Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

45 minut temu, Lilith napisał(a):

Nie da się przekreślić 8 lat życia od tak. Wiem, że postąpiłam słusznie, ale to cholernie boli. Tęsknię za tymi dobrymi chwilami. Siedzę i ryczę, bo wiem, że już nie wrócą. Smutek rozdziera mi serce, tęsknię i nadal kocham, ale moja miłość mu nie wystarczyła....była zbyt mało warta, żeby powstrzymać się od uderzenia mnie....i to boli najbardziej...że siła, alkohol i gniew były więcej warte niż moja głupia miłość...

To chyba tak nie działa, że ktoś tam sobie kalkuluje co jest dla niego wiecej warte, dochodzi do wniosku, że gniew i alkohol i olewa Twoja miłość. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Mic43 napisał(a):

To chyba tak nie działa, że ktoś tam sobie kalkuluje co jest dla niego wiecej warte, dochodzi do wniosku, że gniew i alkohol i olewa Twoja miłość. 

Po prostu myślę, że jak się kogoś szczerze kocha, to nie jest się w stanie podnieść na niego ręki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, avesen napisał(a):

Czasami emocje przejmują kontrolę i nie zdąży się powstrzymać niektórych czynów. Mnie w dzieciństwie bito i przezywano, mama nie raz uderzyła mnie mokrą ścierą, wszystko ją wtedy przerastało - brak pieniędzy, brak wsparcia ze strony dziadków, tata robił na trzy zmiany, a mama musiała dokończyć edukację, jednocześnie pracując i wychowując dzieci. Po latach zreflektowała się i z płaczem nas przeprosiła, oczywiście jej wybaczyłam. Nigdy nie przestała mnie kochać, pomimo podniesionej na mnie ręki.

Ano 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.07.2025 o 11:34, Lilith napisał(a):

Po prostu myślę, że jak się kogoś szczerze kocha, to nie jest się w stanie podnieść na niego ręki...

Ja myślę że miłość, uczucie nie pozwala często realnie myśleć. Nikt nie ma prawa nikogo być tym bardziej jest to chore i nienormalne w związkach. Lepiej być samotnym człowiekiem niż być w związku którym jest się materacem. Nie znam was tytan ale życzę wszystkiego dobrego.

W dniu 19.07.2025 o 11:34, Lilith napisał(a):

Po prostu myślę, że jak się kogoś szczerze kocha, to nie jest się w stanie podnieść na niego ręki...

Wykrzycz się, wypłacz w poduszkę pogadaj tak szczerze z Przyjacielem czy Przyjaciółką jeśli masz to pomaga naprawdę. Ja wiem co to są łzy ,rozpacz. Sama sobie odpowiedziałaś jak się kogoś kocha to nie ma szans w takim związku na bicie,obelgi, krzyki i ogólnie nerwy.  Przepraszam że się włączyłem w dyskusję choć powtórzę nie znam was ale dużo czuje od dziecka po prostu. 

Spokojności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.07.2025 o 11:48, avesen napisał(a):

Czasami emocje przejmują kontrolę i nie zdąży się powstrzymać niektórych czynów.

To prawda, jesteśmy tylko ludźmi. Ale:

 

1. Nawet jeśli emocje nas przerosną i zrobimy coś, czego nie powinniśmy, to emocje w końcu opadają. To dobry moment na to, żeby o tym pogadać, przeprosić drugą osobę. To jest mega ważne, to pokazuje że mimo tego, że nas poniosło, szanujemy drugą osobę, a jednocześnie ufamy jej, że nie wykorzysta naszej słabości przeciwko nam. Tego u mnie w domu nigdy nie było – mama była zawsze nieomylna, a jak się zdenerwowała, to oczywiście zawsze była to moja wina.

 

U mnie w związku jest teraz sporo frustracji związanych z natłokiem obowiązków, związanych z opieką nad chorymi kotami, i czasem na siebie nawarczymy, ale zawsze potem to przegadamy, choćby nawet jednym zdaniem. Choć wychodzi to z obu stron, widziałem wczoraj że była wściekła, odzywała się do mnie wrogim tonem, powiedziałem – wiem i widzę, że cię już to wszystko przerasta, ale pamiętaj, że jestem po twojej stronie. I tyle wystarczyło.

 

2. Są jakieś granice i zachowań, i tolerancji w związku. Wg mnie podniesienie na kogoś ręki to jest ta nieprzekraczalna granica – choć sam to tolerowałem w jednym z poprzednich związków. Ale dziewczyna ważyła dwa razy mniej ode mnie, jak się na mnie rzucała z pięściami to tylko ją potem ręce bolały, mi to krzywdy nie robiło. Uroki związku z borderką. Jak kochała, to całą sobą, jak nienawidziła, to też.

 

3. Jeśli ktoś ma aż takie problemy z kontrolą impulsów to powinien poszukać pomocy, zanim zrobi komuś albo sobie krzywdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.07.2025 o 11:48, avesen napisał(a):

Czasami emocje przejmują kontrolę i nie zdąży się powstrzymać niektórych czynów. Mnie w dzieciństwie bito i przezywano, mama nie raz uderzyła mnie mokrą ścierą, wszystko ją wtedy przerastało - brak pieniędzy, brak wsparcia ze strony dziadków, tata robił na trzy zmiany, a mama musiała dokończyć edukację, jednocześnie pracując i wychowując dzieci. Po latach zreflektowała się i z płaczem nas przeprosiła, oczywiście jej wybaczyłam. Nigdy nie przestała mnie kochać, pomimo podniesionej na mnie ręki.

Ja mam rodziców niedojrzałych emocjonalnie. Pogodziłam się z tym, że nigdy mnie nie przeproszą. A nawet jeśli to tylko po to, żeby samemu lepiej się poczuć.

 

Dzisiaj od rana zapierdziel przy remoncie, opieka nad dzieckiem i teraz jeszcze siadam do zadania testowego do nowej pracy. Nie mam czasu jeść, śpię jak córeczka śpi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, avesen napisał(a):

Nienawidzę tego domu. Jest tutaj TAK GŁOŚNO!!! Nie wiem jaką muzyką to mam zagłuszać, nic mi się nie podoba. Kolejny dzień z rzędu mam uciekać? Nogi mnie już bolą.

Sąsiedzi hałasują? Czy inni domownicy? Mieszkasz sama z facetem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wczoraj poczułem ciężkość lewego ramienia - co nie zwróciłoby mojej uwagi gdybym od kilku dni nie czuł się dziwnie słaby i zmęczony
wziąłem aspirynę 500 mg i pomogło...
hmm cóż jeszcze mi zawału brakuje do szczęścia
nic to biorę sobie teraz acard 75mg 3 razy dziennie i zobaczymy
(aspiryna hamuje zlepianie się (agregację) płytek krwi co zapobiega zatykaniu naczyń krwionośnych i w konsekwencji zmniejsza ryzyko zawału serca oraz udaru mózgu.)
ubezpieczenia nie mam także zawał byłby kłopotliwy raczej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

41 minut temu, avesen napisał(a):

Z początkiem roku mnie się też przytyło, trochę przez leki, trochę przez kompulsywne objadanie się, czego nawet nie zauważyłam, dopóki nie musiałam założyć spodni jeansowych, żeby wyjść z domu...

Kompulsywne onjadanie sie ... no wlasnie tez mam troche z tym problem. Ja mam tak,  że sobie myślę ok to jest stresujacy dzien kupie sobie chipsy. Jest promocja biorę dwie paczki duzych. Wieczorem otwieram i nawet sie nie obejrze przedemna leza dwa puste opakowania. Ja czasami nawet nie pamietam czy zjadłam ta druga paczke czy nie, tylko widze po opakowaniu. A pomyslec że jeszcze niedawno chipsy mogły u mnie leżeć pół roku i ich nie jadłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, avesen napisał(a):

na które wcale nie mam ochoty

Problem w tym, że ja teraz niestety mam na nie ochote.  W środę zjadłam właśnie 2 paczki chipsów i dzisiaj o czym pomyślałam ... że mam ochotę na chipsy🙄... żeby odreagować stres.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, avesen napisał(a):

 

A spróbuj dla odmiany zrobić sobie dzisiaj chipsy - pokrój ziemniaka cienko, namocz w lodowatej wodzie (dla chrupkości), przypraw jak lubisz i wstaw do piekarnika. Gwarantuję, że będą pyszne, a na tamte spojrzysz z odrazą. Sam proces przygotowania chipsów powinien zredukować stres. Oczywiście jeśli nie masz siły i ochoty, to nie zmuszaj się. Nic się nie stanie, jeśli sięgniesz po paczkę gotowych chipsów, nie miej sobie tego za złe, ale pomyśl o tym, że w każdej chwili możesz zrobić coś dobrego dla siebie, odreagować stres inaczej niż zwykle, masz nad tym kontrolę.

Nie mam piekarnika 😔. Usmażyłam pokrojone w plastry ziemniaki na patelni. Takie też lubie, ale nie wiem czy mi minęła ochota na chipsy. Jak nie pójdę do sklepu to ich nie zjem, bo nie mam... .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, avesen napisał(a):

No cóż, jak ochota nie minie, a nie znajdzie się odpowiedniego zamiennika, to pozostaje zaspokoić swoją potrzebę, nie ma co cierpieć.

Żeby w życiu było tylko takie cierpienie to łatwo możnaby sobie poradzić... wizyta w sklepie i już. Tylko od nadmiaru jedzenia chipsów pewnie inne problemy by sie pojawiły. No nic, może zrobię  sobie coś do jedzenia i przestanę myśleć o chipsach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, avesen napisał(a):

Ja to jeszcze uwielbiam ziemniaki-kręciołki lub zakręcone na patyku, jak kto woli, smażone na głębokim oleju, więc nie potrzeba piekarnika. W smaku nie różnią się od plastrów z patelni, ale chociaż fajnie wyglądają.

 

 

No cóż, jak ochota nie minie, a nie znajdzie się odpowiedniego zamiennika, to pozostaje zaspokoić swoją potrzebę, nie ma co cierpieć.

 

No ja sobie na takie rzeczy nie pozwalam, folgowanie grzesznemu ciału! 

Tak poważnie to nienawidzę być zależny od czegokolwiek, najchętniej pozbyłbym się jakichkolwiek potrzeb cielesnych. 

Mam w domu samą herbatę i kawę do picia. No i z kranu. No i dosyć często piję. 

Ale jestem zły często, że mam jednak na coś ochotę, czuję taką pustkę, jednak nie chcę jej wypełniać jedzeniem czy innymi przyjemnościami, które szybko działają I zaraz się kończą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, avesen napisał(a):

Ja to jeszcze uwielbiam ziemniaki-kręciołki lub zakręcone na patyku, jak kto woli, smażone na głębokim oleju, więc nie potrzeba piekarnika. W smaku nie różnią się od plastrów z patelni, ale chociaż fajnie wyglądają.

Ja uwielbiam ziemniaki w każdej postaci :105: Dzisiaj mam na przykład zapiekankę ziemniaczaną na obiad.

 

Mam już dosyć- wiecznych nawrotów, ciągłych zmian leków, ustawiania wszystkiego pod chorobę. Chciałabym choć trochę normalności...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×