eleniq
Znachor-
Postów
2 682 -
Dołączył
Treść opublikowana przez eleniq
-
Zgadzam się. Ale po kolei. Leki mogą na samym początku pomóc odzyskać siły i jasność umysłu, które są niezbędne przy realizacji celów życiowych i żeby móc w pełni uczestniczyć w psychoterapii. Psychoterapia pomaga odnajdywać sposoby do radzenia sobie z trudnymi myślami/emocjami oraz też ewentualnie poukładać sobie przeszłość, jeśli przejmuje ona nad nami pewną kontrolę. Ale nie wolno tutaj zapominać o PRACY WŁASNEJ, czyli samodzielnym podejmowaniu działań, które pomogą nam wykorzystać nasze odkryte zasoby, by rozwijać się dalej i budować nowe życie na nowych fundamentach. Może to być praca, nauka, sport, spotkania z ludźmi. Trzeba czymś żyć.
-
Olanzapina sama w sobie nie ma działania przeciwlękowego, jak już to ma pewne uboczne działanie uspokajające. Tak wynika z jej charakterystyki. Trzeba też wiedzieć, że jest ona neuroleptykiem, więc na takie z pozoru zdrowe osoby może działać nawet odwrotnie. Na zaburzenia nerwicowe związane z trudami dnia codziennego nie ma specjalnych leków. Teoretycznie może pomagać na bezsenność, jednak może też powodować dotkliwe skutki uboczne - przyrost masy ciała, hiperprolaktynemia, obniżone libido, odchylenia w lipidogramie i poziomie glukozy we krwi. Działa też silnie antycholinergicznie. Na bezsenność są znacznie bezpieczniejsze leki, powodujące znacznie mniejsze spustoszenie w organizmie - choćby mianseryna, którą już lekarze POZ wypisują na bezsenność nawet osobom od 12. roku życia. Jest ona pozbawiona działania antycholinergicznego. Można ewentualnie próbować jeszcze hydroksyzyny, opipramolu, trazodonu do 50mg. Jeżeli natomiast potrzebujesz czegoś przeciwlękowego z neuroleptyków, to możesz próbować kwetiapiny. Ona ma klinicznie udowodnione to działanie wraz z działaniem przeciwdepresyjnym.
-
Mi ostatnio daje się to we znaki i z lekka psoci w moim życiu. Tak zauważam, że mnie zdarza się to okresowo, kilka dni jest super, kilka dni jest do bani z moją koncentracją. Leki mi na to bardzo pomagają. Też mam świadomość, że wynikać to może poniekąd z nerwów (jak u każdego zdrowego człowieka z resztą), ale ja jednak podejrzewam, że to bardziej idzie ze środka. Dbam o siebie, śpię normalnie, jem normalnie (ZERO!!! kawy, herbaty, używek, energetyków, przetworzonej żywności), regularnie chodzę na basen 3x w tygodniu. Nawet Pani Doktor chce mi ostatnio zwiększyć jeden lek, który biorę już dość długo. A lek, który na to biorę, to już taki dość zaawansowany w leczeniu takich rzeczy. Nie mam żadnych objawów anhedonii ani niczego podobnego, do tego co napisałaś dalej. Ogółem kojarzenie i pamięć mam naprawdę dobrą, jedynie koncentracja jest fatalna przy tym wszystkim. Jeszcze dodam, że mam przy tym wszystkim takie dziwne odczucie, że to co pomyślałem zostało powiedziane "w mojej głowie" czy zostało uzewnętrznione. Jakbym nie odróżniał co myślę, a co przeżywam. Na razie mam to pod kontrolą, choć wygląda to niepokojąco wg mnie. Dobrze, że jestem na oddziale dziennym. Uf!
-
No 2h to wg mnie troszkę za długo by się wchłaniała, bo jej całkowite działanie powinno być widoczne maksymalnie po 1h. Możliwe, że masz tu genetycznie spowolniony metabolizm. Hydroksyzyna jest metabolizowana przez dehydrogenazę alkoholową i enzymy CYP3A4 i CYP3A5. Jeżeli te szlaki są spowolnione, to dochodzi do spowolnionego wchłaniania/metabolizowania hydroksyzyny i tym samym pewnego zwiększenia jej spodziewanego stężenia w osoczu i przez to także zwiększenia/spotęgowania jej działania na organizm. Można próbować zmniejszyć dawkę. Te 5mg to już byłaby możliwie najmniejsza dawka.
-
Ja ze swojej strony stanowczo odradzam branie olanzapiny na inne wskazania niż schiza albo ChAD. Ja po dawce 5mg mało nie dostałem zaklinowania kału. Ta olanzapina to istna atomowa bomba antycholinergiczna i podawana osobom wrażliwym na takie działanie może zafundować pobyt na szpitalnym oddziale ratunkowym. Prędzej z neuroleptyków na zaburzenia snu polecałbym kwetiapinę, choć nawet i jej trzeba unikać w tego typu wskazaniach wg mnie. Jest wiele innych dużo bezpieczniejszych leków na bezsenność - choćby mianseryna albo hydroksyzyna, które bez obaw można podawać dzieciom i osobom starszym bo nie mają tego niepożądanego działania antycholinergicznego.
-
WĘGLAN LITU (Lithium Carbonicum)
eleniq odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Stabilizatory nastroju
Popieram takie podejście. Aczkolwiek zawsze są jakieś wyjątki od reguły. Choćby przy dawaniu leku ostatniego rzutu (np. klozapiny w schizofrenii lekoopornej) może zaistnieć konieczność podania leku zmniejszającego uporczywe/niebezpieczne skutki uboczne, np. w przypadku klozapiny może to być choćby rozuwastatyna przy znacznej hiperlipidemii. -
Nie, nigdy nie brałem Brintellixu. U mnie dominantą są lęki i zaburzenia myślenia. Natręctw jako takich nie mam. Ale jedna moja znajoma z oddziału brała Brintellix i mówi, że miała straszne swędzenia ciała po nim i musiała go odstawić, bo drapała się dosłownie do czerwoności. Słyszałem, że na lęki to on w ogóle nie działa, ogółem jest to taki raczej aktywizujący lek. Niestety nie wiem jak działa na OCD.
-
@Samniewiem Wortioksetyna jest lekiem SSRI z dodatkowym działaniem receptorowym. Trochę nietypowy antydepresant, ale z racji, że dość mocno hamuje wychwyt zwrotny serotoniny ma pewne prawo wzmagać lęki, szczególnie na początku leczenia (pierwsze 3-12 tygodni). Tu nie ma rady, trzeba czekać aż lek w pełni się rozkręci. My ci nie powiemy, co masz z tym zrobić, ale absolutnie nie kombinuj nic na własną rękę!!! Jeżeli lęki aż tak bardzo cię prześladują, możesz próbować doraźnie hydroksyzyny, by troszkę te lęki przygłuszyć na pewien czas. Najlepiej idź z tym do lekarza psychiatry, jeśli masz jakieś obawy, wątpliwości, ale od razu mówię, że i tak lekarz ci pewnie powie, że jeszcze musisz poczekać, cóż... Takie są uroki leczenia lekami psychiatrycznymi, bo to mózg ma się do tego leku przyzwyczaić, a nie lek do mózgu, stąd te nasilenie lęków, bo mózg potrzebuje sam się do tego dostosować, im bardziej lek będzie walił w te wszystkie receptory, tym bardziej mózg będzie musiał się z tym oswoić... Też nie wiemy jak długo bierzesz ten lek. A po tą hydroksyzynę to możesz nawet poprosić lekarza internistę, nie musisz iść do psychiatry, to od razu mówię. Zdrowia!
-
WĘGLAN LITU (Lithium Carbonicum)
eleniq odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Stabilizatory nastroju
Uh, chyba coś grubo się dzieje, skoro aż do litu musisz wrócić. Rozumiem, że będzie stanowił dla ciebie jedynie taki jakby "płaszcz ochronny" na ten bardzo krótki czas. Lit moim zdaniem powinien być zupełną ostatecznością w leczeniu wahań nastroju, bo jest to lek bardzo obciążający organizm, potrafi dawać naprawdę fatalne skutki uboczne, wchodzi też w dość znaczne interakcje z niektórymi lekami przeciwnadciśnieniowymi. Sam kiedyś o niego aż błagałem na kolanach wszystkich lekarzy, kiedy byłem w największym dole w swoim życiu (rok temu), bo nie szło mi w ogóle ogarnąć samemu tych potwornych myśli samobójczych, jeszcze trochę i porządnie bym podciął sobie żyły. Ale zdecydowałem się na szpital, kiedy już robiło się mało ciekawie. Okazało się, że nie wolno było mi podawać antydepresantów, bo to one mogły na mnie tak dziwnie działać. Teraz jestem na neuroleptyku i stabilizatorze nastroju. I cieszę się, że nie włączono mi tego nieszczęsnego litu, bo przy moich lekach przeciwnadciśnieniowych branie jego było by chyba masakryczne. Te leki co teraz biorę działają na mnie idealnie, jakby były specjalnie dla mnie, mogę normalnie myśleć, normalnie żyć, normalnie funkcjonować. -
Kurde, ale poetycko to ująłeś, jestem pod wrażeniem, serio No w takim wypadku musisz spróbować odpowiedniej farmakoterapii. Skoro ta depresja wyraźnie przykrywa ci to normalne, racjonalne myślenie, to niech ustawią ci odpowiednio leki. One też mają udowodnioną skuteczność w zapobieganiu nawrotom depresji.
-
Depresja depresji nierówna. Zawsze jest jakieś ryzyko nawrotu, szczególnie kiedy pierwszy epizod depresji był długi. Ryzyko nawrotów zmniejszają przeważnie odpowiednio dobrane leki przeciwdepresyjne/stabilizujące nastrój. Mają one naukowo udowodnioną skuteczność w zapobieganiu nawrotom depresji. Psychoterapia zaś pomaga na odnajdywanie pewnych "narzędzi" do radzenia sobie z nawracającymi przykrymi myślami, dyskutowania z nimi, nabierania do nich dystansu. Też dobre są techniki relaksacyjne, ekspozycja na przyjemne i kojące bodźce (patrzenie w miłe obrazy, słuchanie pociesznej muzyki), wypoczynek w ulubionym miejscu itd.
-
Terapia, kiedy nie jestem gotów na pełną otwartość
eleniq odpowiedział(a) na PiotrekPiotrek temat w Odpowiedzi i pytania do psychologa
Wydaje mi się, że podchodzisz do tej całej terapii w taki dość nieelastyczny i surowy dla siebie sposób, jakby ci ktoś wręcz kazał na nią iść. To Ty sam musisz czuć w sobie tą chęć, gotowość i siłę na podjęcie terapii, nikt ci tego nie może nakazywać, dlatego że to Ty decydujesz się na uczestnictwo w tej terapii i będziesz robił to dla siebie, a nie dla kogoś. Nie musisz wszystkiego od razu wywlekać, jakbyś był na dywaniku u dyrektora. To tylko od ciebie zależy jakie tematy ruszysz, kiedy je ruszysz i ile czasu będziesz chciał im poświęcić, bo to są w końcu wyłącznie Twoje tematy, a nie czyjeś. Terapeuta ma za zadanie ułatwić ci tą całą przeprawę przez Twoje nierozwiązane, uciążliwe i niepodomykane sprawy, pomóc nadać im jakieś logiczne wytłumaczenie, podyskutować odpowiednio z nimi, nabrać do nich dystansu. Ważne też abyś miał z wybranym przez siebie terapeutą ten wspólny język, dzięki któremu nabierzesz do terapeuty odpowiedniego zaufania i odczujesz od niego zrozumienie Twojego problemu, co znacznie ułatwi ci pracę na terapii. Nie ma co się cackać, jeżeli terapeuta ci zwyczajnie nie podpasuje, bo to Ty go sobie wybierasz, ty decydujesz, kto ci będzie towarzyszył na tej drodze do odbudowywania wiary w siebie! Też dobrze, żeby terapeuta umiał wskazać ci odpowiedni nurt terapeutyczny, bo to też może być istotną sprawą. Nie każdy nurt jest dla każdego, każdy ma inne możliwości z tym związane. Wszystkiego dobrego! -
@KarinaMarina Widzę, że bardzo często ulegasz swoim zniekształceniom poznawczym. Zniekształcenia poznawcze to takie jakby "pułapki myślowe", które nasz mózg sam wytwarza, kiedy jest zalewany dużą ilością negatywnych emocji. Żaden człowiek nie jest wolny od tych zniekształceń, każdy człowiek wpada w jakieś pułapki, popełniając przez to pewne logiczne błędy w myśleniu i działaniu. Tu ważna jest kwestia, na ile ktoś potrafi zauważać te zniekształcenia i podejmować z nimi pewną dyskusję. Raz się uda, raz się nie uda. Tak działa nasz mózg, po prostu! Tu muszę zaznaczyć, że zniekształcenia poznawcze potrafią być na tyle uporczywe, że mogą na tyle poważnie zdezorganizować nasze myślenie, że może nas to doprowadzić nawet do choroby psychicznej. Długotrwały stres i nagromadzenie negatywnych, nieodreagowanych emocji potrafi powodować, że te zniekształcenia przybierają tak bardzo na sile, że w pewnym momencie w ogóle nie dajemy sobie z nimi sami rady. Myślę, że Twój problem polega w dużej mierze właśnie na tym. Zniekształcenia poznawcze bardzo wpływają na nasze zachowanie, mogą wywoływać dziwne nawyki typu wspomniane przez ciebie "zgadzanie się na wszystko". Twój lęk przed odrzuceniem również jest irracjonalny, bo trzeba wiedzieć, że w rzeczywistości świat nie jest taki czarno-biały, że albo można cię lubić, albo nie lubić. To jest dychotomia myślenia i tym samym jest to zniekształcenie poznawcze! Od razu ci mówię, że każdego nawyku można się oduczyć - to nie jest tak, że jak się czegoś ktoś nauczy, to jest to w niego wpisane na całe życie! Twój problem samotności i odrzucenia ujawnia się w bardzo często w Twoim życiu. Im bardziej ulegasz tym zniekształceniom, tym bardziej je do siebie zapraszasz, pozwalasz na kontrolowanie sobą. Być może nie miałaś w dzieciństwie zapewnionego takiego odpowiedniego "treningu emocjonalnego", który by cię nauczył oswajać z negatywnymi emocjami, podejmować z nimi dyskusję. Może to być wynik nieodpowiedniego wychowania, choć nie wiem tego, bo nie napisałaś nic o tym. I tu myślę, że najlepsza była by dla Ciebie terapia poznawczo-behawioralna, która pomogła by ci zrozumieć Twoje zniekształcenia poznawcze, byś mogła z nimi podyskutować, wyciągnąć z nich jakąś lekcję, oswoić je i nie pozwalać, by rządziły Tobą i Twoim życiem. Przy okazji będziesz mogła pracować nad zmianą swojego nieadekwatnego stylu zachowania, ulegania w niektórych sytuacjach. Wychowanie to jedno, zaś praca nad sobą i wyciąganie z tego lekcji to już o wiele więcej. Zmiany są możliwe, o ile jest się na nie gotowym, jest się zebranym w sobie, zmotywowanym! Za to podejmowanie kursu prawa jazdy cię podziwiam. Ja w chwili obecnej trafiłem na bardzo dobrych psychologów i potrafię podejmować dyskusję ze swoimi zniekształconymi myślami, które czasem mój umysł mi nasuwa. Od pewnych rzeczy nie ma ucieczki, ale najważniejsze jest to, jak sobie z nimi radzimy. Bardzo wiele ludzi czuje lęk przed pierwszą jazdą. Ja totalnie odpuściłem sobie robienie prawa jazdy. Uważam, że nie mam co nawet o tym myśleć, bo od urodzenia mam problemy z koordynacją wzrokowo-ruchową. Nie chcę stwarzać niebezpieczeństwa dla siebie i innych na drodze. Nie daj Boże zagapię się albo stracę zdolność logicznego myślenia w pewnym momencie i... No właśnie. Jak się czegoś nie umie, nie czuje, to się tego nie robi, bo po co się pogrążać. Mimo to jedna psycholog próbowała mnie przekonać bym spróbował, bo nikt mi nie da w mordę za to, że będę się chciał ubiegać o prawo jazdy. No cóż, to racja, ale ja po prostu nie czuję tego. Też mi nie jest to prawo jazdy potrzebne, bo nie wyjeżdżam nigdzie daleko, też od czego są autobusy i pociągi. Bardziej w tym momencie potrzebuję ukończenia dobrych studiów, zawsze chciałem robić coś dla ludzi, przyznam, że nawet chciałbym odkryć lek przyczynowy na jakąś ciężką i nieuleczalną do tej pory chorobę, choćby na FOP, autyzm czy epidermolysis bullosa. Też nie musisz nikogo o tym informować, oświadczać, bo to Twoja sprawa, że robisz sobie ten kurs dla siebie, a nie dla brata czy kogoś innego, jesteś w końcu dorosły. Życzę powodzenia na kursie i na drodze!
-
Kwetiapina może powodować problemy z oddawaniem moczu poprzez swoje dodatnie działanie noradrenergiczne, które powoduje m.in. skurcz mięśni zwieracza cewki moczowej, prawdopodobnie na drodze pobudzania receptorów alfa-1 adrenergicznych. Też widzę, że zamieściłeś listę swoich pozostałych leków, z których wenlafaksyna i bupropion również działają aktywująco na układ noradrenergiczny. To powoduje zsumowanie się efektów tych trzech leków w odniesieniu do ich dodatniego działania noradrenergicznego. Ze swojej strony myślę, że konieczna by była modyfikacja dawek owych leków, ponieważ nadmierna aktywacja układu noradrenergicznego może doprowadzić do wystąpienia tzw. polekowego zespołu sympatykomimetycznego, w którym jednym z objawów jest choćby ostre zatrzymanie moczu, które będzie wymagało udzielenia natychmiastowej pomocy medycznej poprzez założenie cewnika. Swoją drogą to sam miałem zatrzymanie moczu już przy samej kwetiapinie, także wiesz... Radziłbym czym prędzej zgłosić się z takimi objawami do lekarza, bo możesz mieć prędzej czy później z tego trochę niemiłe atrakcje na szpitalnym oddziale ratunkowym.
-
Ogółem nic wielkiego nie powinno się dziać. Co najwyżej możesz spodziewać się pogorszenia samopoczucia psychicznego, drażliwości, bólów/zawrotów głowy, nudności, zaburzeń snu, szumu w uszach. Nie wszystkie z tych objawów muszą wystąpić, ale wszystko powinno wrócić do normy w ciągu co najwyżej paru dni po wznowieniu regularnego brania leku. Też wortioksetyna ma bardzo długi okres półtrwania wynoszący 66h, co oznacza, że jej stężenie w osoczu powinno utrzymywać się przez taki czas od momentu wchłonięcia ostatniej dawki.
-
W teorii za aktywizujące neuroleptyki II generacji można uznać: sulpiryd, amisulpryd, lurazydon, zyprazydon, arypiprazol i kariprazynę. Z czego dwa pierwsze będą mogły wykazywać działanie aktywizujące jedynie w niższych dawkach rzędu 50-300mg/d. W przypadku sulpirydu i amisulprydu może być to spowodowane preferencyjnym antagonizmem względem presynaptycznych receptorów D2 i D3, co w teorii może powodować zwiększone uwalnianie dopaminy i zjawisko "odhamowania". Pozostałe cztery neuroleptyki charakteryzuje silny antagonizm względem receptora serotoninergicznego 5-HT2A i częściowy agonizm względem receptora receptora serotoninergicznego 5-HT1A. Taki mechanizm działania może powodować zwiększone uwalnianie noradrenaliny i dopaminy w płatach czołowych, co może dawać kliniczny efekt aktywizacji. Dodatkowo dwa ostatnie neuroleptyki wykazują częściowy agonizm względem receptorów dopaminergicznych D2 i D3, co może dawać dodatkowy efekt "prodopaminergiczny". Wszystkie wymienione neuroleptyki są pozbawione działania przeciwhistaminowego i antycholinergicznego, które mogłyby odpowiadać za efekt sedatywny (tzn. uspokajający - przeciwny do aktywizującego) niektórych neuroleptyków atypowych mających taki mechanizm działania - kwetiapiny, olanzapiny i klozapiny. Warto zaznaczyć, że pozbawienie neuroleptyków takiego działania może powodować pewien efekt "prolękowy". Innym neuroleptykiem mającym działanie aktywizujące jest flupentyksol, który jest klasyfikowany jako "częściowo atypowy" neuroleptyk. Flupentyksol wykazuje silne działanie przeciwdepresyjne i aktywizujące w niższych dawkach 0,5-3mg prawdopodobnie poprzez przypuszczalne preferencyjne blokowanie presynaptycznych receptorów dopaminergicznych D2 i D3 oraz poprzez silny antagonizm względem receptorów serotoninergicznych 5-HT2A i 5-HT2C. Oprócz tego flupentyksol wywiera także silne działanie przeciwlękowe w całym zakresie dawek, prawdopodobnie poprzez połączenie silnego antagonizmu względem receptorów serotoninergicznych 5-HT2A i 5-HT2C oraz silnego działania przeciwhistaminowego. Flupentyksol jest całkowicie pozbawiony działania antycholinergicznego.
-
Moje postanowienie to podjęcie regularnej aktywności fizycznej na basenie po 50min. 3x w tygodniu, zgodnie z zaleceniami WHO Dla zdrowia i przyjemności!
-
Osobowość schizotypowa (schizotypia)
eleniq odpowiedział(a) na Pomidorek12345698 temat w Zaburzenia osobowości
Zaburzenie schizotypowe nie wyklucza możliwości normalnego funkcjonowania, nawet na wysokim poziomie. Bardzo wiele zależy od motywacji danej osoby do życia i podejmowania pracy przy tym zaburzeniu. Da się z tym żyć, wiem to po sobie. Sam ostatnio miałem diagnozę zaburzenia schizotypowego. Ostatnio pierwszy raz w życiu miałem pewne halucynacje wzrokowe z powodu silnego stresu. Halucynacje wzrokowe w schizofrenii jako takiej zdarzają się bardzo rzadko. Takie rzeczy są bardziej typowe choćby w zaburzeniach transowo-opętaniowych. -
Witaj! Pamiętaj, że młody wiek dla nikogo z nas nie był i nie jest łatwy, ponieważ w takim wieku intensywnie dorastamy, uczymy się zupełnej samodzielności, podejmowania ważnych decyzji, przeskakiwania pewnych barier, pokonywania trudności. Każdy ma inną reaktywność, inny sposób reagowania na pewne sytuacje, dlatego u niektórych osób mogą się pojawiać z tego powodu silne reakcje nerwicowe. Badania pokazują, że nadmierne reakcje nerwicowe w trudnych sytuacjach co najmniej raz w życiu obecnie przejawia nawet ok. 30-40% społeczeństwa, przy czym znacznie częściej zdarza się to u kobiet bądź obywateli krajów rozwijających się czy dużych miast. Cały ten pęd za bardzo intensywnym rozwojem powoduje u niejednego z nas wyczerpanie fizyczne i psychiczne. Skoro wygląda na to, że podstawowe badania masz w normie, to jeszcze pozostaje pytanie, czy lekarz potwierdził brak obciążeń somatycznych, bo tego tu nie napisałeś. Choć zaburzenia nerwicowe mogą się łączyć z rzeczywistymi chorobami somatycznymi, bowiem mogą wynikać po prostu z genetyki. W takich wypadkach zwykle nerwica jest jakby jednym z powodów ujawnienia się takich zaburzeń, bo to też są czynniki środowiskowe. Duszności niewiadomego pochodzenia rzeczywiście mogą budzić niemały niepokój, jednak pytanie z czym to ujawnienie się duszności się łączy. Czy z nagłym zachorowaniem czy może jakimś stresującym życiowym wydarzeniem, które miało miejsce w Twoim życiu i nie zostało odpowiednio odreagowane, przepracowane? Twój problem wymaga Twojego zaangażowania w jego rozwiązanie. Niestety Twój opis jest na tyle lakoniczny, że nie będziemy w stanie ci nic konkretnego doradzić, dlatego zachęcam cię do kontaktu z lekarzem internistą w celu faktycznego potwierdzenia przyczyny tych dolegliwości. Lekarz internista pokieruje cię z tym dalej - do psychiatry, jeśli problem ma podłoże psychiczne, bądź do pulmunologa, alergologa czy nawet kardiologa (duszności mogą być objawem choćby niewydolności serca), który poszerzy diagnostykę Twojego układu oddechowego w celu stwierdzenia rzeczywistej choroby somatycznej i wprowadzeniu odpowiedniego leczenia przyczynowego. Czasem pewne dolegliwości somatyczne ujawniają się nagle w późniejszym wieku bez wyraźnej przyczyny, w tym np. różne alergie. Pozdrawiam, życzę zdrówka i Szczęśliwego Nowego Roku!
-
Jak to moja lekarz mówi... Samo wymienienie objawów to za mało by coś określać. Najistotniejsza jest dynamika danych objawów i to, jak wpływają one na codzienne funkcjonowanie pacjenta. Wtedy układa się pewien obraz kliniczny, który może wskazać orientacyjnie konkretne zaburzenie. Potem lekarz różnicuje to z innymi zaburzeniami o podobnym obrazie i wydaje ostateczną diagnozę, pod którą dopasowuje odpowiednie leczenie. To tak w bardzo dużym skrócie... Myśli samobójcze nie muszą występować w depresji, nawet tej ciężkiej. Mogą one mieć bardzo rozmaite podłoże oraz nasilenie. Też przy diagnostyce lekarz wspomaga się nie tylko samym wywiadem lekarskim ale też różnymi kwestionariuszami.
-
Witaj! Na początku powiem Ci, że bycie dobrym dla innych niestety nie wystarczy, by zdobyć czyjąś sympatię. Ale spokojnie, postaram ci się to wyjaśnić. Z Twojej wypowiedzi wynika, że masz zaniżone poczucie własnej wartości, mimo ukończonych studiów i zdobycia pracy. Myślę, że tu nie chodzi stricte o Twoją naturę, tylko o Twoje poczucie wartości. Charakter buduje się na poczuciu własnej wartości. Wyobraź sobie poczucie wartości jako grunt, na którym układa się cały charakter. Jeśli poczucie wartości jest niestabilne, grunt jest niestabilny, to i cała psychika, cała osobowość jest niestabilna. Nawet jeśli człowiekowi uda się wiele osiągnąć, a jego poczucie wartości będzie ciągle mało stabilne, to oznacza, że nie odkrył w sobie jeszcze tych zasadniczych zasobów, które mówią o nim jaki naprawdę jest, jakie ma granice itd. Fakt, że nie da się zmienić natury, bo każdy ma inną - jedni są bardziej analityczni, myślący, spokojni, zaś drudzy są bardziej dynamiczni, zdecydowani, aktywni. Tu rozróżniamy akurat odpowiednio - introwertyzm i ekstrawertyzm. Każdy ma coś do zaoferowania innym ludziom i światu, musi to tylko w sobie odkryć. Tu na forum nikt nie wskaże ci tej drogi do odnalezienia tego, bo każdy będzie miał inną. Skoro studia i praca nie dały rady ci tego wskazać (nie wiem niestety jakie ukończyłeś), to może spróbuj innych aktywności, w których odkryjesz swoje mocne strony, może jakiś sport - basen, siłownia, fitness? Może w tym jesteś dobry? Kiedy poznasz siebie, odkryjesz swoje zasoby, będziesz stabilniejszy i żyjący w zgodzie ze sobą, ludźmi i światem, co będzie dla ciebie naturalne!
-
Dobrze dobrany lek albo leki potrafią bardzo pomóc, nieraz nawet bardziej niż psychoterapia. Wspominasz o depresji, a depresja jest chorobą psychiczną przy której podstawą leczenia jest farmakoterapia. Niestety nie wiem, czy jest to diagnoza jaką otrzymałaś od lekarza czy tylko jakieś Twoje "nazwanie" swojego stanu psychicznego. Z depresji da się całkowicie wyjść, leki też pomagają zapobiegać dalszym jej nawrotom. Przy psychoterapii leki mają za zadanie utrzymać pacjenta w ryzach, tonować dezorganizujący lęk, zapobiegać nadmiernym atakom paniki czy wyjątkowo natrętnym myślom samobójczym, jakie mogą pojawiać się w trakcie tzw. "stresu terapeutycznego". No i w końcu mogą poprawiać funkcje poznawcze, rozjaśniać myślenie, jeśli było by to konieczne. Najważniejsze jest zapobiegać temu całemu "powiększaniu się" depresji.