Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MarcinekX

Nieszczęśliwa miłość i ogromne zmiany

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Długo się zastanawiałem czy tutaj napisać, ale powoli nie daję sobie rady - więc napisałem. ;) Zacznę od początku. Kilka lat temu miałem przyjaciółkę. Były to czasy gimnazjum. Jak nietrudno się domyśleć, zakochałem się w niej. Oj były to dla mnie ciężkie czasy, ona mnie nie chciała, przez to zacząłem palić papierosy (zgadzam się, głupota), ale to tylko taka mała dygresja. ;) Mimo wszystko jakoś nam się to ułożyło, ona uwierzyła w to że mi przeszło no i wszystko było ok. Po dwóch czy trzech latach, kontakt nam się urwał. Powód? Ona znalazła sobie chłopaka, przez co nie miała dla mnie nigdy czasu. Teraz przenieśmy się w czasie pięć miesięcy temu...

 

Przypadkiem się spotkaliśmy raz, drugi raz, na imprezie. Wszystko wróciło, zrozumiałem że dalej ją kocham i nigdy nie przestanę. Marzyłem o tym żebyśmy znów byli przyjaciółmi. Wydawało mi się to nierealne. Nawet nie próbowałem... za to na moje nieszczęście (jak się później okazało) zrobiła to ona. ;) Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, spędzaliśmy (spędzamy?) ze sobą bardzo dużo czasu. Wmawiałem sobie że przyjaźń mi wystarczy. I to był duży błąd, w tym momencie nie wystarcza mi to ani trochę. Nie mam już siły. Każdy mówi mi - 'olej ją, zapomnij o niej, przestań się z nią spotykać', ale ja nie potrafię! To jest jak uzależnienie od papierosów. Nie potrafię jej teraz tak po prostu ignorować. Przez te 5 miesięcy nazbierało mi się tyle wspomnień... Nie wiem co ja mam robić. Ona w dalszym ciągu jest z tym gościem. Sprawę pogarsza fakt, że ona ma napraaawdę ciężki charakter. No cóż, porzućmy to na chwilkę i przejdźmy do następnego problemu...

 

W październiku wyjeżdzam na studia do innego miasta. Tu gdzie mieszkam obecnie, mam całe moje życie, znajomych, przyjaciół (i mn. ją ;) ). Nie przejmowałbym się tym - przecież będę przyjeżdzał tutaj co tydzień... nie. Nie będę. Moi rodzice wyprowadzają się stąd, do jeszcze innego miasta. Z nowego, obcego miejsca będę wracał do... nowego, obcego miejsca! Już teraz mentalnie czuję się bezdomny. :( Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe życie i brak swego rodzaju... kotwicy spokoju (ale to nazwałem). Nawiązując do poprzedniego problemu, jedyne co mnie cieszy to to, że ONA od czasu do czasu będzie mnie odwiedzała. I między innymi dlatego nie chcę zrywać z nią kontaktu, chyba tylko na to będę czekał.

 

Stracić ją, dom, stare życie naraz? I co jeszcze? Nie wiem czy poradzę sobie z obydwoma problemami naraz... Nie wiem czy poradzę sobie chociaż z jednym. Z drugiej strony ta toksyczna miłość mnie powoli zabija. ;) Tak źle i tak nie dobrze.

 

Jeśli ktoś przeczytał moje wypociny do samego końca, naprawdę z całego serca dziękuję i proszę o jakieś rady, sugestie. Wiem że ludzie mają dużo większe problemy od moich, ale jak na moją mało-odporną psychikę, to co opisałem to i tak zdecydowanie za dużo. Chcę uniknąć wizyty u psychologa, chociaż przydałoby mi się - ostatnio męczą mnie nerwobóle (ścisk od żołądka w kierunku serca) i tiki nerwowe. :/

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×