Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
khaineOpole

chwieję się na krawędzi bycia i niebycia...

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam Wszystkich,

 

Tydzień temu po 13-stu miesiącach intensywnego związku zerwała ze mną moja Partnerka i od tamtego czasu mierzę się z bólem, jakiego jeszcze nie uświadczyłem w swoim życiu. To są dla mnie jakieś zupełnie nowe terytoria bólu. Poniżej pragnę więc przestawić coś a la "raport" z tego, jak wygląda w Naszym Kraju sytuacja ludzi, którzy tak, jak ja niewyobrażalnie cierpią, boję się o siebie i, co najważniejsze, CHCĄ dać sobie pomóc. A jest on dramatyczny - tyle tylko powiem.

 

A więc w pierwszej kolejności udałem się prywatnie do swojej Pani Psychiatry, bo leczę się od lat na coś, o czym głośno wolałbym tutaj nie mówić, i przepisany został mi Citabax, który po prostu nie przynosi mi w zasadzie żadnej ulgi, mimo że biorę jego podwójną dawkę. Próbowałem się więc ponownie skontaktować ze swoją lekarką, lecz udała się Ona akurat na urlop, o co oczywiście nie mam do Niej pretensji, bo w pełni na niego zasłużyła tylko pech chciał, że właśnie teraz.

 

Ze strachu o swoje zdrowie, a nawet życie, następnym moim krokiem było udanie się na Izbę Przyjęć na Wodociągowej, gdzie "uzbrojony" w szczoteczkę do zębów i rolkę papieru toaletowego, byłem już po rozmowie z lekarzem Psychiatrą, miałem być już zaprowadzany na blok C, ale dosłownie w ostatniej chwili, nie kto inny, jak właśnie moja była Partnerka(!), tak, ta która ze mną teraz zerwała i która jest tam lekarzem, a która akurat kończyła swój dyżur (nieprawdopodobne, co?), wzięła mnie pod rękę i zaprowadziła do swojego auta, w środku którego, powiedziała mi, że "tam są tak ciężkie przypadki", iż od nich na pewno nie zrobi mi się lepiej (zalane moczem toalety, ludzie pełni obłędu w swoich oczach itd., itp.).

 

"To co, może pomoc psychologa?" - powiedziałem sam do siebie w ramach KOLEJNEGO kroku. A więc "pewna" z Pań właśnie psycholog, ponoć znająca się bardzo dobrze na swoim fachu, polecona mi tak notabene "z czystym sumieniem" przez właśnie moją Panią Psychiatrę, powiedziała mi przez telefon, że następne, wolne "okienko" ma dopiero za 1,5 miesiąca(!!), czyli w styczniu nowego roku, co nie powinno chyba nikogo dziwić, skoro jest taka dobra. Zapytałem się więc Jej, jak mam się ratować, jeśli nie może mnie Ona przyjąć, a ja na już potrzebuję pomocy, na co ta poleciła mi swoją koleżankę, która, jak się za chwilę okazało, najbliższy wolny termin miała już dnia następnego. I tak, jak te dwie Panie były skrajnie różnie "oblegane" przez swych klientów, tak domniemywam, że skrajnie różną otrzymałbym od Nich pomoc, bo ta która mnie akurat przyjęła do swojego gabinetu (czyli ta "nieoblegana") prócz kiwania swoją głową i "mhmmm-ania" nic konkretnego nie miała mi do powiedzenia. No może poza poleceniem szpitala na Wróblewskiego, gdzie przed udaniem się, poczytałem sobie wpierw opinie o tamtejszych lekarzach, których było tyle (w sensie opinii) i były one zarazem na tyle zniechęcające, że podziękowałem.

 

Aha, od tej "obleganej" Pani Psycholog, dostałem też SMS-em numery telefonów zaufania, ale powiem tylko tyle, że już chyba prędzej można wygrać coś grając w cholerne zdrapki, niż tam się dodzwonić.

 

Wczoraj natomiast, nie potrafiąc już wysiedzieć z bólu, byłem ponownie na Izbie Przyjęć na Wodociągowej z zamiarem wzięcia jedynie czegoś na uspokojenie od dyżurującej tam lekarz Psychiatry, po czym od razu chciałem wrócić z powrotem do swojego domu, ale "łysy Pan" z, nazwijmy to, recepcji był tak nieuprzejmy wobec mnie, tak pełen pretensji, że "znowu przychodzę tutaj z błaganiem o pomoc", iż Panie zza biedronkowej kasy przy Nim to Mistrzynie Uprzejmości i Pozytywnej Energii. Ja rozumiem to, że jest to ciężka i wypalająca praca, nie oczekuję więc naprawdę od nikogo bycia witanym z fanfarami oraz chlebem i solą, ale zrozum człowieku, że tam dla zabawy Ci nikt nie przychodzi - tam przychodzą z reguły ludzie, którzy znaleźli się na ostrym, życiowym zakręcie i minimum grzeczności, tym bardziej, jeśli ta druga strona Ci ją też daje(!), jest tutaj NIEZBĘDNA, a nie że ktoś przez Ciebie czuje się jak cholerny intruz, bo Ty z kolei przez niego musisz przestać drapać się po du*e i udzielić mu łaskawie odpowiedzi !! Z tego wszystkiego usiadłem tam w poczekalni dosłownie na moment, ale będąc tak rozjuszonym tym, jak mnie przyjęto, że o koooolejce przede mną mnie podobnych nie wspomnę i o fakcie, że jeden, a raczej jedna z tych mnie podobnych, przy całym szacunku do Jej dramatu, po prostu naprawdę brzydko pachniała, nie możliwym było tam wysiedzieć dłużej, jak tę minutę, czy dwie.

 

Dodam również, że moja była Partnerka, Pani Lekarz, którą dobitnie uświadomiłem o swojej podbramkowej sytuacji, dodając, że boję tego, że zwyczajnie "nie przetrwam doby", powiedziała mi, że "są takie chwile w życiu człowieka, że spotyka go taki ból, z którym zmierzyć musi się On po prostu sam". Pewnie dużo jest w tym i prawdy, ale przyznajcie sami, że zważywszy na to, iż próg bólu, granica wytrzymałości u każdego z Nas jest inna, to po takich słowach, aż się prosi o tragedię !

 

Innymi słowy, odpada Szpital, "odpada" w pewnym sensie Psycholog (przynajmniej na teraz), "odpada" również w pewnym sensie Psychiatra, no chyba, że wróci na czas z Karaibów, odpadają telefony zaufania i człowiek zostaje w efekcie S.A.M. z bólem, który go prze-ra-sta. A potem WSZYSCY dziwią się w telewizji, że słupki samobójstw są u Nas takie wysokie ??

 

W ostateczności, z tym wszystkim, czego doświadczyłem, z tym całym brakiem pomocy, wracając wczoraj ze spuszczoną głową z Wodociągowej do swojego domu, zahaczyłem po prostu o Kościół, gdzie usiadłem w ławie i się zwyczajnie rozpłakałem.

 

Niech więc ten mój "raport" da komuś, kto ma realny wpływ na kształt pomocy niesionej młodym ludziom w Naszym Kraju, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, coś do myślenia - takie jest moje życzenie na koniec.

 

Mimo wszystko pozdrawiam,
khaine z Opola

Edytowane przez khaineOpole

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×