Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie mogę się pogodzić z przeszłością seksualną partnera


Malina9

Rekomendowane odpowiedzi

52 minuty temu, Mic43 napisał(a):

Natomiast o tym, co będzie robił w przyszłości można wnioskować również na podstawie tego co robił wcześniej. 

I co, opka ma teraz uszy po sobie, cicho przeżywać i cierpieć w sobie? 

W ogóle sobie tego nie wyobrażam, że moja partnerka ryczy, cierpi, i to jeszcze w związku ze mną, a ja sobie miło żyje na wyjebce. 

Ja nie mówię, że Malina ma siedzieć cicho i cierpieć – absolutnie nie. Chodziło mi tylko o to, że przeszłości nie da się zmienić, a nie każda przeszłość determinuje przyszłość. Sam miałem okres w życiu, kiedy w manii zdarzał mi się przypadkowy seks – byłem młody, napalony i bez stałej partnerki. Ale dziś, kiedy jestem w stabilnym związku, to seks związany z miłością jest dla mnie najważniejszy i daje zupełnie inną satysfakcję. Dlatego niekoniecznie to, co ktoś robił 10 lat temu, musi oznaczać, że tak samo będzie żył teraz.

@Malina9 masz prawo mówić partnerowi, że coś Cię boli. Ale jeśli on reaguje nerwowo na powracanie do tych tematów, to może warto ustalić, jak o tym rozmawiać, żeby nie ranić ani Ciebie, ani jego. Bo inaczej będziecie się kręcić w kółko wokół tego samego i oddalać zamiast się zbliżać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Mic43 napisał(a):

Znaczy pewnie może się zmienić, ale myślę, że to jest coś ryzykownego w tym związku. I jak mówisz, że był w związku jednocześnie z kilkoma dziewczynami? Bo tak trochę zrozumiałem, że nie tylko chodziło o seks grupowy. To też jest zastanawiające. No i to chwalenie się tymi swoimi doświadczeniami...

W każdym razie, jeśli Ty to tak przeżywasz to jeśli jemu na Tobie zależy, to powinien Ci w tym jakoś towarzyszyć? Nie wiem, w każdym razie, trzeba o tym rozmawiać, myślę, że Twoje reakcje pokazują, że nie da się tego po prostu zakopać i udawać, że wszystko ok.

Mieszkacie razem? W sumie rok to nie tak długo, to jest jeszcze faza wzajemnego zauroczenia.

Tak, zamieszkaliśmy razem po 3 miesiącach związku więc dość szybko. Tak kiedyś powiedział mi że na raz spotykał się z trzema dziewczynami i patrząc na jego doświadczenia i podejście do seksu to pewnie z każdą z nich sypiał. Powiedział że był wtedy młody i głupi ale co innego miał niby powiedzieć skoro wie jakie ja mam podejście do takich spraw 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, Malina9 napisał(a):

Dla mnie takie coś byłoby nie do przyjęcia. Nie uważam faceta za Pana i Władcę, a raczej że jesteśmy na równi i nikt nikomu nie powinien być posłuszny 

 

Seksualnie mam inne poglądy. W codziennym życiu w innych sprawach i tak zwykle kobiety dominują. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, Dryagan napisał(a):

Ja nie mówię, że Malina ma siedzieć cicho i cierpieć – absolutnie nie. Chodziło mi tylko o to, że przeszłości nie da się zmienić, a nie każda przeszłość determinuje przyszłość. Sam miałem okres w życiu, kiedy w manii zdarzał mi się przypadkowy seks – byłem młody, napalony i bez stałej partnerki. Ale dziś, kiedy jestem w stabilnym związku, to seks związany z miłością jest dla mnie najważniejszy i daje zupełnie inną satysfakcję. Dlatego niekoniecznie to, co ktoś robił 10 lat temu, musi oznaczać, że tak samo będzie żył teraz.

@Malina9 masz prawo mówić partnerowi, że coś Cię boli. Ale jeśli on reaguje nerwowo na powracanie do tych tematów, to może warto ustalić, jak o tym rozmawiać, żeby nie ranić ani Ciebie, ani jego. Bo inaczej będziecie się kręcić w kółko wokół tego samego i oddalać zamiast się zbliżać

Jego przeszłość sprawia że nie potrafię poczuć się dla niego wyjątkowa. Bo jak skoro tyle przede mną mogło to mieć i robić z nim co tylko chcą. Myślę też że nie doświadczy ze mną w łóżku nic nowego, jestem tylko kolejnym ciałem. Nie czuję też satysfakcji z naszego życia seksualnego- dla mnie jest za mało, za krótko a on twierdzi, że to przecież to już nie te lata żeby robić to codziennie albo po kila razy dziennie… i czuję się z tym

mega do dupy, że innym to dał a mi już nie. Pomijając już fakt że uważam za obrzydliwe dużo rzeczy które robil to te jego doświadczenia seksualne nagatywnie wpływają na na nasz seks bo robi to tak jak ze swoimi byłymi które rzekomo „prawie zawsze  dochodziły” 

13 minut temu, Mic43 napisał(a):

Pytanie, czy one o tym widziały  w sumie, czy je oszkiwał

Nie wiem i nawet boję się dopytywać. Jedyne co wiem że to było po tym jak jego partnerka go zdradziła 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Malina9 powiem Ci szczerze – z takim podejściem trudno mi widzieć przyszłość w tym związku. Ty nie jesteś w łóżku tylko ze swoim partnerem, ale wciąż z jego wszystkimi byłymi, które w swojej głowie dopisujesz do każdej sytuacji. A to odbiera Wam obojgu szansę na budowanie czegoś prawdziwego. Miłość to nie tylko seks – to też zaufanie, szacunek i zrozumienie. Dlatego zastanów się, na czym tak naprawdę opiera się wasza relacja? Na bliskości, poczuciu bezpieczeństwa i wspólnych chwilach, czy głównie na tym, że porównujesz siebie do dawnych dziewczyn?

Bo jeśli cały czas będziesz patrzeć przez pryzmat tego, co było, ciężko będzie Wam stworzyć coś trwałego.

 
 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego właśnie się obawiam. Nie chce się rozstawać bo kocham go jak nikogo wcześniej, czuję też że on mnie kocha i o mnie dba ale to wszystko wraca do mojej głowy. Co sobie to jakoś poukładam i jest dobrze to później znów przyjdzie jakiś zapalnik i nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim w mojej głowie … 

5 minut temu, Mic43 napisał(a):

W sensie, że Ty nie zawsze dochodzisz, a one dochodziły, to znaczy, że on robi wszystko ok i jakby z Tb jest coś nie tak? 

Ja właśnie nigdy nie dochodzę. 

34 minuty temu, Dryagan napisał(a):

@Malina9 powiem Ci szczerze – z takim podejściem trudno mi widzieć przyszłość w tym związku. Ty nie jesteś w łóżku tylko ze swoim partnerem, ale wciąż z jego wszystkimi byłymi, które w swojej głowie dopisujesz do każdej sytuacji. A to odbiera Wam obojgu szansę na budowanie czegoś prawdziwego. Miłość to nie tylko seks – to też zaufanie, szacunek i zrozumienie. Dlatego zastanów się, na czym tak naprawdę opiera się wasza relacja? Na bliskości, poczuciu bezpieczeństwa i wspólnych chwilach, czy głównie na tym, że porównujesz siebie do dawnych dziewczyn?

Bo jeśli cały czas będziesz patrzeć przez pryzmat tego, co było, ciężko będzie Wam stworzyć coś trwałego.

 
 
 

Tego właśnie się obawiam. Nie chce się rozstawać bo kocham go jak nikogo wcześniej, czuję też że on mnie kocha i o mnie dba ale to wszystko wraca do mojej głowy. Co sobie to jakoś poukładam i jest dobrze to później znów przyjdzie jakiś zapalnik i nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim w mojej głowie … 

Edytowane przez Malina9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Malina9 wiesz… jak się naprawdę kogoś kocha, to ta osoba zawsze jest wyjątkowa. Wtedy chcesz, żeby właśnie tej osobie, ukochanej - było dobrze w tych wspólnych chwilach – i to daje satysfakcję dużo większą niż jakiekolwiek „osiągi” czy doświadczenia z przeszłości. To jest zupełnie inne przeżycie niż seks tylko dla seksu. Przy bliskości i uczuciu nawet zwykły dotyk czy przytulenie potrafi być wspanialsze niż najbardziej wymyślna „orgietka”. I to jest coś, czego żadne wcześniejsze przygody nie zastąpią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Dryagan napisał(a):

@Malina9 wiesz… jak się naprawdę kogoś kocha, to ta osoba zawsze jest wyjątkowa. Wtedy chcesz, żeby właśnie tej osobie, ukochanej - było dobrze w tych wspólnych chwilach – i to daje satysfakcję dużo większą niż jakiekolwiek „osiągi” czy doświadczenia z przeszłości. To jest zupełnie inne przeżycie niż seks tylko dla seksu. Przy bliskości i uczuciu nawet zwykły dotyk czy przytulenie potrafi być wspanialsze niż najbardziej wymyślna „orgietka”. I to jest coś, czego żadne wcześniejsze przygody nie zastąpią.

Chciałabym kiedyś się tak poczuć. Dam

sobie może na to jeszcze trochę czasu a jak to się nie uda to z bólem serca ale będę myślała odejść :( nie wiem czy dobrym pomysłem jest rozmawiać z nim o tym czy odpuścić już te rozmowy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Wspominanie w łóżku o innych jest słabe, u mnie (gdyby partnerka tak zrobiła) to by natychmiast zabiło nastrój i przeszłaby mi ochota.

O tak i to niezależnie czy mówi to facet czy kobieta. Zdecydowanie najlepszy środek antykoncepcyjny 🙂

20 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Taki protip: można kogoś kochać, ale jednocześnie chodzić do łóżka z kimś innym. To nie neguje miłości. Zwyczajnie różne potrzeby.

Nie, ja bym tak nie mógł. Jak kogoś kocham to się na nim koncentruję. Chociaż przyznaję, że jak się rozstałem z partnerką swego czasu to z zemsty poszedłem do łóżka z inną kobietą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Mic43 napisał(a):

Niektórzy tak mogą, niektórzy nie. Co więcej, może się to zmieniać w czasie. 

To właśnie może być ten problem... z drugiej strony, jeśli zaznał seksu grupowego i innych ekscytujących rzeczy, ciężko chyba, oczekiwać, żeby dowolna, pojedyncza partnerka była równie ekscytująca. 

Dokładnie tak myślę, że może tak być. A ja nie dam mu „takich wrażeń”, które przebija to co miał i robił wcześniej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Różnie bywa. W moim przypadku ekscytacja nowym mija bardzo, bardzo szybko a to, co nakręca ekscytację, to relacja. Więc jak najbardziej jest możliwe, że jedna partnerka będzie bardziej ekscytująca, niż trójkąty, itd. Tyle że dynamika w tej relacji musi być odpowiednia. Jakby mnie dziewczyna zamęczała, że jestem nie taki, jak by chciała, to też by mi się wszystkiego odechciało.

 

A trójkąty są przereklamowane.

 

Tak, to miałem na myśli.

 

U mnie, niestety, rzadko te potrzeby są zbieżne (choć zdarza się, że są). Albo ktoś mnie mega pociąga (i jest to świetna kandydatka na kochankę, ale często słaba kandydatka na partnerkę), albo kogoś kocham i chcę z nim być (i niekoniecznie jest to najbardziej ekscytująca seksualnie osoba, z jaką byłem).

 

Po prostu pociąg seksualny to u mnie jedno, zaufanie to drugie. Czasem się zazębiają (i wtedy jest super), czasem nie (i wtedy jest tylko frustracja i rozczarowania). Choć kiedyś było z tym u mnie dużo gorzej.

 

W ekstremalnym przypadku to ma nawet nazwę, „Madonna–whore complex”.

Nie sądzę że przyczyną tego jest to, że go zamęczam. Ja już nie poruszam z nim tego tematu jak wraca to do mojej głowy bo stwierdziłam że to nie ma sensu. Przeżywam to sobie sama w mojej głowie i nie angażuje już go w to od dawna 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Wrażenia są w głowie i w tym, jak wygląda relacja. To ona rozpala i nakręca, a nie jakieś fikołki, trójkąty, itd. Te są dobre na chwilę. Przecież gdyby nie chodziło o relację, to wystarczyłaby masturbacja.

Trójkąt który miał to z jego partnerka z którą byl 5 lat. Dla mnie to trochę nie do pomyślenia w jednym czasie bzykac kobietę która się kocha i inna babe 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Nie wiem jak wygląda wasza relacja, ale bywałem w związkach, w których była frustracja z różnych powodów. To wychodzi, choćbyśmy nie wiem jak bardzo próbowali to ukrywać.

Dokładnie tak. To się czuje, że partnerka nie jest zadowolona, że coś ją gnębi - domysły to następna sprawa (można sobie wymyślić niestworzone historie, które nie mają nic wspólnego z prawdą). Faceci często nie rozumieją kobiet, nawet jak próbują, nie zawsze to wychodzi - jak jest jakiś problem lepiej powiedzieć wprost

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To też nie siedzi ciągle w mojej głowie. Czasem jest miesiąc spokoju dopóki nie wypłynie jakiś „smaczek”, albo nie będzie jakiegoś bodźca który mi o tym przypomni. Albo po tym jak codziennie mi odmawia i zaczynam już  czuć się niepewnie skoro nie chce tego ze mną robić. Ułożę to sobie czasem jakoś w głowie a później po 3, 4 czy 5 tygodniach znów to wraca 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Malina9 Tak mi jeszcze coś przyszło do głowy – może on wcale nie ma takiego ‘luzu’, jak się wydaje, tylko zwyczajnie ma teraz jakieś problemy z erekcją czy spadkiem libido i się tego wstydzi. To nie jest łatwy temat dla faceta, więc zamiast przyznać się do trudności, łatwiej mu rzucić historyjką o tym, jak kiedyś kozaczył w łóżku. To może być taka forma rekompensaty, przykrywki. Ale to wcale nie znaczy, że seks z Tobą jest dla niego nudny czy mniej ważny – wręcz przeciwnie, teraz liczy się bardziej bliskość i to, co macie razem. A cała reszta to tylko przeszłość, którą trochę podkolorował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

39 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No bo faceci (niektórzy oczywiście) mają inaczej 🙂 Ciężko mi to wytłumaczyć. Po prostu dla ciebie seks jest dowodem miłości, a dla niego może tak nie być.

 

To jest chyba tak. Generalnie przeciętna kobieta może łatwo znaleźć faceta do seksu, ale przeciętny facet nie może łatwo znaleźć kobiety do seksu, dlatego dla faceta seks jest „wygraną”, zdobyczą, a dla kobiety nie. Dla kobiety zdobyczą jest bycie tą jedyną. Tak to przynajmniej pojmuję swoim małym rozumkiem.

 

To prawda. Inna sprawa, że nawet jeśli on by się nie domyślał, tylko wiedziałby, o co chodzi, to w sumie co może z tym zrobić? Czasu nie cofnie.

 

Jedyne, co może zrobić w tej sytuacji, to po prostu uciąć temat przeszłości, nie wracać do niego, żeby nie triggerować partnerki. Nic więcej nie zrobi.

 

A jak to wygląda? Sprowadziłaś to do obowiązku, presji? Pod presją nikt by nie chciał.

 

Tak naprawdę całość relacji ma na to wpływ. Ochota (lub jej brak) faceta na seks to często tylko skutek tego, jak wygląda relacja.


 

 

Nie wydaje mi się żebym wywierała na nim presję. Jak leżymy albo siedzimy to zaczynam go miziać, ale on zaczyna że idzie spać bo jest męczony,  albo mamy teraz coś takiego ważniejszego do roboty albo „tobie to się tylko ciągle jeb*c chce” .  Jak widzę, że nic z tego nie będzie to to już nie naciskam, tylko odpuszczam.

Ogolnie to wydaje mi się że mamy dobra relacje. On twierdzi że to jego  najlepszy związek. Dobrze na codzień się dogadujemy. Mamy podobne poczucie humoru. Kłótnie czasem się zdarzają ale rzadko i szybko się godzimy. 

 

39 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Z doświadczenia, i może to nie jest coś, co ta dziewczyna chce usłyszeć – też tak miałem w związku, zastanawiałem się – może stres, może leki, może to, może tamto. Może pornografia. A problem był, owszem, ale w partnerce – nie w tym, jak wyglądała tylko w tym, jaki miała charakter, i jaki przez to charakter miała nasza relacja. To przez to przestała mnie pociągać (a z czasem zaczęła wręcz odpychać), a nie przez obiektywny wygląd.

 

Może „problem w partnerce” brzmi źle. To nie tak, że coś z nią było nie tak. Po prostu nie byliśmy dobrani, w zasadzie od samego początku. Tylko na początku jeszcze działała ekscytacja nowością, ale to się zawsze wypala.

 

Okazało się, że z nową dziewczyną wszystkie problemy łóżkowe przeszły zupełnie, i nie pojawiały się znów przez kolejnych 8 lat (nowego) związku. To, że relacja została zabita z innych powodów, to inna sprawa. M.in. z tego powodu, że tak naprawdę to była świetna kochanka, byliśmy dobrani pod tym względem (nie tylko seksu, ale tej damsko-męskiej dynamiki, która napędza seksualność) wręcz idealnie, ale jednocześnie beznadziejna partnerka życiowa, a na seksie nie da się oprzeć związku.

Może faktycznie nie kręcę go w łóżku a mówi że jest u ze mną dobrze tylko żeby mnie nie zranić. Pewnie jest mu ze mną nudno patrząc na wcześniejsze jego doświadczenia.  Może po prostu wziął sobie mnie tylko ze względu na to że wydaje się dobra kandydatką na matkę  jego dziecka 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

Mnie seks z prostytutkami nie przeszkadza, sama ukochanemu polecam i najlepiej by agencję założyć, bo i Jemu się to podoba i mnie też, może kiedyś.

 

Najgorsze to są jakieś baby, nie pasujace do Jego duszy, ale On się w sumie nie przyznaje do tego, kto inny za Niego mówi. 

Ty tak poważnie ? Czy jaja sobie robisz?😯

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Lucy32 napisał(a):

Sama pomysl

 

Nie ma nad czym, lepsza agencja, prostytutki prawdziwe, niż ktoś mu się każe masturbować dla glupot do bab i mężów z jakiejś wsi. 

 

Lubi seks takie klimaty, więc konkretnie, gdzie można na tym i zarobić i się pobawić a nie jakieś bezsensowne walenie do monitora, do osób które nie są tego warte. Tak w agencji ja bym sobie wszystko wybierała albo On i bym zadowolona była a On zaspokojony. 

 

W krajach o inteligentnym myśleniu typu Holandia jest to zupełnie normalne. 

Gdybym była mężczyzna to bym sama tak swoim życiem pokierowała, a tak co jako kobieta mam być prostytutką? Nie umiałabym go zdradzać.

 

W odwrotną stronę mi to nie przeszkadza, ale tylko z Paniami, które w taki sposób pracują. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

 

Nie ma nad czym, lepsza agencja, prostytutki prawdziwe, niż ktoś mu się każe masturbować dla glupot do bab i mężów z jakiejś wsi. 

 

Lubi seks takie klimaty, więc konkretnie, gdzie można na tym i zarobić i się pobawić a nie jakieś bezsensowne walenie do monitora, do osób które nie są tego warte. Tak w agencji ja bym sobie wszystko wybierała albo On i bym zadowolona była a On zaspokojony. 

 

W krajach o inteligentnym myśleniu typu Holandia jest to zupełnie normalne. 

Gdybym była mężczyzna to bym sama tak swoim życiem pokierowała, a tak co jako kobieta mam być prostytutką? Nie umiałabym go zdradzać.

 

W odwrotną stronę mi to nie przeszkadza, ale tylko z Paniami, które w taki sposób pracują. 

Twoja sprawa w sumie.Kraje o inteligentnym myśleniu....no ale nie mogę.W czym ty widzisz tam inteligencje?Raczej totalne zepsucie i brak moralnego kręgosłupa,ale nie inteligencje😂😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moralne zepsucie to jest to co napisałam powyżej i piszę o tym w swoim wątku.

 

Jak napisałam dziwka to najstarszy zawód świata. Facet prawdziwy samczy, zawsze będzie Was zdradzal, więc niech robi to z prostytutkami, bo po to One są.

 

 

Filmy pornograficzne, prostytucja to jednak interes jak każdy inny na którym się zarabia. To też sztuka, jak ktoś potrafi tak nanto spojrzeć nie tylko sport emocjonalny. Tak jest było i będzie, seks jest jeszcze bardziej z roku na rok wszechobecny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

Jak napisałam dziwka to najstarszy zawód świata. Facet prawdziwy samczy, zawsze będzie Was zdradzał, więc niech robi to z prostytutkami, bo po to One są.

jasne – prostytucja to najstarszy zawód świata, ale to nie znaczy, że każdy facet ma obowiązek być stałym klientem burdelu. Gdyby tak było, to pewnie już dawno wprowadziliby karty lojalnościowe jak w Biedronce – co dziesiąta wizyta gratis. A tak serio – takie uogólnienia są po prostu krzywdzące. Jest wielu facetów, którzy potrafią być wierni, kochać jedną kobietę i nie szukać „atrakcji” na boku. Ja sam nigdy nie korzystałem z usług prostytutek, nawet w ostrej manii – i nie czuję się przez to mniej facetem. Zresztą chyba nie czułbym się komfortowo stukając kobietę, która miała chwilę wcześniej innego faceta. Ohyda. Więc albo stykasz się z dziwnymi mężczyznami, albo tak to sobie wyobraziłaś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie każdy musi, jasne @DryaganAle ja tu piszę konkretnie o moim ukochanym i On taki jest. Jego typu mężczyźni też. 

 

Dla mnie seks z dziwką to nie zdrada, nawet mnie to podnieca o ile jest zdrowa, przebadana, podoba mi się,ale zdradą jest masturbacja do jakichś moich znajomych i ich mężów zwłaszcza ;  ) 

 

Dlatego też tak to sobie wymyśliłam. Oczywiście gdyby to było legalne w Polsce albo po prostu w kraju gdzie jest legalne. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×