Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nerwica - czy to się kiedyś skończy??


ewcia

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. Czytam Was już około pół roku, wtedy to zaczęłam poszukiwać w necie coś na temat nerwicy. Strona ta bardzo mi się podoba, chociaż szczerze mówiąc brakuje mi bardzo porad specjalisty (np. psychologa).

A teraz coś o mnie. Mam 25 lat i odkąd pamiętam (chyba od zawsze) byłam bardzo "lękliwa". Najgorzej było przed jakimikolwiek wyjazdami - w czasach szkolnych przed wycieczkami nie spałam całą noc, miałam zawroty głowy, mdłości, robiło mi się słabo. Niestety rodzice uważali, że to coś normalnego, że po prostu jestem wrażliwa. Jakoś przeżyłam szkołę, potem studia, dostałam pracę i wszystko jakoś się układało... Zapomniałam o nerwicy. Niestety Ona nie zapomniała o mnie. Kiedy urodziłam dziecko ( w wieku 23 lat), wszystko wróciło - niestety było o wiele gorzej niż kiedyś. I tak się ciągnie do dziś. Od pół roku nie daje mi spokoju, przynajmniej raz dziennie mam napad lęku - wtedy znienacka (w najmniej odpowiednich momentach) męczą mnie mdłości, "gula" w gardle, kołatanie serca, zawroty głowy, drętwienie kończyn, czuję, że zaraz zemdleję, albo boję się, że zwariowałam. To, co przeżywam jest nie do opisania. Utrudnia życie, pracę, opiekę nad dzieckiem, normalne funkcjonowanie. Mój stan pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy mam jakiś problem (nawet malutki) w pracy lub w domu - wszystko staje się nie do wytrzymania. :( Z moimi objawami byłam już u wielu specjalistów, m.in. u kardiologa (wszystko w porządku z sercem), u neurologa (również o.k), przyznaję się od razu, że nie byłam u psychologa, jednak od innej pani dr dostałam leki uspokajające: najpierw Pramolan (źle się po nim czułam), potem Rudotel (nawet nieźle działał), następnie Cloranxen ( po którym na drugi dzień rano nie mogłam się dobudzić).

Miałam wrażenie, że po lekach czuję się jeszcze gorzej... :( Więc przestałam je brać i .... jakoś staram się walczyć z tym okropieństwem sama. Kiedy zaczynam się źle czuć, wtedy staram się (jak niektórzy z Was) odwrócić swoją uwagę, zająć się czymś innym, choćby czytaniem babskiej gazety, albo nawet gotowaniem -czasem pomaga ;)

Wydaje mi się, że nasza nerwica jest cechą wrodzoną, bo mam dwójkę rodzeństwa i żadne z nich nie ma takich problemów jak ja - a przez to w ogóle mnie nie rozumieją. Trudno... Jakoś muszę to przetrwać. Chociaż mam wrażenie, że to się nigdy nie skończy... Ale cieszę się, że w moim życiu są też te lepsze chwile, kiedy czuję się dobrze i nie myślę o NIEJ. :) Dziękuję osobie, która założyła tę stronę i forum dla Nerwusków. Nie mam w kręgu znajomych nikogo komu mogłabym powiedzieć o tym wszystkim, często brakuje mi wsparcia. Mam nadzieję, że na forum znajdą się osoby, z którymi będę mogła pogadać o moich problemach i oczywiście chętnie doradzę tym, którzy od niedawna zmagają się z Nerwicą i nie wiedzą, jak się ratować w najgorszych momenatch ;) Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!

 

Ewa

 

P.S. Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tą opowieścią. Hihi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Czytam Was już około pół roku, wtedy to zaczęłam poszukiwać w necie coś na temat nerwicy. Strona ta bardzo mi się podoba, chociaż szczerze mówiąc brakuje mi bardzo porad specjalisty (np. psychologa).

A teraz coś o mnie. Mam 25 lat i odkąd pamiętam (chyba od zawsze) byłam bardzo "lękliwa". Najgorzej było przed jakimikolwiek wyjazdami - w czasach szkolnych przed wycieczkami nie spałam całą noc, miałam zawroty głowy, mdłości, robiło mi się słabo. Niestety rodzice uważali, że to coś normalnego, że po prostu jestem wrażliwa. Jakoś przeżyłam szkołę, potem studia, dostałam pracę i wszystko jakoś się układało... Zapomniałam o nerwicy. Niestety Ona nie zapomniała o mnie. Kiedy urodziłam dziecko ( w wieku 23 lat), wszystko wróciło - niestety było o wiele gorzej niż kiedyś. I tak się ciągnie do dziś. Od pół roku nie daje mi spokoju, przynajmniej raz dziennie mam napad lęku - wtedy znienacka (w najmniej odpowiednich momentach) męczą mnie mdłości, "gula" w gardle, kołatanie serca, zawroty głowy, drętwienie kończyn, czuję, że zaraz zemdleję, albo boję się, że zwariowałam. To, co przeżywam jest nie do opisania. Utrudnia życie, pracę, opiekę nad dzieckiem, normalne funkcjonowanie. Mój stan pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy mam jakiś problem (nawet malutki) w pracy lub w domu - wszystko staje się nie do wytrzymania. :( Z moimi objawami byłam już u wielu specjalistów, m.in. u kardiologa (wszystko w porządku z sercem), u neurologa (również o.k), przyznaję się od razu, że nie byłam u psychologa, jednak od innej pani dr dostałam leki uspokajające: najpierw Pramolan (źle się po nim czułam), potem Rudotel (nawet nieźle działał), następnie Cloranxen ( po którym na drugi dzień rano nie mogłam się dobudzić).

Miałam wrażenie, że po lekach czuję się jeszcze gorzej... :( Więc przestałam je brać i .... jakoś staram się walczyć z tym okropieństwem sama. Kiedy zaczynam się źle czuć, wtedy staram się (jak niektórzy z Was) odwrócić swoją uwagę, zająć się czymś innym, choćby czytaniem babskiej gazety, albo nawet gotowaniem -czasem pomaga ;)

Wydaje mi się, że nasza nerwica jest cechą wrodzoną, bo mam dwójkę rodzeństwa i żadne z nich nie ma takich problemów jak ja - a przez to w ogóle mnie nie rozumieją. Trudno... Jakoś muszę to przetrwać. Chociaż mam wrażenie, że to się nigdy nie skończy... Ale cieszę się, że w moim życiu są też te lepsze chwile, kiedy czuję się dobrze i nie myślę o NIEJ. :) Dziękuję osobie, która założyła tę stronę i forum dla Nerwusków. Nie mam w kręgu znajomych nikogo komu mogłabym powiedzieć o tym wszystkim, często brakuje mi wsparcia. Mam nadzieję, że na forum znajdą się osoby, z którymi będę mogła pogadać o moich problemach i oczywiście chętnie doradzę tym, którzy od niedawna zmagają się z Nerwicą i nie wiedzą, jak się ratować w najgorszych momenatch ;) Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!

 

Ewa

 

P.S. Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tą opowieścią. Hihi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Ewciu nerwica nie jest cecha wrodzoną, a powstaje w wyniku jakiś traumatycznych wydarzeń, lub jakiś innych długotrwale działających czynników. Moim zdaniem wizyta u psychologa jest niezbędna w Twoim przypadku, wydaje mi sie ze to jest jedyne dobre wyjscie z tej sytuacji:)

Pozdrawiam Cie serdecznie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Ewciu nerwica nie jest cecha wrodzoną, a powstaje w wyniku jakiś traumatycznych wydarzeń, lub jakiś innych długotrwale działających czynników. Moim zdaniem wizyta u psychologa jest niezbędna w Twoim przypadku, wydaje mi sie ze to jest jedyne dobre wyjscie z tej sytuacji:)

Pozdrawiam Cie serdecznie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku, przepraszam, nie chciałam nikogo urazić :))

Faktycznie, to My wszyscy jesteśmy najlepszymi specjalistami, jeśli chodzi o nerwicę. Dziękuję za radę Olu, ale uwierz mi, chciałabym zapomnieć już o moich dolegliwościach, a już sama myśl o psychologu i terapii pogarsza moje samopoczucie. Wierzę, że dam radę sama... Przyznajcie mi rację, proszę....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku, przepraszam, nie chciałam nikogo urazić :))

Faktycznie, to My wszyscy jesteśmy najlepszymi specjalistami, jeśli chodzi o nerwicę. Dziękuję za radę Olu, ale uwierz mi, chciałabym zapomnieć już o moich dolegliwościach, a już sama myśl o psychologu i terapii pogarsza moje samopoczucie. Wierzę, że dam radę sama... Przyznajcie mi rację, proszę....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że na forum znajdą się osoby, z którymi będę mogła pogadać o moich problemach i oczywiście chętnie doradzę tym, którzy od niedawna zmagają się z Nerwicą i nie wiedzą, jak się ratować w najgorszych momenatch ;)

 

:arrow: witaj wsrod nas :D

 

P.S. Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tą opowieścią. Hihi :D

 

ewcia, co tez ty opowiadasz ;) :) :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że na forum znajdą się osoby, z którymi będę mogła pogadać o moich problemach i oczywiście chętnie doradzę tym, którzy od niedawna zmagają się z Nerwicą i nie wiedzą, jak się ratować w najgorszych momenatch ;)

 

:arrow: witaj wsrod nas :D

 

P.S. Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tą opowieścią. Hihi :D

 

ewcia, co tez ty opowiadasz ;) :) :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ewciu :D Dobrze, że w końcu zdecydowałaś się napisać, to forum naprawdę pomaga, mimo, że nie ma tutaj "specjalisty". Dobrze jest wiedzieć, że istnieją ludzie, którzy rozumieją Cię w pełni (choćby tylko wirtualnie), to daje siłę do walki - ze mną tak było :D

 

Pozdrowienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj ewciu :D Dobrze, że w końcu zdecydowałaś się napisać, to forum naprawdę pomaga, mimo, że nie ma tutaj "specjalisty". Dobrze jest wiedzieć, że istnieją ludzie, którzy rozumieją Cię w pełni (choćby tylko wirtualnie), to daje siłę do walki - ze mną tak było :D

 

Pozdrowienia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Ci Fermino za słowa otuchy :)

 

Uwierz mi, że bardzo długo (pół roku) nie miałam odwagi się ujawnić. Jednak po pewnym czasie stwierdziłam, że warto. To naprawdę pomaga. :) To jest może nawet lepsze od rozmowy z kimś "twarzą w twarz", bo tu nie czuję lęku, że ta druga osoba np. mnie wyśmieje lub coś innego. Wiem, czuję to, że wszyscy mamy te same (lub podobne) problemy w codziennym życiu. Ale musimy się trzymać ! No i chyba starać się nie myśleć o lęku, który często właśnie myślami sami na siebie ściągamy.

 

Pozdrowionka !!

 

:lol:;)8):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Ci Fermino za słowa otuchy :)

 

Uwierz mi, że bardzo długo (pół roku) nie miałam odwagi się ujawnić. Jednak po pewnym czasie stwierdziłam, że warto. To naprawdę pomaga. :) To jest może nawet lepsze od rozmowy z kimś "twarzą w twarz", bo tu nie czuję lęku, że ta druga osoba np. mnie wyśmieje lub coś innego. Wiem, czuję to, że wszyscy mamy te same (lub podobne) problemy w codziennym życiu. Ale musimy się trzymać ! No i chyba starać się nie myśleć o lęku, który często właśnie myślami sami na siebie ściągamy.

 

Pozdrowionka !!

 

:lol:;)8):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludziska !!

Jesteście super. W ogóle na tym forum panuje jakaś niesamowita atmosfera, jeden wspiera drugiego, nikt nikogo nie dołuje (tak jak w życiu codziennym niestety wiele osób).

Dziękuję Wam za to i z przyjemnością dołączam się do Waszych pogaduszek. :lol:

 

Buziaki !! ;)

 

P.S. Od razu lżej na duszy mi się zrobiło. ;))

Jak tak dalej pójdzie, to już żadna terapia nie będzie mi potrzebna. :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludziska !!

Jesteście super. W ogóle na tym forum panuje jakaś niesamowita atmosfera, jeden wspiera drugiego, nikt nikogo nie dołuje (tak jak w życiu codziennym niestety wiele osób).

Dziękuję Wam za to i z przyjemnością dołączam się do Waszych pogaduszek. :lol:

 

Buziaki !! ;)

 

P.S. Od razu lżej na duszy mi się zrobiło. ;))

Jak tak dalej pójdzie, to już żadna terapia nie będzie mi potrzebna. :))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od forum już niedaleka droga do pogadania o tym z kimś "w realu":) To jest dopiero pomocne - ja, kiedy powiedziałam o tym pierwszy raz mojej kumpeli czułam się, jakby ubyła mi połowa zmartwień, a potem okazało się, że przez 6 lat znałam kogoś, kto też ma nerwicę, tylko o tym nie wiedziałam, porozmawiałam o tym z tą osobą i nic chyba mi tak nie pomogło :)

Wiem, że strasznie trudno się otworzyć, sama bałam się, że jak ktoś o tym usłyszy to przyczepi mi etykietkę "wariatki", ale nie zawsze jest tak, tylko trzeba wybrac odpowiednią osobę...

No a forum swoją drogą :) To jest taka mini-terapia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od forum już niedaleka droga do pogadania o tym z kimś "w realu":) To jest dopiero pomocne - ja, kiedy powiedziałam o tym pierwszy raz mojej kumpeli czułam się, jakby ubyła mi połowa zmartwień, a potem okazało się, że przez 6 lat znałam kogoś, kto też ma nerwicę, tylko o tym nie wiedziałam, porozmawiałam o tym z tą osobą i nic chyba mi tak nie pomogło :)

Wiem, że strasznie trudno się otworzyć, sama bałam się, że jak ktoś o tym usłyszy to przyczepi mi etykietkę "wariatki", ale nie zawsze jest tak, tylko trzeba wybrac odpowiednią osobę...

No a forum swoją drogą :) To jest taka mini-terapia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku, przepraszam, nie chciałam nikogo urazić :))

Faktycznie, to My wszyscy jesteśmy najlepszymi specjalistami, jeśli chodzi o nerwicę. Dziękuję za radę Olu, ale uwierz mi, chciałabym zapomnieć już o moich dolegliwościach, a już sama myśl o psychologu i terapii pogarsza moje samopoczucie. Wierzę, że dam radę sama... Przyznajcie mi rację, proszę....

Ewciu, ja tylko chciałam sprostowac- my nie jestesmy specjalistami w dziedzinie nerwicy:) rozmowa z nami moze byc pomocna, ale my nie jestesmy w stanie Cie wyleczyc.......:) Mi sie wydaje ze sama nie jestes w stanie dac sobie rady.......przepraszam ale nie mogłam sie powstrzymac- ja kiedys tez myslałam ze sama dam sobie rade, a w efekcie tylko pogłębiłam ta chorobe jeszcze bardziej ta swoja niewłasciwa zreszta pomoca!!!!!! Chce Ci ostrzec zebys nie zroibła tego samego błedu co ja.......a terapia jest przyjemna:) naprawde! i niezwykle oczyszczająca:) Ja bym Cie bardzo do niej zachęcała:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×