Skocz do zawartości
Nerwica.com

„Gęba” - maski i relacje międzyludzkie.


Gość Relfi

Rekomendowane odpowiedzi

5 godzin temu, mrNobody07 napisał(a):

Masz duży wgląd w samą siebie, z tego co czytam oraz świadomość np. lekomanii( uzależnienia ) czy zaburzeń , które Ci doskwierają …mogę  zapytać skąd taki autokrytycyzm u Ciebie? Czy to wynik terapii, psychoedukacji, może piszesz jakiś program np. we wspólnocie 12 krokowej ? 

Wiesz... Nawet nie wiem co odpowiedzieć, bo ani to wynik terapii, ani psychoedukacji, ani też nie 12 kroków. Chyba tak już mam, że lubię rozkminiać pewne rzeczy.

Siebie, innych, świat .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Verinia napisał(a):

Wiesz... Nawet nie wiem co odpowiedzieć, bo ani to wynik terapii, ani psychoedukacji, ani też nie 12 kroków. Chyba tak już mam, że lubię rozkminiać pewne rzeczy.

Siebie, innych, świat .

Kiedyś gdzieś napisałaś że związki twoje robią się toksyczne. Ale po twoich wpisach nie widać u Ciebie toksycznlaci. Idę do piekła za ciekawość :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Kiedyś gdzieś napisałaś że związki twoje robią się toksyczne. Ale po twoich wpisach nie widać u Ciebie toksycznlaci. Idę do piekła za ciekawość :D

Czemu nie śpisz, kobieto? 🤔

 

No to wychodzi na to, że oni byli źli 🤣🤣🤣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakąś tam maske, IMO, zawsze warto miec, bo normy społeczne wymagaja od nas określonych zachowań. Wazne chyba, ze mieć jej świadomość, i żeby nie stała się naszą drugą twarzą. Takie wieczne udawanie.. przed innymi, a pewnie i samym sobą, jest bardzo męczące.. 

Jednoczesnie dla mnie było ważne, zeby zadbać o to, by mieć ludzi wokół siebie, przy ktorych mozna byc prawdziwym bez maski, ktorzy wysłuchają i zrozumieją kazdą moją 'wersję'.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Występuje w nas dysonans pomiędzy Ja realne, a ja idealne. Ja realne to nasza prawdziwa osobowość i zachowanie, ja idealne to ta osoba, która chcielibyśmy być. I teraz pytanie...  Czy powinniśmy dążyć do tego ja idealnego, czy raczej pracować nad akceptacją ja realnego.

 

Dążę do bycia sobą. Ale żeby być sobą, trzeba siebie poznać. Swoje zachowania obronne, kamuflaże, wady i zalety. Pogodzenie się z tym, że właśnie tym ideałem nie jesteśmy. Chcę być prawdą i sobie bez wiecznej ochrony ego i własnego wizerunku. Uszanować swoje emocje. Swój ból i radość. Nie dać sobie wejść na głowę. Ludzie ranią i będą ranić. Jeżeli ktoś nas nieustannie niszczy, to musimy znaleźć siłę, by odejść.

 

Czy miałeś kiedykolwiek tak, że gdy zostałeś bardzo zraniony, to ta druga osoba tak Cię wkręciła, że nie wiedziałeś, czy ten ból był prawdziwy, czy go sobie wymyśliłeś. To tak zwany gaslighting. Toksyczny człowiek nie potrafi przyznać się do błędu, ani przeprosić. Zamota Cię tak, że będziesz czuł się winny, że w ogóle go o coś posądziłeś. 

 

Miałam tak. Nie raz, nie dwa. Zaczelam się uczyć ufać sobie i swoim emocjom. Wiecznie byłam ta zła, nigdy tamta druga osoba mnie nie przeprosiła. A przecież każdy się myli. No ale nie ideały...

 

Odejście od takich osób dały mi po dłuższym czasie spokój wewnętrzny. Zaczęłam się od bardziej cenić i lubić. Już nikt mnie nie niszczył słowami, czy karaniem ciszą. To nauka. To nauka, której nie zapomnę i już nigdy nie pozwolę na okradanie mnie z energii.

 

Różowe okulary zdjęte. Mogę odetchnąć. Mogę znowu zaufać sobie i pokazać światu swoją twarz bez lęku przed odrzuceniem. 

 

Zawsze ceniłam tych, którzy nie bali się być sobą. Widać było, że są szczęśliwi. Nie musieli zakładać pancerzy. Nie musieli chować prawdziwej twarzy pod twarzą cwaniaków/przebojowych/mądrych/pewnych siebie ideałów. To co autentyczni zasługują na prawdziwy szacunek. A oni o ten szacunek nie zabiegają. Są dla siebie najlepszym przyjacielem. Potrafią komuś dać z siebie coś bezinteresownie. Uwagę, dobre słowo, czy jakaś naukę.

 

Każdy z nas jest na innym etapie na ścieżce własnego rozwoju. Jeżeli dążysz do prawdy o sobie, to idź tą drogą, a na pewno nie pożałujesz. Ta droga, to niesamowita przygoda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Verinia, super napisane ❤️ Bardzo rezonuje ze mną to, co napisałas o toksykach, ja niestety gaslightingowi zostawałam poddawana od najmłodszych lat, bo narcyzem było jedno z rodziców, - takie wychowanie sprawia, ze wichruje sie psychika dziecka, i potem długie lata musi spędzic na dowiadywaniu sie, kim własciwie jest, co czuje, i co mysli. 

A potem jeszcze trzeba pokazac sie światu i jakos w nim funkcjonowac.. noo, bywało trudno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

37 minut temu, Verinia napisał(a):

Występuje w nas dysonans pomiędzy Ja realne, a ja idealne. Ja realne to nasza prawdziwa osobowość i zachowanie, ja idealne to ta osoba, która chcielibyśmy być. I teraz pytanie...  Czy powinniśmy dążyć do tego ja idealnego, czy raczej pracować nad akceptacją ja realnego.

 

Dążę do bycia sobą. Ale żeby być sobą, trzeba siebie poznać. Swoje zachowania obronne, kamuflaże, wady i zalety. Pogodzenie się z tym, że właśnie tym ideałem nie jesteśmy. Chcę być prawdą i sobie bez wiecznej ochrony ego i własnego wizerunku. Uszanować swoje emocje. Swój ból i radość. Nie dać sobie wejść na głowę. Ludzie ranią i będą ranić. Jeżeli ktoś nas nieustannie niszczy, to musimy znaleźć siłę, by odejść.

 

Czy miałeś kiedykolwiek tak, że gdy zostałeś bardzo zraniony, to ta druga osoba tak Cię wkręciła, że nie wiedziałeś, czy ten ból był prawdziwy, czy go sobie wymyśliłeś. To tak zwany gaslighting. Toksyczny człowiek nie potrafi przyznać się do błędu, ani przeprosić. Zamota Cię tak, że będziesz czuł się winny, że w ogóle go o coś posądziłeś. 

 

Miałam tak. Nie raz, nie dwa. Zaczelam się uczyć ufać sobie i swoim emocjom. Wiecznie byłam ta zła, nigdy tamta druga osoba mnie nie przeprosiła. A przecież każdy się myli. No ale nie ideały...

 

Odejście od takich osób dały mi po dłuższym czasie spokój wewnętrzny. Zaczęłam się od bardziej cenić i lubić. Już nikt mnie nie niszczył słowami, czy karaniem ciszą. To nauka. To nauka, której nie zapomnę i już nigdy nie pozwolę na okradanie mnie z energii.

 

Różowe okulary zdjęte. Mogę odetchnąć. Mogę znowu zaufać sobie i pokazać światu swoją twarz bez lęku przed odrzuceniem. 

 

Zawsze ceniłam tych, którzy nie bali się być sobą. Widać było, że są szczęśliwi. Nie musieli zakładać pancerzy. Nie musieli chować prawdziwej twarzy pod twarzą cwaniaków/przebojowych/mądrych/pewnych siebie ideałów. To co autentyczni zasługują na prawdziwy szacunek. A oni o ten szacunek nie zabiegają. Są dla siebie najlepszym przyjacielem. Potrafią komuś dać z siebie coś bezinteresownie. Uwagę, dobre słowo, czy jakaś naukę.

 

Każdy z nas jest na innym etapie na ścieżce własnego rozwoju. Jeżeli dążysz do prawdy o sobie, to idź tą drogą, a na pewno nie pożałujesz. Ta droga, to niesamowita przygoda.

Ja nie mam owej idealnej wizji siebie, zdaje mi się. Już od dawna. Kiedyś bardzo się starałem być idealny w sprawach moralności, zapewne duża w tym rola mojego zaangażowania w kościół katolicki. 

Choć może to nie do końca prawda z tym ja idealnym. Myślę, że teraz moim ideałem jest nie popełnianie błędów, bycie zawsze racjonalnym. Co niestety z konieczności musi prowadzić do dewaluacji niektórych emocji. 

 

Myślę, że jestem autentyczny (przynajmniej przed sobą), ale wcale nie czuję się szczęśliwy. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, którędy_do_lasu napisał(a):

@Verinia, super napisane ❤️ Bardzo rezonuje ze mną to, co napisałas o toksykach, ja niestety gaslightingowi zostawałam poddawana od najmłodszych lat, bo narcyzem było jedno z rodziców, - takie wychowanie sprawia, ze wichruje sie psychika dziecka, i potem długie lata musi spędzic na dowiadywaniu sie, kim własciwie jest, co czuje, i co mysli. 

A potem jeszcze trzeba pokazac sie światu i jakos w nim funkcjonowac.. noo, bywało trudno.

doświadczenie przez życie, większy bagaż i wiele spraw do przepracowania. to przykre jak okrutny może być drugi czlowiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×