Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzisiaj czuje się...


Gość katrin123

Rekomendowane odpowiedzi

Źle jak sobie pomyślę, że 2 kanapki zjeść, obiad czy coś słodkiego to było za dużo w moim organiźmie, bo mu się śmieci, których nienawidzę mu w nim nie pomieszczą. A i tak jeść nie mogę, bo ciągle schodzi jakaś ślina zatruta, którą muszę odpluwać by się w nikogo nie przemienić. Przymuszanie mnie non stop do wydalanie po kilku posiłkach to na to samo wychodzi, nawet jeśli mi się chciało to można zjeść, w szpitalu też jadłam i na czas potrzeb fizjologicznych nie załatwiłam. Szczur jest chory, sam jest na jakąś bulimię chory. 

 

Edytowane przez You know nothing, Jon Snow

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wam dawno mnie nie było. Moja psychiatrka mnie olała zabroniła się do niej rejestrować xd dwa miesiące potem odeszła z pracy będę szedł do nowej, ale w życiu paradoksalnie lepiej znalazłem pracę na pół etatu więc nie siedzę ciągle zamknięty w domu poznałem nowych ludzi.

02-Pchoroby psychiczne, w tym m.in. osoby z zaburzeniami psychotycznymi, zaburzeniami nastroju, utrwalonymi zaburzeniami lękowymi o znacznym stopniu nasilenia czy zespołami otępiennymi.

sygnatura.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem głodna. Nie można mnie odtruć, nie pozwalają mu korzystać z komputera. Wszystko zatrute w trondzie babska, którego nienawidzę za zniszczenie mi dzieciństwa, lat nastoletnich. Jak mu niewstyd. Miał to oczyścić, oczyścił i na nowo ten jej syfilim wraca. Czuję obrzydzenie do własnego organizmu wewnątrz. Na zewnątrz nic nie widać, we wnętrz czuję to cały czas. 

Tak zaprogramował, że mogę jeść do pewnego momentu, nie mogę się najeść. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, Verinia napisał(a):

Chciałabym wierzyć, że tak się stało. Jest trochę lepiej jeżeli chodzi o nastrój, jednak odbiór bezsensowności świata nie zmienił się. Nadal czuję, że nic nie ma sensu większego. Tak naprawdę walczę, by każdy kolejny dzień nie był aż tak stracony.

Masz rację wszystko jest bez sensu.

Ale co z tym zrobimy? Tak to już jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

Chciałabym wierzyć, że tak się stało. Jest trochę lepiej jeżeli chodzi o nastrój, jednak odbiór bezsensowności świata nie zmienił się. Nadal czuję, że nic nie ma sensu większego. Tak naprawdę walczę, by każdy kolejny dzień nie był aż tak stracony.

a szukasz sensu? wsłu/cenzura/esz się w siebie? Ja w najgorszym etapie choroby ciągle słyszałem pytanie w mojej głowie "jaki jest sens Twojego życia" i "w życiu nie ma przypadków, wszystko ma sens"

Trzymaj się:-)

Kto szuka, niech nie ustaje w poszukiwaniu, aż znajdzie. A jeśli znajdzie, zadrży. Jeśli zadrży, będzie zdumiony i będzie panował nad Pełnią

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szlag by to. 

Obiecałem,  że się nie złamię i pieprznę tym. Ale nieeeeeee, musiałem się zgodzić! 

Jadę na zawody a nie chcę. Wypaliłem się w tej materii. Izoluję się a teraz muszę jechać w tłum..... moje durne decyzje!

Następnym razem odmówię. Nie dam się namówić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy

Standardowo, do kitu. Aczkolwiek na samą noc kolejny lamus mnie rozbawił, grożąc pobiciem. Tylu ich już obiecywało i albo nic z tego nie było, albo sami obskakiwali wpierdziel. Jeszcze jeden za dnia mi groził podpaleniem. Se podpali gunwo w dupie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym momencie cudownie, (już nie zwracając uwagi na to, że jeść nadal nie mogę w spokoju) deszcz, wichura, przerwy w dostawie prądu, klimat niczym z horrorów, w powietrzu czuć unoszące się duszę i grasujące na zewnątrz czy w domu. Tylko świecy mi brakuje. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj średnio. Wypiłam kawę, piję energetyka, leki wzięte no i boli mnie bardzo lewa pierś :( chyba czeka mnie wizyta w poradni leczenia piersi.Znowu. Niby miałam się zebrać na siłownię, ale tak mi idzie, że chyba do wieczora mi zejdzie. Szukam jakiejś fajnej książki o zaburzeniach odżywiania. Może trochę rozjaśni mi to głowę

Bóg zawsze nad nami czuwa, i znajduje rozwiązanietam gdzie ludzki umysł już go nie widzi." św. Faustyna Kowalska

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, Fuji napisał(a):

Szlag by to. 

Obiecałem,  że się nie złamię i pieprznę tym. Ale nieeeeeee, musiałem się zgodzić! 

Jadę na zawody a nie chcę. Wypaliłem się w tej materii. Izoluję się a teraz muszę jechać w tłum..... moje durne decyzje!

Następnym razem odmówię. Nie dam się namówić. 

 

A co to za zawody będą ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawody strzeleckie. Ja zwyczajnie nie potrafię już się nawet tym cieszyć. Ja to robię ale nie czuję sensu. 

Nie ma z tego zupełnie nic. Jestem tylko numerkiem w tabeli i niczym więcej.

Tracę dzień denerwując się i to wszystko. 

Bez sensu.... mogłem zostać w domu i coś zrobić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość Purpurowy

Standardowo. Wczoraj przy wyjeździe (nigdy nie mówię nikomu gdzie wyjeżdżam, żeby mieć spokój) brat zapytał "gdzie szukać twojego powieszonego ciała?" Aż tak to widać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

3 godziny temu, Purpurowy napisał(a):

Standardowo. Wczoraj przy wyjeździe (nigdy nie mówię nikomu gdzie wyjeżdżam, żeby mieć spokój) brat zapytał "gdzie szukać twojego powieszonego ciała?" Aż tak to widać?

U mnie tak samo to widać. 

Wróciłem z zawodów gdzie zdobyłem złoto.... zdjęcia, medale, statuetki,  gratulacje..... a w środku... rozerwany w pół w bólu i beznadziei. Walczę z tym każdego dnia.... 

Najgorsze, że tracę sens robienia czegokolwiek.... No bo po co? 

Nie mam już celów, straciłem pragnienia i sens. 

Życie przestało cieszyć.... Nic nie potrzebuję i nie chcę. 

Robię wszystko robotycznie patrząc na ludzi pełnych szczęścia.  

Nikt i nic mnie nie motywuje. 

Zmarnowałem życie,  wszystko przepadło.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 17.05.2025 o 13:08, Fuji napisał(a):

Zawody strzeleckie. Ja zwyczajnie nie potrafię już się nawet tym cieszyć. Ja to robię ale nie czuję sensu. 

Nie ma z tego zupełnie nic. Jestem tylko numerkiem w tabeli i niczym więcej.

Tracę dzień denerwując się i to wszystko. 

Bez sensu.... mogłem zostać w domu i coś zrobić. 

 

Fajny sport, powinieneś być dumny z siebie i swoich osiągnięć tak po prostu dla własnej satysfakcji. Nie każdy ma możliwości to robić i jeszcze odnosić z tego sukcesy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Godzinę temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

 

Fajny sport, powinieneś być dumny z siebie i swoich osiągnięć tak po prostu dla własnej satysfakcji. Nie każdy ma możliwości to robić i jeszcze odnosić z tego sukcesy. 

Wiem... kosztował mnie sporo wyrzeczeń i wiele pracy.

Tylko po co....? Sam w tym wszystkim jestem. Co mi z tych umiejętności teraz?

Moja satysfakcja? Nie ma jej.

To jedyne co robię dobrze. 

Wczoraj wpadłem w jakiś wewnętrzny amok.

Drużyna składa się z trzech ludzi. Nawalili w dynamicznej sytuacji z jakiegoś powodu. Trzech na jednego zostałem... 

To co się wydarzyło aż wojskowi komentowali z niedowierzaniem. 

Sam się rzuciłem i pokonaliśmy przeciwka.

Ja tego nie widziałem bo byłem odcięty emocjonalnie. 

Nie uśmiechnąłem się ani na moment podczas inauguracji.

Tam gdzie startuję to jest najwyższy poziom w Polsce i nie jest łatwo.

Ale myślisz, że to mnie cieszy? No nie.

W środku czuję pustkę. 

Moje życie od dziecka było skopane. 

Moich chwil szczęśliwych w życiu było bardzo malutko.

Jedno jest pocieszające.... parę lat temu bym napisał, że nie było takich chwil.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie było mnie tutaj trochę, bo zrobiłem detoks od neta. Dzisiaj czuję się fatalnie mozarin nie pomaga, rodzina jest, ale ja sam nie chce wsparcia, każdy chce mi pomóc, ale ja odrzucam pomoc. Ostatnio miałem znowu te cholerne myśli, dzisiaj znowu jest to samo, tylko muzyka pomaga. Nie mogę się poddać, muszę walczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×