Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Komoda2000

...i co dalej?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem już co mam robić, co myśleć. Od początku tego roku mam okropnego pecha. Najpierw zdrowie zaczęło szwankować, potem rodzice jak zwykle mieli swoje humory. Po dość długim okresie szczęścia miewałam nawroty depresji, głównie stany, ale nie były jakieś uciążliwe (zwyczajne momenty pesymizmu, ale to też częściowo spowodowane sytuacją z rodzicami). Zaczął się kryzys z chłopakiem, potem niby wszystko się ułożyło. Koniec końcem zostawił mnie. Wróciła mi depresja, tyle, że z większą siłą. Doszły kolejne problemy (o których wolałabym nie wspominać), padły kolejne słowa ze strony rodziców (w końcu wyrzucili to z siebie i powiedzieli mi wprost, że jestem ich problemem, powodem do częstego picia). Dwa dni potem zaraz po wstaniu dowiedziałam się, że moja ciotka wylądowała w szpitalu na zawał (przejęłam się tym ogromnie, bo jestem z nią zżyta bardziej niż z rodzicami). Co chwila jestem o coś obwiniana. Zaczęłam działać na nerwy nawet najlepszemu przyjacielowi. Powoli każdy przestaje ze mną gadać, nawet osoba, która jeszcze miesiąc temu mnie kochała teraz nie odezwie się słowem (choć przeszliśmy na przyjaźń). Od zerwania minął dobry miesiąc, powinno mi przechodzić, a zamiast tego czuję się coraz gorzej. Moja depresja pogłębia się z dnia na dzień. Moje myśli samobójcze przeszły na rozmyślania o takiej opcji. Nie są to jeszcze chęci, a raczej rozmyślania, jak by to było gdybym nagle zniknęła bez słowa.

A może zwyczajnie zasłużyłam za bycie błędem?

 

 

Niby są jakieś przejawy tych "lepszych dni" i powinnam się tym cieszyć, ale... co mi po tym jak czuję się tak jak się czuję?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komoda2000, proponuje wizyte u psychiatry i leki, a w nastepnej kolejnosci ponaprawianie swojej linii zycia- czyli praca, stancja, zainteresowania,nowi znajomi i gdzies tam kiedys tam facet, dokladnie w takiej kolejnosci.

musisz kombinowac,miec plan pomimo wszystkiego co sie wydarza i jesli oczekujesz stanu pernamentnego szczescia to jest to awykonalne nawet u stabilnych jednostek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychiatrę mam na 30, cały czas biorę leki. Nie było żadnej przerwy.

Niestety na dany moment nie potrafię się przestawić na inne myślenie. Cały czas rozmyślam czy to wszystko to kara od losu czy coś... Kiedy w końcu zaczęło mi się układać, w pewnym momencie wszystko jasny szlag trafił. Tak jakby los zabraniał mi być szczęśliwą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komoda2000, nie. dostajesz tyle ile jestes w stanie znieść dopoki się nie nauczysz dbać o siebie i działac z optymalna korzyscia dla samej siebie.

moze masz nietrafione leki albo nietrafionego lekarza, ciezko stwierdzic.

jak zaczyna byc dobrze to wychodzą w organizmie zaprzeszle sytuacje z czasów pobytu w piekle na zasadzie odreagowania.

jest tez cos takiego ze jak nauczysz sie zyc w piekle to nie bedziesz potrafiła egzystowac w niebie.

Ale niezadowolenie z obecnej sytuacji moze byc poczatkiem zmian, pod warunkiem ze je zainicjujesz-nie mozesz robic ciagle to samo i oczekiwac innych rezultatow.

musisz ustalic cel i opracowac plan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwierz mi, że próbuję tak myśleć.

A co do leków i psychiatry. Stawiałabym na leki. Patrząc chociażby na działanie nasenne. Nie czuję się po nich senna, a kiedy mam wstać to spotykam się z okropnym zmęczeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Takie życie że człowiek dostaje a nie go głaszcze. Zobacz ile tutaj jest osob na forum, a niektore niby maja wszystko a chorują. U Ciebie nie jest najgorzej, teraz masz gorszy okres bo chlopak rzucil i dlatego, ale to można przezyc i moze sie poprawic :) Pomysl o psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie powiedziałabym, żeby rozstanie było tu największym powodem... raczej to, co się ostatnio wokół mnie dzieje. Jeden wielki pech.

dlatego trzeba przeczekac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze mam dosyć czekania na lepsze jutro... najchętniej uciekłabym od tego wszystkiego (nie mam już na myśli samobójstwa), zaszyła się w jakimś kącie i z niego nie wychodziła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×