Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Michalk

Głęboki smutek i brak łez

Rekomendowane odpowiedzi

Hey,

 

Nie do końca wiem czy dział na którym piszę ten temat jest odpowiedni.. Mniej więcej 2 - 3 lat temu ostatni raz płakałem. Byłem w takim stanie, że leżąc na poduszce łzy leciały mi same. Teraz po tym czasie nie mogę w żaden sposób zmusić się do łez i szczerze mówiąc jest to straszne.. Niemoc wyzbyć się wszystkim emocji jakie mną targają. Ostatni czasy dużo się wydażyło w moim życiu. Jedną z ważniejszych rzeczy (dokładnie wczoraj) było skończenie związku z dziewczyną w której jestem zakochany. Powodem było to, że ona przez swoje doświadczenia miała zbyt duży strach, że coś pójdzie nie tak itp. co prowadzi do tego, że co jakiś czas wracają do niej obawy (od samego początku) i powoli traci to dla niej wszystko sens - długa historia krótką.

 

Mam ochotę płakać, czuję, że jest mi to potrzebne...

Jednak nawet gdy bardzo tego chcę wszystko siedzi w środku. Nie rozumiem tego i nie wiem co mogę zrobić.

 

Pozdrawiam

M

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hey,

 

Dziękuje za odpowiedź. "Schlanie się" to chwilowe i krótkotrwałe rozwiazanie problemów. Wierzę na słowo, że łzy wrócą i w jakiś sposób będę mógł uwolinić się od tego co we mnie siedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...)"Schlanie się" to chwilowe i krótkotrwałe rozwiazanie problemów...

Oj, pojechałeś właśnie typową wymówką abstynencką. A tak już na poważnie, to bywa, że mimo nagromadzenia przykrych emocji, którymi można by śmiało obdarzyć diesiątki osób, niekiedy przychodzi taki okres niemożności "oczyszczenia się". Długi okres. Czynnikiem wywoławczym łez w takiej sytuacji niestety bywa skrajne, nagłe, nieoczekiwane przeżycie emocjonalne. Nie polecam i nie życzę Ci tego. Może lepiej, że jest, jak jest. Z czasem Twój problem przestanie Cię to dręczyć samoistnie. I tego właśnie Ci życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pokrój cebule. :D

 

Żartuje, sam mam podobny problem. Jakoś nie umiem płakać i jestem zablokowany na płakanie. Często w sytuacjach, w których normalni ludzie są smutni i płaczą, to ja się uśmiecham i się śmieję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często na psychotropach się ma blokadę, trochę się jest jak za szybą. Po alkoholu to się chyba tylko nasila.

Ja się pobeczałam jak bóbr jak zobaczyłam w tv historię dziewczynki, której zmarła mama i zobaczyłam w niej siebie. Może obejrzyj jakiś dramat, w którym bohaterowie się rozstają i to pozwoli Ci przeżyć katharsis.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Często na psychotropach się ma blokadę, trochę się jest jak za szybą. Po alkoholu to się chyba tylko nasila.

Ja się pobeczałam jak bóbr jak zobaczyłam w tv historię dziewczynki, której zmarła mama i zobaczyłam w niej siebie. Może obejrzyj jakiś dramat, w którym bohaterowie się rozstają i to pozwoli Ci przeżyć katharsis.

A o czym pisałem? To tylko dokument. Nie życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chłopak potrzebuje po prostu czegoś na odblokowanie emocji. Nie wiem może jakieś LSD, grzybki psylocybinowe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chłopak potrzebuje po prostu czegoś na odblokowanie emocji. Nie wiem może jakieś LSD, grzybki psylocybinowe?

Na LSD się pisze "W drodze" albo komponuje acid rockowe przeboje, a nie odblokowuje negatywne emocje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w1punkt, problemy mają to do siebie, że nierozwiązane nie przestają dręczyć ;) oczyszczenie... Pytanie jak silne musi być pobudzenie emocjonalne, i czy musi być ono ukierunkowane, żeby takiego oczyszczenia dostąpić.

 

Morphine, a wiesz, że niektórzy wspomnienia z dzieciństwa mogą zliczyć na palcach?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...) Pytanie jak silne musi być pobudzenie emocjonalne, i czy musi być ono ukierunkowane, żeby takiego oczyszczenia dostąpić...

Masz rację "oczyszczenie" nie nastąpi za sprawą "magicznych" kropelek z gruczołów łzowych, jeśli nie pozbędziemy się z głowy, tego, co nas dręczy. Jeśli to niemożliwe skutecznym i jedynym antidotum będzie pogodzenie się z sobą, z otaczajacą rzeczywistością. Tu kłania się czas. Co do Twojego pytania emocje nie muszą być ukierunkowane. Wystarczy, że nastąpią, a ukierunkowanie nastąpi samoistnie. Z automatu niejako. Czy silne? Ekstremalnie. Powtórzę się, ale nie życzę takiej traumy. Pozdro SNS.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spytałem nie bez powodu ;) teoretycznie ekstremalne przeżycie powinno te emocje uwolnić.

Opis sytuacji: zjeżdżałem rowerem z Wieżycy. Zwykle sobie jeździłem normalnymi ścieżkami, ale tym razem wybrałem drogę extreme. Swoją drogą, głupota, że jej wcześniej nie sprawdziłem. Koniec końców zjechałen trasą z kilkoma skoczniami a nie wypieprzyłem się tylko dlatego, że nie zdążyłem wyhamować ;) adrenalina skoczyła solidnie, czyli coś z emocji też się pojawić musiało.

Czy takie pobudzenie nie powinno być wystarczające?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hey,

 

Nie do końca wiem czy dział na którym piszę ten temat jest odpowiedni.. Mniej więcej 2 - 3 lat temu ostatni raz płakałem. Byłem w takim stanie, że leżąc na poduszce łzy leciały mi same. Teraz po tym czasie nie mogę w żaden sposób zmusić się do łez i szczerze mówiąc jest to straszne.. Niemoc wyzbyć się wszystkim emocji jakie mną targają. Ostatni czasy dużo się wydażyło w moim życiu. Jedną z ważniejszych rzeczy (dokładnie wczoraj) było skończenie związku z dziewczyną w której jestem zakochany. Powodem było to, że ona przez swoje doświadczenia miała zbyt duży strach, że coś pójdzie nie tak itp. co prowadzi do tego, że co jakiś czas wracają do niej obawy (od samego początku) i powoli traci to dla niej wszystko sens - długa historia krótką.

 

Mam ochotę płakać, czuję, że jest mi to potrzebne...

Jednak nawet gdy bardzo tego chcę wszystko siedzi w środku. Nie rozumiem tego i nie wiem co mogę zrobić.

 

Pozdrawiam

M

 

Skąd ja to znam... Jakbym czytała o sobie :( Również nie potrafię się zmusić do płaczu, nie potrafię nawet wzbudzić w sobie takiego uczucia które mogłoby doprowadzić mnie do łez. I też kilka lat temu, chyba ze trzy, miałam moje pierwsze rozstanie w życiu...z przyjaciółką. Oczy bym sobie wyłupała, tak bardzo wtedy płakałam. Dosłownie fizycznie czułam ból w całym ciele po tym rozstaniu, jakby ktoś odciął mi kończynę. A dzisiaj? Jakieś takie nieczucie, apatia... Już sama nie wiem co gorsze? Czy ten fizyczny rozdzierający ból i łzy czy może właśnie ten względny spokój i nieczucie.... Wydaje mi się że na początku dobrze jest komuś o tym powiedzieć, tak szczerze, z głębi serca. Powiedzieć lub napisać co dokładnie się czuje, nawet gdyby to miało brzmieć bez sensu. Jeśli nie masz tak jak ja nikogo takiego w pobliżu, to myślę że to forum jest idealne żeby choć trochę się otworzyć i wygadać :)

A łzy nie muszą być tylko powodowane smutkiem, mogą być też łzy szczęścia przecież.

Sama mam depresję i ostatnio gorszy okres w życiu. Nie płaczę, bo nie potrafię sobie współczuć. Daj znać czy już lepiej u Ciebie!

 

Lila

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×