Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Nerwy i stres już długo niszczyły mi życie ale od miesiąca mam wrażenie że już sobie z tym nie radzę. Miesiąc temu z dziećmi przechodziłam covid. Ja jak przeziębienie. Synek trafił do szpitala. Izolatka i jego duszności chyba mnie zniszczyły. Mam kołatania serca. Czuję takie przerwy. Echo ok, krew ok ale w holter że 800 pobudzeń dodatkowych i jakiś epizod nocny bloku 2 st.  Każdego dnia czuje się źle. Boję się wychodzić. Schody to dla mnie dramat bo na 2 piętrze dysze jak starytraktor.  Ciągle myślę o swoim samopoczuciu - ciągle...  Cholernie się boję o swoje życie. Kardiolog powiedziała że to powikłanie po covid ale ja mam wrażenie że to od nerwicy.  Nigdy w życiu tak nie miałam. Mam już za sobą poważne choroby dzieci, śmierć męża w wieku 24l. Nic mnie nie zniszczyło tak jak ta choroba...  Jak mogę sobie pomoc. Przesadnie zwracam uwagę na puls. Mierze ciśnienie. Chciałabym wrócić już do normy. Nie czuć tego kołatania. Czy ktoś miał podobnie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to wskazana terapia lub co najmniej rozmowa z psychologiem żeby ustalić dalsze działania. Jak terapia nie wystarczy albo samopoczucie będzie długo złe to może nawet leki od psychiatry. Ale ja bym zaczął od rozmowy z terapeuta, lub jeśli długo się czeka to chociaż z psychologiem i opowiedzieć mu o swoich problemach.

Niestety często problemy zdrowotne i traumy prowadzą do zaburzeń lękowych i nastroju.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam już u psychologa. Jutro kolejna wizyta. Beznadzieja...mam kwalifikacje do terapii grupowej ale myślę czy nie pomyśleć o indywidualnej. Pewno sporo kosztuje ale tak się nie da żyć 😕 miał ktoś może skurcze dodatkowe od nerwicy?  Staram się już nie czytać o objawach ale chciałabym wiedzieć że nie jestem jedyna. Ze serce mi się nie zatrzyma od tych pobudzen komorowych. Czasami łapie się na tym że nie mam już siły i jestem odrealniona. Nie zwraca. Uwagi na godziny... Czas leci... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli terapia dzienna grupowa, prowadzona codziennie, to jest dobry pomysł. Można od tego zacząć. Indywidualną raz lub dwa na tydzień zawsze można zacząć po grupowej. A długo trwają te problemy lękowe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli tylko miesiąc to można iść do psychiatry celem tylko zebrania wywiadu i dostania leków doraźnych które uspokajają jak np hydroksyzyna, chlorprothixen lub lorazepam. One mogłyby być przydatne, jak złapie cię panika lub wyjątkowo duży lęk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po ciąży zaczęłam bać się covid po tym jak zachorowałam 1,5 r zaraz po porodzie. Okropnie się wtedy bałam ale jakoś to przeszłam. Teraz miesiąc temu jak tylko się dowiedziałam że znów to mam to lek mnie paraliżował. Ciągle charczałam, bałam się ze zacznę się dusic. Później syn zapalenie krtani od covid, ten szpital. Tam jakoś funkcjonowałam. A jak już sytuacja się ustabilizowała, ja zaczęłam już normalnie funkcjonować to zaczęłam odczuwać te kołatania. Czyli 2 tyg temu. Czytałam że ludzie z lekami często wmawiają sobie różne choroby. Ja po echo cieszyłam się że serce zdrowe. A tu ten holter ekg i żyje jak w jakimś filmie. Jakby wszystko działo się obok. 800 pobudzeń komorowych. Byłam u kardiolog i 3 innych lekarzy. Każdy mnie uspakajał. A ja z każdym " tąpnieciem" już czuje jak żołądek mi się zaciska. Boję się wychodzić na spacer. Boje się zostawiać sama. Nie poznaje siebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U psychiatry już byłam. Dostałam tritico na noc i coś na dzień. Ale jak się dowiedziałam że przez pierwsze tygodnie będzie gorzej to się wystraszyłam... Jak gorzej? Może być gorzej? Czasami już myślę czy nie powinnam lezec na psychiatrycznym. Jakim cudem tak mogło mi się poprzestawiać... Tyle różnych sytuacji, naprawdę stresowych. I tu nagle coś takiego...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, twoje objawy brzmią jak klasyczna nerwica. Kołatania serca i duszność to norma przy lękach. Panika z tym związana że może się coś stać to też norma 🙂 też to przechodziłem na początku. Na trittico początek może nie być tak trudny, choć nie wiem jak ten drugi lek. Ale jak wprowadzasz nowe  leki to warto częściej chodzić na kontrole według zaleceń lekarza, np po 3-4 tygodniach.

Edytowane przez ProstyUser

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku myślałam że mam chore płuca, zrobiłam zdjęcie... Ufff ok, później to serce... Zły wynik ekg i leżę i kwiczę. Teraz tłumaczę sobie ze to tylko lub aż nerwy a głową ciągle podpowiada mi że skoro już mam jakieś pobudzenia komorowe to to pewno coś poważnego.  Co z tego że czytałam o facecie który ma 15 000 takich pobudzeń i dowiedział się przulypadkiem. Na badaniach okresowych. Ja pewno umrę.  Tłumaczę sama sobie ze musze żyć bo dziecko, bo przecież życie jest piękne ale przez tą dolegliwość czuje jak opadam z sił. Jak wstanę rano i nie czuje kolatan to jest pięknie. Jak tylko się pojawia to każdy dzień jest taki sam. Okropność. Mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie. Ze jestem z tym sama. Mama każe. Mi się uspokoić... Dobre sobie. Gdybym tylko mogła nad tym zapanować. Boję się tych tabletek a wizytę mam za 3 tyg.  Teraz zaczęłam się bać że jak zacznę je brać to serce mi padnie. Brzmi to komicznie bo po nie poszłam do lekarza a ich nie biorę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, aniloraK92 napisał:

Na początku myślałam że mam chore płuca, zrobiłam zdjęcie... Ufff ok, później to serce... Zły wynik ekg i leżę i kwiczę. Teraz tłumaczę sobie ze to tylko lub aż nerwy a głową ciągle podpowiada mi że skoro już mam jakieś pobudzenia komorowe to to pewno coś poważnego.  Co z tego że czytałam o facecie który ma 15 000 takich pobudzeń i dowiedział się przulypadkiem. Na badaniach okresowych. Ja pewno umrę.  Tłumaczę sama sobie ze musze żyć bo dziecko, bo przecież życie jest piękne ale przez tą dolegliwość czuje jak opadam z sił. Jak wstanę rano i nie czuje kolatan to jest pięknie. Jak tylko się pojawia to każdy dzień jest taki sam. Okropność. Mam wrażenie że nikt mnie nie rozumie. Ze jestem z tym sama. Mama każe. Mi się uspokoić... Dobre sobie. Gdybym tylko mogła nad tym zapanować. Boję się tych tabletek a wizytę mam za 3 tyg.  Teraz zaczęłam się bać że jak zacznę je brać to serce mi padnie. Brzmi to komicznie bo po nie poszłam do lekarza a ich nie biorę. 

Trittico na serce raczej nie szkodzi. Może ewentualnie obniżać trochę ciśnienie i puls.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i w tym. Problem bo ja puls potrafię mieć niski. Holter wyłapał w nocy 57 i że to już za mało. Potrafiłam mieć i 47 na zegarku. Ciśnienie bywa lekko podwyższone.  Jutro będę u psycholog. Ona nie zajmuje się lekami ale może będzie wiedzieć  czy ma to znaczenie. Kardiolog dała mi neurovit. Może też coś pomoże. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, ProstyUser napisał:

Ja kiedyś miałem uciski w klatce codziennie od rana i w sumie dzięki jednemu lekowi się ich pozbyłem w miesiąc.

To było od nerwicy? Też myślałeś o tym cały czas?  Ja mam wrażenie że w mojej głowie temat nr 1 to moje samopoczucie. Wszystko robie od niechcenia. Muszę się wykąpać, muszę nakarmić syna, muszę wyjść na wizytę. Gdybym mogła ciągle bym leżała 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wtedy pomógł mi sulpiryd. On nawet we wskazaniach w ulotce ma "na zaburzenia psychosomatyczne".

Ja bym radził zacząć brać te leki co dostałaś zgodnie z zaleceniem czyli zacząć od małej dawki i się obserwować. Jeśli puls będzie wyraźnie niższy to nie zwiększać dalej tylko zgłosić to lekarzowi.

Puls mierzyć parę razy dziennie. Ale tak 5 razy max wystarczy 🙂

Edytowane przez ProstyUser

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, ProstyUser napisał:

Wtedy pomógł mi sulpiryd. On nawet we wskazaniach w ulotce ma "na zaburzenia psychosomatyczne".

Ja bym radził zacząć brać te leki co dostałaś zgodnie z zaleceniem czyli zacząć od małej dawki i się obserwować. Jeśli puls będzie wyraźnie niższy to nie zwiększać dalej tylko zgłosić to lekarzowi.

Puls mierzyć parę razy dziennie. Ale tak 5 razy max wystarczy 🙂

Czyli o 20 za dużo mierze 😛 czasami już nie mierze bo się boję. Wolę nie czuć tej pauzy. To Okropne uczucie. Na sekundę staje serce.   Wiem że powinnam brać. Jeszcze jutro o tym porozmawiam.   Napisz że żyjesz teraz normalnie... Ze da się z tego wyjść. Ja w życiu nie miałam tak idealnych wyników a czuje się jak trup

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×