Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Oleksandra2014

Co sadzicie o tym przypadku?

Rekomendowane odpowiedzi

Na poczatku przepraszam Was za brak polskich znakow. Pisalam juz o swojej nerwicy lekowej, teraz chcialabym prosic o porade kogos, kto sam przechodzi schizofrenie lub zna blisko kogos z tym problemem. Otoz, jedna z przyczyn mojej nerwicy jest zachowanie mojej matki. Niedawno wyprowadzilam sie od niej, ale mieszkalam z nia ponad 20 lat i znam ja z bardzo bliska. Cale dziecinstwo wspominam dobrze, wychowana w pelnej rodzinie, w milosci matki i ojca, moze nie w zbytku, ale w dostatku. Moja matka mowila mi, ze mnie kocha i okazywala mi to, az pewnego dnia, kiedy mialam kilkanascie lat, zorientowalam sie, ze tylko tak mowi, bo wypada, z przyzwyczajenia, a tak naprawde musi mnie nienawidziec. Z dnia na dzien tracilysmy kontakt, zrobila sie dla mnie opryskliwa, zlosliwa, w tym samym czasie zaczela brac kolosalne kredyty i pozyczki, do dzis jest potwornie zadluzona i do dzis nikt nie wie, na co poszly pieniadze. Wyzywala mnie od leniow, od nieodpowiedzialnych gowniar, grozila, ze 'strzeli mi w pysk', wrzeszczala po mnie, obrazala sie na mnie o nic, nie minelo wiele czasu, a zaczela klamac i oszukiwac mnie i ojca, mowila, ze oplacila rachunki, a odcinali nam prad, po jakims czasie zaobserwowalam tez, ze rodzice sie oddalili i sa para niecierpiacych swojego towarzystwa ludzi. Jakis czas temu matka przeszla ciezka operacje i ubzdurala sobie, ze najwiecej w tej operacji zrobil bog, nie anestezjolog, chirurg i pielegniarki. Od tamtego czasu popadla w religijna paranoje, zaprosila do domu egzorcyste, bo rzekomo zle duchy sprawily te jej wszystkie problemy, zabierala mi rzeczy, ktore wg niej byly symbolami szatana, np. bizuterie w ksztalcie smoka, dzwoneczki z chinskimi napisami... w miedzyczasie zaczela sie zachowywac wobec mnie jak wielka zagadka - jednego dnia mowila mi o milosci i kupowala slodycze, nastepnego wrzeszczala po mnie bez powodu, zlozyla tez wniosek o rozwod, choc ojciec chcial jeszcze naprawic swoje malzenstwo, w dodatku klamala przed sadem. Dzis, kiedy sie wyprowadzilam, jestem jej tylko potrzebna na 2 godziny w tygodniu, przyjsc, pogadac i jak najszybciej wyjsc. Dalej sa dni, kiedy mnie nienawidzi i dni, kiedy wydaje sie kochajaca. Dodam, ze od dziecinstwa choruje na padaczke. 'Dzieki niej' (chociaz nie tylko) nabawilam sie zespolu leku panicznego, bardzo cierpie z tego powodu. Moje pytanie do Was brzmi: czy to moze byc schizofrenia? Czy moze cos innego? Czy osobe, ktora nie widzi w sobie zrodla problemu i zadnej choroby mozna namowic do leczenia bez udzialu sadowego przymusu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie wystawi diagnozy przez internet, może to zrobić jedynie lekarz.

Większość objawów u Twojej Mamy pasuje jednak do choroby afektywnej dwubiegunowej. Podczas zaostrzenia choroby mogą występować urojenia podobne do tych w schizofrenii a drażliwość, nieznośne dla otoczenia zachowania, nieuzasadnione wydatki pasują do objawów manii (http://chad.mam-efke.pl/index.php?go=diagnoza). Znam kilka osób cierpiących na to zaburzenie i objawy przedstawiały się bardzo podobnie. Pomagają na to leki stabilizujące nastrój np. sole litu. Ważna jest też akceptacja otoczenia. To właśnie osoby z tą chorobą okazały się fantastycznymi ludźmi i najlepszymi przyjaciółmi.

Nie poddawaj się i spróbuj porozmawiać z Mamą o ewentualnym leczeniu. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie również opis Twojej matki pasuje bardziej na chorobe afektywno-dwubiegunową, Twoja matka niewatpliwie powinna zasiegnac pomocy u psychiatry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zabka, ladywind, dziękuję Wam za odzew :). Oczywiście rozumiem, że nikt diagnozy nie wystawi przez internet, zresztą sama widuję psychiatrę. Chodziło mi tylko o to, żeby ktoś naprowadził mnie na trop. Niestety, rozmowa o leczeniu nie wchodzi w grę, bo, cytuję: 'Jej nic nie dolega, ona jest szczęśliwa i wreszcie zadowolona i co ja w ogóle wymyślam, bo ona nie ma problemów'...

Odsunęłam się od niej w zasadzie dopiero potem, kiedy wielokrotnie mnie skrzywdziła i sama odrzuciła. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem to co napisałaś ..to straszne co rodzice moga zrobic własnym dziecia Zacytuję ci fragment z mojego tematu ,do jakiego stanu doprowadzili mnie rodzice ...

 

 

Dzis juz wiem ze nie moge uciekać od przeszłości i wypierać z głowy wszystkiego co było ...

 

Moje zdrowie zostało zniszczone przez rodziców .Moje dzieciństwo ( raczej jego brak ) zostawilo we mnie tyle bólu i cierpienia ze czasami myśle jak to jest możliwe ze jeszcze żyje .Moj dom rodzinny to było istne piekło (mimo upływu tylu lat na sama myśl odczuwam strach ) Pamietam obraz ojca ktory nigdy nie rozmawiał ze mną normalnie ,był wiecznie pijany .Powroty ze szkoły biały dzien i strach i przerażenie czy ojciec bedzie pijany ,tak jest leży koło domu posikany i pijany .Do dzis pamietam te śmiechy kolegów ,ten wstyd ,ból ..taszczenie ojca pijanego do domu .Awantury ,krzyki ,picie .Wieczny bol przeplatany ze strachem małego chłopca ktory nie rozumie co sie dzieje w jego życiu .Tak mijają lata .Ojciec pije bez opamiętania (co dziwne mimo ze cały czas pracuje ) ciągła bieda w domu ,ojciec przepija pieniadze ,okradają go i tak zycie sie toczy .Mimo ze w domu było piekło ,cały czas w szkole udawałem normalne zycie .To ja byłem ojcem a moj ojciec synem .To ja troszczylem sie o niego ,to ja czuwalem by nie spał z papierosem (raz zapalił mieszkanie i był pożar ).Ktos pomyśli gdzie tu jest matka ? .Matka była bezradna ,próbowała jakos walczyć ...do czasu .Nastały tragiczne czasy matka zaczyna pic tak jak ojciec .Ja jestem juz w szkole zawodowej ..matka przybiera w domu postać nr jeden w piciu ,teraz ona posyła ojca po wódkę ona jest wstanie o trzeciej rano (zima-25 stopni mrozu ) powybijac wszystkie szyby w domy ,muzyka na maxa ,bijatyka na butelki z ojcem ,krew ,wszedzie krew na ścianach .Rano strach i wstyd by tylko nikogo nie zobaczyc na schodach kamienicy ...wracam ze szkoły brak jedzenia ,wszystko poniszczone ,rodzice pijani .Do dzis słyszę te ich wyzwiska ty skurwysynu ,ty chuju ,mogłam cie usunąć ,jestes nikim .Dzis po latach wiem ze byłem dla kolegów pośmiewiskiem i popychadłem ,nigdy nie byłem wstanie walczyć o swoje .Strach był tak silny ze znosiłem wszystko z pokora .Nienawidzilem urodzin ,nienawidziłem samego siebie za to kim jestem .Nienawidzielem swiat ,gwiazdka piękne rodzinne święto ,u mnie rodzice juz od rana pijani - sami sobie kur.. gotujecie jak chcecie wpierda.. słyszę od matki zamroczonej od wódki .Pamietam jak dzis była Wigilia ,zima w domu zimno (stara kamienica opalana węglem ) matka ciągnie mnie za włosy i wręcza torbę -idź po węgiel (czyli ukradnij ze skladnicy węgla ) bo nie bedziesz wpierda...Rodziny siadają do stołu ja wychodzę na mróz po węgiel aby cos ukraść ,bez tego nie wejdę do domu .Nigdy nie miałem problemu z prawem ,piciem czy narkotykami .Uwielbiałem czytać ,wszystko mnie interesowało to był moj bezpieczny swiat czytanie .Wiedziałem ze musze walczyć o siebie bo nikt tego nie zrobi .Ile bym dał wtedy by porozmawiać z ojcem ,isc na spacer .Zazdroscilem innym normalnego domu .Dorosłem w poczuciu strachu i wstydu .To co przeżyłem starczy na dobra książkę ..Jako dorosły człowiek nasilały sie u mnie objawy nerwicowe i depresyjne (strach przed świętami ,urodzinami ) myśli samobójcze .Mimo ze sie usamodzielnilem nie umiem sie uwolnić od rodziców (zerwałem kontakt ) wypadłem z głowy ze istnieją .Nie czuje do nich nic poza strachem i nienawiścią za zniszczone zycie .Oni do dzis sa przekonani ze niczego złego nie zrobili -słowa matki mogłam cie usunąć a tego nie zrobiłam powinieneś byc mi wdzięczny .Nie chce ich znac bo zniszczyli mi zdrowie i zabrali radość zycia .Mimo ze dorastałem w takim domu nigdy nie miałem problemu z alkoholem ,przemocą itd.Rodzice do dzis sa wstanie mnie wyzywać przez telefon ,szantażować emocjonalnie ze nie chce ich znac .Ja ich wymazalem ,na sama myśl odczuwam strach .Mysle ze wieloletnie ukrywanie stresu ,strachu i tragiczne zdarzenia (wielu nie opisałem bo by ten post miał ze trzy strony ) powoduje u mnie takie objawy jak opisałem wczesniej ...jest mi lepiej ze wyrzuciłem to z siebie .Czy moje postępowanie jest zle w stosunku do rodziców ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pysiunia

BastekM, Nie widzę w Twoim odcięciu się od patologicznych rodziców niczego złego.

Ty jesteś kowalem swojego losu i tylko od Ciebie zależy, jak go sobie ułożysz.

Dobrze, że odciąłeś się od "rodziców". Potrzebny Ci spokój.

 

Teraz powinieneś wziąć skierowanie od lekarza rodzinnego i rozpocząć psychoterapię u certyfikowanego psychoterapeuty, by uporządkować swoje życie, swoją przeszłość, by już do niej nie wracać, by uwolnić się od niej i od nerwicy, którą ta traumatyczna przeszłość spowodowała.

 

Ja też nie miałam dzieciństwa, choć na pozór moja rodzina była normalna. Przeszłam traumę. W "posagu" od rodziców dostałam nerwicę lękową, z którą borykam się do dziś. Wydawało mi się, że sama wyjdę z nerwicy. Miałam nawet od niej ponad ośmioletnią przerwę.

Od roku jestem na terapii psychodynamicznej, która odsłania mechanizmy - wyrobione w dzieciństwie - którymi kierowałam się do tej pory; ukazuje konflikty wewnętrzne, których nie byłam świadoma., pozwala budować zdrowe relacje z ludźmi. Bez terapii nie dałabym rady sama uporządkować mojego życia.

Odcięłam się od mojej toksycznej rodziny, na którą nigdy nie mogłam liczyć, od której nie miałam zainteresowania i wsparcia. Odzyskuję pewność siebie, akceptację i miłość dla siebie samej. Jestem na dobrej drodze do zdrowia.

 

Tobie i innym w tym wątku serdecznie życzę tego samego. Warto zrobić ten pierwszy krok ... krok ku zdrowej i szczęśliwej przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

BastekM, dzięki za wsparcie, podziwiam Cię, że to wszystko przetrwałeś i bardzo współczuję... ja właśnie zaczynam swoje lepsze życie, więc i Tobie tego życzę. betty_lou, właśnie a propos pierwszego kroku - postawiłam go, zgłaszając się do psychiatry ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pysiunia
betty_lou, właśnie a propos pierwszego kroku - postawiłam go, zgłaszając się do psychiatry ;).

 

To bardzo ważne ! Trzymaj tak dalej. Walcz o siebie :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×