Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Instytucja małżeństwa nie jest zdrowa, a co dopiero rozwód, hehe
  3. Ale że benzo w jednej linijce z narkotykami Z najdziwniejszych rzeczy jakie robie to chyba kompulsywne zakupy spożywcze xD Nie kupuje wszystkiego naraz żeby mieć po co iść albo zamawiać zakupy następnego dnia albo za kilka dni, dziwne nie? Palenie to tam wiadomo niestety siada i zwyczajnie nie chce mi sie rzucać bo bym nie miał co robic gdy się zestresuje. Lubię się też skatować jakimiś ćwiczeniami
  4. Dzisiaj
  5. Co myślicie o osobach, które utknęły w roli bycia ofiarą, uciekając tym samym od odpowiedzialności za własne życie? A może sami czujecie, że tak się identyfikujecie i nie potraficie wyjść z tego schematu? Opowiedzcie o swoich odczuciach i doświadczeniach. Przytoczę kilka rodzajów "korzyści" ludzi - ofiar: Przede wszystkim unikają odpowiedzialności. Nic od nich nie zależy, bo są chorzy, bo są skrzywdzeni, bo mają trudną sytuację. Niczego się nie podejmą, by nie odnieść porażki, boją się oceny. Nie decydują o niczym. Na nic nie mają wpływu. Uzyskują uwagę, wsparcie. Bliscy się nimi interesują, są empatyczni. Uzyskują pomoc, są wysłuchiwani. Obchodzą się z człowiekiem - ofiarą jak z jajkiem, są delikatnie. I takie zachowanie ludzi wobec ofiary nieświadomie może wzmacniać trzymanie się tej roli, no bo, umówmy się, fajnie jest otrzymywać zainteresowanie i ciągłe pomaganie we wszystkim. No i jeszcze osoby takie bardzo często zasłaniają się swoją bolesną przeszłością. Owa zła przeszłość tłumaczy niemal wszystko. - " Rodzice mnie nie szanowali, dlatego sam siebie nie lubię i powielam schemat, więc zdarza mi się kogoś skrzywdzić. To nie moja wina, tylko ich ". "Nie będę szukać pracy, bo w szkole się ze mnie śmiali, więc w pracy też będą", "Nie będę się rozwijał intelektualnie, bo nauczyciele mówili, że jestem głąbem". Takie osoby często, gdy dostaną gotowy plan działania, nie korzystają z niego. Nie biorą żadnych rad do serca. Nie mają żadnej refleksji nad sobą. Nie widzą żadnego rozwiązania obecnej sytuacji. Nie robią nic, nie chcą nic zmieniać. Ale za to KOCHAJĄ rozmawiać o problemie, cierpieniu - i nie szukają wyjścia. - "To i tak nie zadziała, u mnie się nie da". Widać to często na forum W relacjach są to osoby trudne. Szukają ratunku, przylepiają się do drugiej osoby, są wampirami - wysysają energię. No i wiadomo, te same teksty i usprawiedliwianie swoich zachowań. No i identyfikacja np. z chorobą. Tacy ludzie patrzą na siebie etykietami. Wkładają ciasno do szufladki, i nie widzą perspektyw na zmiany. I teraz tak. Żeby ten temat nie brzmiało tak kontrowersyjnie chcę dodać, że te "korzyści" nie są świadome w większości przypadków, nie oznaczają, że ktoś udaje i nie są powodem choroby. W chorobach/zaburzeniach psychicznych problem rozpoczyna się, gdy choroba staje się jedynym sposobem funkcjonowania. A Wy co myślicie na temat kwestii bycia ofiarą i czerpaniu z tego korzyści?
  6. "suplementy GABA (kwas gamma-aminomasłowy) działają, głównie poprzez uspokojenie, wyciszenie i ułatwienie zasypiania. Działają hamująco na układ nerwowy, co pomaga w redukcji lęku, stresu i poprawie jakości snu. Mimo kontrowersji co do przenikania przez barierę krew-mózg, badania sugerują skuteczność w relaksacji" @MiśDuży Więc pierdoły piszesz, Biorę to kilka dobrych miesięcy i mi bardzo pomaga, tak jak tauryna i tryptofan.
  7. Mam wrażenie, że można dziś świetnie rozumieć siebie, i jednocześnie stać miejscu w celu. Tak spoglądam na siebie, gdy uczęszczałam na terapię ponad dwa lata... Wydałam kupę szmalu, wiecie. To jest spory wydatek. Teraz wiem jak działa na mnie terapia i jakie są jej potencjalne szkody. A są to szkody niemałe. Terapia nie zmieniła NIC. Co najwyżej spotęgowała pewne obsesję, natręctwa. I pod koniec terapii wybuch manii. NIe oskarżam babeczki za moje prblemy, ale wiecie, szkoda że mi nie pomogła, a mi się pogorszyło. Siedziałam tam, gadając o wyszukanych na siłę problemów. I tutaj moja opinia - skupiasz się na tym, co Cię boli, rozdrapujesz rany, wracasz do przeszłości, usłyszysz jakiś tandetny komentarz, dostajesz zadania domowe, zmieniasz się, ale czy na dobre, czy raczej na gorszą wersję, taką jaką upodoba sobie terapeuta. Zresztą. Idzie sobie taki człowieczek na studia. Dobrze się uczy, zdaję egzaminy, robi szkolenia itd. staje się psychoterapeutą. Przyjmuje biednych ludzi szukających ratunku, na już, na teraz. No wylecz moje bolączki, czekam aż coś ze mną zrobisz. A młody terapeuta słucha, komentuje, doradza. I tak sobie siedzicie, rozmawiacie. Skupiasz się na swojej durnej głowie, co w niej jest, co powiedzieć, o co zapytać. Najwstydniejsze rzeczy w twoim życiu? Jak najbardziej, bo to cię wyciągnie z otchłani. Na początku będziesz się czuć okropnie. Na "efekty" czekasz lata. Nadmierna analiza siebie, zamartwianie się, rozkręcania problemów w głowie. To wszystko utrudnia działanie w codzienności. No bo jak funkcjonować, kiedy musisz znaleźć problem w swoim dzisiejszym zachowaniu i co myślałem o poranku. A po czasie pewnym człowiek nie potrafi podjąć decyzji bez terapeuty, wysyła mu nawet wiadomości, szuka ciągłego potwierdzenia. Uzależnia się od "profesjonalisty" i autorytetu. Terapeuta potrafi nadinterpretować normalne emocje, sytuacje, problemy. Szuka symboli, wymyśla po swojemu tłumaczenia, błędnie rozumuje. Może być tak też, że wrzuca was w jeden worek "zaburzeń" i leci po omacku, że swoich schematów i filtra Pamiętajcie, że terapia wpływa na sposób myślenia o sobie. Jeśli jest źle prowadzona, to może utrwalić negatywną tożsamość (znam jednego typa, co chodziło 10 lat i zachowuje się jak robot, równie puste oczy, co styl bycia, robotyczne - bez głębi i osobowości). Okej, terapia to wasz wybór. Nie zawsze jest zła. Może być skuteczna. Warto przed jej rozpoczęciem zorientować się jakie terapeuta ma opinie. Może ktoś polecał ci kogoś w przeszłości. Sprawdź na własnej skórze jak się przy nim czujesz, czy dobrze się dogadujecie i czy czujesz się komfortowo. Terapia to długi proces i kosztowna usługa, dlatego warto chodzić do takiego specjalisty z którym macie nić porozumienia i wybrać odpowiednią dla waszych problemów nurtu terapeutycznego. Jeśli mieszkasz w dużym mieście i masz środki na terapię, to idź. Tzn. idź jeśli wymaga twoje zaburzenie/choroba/problem. Jeśli nie musisz podejmować terapii, to zajmij się życiem i farmakoterapią (jeśli na coś cierpisz). Terapia może pomóc, może nie pomóc, i może zaszkodzić. Wybór należy do Ciebie. A co Ty o tym myślisz?
  8. na piersiątkach? Radość sprawił mi nowy dzień. A dziś jest sobota. A jutro kończy się konkurs.
  9. Wczoraj
  10. U mnie proces szukania supli się od drugiej strony zaczyna. W sensie wiem co chce w swoim organizmie poprawić i pod to szukam czegoś co w tym pomoże. Tak na witaminę D I Omege np. trafiłem. Co uważam było świetnym odkryciem. Co jakiś czas testuje coś nowego ale jeśli nie widzę efektów lub są słabe to na dłużej się z tym nie koleguje Mi po trawce kiedyś tak odbiło że myślałem że nie wrócę już do bazy. Mam tendencję do deoersonalizacji ale tak mnie wtedy raz z butów wyrwało że wracałem do siebie parę godzin i na dobre mnie zniechęciło do eksperymentów z THC w jakiejkolwiek ilości. Czasem jak nawet poczuje zapach to staram się odejść dalej albo przegonić towarzystwo bo tak nie chciałbym znowu tak odlecieć. Dosłownie jak w filmie Numb miałem
  11. Heh co prawda ja na paroksetynie ale też chce coś włączyć dodatkowego na uboki szczególnie związane z PSSD i ogólnym zamuleniem. Trochę energii brakuje w ciągu dnia czasami. I też się zastanawiam. Niby tranzodon mógłby być ok ale też nie mam problemów ze spaniem a on raczej do spanka. Ale u mnie chyba wygrywa póki co bupropion jako propozycja. Ty rozważałes to? Chociaż przy SNRI nie wiem czy to nie za dużo hmmm
  12. Aż tak źle to by chyba nie było. Dużo tęgich głów było i jest na świecie. Chyba to nie jest tak, że tylko jedna osoba jest w stanie wpaść na genialne pomysły. Raczej prędzej czy później warunki sprzyjają by coraz więcej osób mogło dochodzić do wielkich odkryć. Czasem myślę, że nawet jak mi wpadnie do głowy jakiś pomysł to jednocześnie może on wpaść w podobnym okresie czasu wielu innym osobom. Pytanie tylko kto zacznie je realizować jako pierwszy i dokończy taki temat. Ale żeby nie było że umniejszam mu bo nie śmiałbym Aaaaaale kocur!!!!!!
  13. brum.brum

    Libido, a leki

    Nie długo zrobię sobie badanie na teścia i prolakto właśnie. Coś jest nie bardzo u mnie, czuję
  14. Więcej w niższych dawkach, mniej lub wcale w wyższych bo dochodzi noradrenalina jak ktoś jej potrzebuje. W moim przypadku mam niestety już wyczulone te receptory i nawet mała kawa powoduje niepokój
  15. Morvena

    Wkurza mnie:

    Wkurza mnie to, że lit mi mocno spadł. Byłam pewna, że po zwiększeniu dawki wzrośnie. W poniedziałek mam dzwonić do lekarki, bo dzisiaj jej już nie było. Oby się obyło bez szpitala. Błagam...
  16. Melodiaa

    Usuwanie konta

    Nie odbieram tego osobiście.
  17. Pytanie kojarzy mi się z rozmową o pracę, długo zastanawiałam się przed nią jaką odpowiedź przygotować, żeby ani nie wyjść na zbyt zarozumiałą, ani na niepewna swojej wartości. Tak bardziej otwarcie, moje zalety to: dobra, kulturalna, miła, inteligentna, mądra, lojalna, pomocna, empatyczna. Wady: leniwa, bałaganiara, nieśmiała, bojąca się ludzi, odkładająca trudne rzeczy w czasie, słabo radząca sobie z krytyką, mało dbająca o siebie, mająca trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji.
  18. No tak ale ty bierzesz o ile się nie myle antydepresanty i to dwa. A one totalnie uwalają libido. Wiem bo sam brałem kiedyś np. cital albo asertin. Ja obecnie na tym zolafrenie który też dawką nie jest niski mam prolaktyne 254.
  19. Rodzice do mnie wcześniej, że jestem strasznie pobudzona i agresywna. A ja sobie myślę - okej, zaraz okres, więc przez to. Ale chyba jest inny powód Lit spadł mi do 0,43. Jak wychodziłam że szpitala zaczęłam brać tabletkę więcej, bo miałam0,6. No i kurde spadła. Może dlatego się tak wściekam. Nie mogłam się dodzwonić do lekarki, ale w on. n pewno będzie. Zwiększamy o jedną tabletkę i zobaczymy, co dalej.
  20. Dasz radę. Wszyscy przez to przechodziliśmy. Ja zawsze brałem lek przez 8 tygodni zanim zrezygnowałem.
  21. "Gdyby ludzie kontrolowali pożądanie seksualne i poświęcali swej pracy zawodowej połowę czasu, który trwonią w pogoni za seksem, to nigdy nie poznaliby smaku ubóstwa" (c) Napoleon Hill
  22. hmm rok temu tego samego kota udało się podnieść problem był ten sam tylko inne stadium dwa tygodnie kroplówek podskórnych, leki i opieka wtedy dały radę acz hmm po tym trafiłem na izbę przyjeć lubelskich Abramowic i tam doktor mnie nie przyjeła ale zapisała mi właśnie Preato... Bardzo to zmieniło mój komfort zycia - uczę się, pracuję, funkcjonuję... jakieś takie kółko się domknęło wczoraj - mam wrażenie masz całkowitą rację - tak jest i bardzo to dziś doceniam pozdrowki
  23. Od 5 miesięcy nie zażywałem żadnych benzodiazepin. Dzisiaj coś mnie podkusiło i poprosiłem lekarza o Xanax 2mg. Ciekaw jestem jak z moją tolerancją. W tamtym roku zdażało się że brałem nawet 6mg alpry na dobe, przez co napewno wyrobiłem sobie tolerancje.
  24. Jakby co, to w ogóle to nie pomaga na obniżenie trójglicerydów - zwykły kicz. Nawet wzrosły mi TG do 170.
  25. Ostatni tydzień
  26. Ja właśnie skończyłam słuchać "The fall of Roman Empire" (straszna nuda, choć były ciekawe momenty). Teraz słucham "What Iranians want", a czytam "Smile or die", jak na razie ciekawe, o toksyczności amerykańskiego bycia pozytywnym na siłę. Teraz to się staje wszędzie popularne zresztą.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×