Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nemcio

Czy na pewno to nerwica?

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

Ciężko jest mi o tym pisać publicznie, ale wiciąż szukam potwierdzenia tego co się ostatnio ze mną dzieje a lekarze niestety nie są zbyt pomocni.

Zacznę od opisania tego na co wcześniej nie zwróciłem uwagi a mogło być zalążkiem moich problemów- kilka lat temu miałem po raz pierwszy wyjechać na dłuższą wyprawę- 24 godziny w autokarze wspominam jako ciągłą wizytę w toalecie, ogromne wzdęcia i ból brzucha nie ustąpił nawet po dojechaniu na miejsce i towarzyszył mi przez cały czas wyjazdu. Po powrocie do "normalnego" życia wszystko ustąpiło, lecz tak na wszelki wypadek wyposażyłem się w duże ilości medykamentów, które nosiłem ze sobą niemal wszędzie w razie potrzeby, a że potrzeba zawsze się znalazła delikatnie rzecz ujmując stałem się lekomanem i z tego akurat zdaję sobie sprawę :) Wzdęcia i uczucie osłabienia towarzyszyły mi w pracy przed zebraniami, przed spotkaniami ze znajomymi a nawet wyjazdami na wakacje. Każda inna sytuacja niż codzienne obowiązki powodowały bliżej nieokreślony niepokój, ból gardła, brzucha, itp. Po powrocie do normalności ustępowało. Najpierw leczyłem się na różnego rodzaju infekcje, później na bóle brzucha (podejrzenie zapalenie trzustki, wrzody żołądka, itp). Rok temu miałem bardzo przykre wydarzenie w swoim życiu i kilka mniej poważnych i wszelkie te objawy jakby na jakiś czas ustąpiły. W czerwcu tego roku wszystko powróciło z wiele większą siłą- pojawiły się drętwienia palców lewej ręki, ból lewej ręki, kołatanie serca, ciągłe uczucie niepokoju, bóle brzucha, wzdęcia, bóle głowy a także inne poważniejsze objawy jak brak zadowolenia z tego co robię a zawsze cieszyłem się z nawet małych rzeczy, paniczny strach przed nagłą śmiercią, który wychodzi głównie w nocy, lęk przed chorobami i miejscami publicznymi. Chodziłem od lekarze do lekarza, miałem robione wszelkie badania takie jak tomografia głowy x2, kolonoskopia x2, gastroskopia, USG i EKG tyle razy, że nawet nie jestem w stanie napisać. Badania krwi 23 razy w tym tylko roku w tym na boreliozę, toksoplazmozę, wirusa HIV, itp. Wszelkie wyniki badań poza cholesterolem mam w normie a mimo to wciąż szukam w internecie objawów jakie mi codziennie towarzyszą (dzisiaj np. to ból w okolicy wyrostka). Niestety nie potrafię sobie z tym poradzić- lekarze wciąż odsyłają mnie na badania, przepisują setki leków, które później leża w szafce, bo po zażyciu kilku tabletek problem nie ustępuje... Pomimo tego, że pisząc to sam wiem, że mam problem, nie potrafię tego ogarnąć i wciąż szukam przyczyny złego samopoczucia, zwłaszcza, że kiedyś byłem bardzo aktywny fizycznie a teraz zdrowie mi na to nie pozwala. Czy to naprawdę jest nerwica? Czy może ze mną faktycznie jest coś nie tak? Macie ogromne doświadczenie i chęci pomagania innym, więc liczę na sugestie takie jak gdzie się udać w Łodzi lub okolicach po pomoc, ile trwa oczekiwanie, jak przetrać ten okres kiedy ktoś będzie w stanie mi pomóc. Najgorsze jest zupełny brak zrozumienia ze strony innych osób- mam wrażenie, że zostałem z tym zupełnie sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KOLONOSKOPIA 2 RAZY?! Rany Boskie, nieźle. Jesteś podręcznikowym przykładem chodzącej hipochondrii, tak jak większość na tym subforum. Z Twojego wpisu wyczytuję, że jeszcze nie odwiedziłeś psychologa/psychiatry? Myślę, że to konieczne, bo fizycznie jesteś zdrowy jak ryba. Tylko błagam nie rób już kolonoskopii, przecież to badanie co 5 lat wykonują osoby po 40-tce, które są w grupie ryzyka raka jelita (cholernie długo się rozwija, naprawdę trudno go przeoczyć). Jelita sobie rozpieprzysz niepotrzebnie. Bóle żołądka biorą się pewnie ze stresu, sam miałem klasyczne objawy zapalenia wyrostka, oczywiście przeszło po paru godzinach. Może masz jakąś nietolerancję pokarmową, która objawia się dyskomfortem w brzuchu. Musisz odbyć następującą drogę: psychiatra -> leki -> terapia u psychologa. Fizycznie NIC CI NIE DOLEGA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem lekarzem ale znam metodę jak potwierdzić czy to co odczuwasz jest na tle nerwowym. (U siebie tak to potwierdziłem). Gdy przed spotkaniem np ze znajomymi odczuwasz lęk, niepokój itp czyli w sytuacji, w której tego lęku nie powinno być bierzesz małą dawkę leku uspokajającego i obserwujesz. Jeżeli wszystkie dolegliwości brzuszne typu mdłości, lęki przejdą to śmiało możesz iść do psychiatry bo leki na depresje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak- kolonoskopia 2 razy :) U psychiatry byłem- dostałem tak silne leki, że moja przygoda z nimi zakończyła się tak szybko jak się zaczęła. Lekarz z poradni do której zadzwoniłem opisując objawy zapytał czy jestem obecnie sam w domu i poprosił o otworzenie drzwi oraz oczekiwanie na przyjazd karetki pogotowia, która natychmiast wzywa. Po przyjeździe karetki lekarz stwierdził, że tylko ktoś nienormalny może przepisywać takie leki. Dopiero co wróciłem z basenu- przed basenem czułem się fatalnie, miałem poczucie zatkanych zatok i temperatury, natomiast już po wszystko się uspokoiło w drodze do domu. Zaczynam sobie uświadamiać gdzieś tam, że faktycznie może jednak mam duży problem i przyczyną tego może być nerwica. Wyznaczyłem sobie wizytę u psychiatry i spróbować jakieś łagodniejsze leki, może macie jakieś sprawdzone medykamenty o które mogę zapytać? Dziękuję za wszelkie sugestie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najlepszy jest Seronil i wspomaganie się w czasach największej szajby Larafenem. Z tym drugim trzeba jednak uważać, bo uzależnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za informację. Ból brzucha przeszedł, to teraz pojawia się ból i zawroty głowy, sam już nie wiem co mam o tym myśleć :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też miewam bóle głowy, ostatnio 4 dni pod rząd mnie łeb naparzał. Jak człowiek chodzi spięty przez kilka dni, to gdzieś te nerwy muszą mieć ujście. Jesteś doskonale przebadany, masz typowe objawy nerwicy lękowej i musisz się tego trzymać, choć wiem jak bardzo trudne to zadanie. Sam ostatnie dni mam ciężkie, dziś żadnych chorób sobie nie wkręcam, ale wczoraj dostałem ataku paniki, bo się zakrztusiłem pod prysznicem. Teraz nachodzą mnie myśli dotyczące sensu życia i egzystencjalizmu, ale mówiąc szczerze wolę to, niż wmawianie sobie kolejnych problemów zdrowotnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałeś, że chodzisz spięty i tu mam pewne przypuszczenie dotyczące mojego stanu zdrowia. Mianowicie przed nasileniem większości najbardziej uciążliwych objawów w postaci drętwienia palców, kołatania serca i ostatnich dziwnych nerwobóli chodziłem bardzo spięty i dodatkowo wykonywałem dużo prac budowlanych na działce i mam wrażenie, że to bardzo nasiliło wszystkie moje dolegliwości. Ostatnio strasznie bolał mnie kręgosłup i szyja, ale akurat od kręgosłupa się nie umiera, więc nie zwracałem na to większej uwagi a teraz zagłębiłem się w temat i właśnie 95% moich objawów może być spowodowane przeciążeniem kręgosłupa. Zwłaszcza, że rano wstaję nieprzytomny z bólem głowy. Dzisiaj poleciałem kupić specjalna profilowaną poduszkę do spania i zobaczymy czy to poprawi chociaż odrobinę mój komfort życia, bo naprawdę chodzę ostatnio jak cień i powiem szczerze, że naprawdę bardzo dezorganizuje mi to życie. Wylecę z pracy przez moje ciągłe narzekania i nieobecności jak tak dalej pójdzie :( Zapisałem się na psychoterapię oraz basen. W czwartek byłem pierwszy raz na basenie i tak bardzo wróciłem zrelaksowany, odprężony, że pozytywnej energii wystarczyło mi aż do piątkowego wieczorku. Zamierzam się zapisać na siłownie i wyjść z tego błędnego koła, ale powiem szczerze, że mój początek walki z tym czymś kosztuje mnie strasznie dużo siły i energii. Tukaszwili- dzięki wielkie, za to co piszesz, każde słowo jest teraz mam wrażenie na miarę złota. Nigdy nie sądziłem, że będę musiał w życiu walczyć z samym sobą, bo tak postrzegam właśnie tą całą nerwicę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio strasznie bolał mnie kręgosłup i szyja, ale akurat od kręgosłupa się nie umiera, więc nie zwracałem na to większej uwagi a teraz zagłębiłem się w temat i właśnie 95% moich objawów może być spowodowane przeciążeniem kręgosłupa.

 

Prawdziwy nerwicowiec, a jeszcze z kategorii hipochondrii natychmiast potrafi dopasować wszystkie swoje objawy do danej choroby. A im gorsza choroba, tym objawy bardziej pasują. Przerobione przeze mnie wielokrotnie. Słuchaj Tukaszwilego, dobrze radzi i wie z autopsji jak to działa. I nie szukaj w necie objawów bo się zajedziesz. Jak chcesz wykluczyć problem z kręgosłupem, to idz do neurologa a nie posiłkuj się doktorem google.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zamierzam się zapisać na siłownie i wyjść z tego błędnego koła, ale powiem szczerze, że mój początek walki z tym czymś kosztuje mnie strasznie dużo siły i energii. Tukaszwili- dzięki wielkie, za to co piszesz, każde słowo jest teraz mam wrażenie na miarę złota. Nigdy nie sądziłem, że będę musiał w życiu walczyć z samym sobą, bo tak postrzegam właśnie tą całą nerwicę...

 

Nie ma za co dziękować, po to tu jesteśmy, aby się wspomagać. Siłownie na razie bym odradzał, bo może wyzwolić silny lęk, poza tym na pewno nie jest dobra na plecy. Lepiej skup się na basenie i dodaj do tego spacery. Gdy już nerwica zacznie wchodzić w stan remisji, to wtedy może zacząć siłkę. Wiem co mówię, kiedyś próbowałem leczyć nerwicę siłownią i kilka razy byłem blisko ataku paniki w trakcie ćwiczeń ze sztangą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślałem o siłowni, ale tylko żeby pobiegać lub pojeździć na rowerku. Zamówiłem sobie taki magnetyczny na zimę i to mi na razie wystarczy- ewentualnie jeżeli pójdę na siłownie, tylko żeby pobiegać na bieżni, bo zakup takiego ustrojstwa jest niestety bardzo kosztowny. Ogólnie najlepiej czuję się po basenie, bieganiu i jeździe na rowerze oraz saunie a spacery po mieście najmniej mnie relaksują. Jeżeli już spaceruję, to wsiadam w auto i jadę gdzieś za miasto :) Oczywiście, że potrafię dopasować objawy do każdej choroby jak przystało na typowego nerwusa, który chodzi spięty całymi dniami i ciągle go coś później boli. Z wyników badań najbardziej zaniepokoił mnie wysoki cholesterol całkowity i przechodzę wszystkie możliwe choroby googla związane z tym stanem rzeczy :) Niestety tak to działa i trudno jest mi nie czytać na ten temat i wrzucić na luz. Gdzieś tam trochę się zagalopowałem w tym wszystkim- to jest pewne. Planuję poza basenem i treningami na rowerku chodzić na rehabilitację na kręgosłup, bo z tym na pewno mam problem a także dużo spacerować nawet zimą. Mam nadzieję, że obrałem dobry kierunek żeby wyjść z tego błędnego koła. Ostatnio zastanawiałem się czy zmiany są dobre w przypadku nerwicy, czy nie? Myślę nad zmianą pracy, ale zastanawiam się czy tego później nie odchoruję... Boję się strasznie, że zmienię pracę i wyląduję na zwolnieniu po pewnym czasie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jaki masz cholesterol całkowity? Zrób sobie profil lipidowy, bo całkowity nie jest aż tak istotny, ważne są trójglicerydy i HDL, czyli dobry cholesterol.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Całkowity 225mg/dl ten dobry HDL tylko 36mg/dL. Dzisiaj miałem zapierdziel w pracy i efekt tego taki, że się denerwowałem trochę, czas szybko zleciał, nie myślałem o chorobach i jestem jakiś nakręcony energią do tej pory. O dziwo nic mnie nie bolało cały dzień też nawet:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to nie masz jakiegoś koszmarnego tego cholesterolu. HDL mógłby trochę podskoczyć jeno. Kiedyś norma była do 260 :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie czytałem, że kiedyś była inna norma. Ostatnio jest trochę lepiej- zaczynam chodzić na basen i nie zamartwiam się tak jak dawniej wszystkim, a jeszcze do niedawna myślałem, że w takie pogody nie można optymistycznie myśleć :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od niedzieli przeżywam jakieś koszmary, chodzę niewyspany, bo budzę się w nocy, zmęczony, mam zimne stopy, ziewam przez cały dzień, mam skurcze w lewej ręce, boli mnie kręgosłup i zastanawiam się, czy nie zrobić znowu rundy po lekarzach :( Byłem u psychiatry i dostałem jakiś tam lek na początek- zobaczymy czy to pomoże. Wcześniej brałem trochę Tranxene, po której czułem się w miarę ok, tylko jak odstawiałem miałem jazdy, później miałem odstawić i brać Xanax, te leki powyżej przepisał mi internista. Zobaczymy czy te przepisane przez specjalistę będą lepsze. Odebrałem również wyniki RTG kręgosłupa i o dziwo nie wykryto żadnych większych odchyleń, które zakładałem, że będą jak nic. Sam już nie wiem co mam robić. Najchętniej bym poszedł do szpitala na komplet badań- tylko na jaki oddział? Kardiologia, Interna? Naprawdę nie jestem przekonany do końca, że nerwica może dawać takie objawy... Jeżeli może, to bardzo wszystkim współczuję co się z tym czymś męczą :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopie, Ty jesteś tak przebadany, że kolejna runda po lekarzach na nic się nie zda. Musisz brać leki od psychiatry i czekać na efekt, niestety z reguły trwa to 2-3 tygodnie. Wszystkie objawy, które wymieniłeś, miał zapewne każdy z nas. Ziewanie przy silnym napadzie nerwicy non stop mnie męczyło, bo miałem duszności, zimne stopy - klasyk, setki razy przerabiałem, budzenie się w nocy - to miewam od dziecka, często jestem niewyspany w ciągu tygodnia, czasem potrafiłem się przebudzić cały mokry jak pies, tak po prostu. Skurcze w lewej ręce - skurczy nie miałem, ale mi drętwiała, szczególnie palce. Mnie dodatkowo od ponad roku piszczy w uchu, raz mocniej, raz słabiej. Bierz magnez dodatkowo, na pewno warto się wspomagać suplementami diety. Po co miałbyś iść na kardiologię właściwie? Przecież, o ile dobrze pamiętam z Twoich wpisów, sercu masz przebadane, racja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No w sumie można tak powiedzieć. W lipcu miałem 3 razy ekg, w tym raz robione przez lekarzy z karetki pogotowia, echo serca, jakieś badanie krwi na obecność czegoś tam co pojawia się przy zawale serca i holter ekg. W sierpniu 2 razy ekg, ostatnie jakieś dwa tygodnie temu. Serce może zdrowe, ale boje się przez te zawroty i bóle głowy, że mam jakaś niedrożność żył, bo po zakupie poduszki ortopedycznej rano była masakra ze wstaniem i funkcjonowaniem organizmu, zupełnie jak przy braku dopływu krwi do mózgu. Chyba, że to przez ten Xanax takie cyrki mam, bo mam go dopiero pomału odstawiać. Wczoraj byłem na basenie i dzisiaj do południa funkcjonowałem w miarę normalnie. Teraz znowu lekkie zawroty głowy i napięte mięśnie. W nocy obudziłem się tylko raz i to na krótka chwilę, więc nie jest dzisiaj aż tak źle. Mam nadzieję, że za dwa, trzy tygodnie leki i psychoterapia zacznie działać. I pomyśleć, że do tej pory tak dobrze się trzymałem w każdej stresowej sytuacji a stres związany z chorobą kogoś bliskiego tak bardzo dał mi się we znaki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tukaszwili- a Ty latasz jeszcze po lekarzach, czy już dałeś sobie spokój? Czy to, że miałem przerwę w braniu leków, później dostałem inny lek a teraz kolejny może powodować nasilenie objawów i jest szansa na to, że jakoś to się ustabilizuje jak dojdę do pełnej zaleconej dawki leku? Ostatnio mam wrażenie, że wszelkie objawy nerwicy strasznie się nasiliły. Teraz potrafię chodzić zamęczony i spięty cały tydzień a przed tymi przygodami z lekami, itp, były to jakieś pojedyncze dni, góra trzy z rzędu a później znacznie więcej dni spokoju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od ponad dwóch tygodni nie chodzę po lekarzach. Wcześniej miałem trzy tygodnie maratonu medycznego, ale ostatecznie się uspokoiłem. U mnie to jest tak różnie, z reguły największa szajba nie trwa więcej niż miesiąc, bo szybko reaguję, mianowicie idę do psychiatry, dostaję leki i wracam na dobry tor. Moja nerwica przebiega od końcówki 2011 mniej więcej tak:

 

1. Koniec 2011, początek 2012 - totalna szajba i jazda na punkcie chorego serce, EKG razy tysiąc, badania krwi, ECHO z Dopplerem, holter 24h, diagnoza - serce, jak dzwon, słaba psyche. Terapia poznawcza-behawioralna, Seronil i wyjście na prostą.

2. Lato 2012 - totalny luz, nerwica w remisji.

3. Końcówka 2012 - lekki nawrót, ale szybko zacząłem brać leki i się uspokoiło.

4. 2013, 2014, 2015 - remisja, żadnej hipochondrii, czasem stany depresyjne, trochę natręctw, szczególnie na tle religijnym, raz wróciłem na 3 miesiące do Seronilu, raczej przezornie, niż z potrzeby. Ogólnie czułem się naprawdę dobrze, funkcjonowałem normalnie. Dopadały mnie przemyślenia dotyczące sensu życia, ale to są elementy, z którymi potrafię sobie poradzić.

5. 2016 - tak naprawdę pierwszy solidny napad hipochondrii nie związany z sercem. Wkręciłem sobie raka jelita, zaczęło się od niewinnych, jasnych śladów krwi na papierze toaletowym. Od końcówki marca do maja wykonałem rektoskopie, kolonoskopie, USG jamy brzusznej, 3 morfologie i próby wątrobowe. Wszystkie wyniki wzorcowe, po prostu miałem jednego, dużego hemorioda wewnętrznego. Uspokoiłem się, do października, kiedy nagle zaczęło piszczeć mi w uchu. Wszak tu nerwica nie była aż tak silna, potrafiłem sobie racjonalizować pewne objawy. Przez jakiś miesiąc wykonałem badania: rezonans mózgu, audiometrię, tympanometrię, USG tętnic szyjnych, rentgen karku. Oczywiście wyniki idealne, jedynie kręgosłup lekko zryty, ale tego byłem świadomy. Znowu przeszło, remisja i spokój trwał aż do teraz.

2017 - do października kompletna remisja, żadnych problemów, ewentualnie przemyślenia natury egzystencjalnej. Dokładnie 4 października miałem reakcję alergiczną na Mydocalm Forte, lek na ból w krzyżu. Spuchło mi gardło i musiałem wezwać pogotowie. I to był bodziec do nawrotu szajby. Początkowo zacząłem uważnie zwracać uwagę na połykanie jedzenie, potem non-stop wydawało mi się, że się udławię. Niebawem wrócił pisk w uchu, jakieś bóle brzucha, kołatania serca, niesamowite spięcie mięśni. No i jazda od nowa, najpierw laryngolog - uszy zdrowe, ale mam refluks, więc muszę brać Controloc. Zgag już nie mam, ale zacząłem mieć uczucie obcego ciała w gardle. Ciągle gdzieś podświadomie bałem się, że jestem na coś uczulony i puchnie mi przełyk. Zrobiłem profil pokarmowy (zero uczuleń) i profilaktycznie próby wątrobowe oraz profil trzustkowy. Wszystkie wyniki ok, ale lekko glukoza podniesiona. Przeraziłem się, że cukrzyca. Psychiatra wytłumaczyła, że przy silnych nerwach cukier może skakać i mam się nie przejmować, zrobić ponownie badanie za pół roku. Dodatkowo byłem u dwóch internistów, jedna z nich zajrzała mi głęboko w gardło, aby sprawdzić czy nic tam nie siedzi. Oczywiście gardło czyste, od tej wizyty klucha zniknęła, nic mi nie przeszkadza. Biorę Seronil, czasem wspomagam się Lorafenem i teraz jest całkiem nieźle, ale wiem, że na dobrą drogę wrócę dopiero w pełni za jakieś 2-3 tygodnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hipochondrii bym nie lekceważył.To zaburzenie lękowe jak każde inne.Podobnie się leczy.Znane są w medycynie przypadki zgonu z przerażenia przed śmiercią.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nieźle. Dzięki za szczegółowe opisanie- widzę sporo wspólnych elementów. Mniej więcej u mnie było podobnie, tylko na początku nikt mi nie powiedział, że to jakaś nerwica. Chodziłem po lekarzach, przepisywali leki na gronkowca, które nadwyrężyły trzustkę, więc później dostałem leki na jej leczenie, próżniej na jelita i żołądek i od tego czasu były co roku mniejsze lub większe przygody głównie ze strony układu pokarmowego, które sprawiały, że chodziłem z apteczką i często zaglądałem do rożnych lekarzy, ale generalnie mój stan zdrowia pozwalał na normalne życie i robienie tego co lubię. Potrafiłem się zrelaksować normalnie. Od 2016 roku zauważyłem sporo nowych dziwnych zaburzeń i znowu runda po lekarzach, do tego zauważyłem, że w potencjalnych chwilach relaksu jestem bardzo spięty i myślę o tym co się dzieje ze mną, dużo porównuję stan zdrowia z teraz i kiedyś i to mnie dodatkowo deprecjonowało. Odstawienie leków zakończyło się zaostrzeniem objawów, do tego przeciążyłem kręgosłup. Dzisiaj zestaw sauna+ basen+ masaż sprawił, że w końcu się trochę rozluźniłem. Generalnie Pani masażystka stwierdziła, że mam strasznie spięte całe ciało i od tego mogę mieć zaburzony przepływ krwi. Chyba też leki zaczynają na mnie działać, bo dzisiaj spałem normalnie z normalnymi snami i w dzień funkcjonowałem całkiem normalnie już sobie. Nerwica to ciężki zawodnik i bez leków, psychoterapii oraz nowych metod relaksu chyba bym nie dał rady samemu z tym się uporać- tym bardziej, że ja muszę widzieć efekt a tu działa metoda małych kroczków niestety :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hipochondrii bym nie lekceważył.To zaburzenie lękowe jak każde inne.Podobnie się leczy.Znane są w medycynie przypadki zgonu z przerażenia przed śmiercią.

Pozdrawiam.

 

Tu nikt nie lekceważy hipochondrii i proponuję Ci kolego, abyś zbastował z tekstami "[...]Znane są w medycynie przypadki zgonu z przerażenia przed śmiercią", bo tylko ludzi niepotrzebnie straszysz. Owszem, pewnie jeden przypadek na milion się zdarzy, nawet od przeziębienia na upartego można umrzeć. Mnie nie przestraszysz takimi tekstami, bo już za dużo o swojej nerwicy wiem, ale wejdzie tu jakiś młodziak, świeżak, któremu dopiero co odwaliło i zacznie panikować. Naprawdę zastanów się nad tym, co piszesz, bo w żaden sposób nie pomagasz i zachowujesz się nieprofesjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze, że nie jestem tak podatny na sugestie... Ale faktycznie "ktoś" wchodząc tu i oczekując pomocy od osób, którym nerwica jest bliska i przeczytawszy coś takiego może wpaść w panikę. Umrzeć można od wszystkiego- nawet od wstrzymywania siusiania :) Nikt tu niczego nie lekceważy, żadnej Hipochondrii i niczego innego. Jak bym to lekceważył (co czasami by mi się nawet przydało), to bym tu raczej nie pisał.

Tukaszwili- mam dziwne zjazdy i tak myślę czy to nie aby po lekach, bo organizm na pewno musi się jakoś przystosować. Na razie biorę 2/3 zalecanej dawki tego nowego specyfiku i gdzieś tu na forum wyczytałem, że trzeba przeczekać, bo pierwsze efekty leczenia mogą być widoczne nawet po trzech tygodniach od zastosowania pełnej dawki leczniczej. Generalnie wysypiam się dobrze, rano wstaję z dobrym humorem, lecz tak ok. 14 zaczynają napinać się mięśnie, boli mnie głowa, mam zawroty a dalej to już pewnie się domyślasz.... wujek "google", czytanie opinii o lekarzach i doszukiwanie się czym to wszystko może być spowodowane. O 15 jestem już tak nakręcony, że przestaję postrzegać co dzieje się obok mnie i jestem jak tykająca bomba, którą wszystko denerwuje. Później jak się wyciszę jakoś jest stopniowo lepiej i znów zaczynam być tym samym człowiekiem ciekawym świata. To tak jakby otworzyć okno. Nie wiem jak ja wytrzymam ten miesiąc. Boję się, że po którym ataku takich lęków coś we mnie "pęknie" i trafię do szpitala. Zupełnie tak, jakby ten lek wystarczał do tej 14... Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu będzie dobrze trochę dłużej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często leki tak działają, że początkowo jest gorzej, aby potem było lepiej. Robisz krok w tył, aby potem dwa do przodu wykonać. Też miałem jazdy, gdy pierwszy raz łykałem Seronil, następnie organizm przywykł. Musisz dać sobie bana na czytania doktora Googla, ewentualnie przekładają godzinę, o której możesz sobie coś wyszukać. Zamiast od razu, jak zaczynają się somaty, to wytrzymaj np. do 19:00 i dopiero wtedy wejdź sobie w net. Stopniowo wydłużaj czas dzielący Cię od objawów nerwicy do odwiedzin wyszukiwarki. Mnie tak kazała robić psycholog w kwestii badania pulsu. Bo mierzyłem jak szalony, codziennie kilkanaście razy. Dostałem zakaz, mogłem mierzyć tylko rano i wieczorem. Potem stopniowo uznałem, że w sumie w ogóle tego nie muszę robić i jakoś przeszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×