Skocz do zawartości
Nerwica.com

Szalone precle z pieprzem i ziemniakami


lily was here

Rekomendowane odpowiedzi

A zmieniając temat z Kafe nudy i nawiązując do piosenki, która wstawiłam, co sądzicie o takich ludziach właśnie z ‚death wish‚ typu właśnie jacys alipinisci himalaiści? Szacun czy jednak egoiści? Kiedys miałam faze na czytanie o tych naszych polskich, Wandzie rutkiewicz itd i wydawało mi sie to wszystko takie fascynujące a oni odważni.

potem byl wypadek Mackiewicza i trochę inaczej zaczelam na to patrzeć, trochę jak na ludzi z obsesja, mających b specyficzny charakter 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

A zmieniając temat z Kafe nudy i nawiązując do piosenki, która wstawiłam, co sądzicie o takich ludziach właśnie z ‚death wish‚ typu właśnie jacys alipinisci himalaiści? Szacun czy jednak egoiści? Kiedys miałam faze na czytanie o tych naszych polskich, Wandzie rutkiewicz itd i wydawało mi sie to wszystko takie fascynujące a oni odważni.

potem byl wypadek Mackiewicza i trochę inaczej zaczelam na to patrzeć, trochę jak na ludzi z obsesja, mających b specyficzny charakter 

 

Na pewno nie chciałabym żeby ktoś z moich bliskich miał takie hobby, a obcy ludzie niech robią co chcą, nie mam za bardzo opinii.

Za to uważam za pretensjonalne włażenie na Mount Everest odkąd się dowiedziałam, że tubylcy im wszystko noszą i przygotowują i że tam jest pełno bogatych snobów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Na pewno nie chciałabym żeby ktoś z moich bliskich miał takie hobby, a obcy ludzie niech robią co chcą, nie mam za bardzo opinii.

Za to uważam za pretensjonalne włażenie na Mount Everest odkąd się dowiedziałam, że tubylcy im wszystko noszą i przygotowują i że tam jest pełno bogatych snobów.

No mnie w ogóle trochę zaskoczyło ze w ogóle jest taka instytucja jak ci tragarze szerpowie itd. W sensie nie tylko na mount everest ale wiele tych szczytow. Czyli my sie podniecamy ze Kowalski wszedł na X, a tam w tle był zawsze ziomek lokals ktory  niesie cały ekwipunek 😃 bez nazwisk 

 

na mont blanc tez tak wchodzą jakies influencerki i ponoc straszny śmietnik tam jest.

 

ogolnie co do tej pasji , niby tak, ze niech kazdy robi co chce, jednak potem po tych pasjonatów musi ktos lecieć ratować co tez jest ryzykowne i no i generuje koszty.

 

Ale sama pasje rozumiem to musi być zajebiste uczucie, góry są magiczne 

 

Ale jakos tak solo a oni właśnie trochę grupowo, trochę z tymi tragarzami, w praktyce to chyba nie jest aż taka ‚ucieczka’ solo.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

No mnie w ogóle trochę zaskoczyło ze w ogóle jest taka instytucja jak ci tragarze szerpowie itd. W sensie nie tylko na mount everest ale wiele tych szczytow. Czyli my sie podniecamy ze Kowalski wszedł na X, a tam w tle był zawsze ziomek lokals ktory  niesie cały ekwipunek 😃 bez nazwisk 

 

na mont blanc tez tak wchodzą jakies influencerki i ponoc straszny śmietnik tam jest.

 

ogolnie co do tej pasji , niby tak, ze niech kazdy robi co chce, jednak potem po tych pasjonatów musi ktos lecieć ratować co tez jest ryzykowne i no i generuje koszty.

 

Ale sama pasje rozumiem to musi być zajebiste uczucie, góry są magiczne 

 

Ale jakos tak solo a oni właśnie trochę grupowo, trochę z tymi tragarzami, w praktyce to chyba nie jest aż taka ‚ucieczka’ solo.

Lubię chodzić po górach, ale takie wysokie szczyty jakoś nie kojarzą mi się z przyjemnością. Iść w takim zimnie i przy braku tlenu przez kilka dni, nie bardzo mnie to pociąga. Do tego w tłumie. Choc w sumie w tłumie niby raźniej, ale jest szansa, że jak coś się stanie to i tak Cię zostawią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam sobie o histerii w US w latach 80. kiedy ludzie zbiorowo uwierzyli, że ich dzieci były poddawane satanistycznym rytuałom. Wiele osób poszło niewinnie do więzienia, normalnie historia jak współczesne czarownice z Salem.

Czemu ja o tym nie słyszałam.

Najśmieszniejsze, że dowiedziałam się o tym z audiobooka o bolszewikach, bo autor opisywal jak działa społeczeństwo i podał to jako współczesny przykład zbiorowej histerii i poświęcenia ofiary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kocham górki,ale latem. Włóczyć się po nich, coś wspanialego.Ale pierwsza "wycieczka"byla w trampasach i przyglądałam się ludziom jak oni ubrani.Zrozumialam to wieczorem ,jak mnie stopy bolały,i obtarcia na nich.Z czasem skompletowalam sobie swoje ciuszki na gorskie wędrówki.Wygodne buty,kurtke i zawsze dużo wody.

Kupilam sobie nawet kijki,bo daja ulgę stawom kolanowym,zwlaszcza przy schodzeniu.Szanuje góry,bo potrafią byc niebezpieczne,wystarczy zmiana pogody.Kiedys przeżyłam burze na zboczach góry.To bylo straszne ,i wspaniale przezycie zarazem.Po tej ulewie schodzilismy ślizgając się na glinie i splywajacej wodzie.Dla mnie to super adrenalinka . Spływ pontonem,kajakiem to juz byl hardcore 😅Ale w górach nie mozna sie nudzić.

Dlatego ja też rozumiem tą pasje i miłość do gór tych wspinaczy,to jest jak uzależnienie.Dziwi mnie tylko , że oni robią to w warunkach bardzo ciężkich dla organizmu (,gdzie powietrze jest juz prawie bez tlenu,mimo że są przygotowani ,to jednak wiedzą  jakie ryzyko podejmują i co może sie zdarzyć.Mimo to wchodzą.No nie wiem czy podziwiać czy wręcz przeciwnie.Moze im trochę zazdroszczę.

7 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Lubię chodzić po górach, ale takie wysokie szczyty jakoś nie kojarzą mi się z przyjemnością. Iść w takim zimnie i przy braku tlenu przez kilka dni, nie bardzo mnie to pociąga

Dokladnie, też tak uwazam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Żaba Monika napisał(a):

Czytam sobie o histerii w US w latach 80. kiedy ludzie zbiorowo uwierzyli, że ich dzieci były poddawane satanistycznym rytuałom. Wiele osób poszło niewinnie do więzienia, normalnie historia jak współczesne czarownice z Salem.

Czemu ja o tym nie słyszałam.

Najśmieszniejsze, że dowiedziałam się o tym z audiobooka o bolszewikach, bo autor opisywal jak działa społeczeństwo i podał to jako współczesny przykład zbiorowej histerii i poświęcenia ofiary.

A ja czytalam artykuł,o tym jak swego czasu w USA kobiety malowaly zegarki dla żołnierzy radioaktywnym radem i lizały te pedzelki.Pozniej zaczęły chorowac .A wtedy wszędzie chwalono Rad jako środek dobry na wszystko.Dodawano go do kremow pasty do zębów,kosmetykow,nawet produkowano wody lecznicze z dodatkiem Radu.Jak w Niemczech Pervitin dawano żołnierzom.Zastanawiajace jak ludzie wierzą we wszystko,co im się powie odgórnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

Ja nie wiem czy jak w sierpniu będę w PL to czy na pielgrzymkę nie pójdę do Częstochowy Xd 

Fajna przygoda może być, a lubię chodzić Xd

Pewnie ze idź.Przeciez lubisz chodzić,to by bylo cos dla ciebie.I poznał byś tez fajnych ludzi na pewno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Lucy32 napisał(a):

A ja czytalam artykuł,o tym jak swego czasu w USA kobiety malowaly zegarki dla żołnierzy radioaktywnym radem i lizały te pedzelki.Pozniej zaczęły chorowac .A wtedy wszędzie chwalono Rad jako środek dobry na wszystko.Dodawano go do kremow pasty do zębów,kosmetykow,nawet produkowano wody lecznicze z dodatkiem Radu.Jak w Niemczech Pervitin dawano żołnierzom.Zastanawiajace jak ludzie wierzą we wszystko,co im się powie odgórnie.

Trudno się dziwić jeśli polecali im to owczesni eksperci, choć ludzie wierzą w różne rzeczy, od babcinych sposobów do porad z social mediów. W historii ludzie robili dużo różnych rzeczy, które im szkodziły, nawet praktyki lekarskie były często szkodliwe.

Z drugiej strony, nie było tak rozwinietej metodologii jak teraz.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

No ale netanyahu to tez zbrodniarz i Izrael.

Też jest zbrodniarzem, ale to przyjaciel Trumpa więc z naszego geopolitycznego obozu. Niestety taka hipokryzja, trudno się spodziewać czegoś innego, niestety jesteśmy uzależnieni od US. Dodatkowo Nawrocki i część polskiej prawicy to wielbiciele Trumpa i jego autentyczne liżydupy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

Ostatnio czytałem troche książki o historii Syjonizmu i Izraela, to jak na początku XX wieku brytyjczycy pomagali żydom przepędzać arabów z Palestyny, to ich pacyfikowali wyrządzając tortury, że araby aż skakali z okien, żeby zakończyć męki. 

Angole kiedyś to też były kawał bydlaków. Podobno jak na wioski nacierali brytyjczycy, to faceci araby uciekali z wiosek, że zostawały same kobiety.

No, też o tym czytałam. Tam jest jeden wielki kocioł niestety i to się tylko pogarsza. Tam nikt nie ustąpi, bo sprawy już zaszły tak daleko, że obie strony uważają, że muszą wyeliminować całkowicie druga stronę, albo sami zostaną wyeliminowani.

Z drugiej strony różni śmiertelni wrogowie dochodziło w końcu do jakiegoś porozumienia, więc może kiedyś. Na pewno nie za rządów radykalnych syjonistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

W takich sytuacjach ja czuję się wdzięczny, że nie żyje gdzieś, gdzie jest wojna czy że mnienktoś torturuja albi gwałci, tylko migę sobie leżeć i grać w spokoju w głupie gry, masakra.

 

Tyle ludzi na tym świecie mają nieźle, przejeb... to ja może miliarderem, gwiazdą rocka czy bradem pittem nie jestem, ale chyba i tak mam dużo szczęścia, że w Polsce albo UK mi się nic nie dzieje złego.

O ONZ jeszcze nie czytałem w książce, jutro z rana poczytam chyba, to dowiem się czegoś więcej Xd.

Oczy też muszą czasem os ekranu odpocząć, to można sobie poczytać wtedy.

A jaką książkę czytasz? Jaki tytuł i autor/ka?

Tak, dobrze doceniać co się ma, o takich rzeczach jak bezpieczeństwo i luksus posiadania praw często się zapomina 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Krejzi1 napisał(a):

A zmieniając temat z Kafe nudy i nawiązując do piosenki, która wstawiłam, co sądzicie o takich ludziach właśnie z ‚death wish‚ typu właśnie jacys alipinisci himalaiści? Szacun czy jednak egoiści? Kiedys miałam faze na czytanie o tych naszych polskich, Wandzie rutkiewicz itd i wydawało mi sie to wszystko takie fascynujące a oni odważni.

potem byl wypadek Mackiewicza i trochę inaczej zaczelam na to patrzeć, trochę jak na ludzi z obsesja, mających b specyficzny charakter 

 

Egoiści i to bardzo. Proszę spojrzeć jak Wielicki zdobył Nanga Parbat. Andrzej Zawada zaproponował wyprawę kilka miesięcy później. Dla Wielickiego to był ostatni szczyt pojechał sam i wszedł, bo nie chciał czekać tyle czasu. Następny przykład Jerzy Kukuczka i Wojciech Kurtyka mieli we dwóch tak zgrany duet osiągnąć chyba najtrudniejsze poza południową ścianą Lhotse wyzwanie- Świetlista ściana na Gasherbrumie IV. Kurtyka z powodu warunków odpuścił, a Kukuczka: "Szczyt zapłacony musi być zdobyty." Więcej ze sobą nie rozmawiali. Ostatecznie w 1985 jeżeli mnie pamięć nie myli Kurtyka z Robertem Schauerem to zrobili. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

Piotr Zychowicz - Izrael na Wojnie

 

Tam nawet jest o tym jak żydzi torturują palestyñczyków to lipa ogólnie.

 

No albo, że mam wodę w kranie i nie umieram z pragnienia...

Mógłbym też być teraz jakimś zwierzakiem w ubojni, który idzie na rzeź, pacjentem szpitala, który umiera na raka albo jakimś ptakiem, który jest zagrożonym gatunkiem, bo ludzie wybijają. Lipa na maxa 

Czytałam tę książkę gdy byłam w Polsce, ciekawa, ale można dostać depresji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Egoiści i to bardzo. Proszę spojrzeć jak Wielicki zdobył Nanga Parbat. Andrzej Zawada zaproponował wyprawę kilka miesięcy później. Dla Wielickiego to był ostatni szczyt pojechał sam i wszedł, bo nie chciał czekać tyle czasu. Następny przykład Jerzy Kukuczka i Wojciech Kurtyka mieli we dwóch tak zgrany duet osiągnąć chyba najtrudniejsze poza południową ścianą Lhotse wyzwanie- Świetlista ściana na Gasherbrumie IV. Kurtyka z powodu warunków odpuścił, a Kukuczka: "Szczyt zapłacony musi być zdobyty." Więcej ze sobą nie rozmawiali. Ostatecznie w 1985 jeżeli mnie pamięć nie myli Kurtyka z Robertem Schauerem to zrobili. 🙂

Tak dokładnie tez mnie to uderzało, ze kazdy parł po swoje. Ten drugi człowiek to nie zaden partner, tylko taki trochę potrzebny, zeby wlasne ambicje dopełniać a jak sie da bez niego to tym

lepiej.
Tez nie zważając na warunki / kolegow itd. Ostatecznie zawsze najważniejsze to ‚ja’. Z 1 strony taka determinacja - ktos moze stwierdzić, dobra cecha, maja ‚charakter’ ale dla mnie pomieszanie tego pędu wbrew wszystkiemu często i podejmowanie ogromnego ryzyka z tym takim podejsciem ‚ja’ najważniejszy to przedziwny mix. 

 

Co do związków - zastanawia mnie jak osoba z takim hobby / praca / zajęciem zwał jak zwał decyduje sie na rodzine, dzieci itd.

akurat ci o ktorych piszemy żyli w takich latach, gdzie żonę/rodzine sie po prostu miało bo tak i pewnie nikt nie zadawał sobie zbędnych pytan w rodzaju jak moja super pasja wpływa na życie rodzinne itd. Co sie stanie z dziecmi jak kolejny raz nie oszukam przeznaczenia itd.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Krejzi1 napisał(a):

Tak dokładnie tez mnie to uderzało, ze kazdy parł po swoje. Ten drugi człowiek to nie zaden partner, tylko taki trochę potrzebny, zeby wlasne ambicje dopełniać a jak sie da bez niego to tym

lepiej.
Tez nie zważając na warunki / kolegow itd. Ostatecznie zawsze najważniejsze to ‚ja’. Z 1 strony taka determinacja - ktos moze stwierdzić, dobra cecha, maja ‚charakter’ ale dla mnie pomieszanie tego pędu wbrew wszystkiemu często i podejmowanie ogromnego ryzyka z tym takim podejsciem ‚ja’ najważniejszy to przedziwny mix. 

 

Co do związków - zastanawia mnie jak osoba z takim hobby / praca / zajęciem zwał jak zwał decyduje sie na rodzine, dzieci itd.

akurst ci o ktorych piszemy żyli w takich latach gdzie żonę/rodzine sie po prostu miało bo tak i pewnie nie zadawał sobie zbędnych pytan w rodzaju jak moja super pasja wpływa na życie rodzinne itd. 

Nie pamiętam przepraszam, ale było spotkanie tych himalaistów. Najbardziej uderzający był stół, a raczej siedzące przy nim wdowy tych himalaistów. Syn Kukuczki na przykład w ogóle nie wspomina ojca. Wielicki miał dzieci to dopiero ostatnie wychowuje, bo urodziło mu się przed 60- tka z inną partnerką. Sam przyznał poprzednie dzieci wychowała jego żona on był cały czas w górach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

Nie pamiętam przepraszam, ale było spotkanie tych himalaistów. Najbardziej uderzający był stół, a raczej siedzące przy nim wdowy tych himalaistów. Syn Kukuczki na przykład w ogóle nie wspomina ojca. Wielicki miał dzieci to dopiero ostatnie wychowuje, bo urodziło mu się przed 60- tka z inną partnerką. Sam przyznał poprzednie dzieci wychowała jego żona on był cały czas w górach. 

Ciekawe na ile to nałóg jak jakies używki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Krejzi1 napisał(a):

Ciekawe na ile to nałóg jak jakies używki. 

Głód adrenaliny z tego co wyczytałem. Udowodnienia sobie i innym, że mogę. Ponoć nic nie daje takiego wyrzutu dopaminy. Można to porównać chyba jedynie z działka heroiny ponoć daje to mocniejsze doznania kilkuset krotnie niż orgazm heh. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Prince of darkness napisał(a):

Głód adrenaliny z tego co wyczytałem. Udowodnienia sobie i innym, że mogę. Ponoć nic nie daje takiego wyrzutu dopaminy. Można to porównać chyba jedynie z działka heroiny ponoć daje to mocniejsze doznania kilkuset krotnie niż orgazm heh. 

To by sie zgadzało. Pasja pasją , ale poświęcanie dosłownie wszystkiego zeby ponownie isc w gory mimo wszystko to tylko głód jak heroiny 

może tłumaczyć właśnie. 
Ciekawe czy kazdy kto np lubi sport i sprobuje wspinaczki i do tego jest jakis zadaniowy i ambitny  byłby w stanie do takiego stopnia sie w to wkrecic czy jednak trzeba mieć coś jeszcze dodatkowo specyficznego w osobowości. Moim zdaniem to drugie

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×