zły i każe mi coś szukać i twierdzi, że w ogóle nie można na mnie liczyć. Mówię, że jest jedna typowo blacha na ciasta, ale może położyć bezpośrednio na te co są w piekarniku i boże... on mi każe spierdalać na górę, bo mu przeszkadzam się skupić.POszłam do wc. I zaczęłam już pękać. Nie robię tego często, ale jak już robię, to wtedy, gdy mam dość, bo ostatnie tygodnie były niefajne z względu na jego często docinki zwykle w moją stronę, ale nie tylko. Są w pracy, są w domu. Np. jak położę krzywo pudełko z towarem w aucie, to jest krytyka: ty tumanie, znowu coś źle robisz, odsuń się. A jak on coś wywali, to mówi, że ktoś to postawił źle i zawsze to czyjaś wina i tak robi dramę z wszystkiego. I wiesz. jak dzisiaj to gadał to mu wygarnęłam tak przed chwilą: "Takie gadanie, że mam iść do siebie to sobie wsadź w dupę" xDDDD Zatkało go i nie odezwał się. Gadał już spokojnie z mamą w kuchni i ja poszłam do pokoju i teraz on wszedł i mnie powiedział "Byłem głodny" XDDDcoś tam mi kupił do jedzenia a ja do niego "Na razie wyjdź" xDDDDD to jest człowiek, który z sekundy na skeundy zmienia nie wiem emocje jakby. Bardzo emocjonalny i zmienny w reakcjach. I czy to jakieś zaburzenie? Wprawdzie bierze antydepresant, obecnie prozac. Mówi, że się dobrze czuje. To taki choleryk. nie panuje nad emocjami. Taki temperament? Przyzwyczaiłam się, ale od czasu do czasu muszę mu pocisnąć, ale szybko wybaczam i zapominam i tak w kółko macieja. Miałam się teraz przeprowadzić, bo mieszkanie się zwolniło, ale bardzo małe i niestety bez balkonu a ja mocny palacz i mama mówi coś o Opolu i tam brat, że będzie większe mieszkanie tam może xDD Ach, życie jest takie śmieszne i te relacje. No cóż.  Kłotnie są i będą i tak to jest.

I can read your mind better than you.

I don't run from my demons. I learn their names.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój tata też jest cholerykiem, zawsze jest ryzyko, że wybuchnie.

Nie raz słyszałam jak mówi coś niemiłego, ale nie komentowałam tego, pewnie że strachu, choć wątpię żeby zwrócenie mi uwagi jakoś szczególnie pomogło.

Tylko raz się postawiłam jak wrócił pijany w dniu mojej obrony nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że to ważny dla mnie dzień.

W sumie skończyło się tym że chciał mnie uderzyć i siostra go zatrzymywała. 

Nie wyobrażam sobie tego żebym mu powiedziała żeby sobie "wsadził coś w dupe". 

 

Odkryłem, że odwaga to nie brak strachu, ale pokonanie go. Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył ten strach. 

 

Nelson Mandela

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Ojciec. Ogromnie dominuje i chce, żeby było tak jak on mówi. Zrób to, przynieś tamto. Wyzwiska,oceny, ironiczne żarty. Potem mówi, że to żart, choć to cię zabolało. Teraz taka sytuacja: Jestem chora, choć dziś już czuję się lepiej, ale nadal bez siły. Zeszłam na dół, bo wrócili z pracy. Usiadłam w kuchni na krześle i z nim rozmawiam. On coś tam chce upiec, jakieś ziemniaczane kulki i nie wiem co on robi. Pyta czy jest blacha. Mówię, że jest ta, gdzie robiłam ciasto. Blacha jest z zaschniętego kakao i on to skrobie i jest zły i każe mi coś szukać i twierdzi, że w ogóle nie można na mnie liczyć. Mówię, że jest jedna typowo blacha na ciasta, ale może położyć bezpośrednio na te co są w piekarniku i boże... on mi każe spierdalać na górę, bo mu przeszkadzam się skupić.POszłam do wc. I zaczęłam już pękać. Nie robię tego często, ale jak już robię, to wtedy, gdy mam dość, bo ostatnie tygodnie były niefajne z względu na jego często docinki zwykle w moją stronę, ale nie tylko. Są w pracy, są w domu. Np. jak położę krzywo pudełko z towarem w aucie, to jest krytyka: ty tumanie, znowu coś źle robisz, odsuń się. A jak on coś wywali, to mówi, że ktoś to postawił źle i zawsze to czyjaś wina i tak robi dramę z wszystkiego. I wiesz. jak dzisiaj to gadał to mu wygarnęłam tak przed chwilą: "Takie gadanie, że mam iść do siebie to sobie wsadź w dupę" xDDDD Zatkało go i nie odezwał się. Gadał już spokojnie z mamą w kuchni i ja poszłam do pokoju i teraz on wszedł i mnie powiedział "Byłem głodny" XDDDcoś tam mi kupił do jedzenia a ja do niego "Na razie wyjdź" xDDDDD to jest człowiek, który z sekundy na skeundy zmienia nie wiem emocje jakby. Bardzo emocjonalny i zmienny w reakcjach. I czy to jakieś zaburzenie? Wprawdzie bierze antydepresant, obecnie prozac. Mówi, że się dobrze czuje. To taki choleryk. nie panuje nad emocjami. Taki temperament? Przyzwyczaiłam się, ale od czasu do czasu muszę mu pocisnąć, ale szybko wybaczam i zapominam i tak w kółko macieja. Miałam się teraz przeprowadzić, bo mieszkanie się zwolniło, ale bardzo małe i niestety bez balkonu a ja mocny palacz i mama mówi coś o Opolu i tam brat, że będzie większe mieszkanie tam może xDD Ach, życie jest takie śmieszne i te relacje. No cóż.  Kłotnie są i będą i tak to jest.

Mój tata zmarł na raka, mam ojczyma.  To on w wieku 9 lat mnie dotknął. Było to jeden raz i o jeden za dużo.  Nie mogłam współżyć,  miałam problemy, pomagał mi psycholog,  seksuolog i ginekolog. Może to dla kogoś śmieszne i niezbyt na temat, ale ja myślałam,  że już nigdy nie urodzę dziecka, że się nie nadaję itp. Od tego czasu zaczęła się silna nerwica. Ginekolog skierował mnie na oddzial gdzie wykonano mi zabieg nacięcia błony dziewiczej. Gdyby nie taka metoda to ja bym sama tego nie opanowała.  Nie byłoby szans na to. Nie wiem czy go nienawidzę  czy jak odbieram. W każdym bądź razie to się przytrafiło i się nie odstanie. 

Edytowane przez Zniszczona38

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×