Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Postaram się opisać mój problem w mało skomplikowany sposób. 26 lat - nie mogę znaleźć partnerki (ciężko jest mi nawiązać kontakt - boję się odrzucenia) co sprawia, że zamykam się w sobie, coraz mniej mówię a gdy z kimś rozmawiam, w ogóle tej osoby "nie słucham", myślami jestem gdzie indziej, pomimo tego że gdy ktoś cały czas do mnie coś mówi, a ja myślę o czymś innym to po np 30 minutach jestem w stanie odtworzyć każde słowo, które rozmówca do mnie powiedział. Co chwila myślę o czymś innym, nie potrafię ustać w miejscu, cały czas muszę coś robić np. gdy palę papierosa lub stoję na przystanku chodzę w kółko. Bardzo brakuje mi drugiej osoby przez co nie "cieszę się z życia". Często mam myśli samobójcze ale wiem, że tego nie jestem w stanie zrobić. Po prostu myślę co by się stało gdyby bla bla bla wyobrażam sobie reakcje i zachowania ludzi po moim samobójstwie...

 

Bardzo łatwo wchodzę w spory ze znajomymi, rodzicami - sprawia mi to "radość" jeszcze bardziej cieszę się gdy moi znajomi sie kłócą między sobą.

Boję się ciemności -chociaż tutaj muszę dodać, że tylko ciemności w zamkniętych pomieszczeniach np. pokój, dom- często oglądam się za siebie bo wydaje mi się, że ktoś za mną stoi. gdy siedzę w pokoju spoglądam co chwila na drzwi, okno itp itd.

 

Miewałem bóle w klatce piersiowej, gdy mój rówieśnik zmarł na zawał serca, bóle się nasiliły -poszedłem do lekarza - zrobili ekg i inne badania, które nic nie wykazały. Nie wiem dlaczego ale uczucie bólu w klatce ustąpiło od kilku miesięcy spokój.

 

Często w czasie snu "przechodzę w dziwny stan" - niby coś mi się śni ale wydaje mi się, że nie śpię - słyszę wszystko co się dzieje wokół - chociaż nie wiem czy to co słyszę to jest sen czy rzeczywistość, nie potrafię rozróżnić - do tego dochodzi "pulsowanie" w żołądku - nie wiem jak to opisać, tak jakby mnie ktoś rytmicznie "ugniatał". Wiem, że mam zamknięte oczy ale wydaje mi się, że wszystko widzę W czasie tego stanu nie jestem w stanie ruszyć ręką czy nogą, żeby się przebudzić potrzeba nielada wysiłku. Chcę otworzyć oczy ale nie moge w końcu mi się udaje - budze się tzn otwieram oczy i odrazu zasypiam - stan się powtarza - znów się budzę odrazu zasypiam - stan się powtarza. I tak z 3-4 razy, aż w końcu normalnie zasypiam. Rano nie pamiętam nic prócz tego "dziwnego stanu".

 

Czy ktoś ma podobne zachowanie/stany ? Czego to są objawy ? Jak temu zaradzić ? Ja sobie tłumacze to tym, że wszystko minie gdy znajde sobie partnerkę. Wróci chęć do życia itp itd tak przynajmniej czuję, że tutaj dziewczyna będzie lakrstwem na wszystko a te moje "dziwne zachowanie" jest wynikiem samotności.

Dziękuję za wszelkie sugestie, porady !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziwne to co opisałeś, jak dla mnie to nawiedza Cię jakiś duch w nocy :lol:

nie no żart ;) ale szczerze to nie wiem jak to wytłumaczyć co to może być, może to jakieś uczucie niepokoju, jakieś lęki nie dają Ci spokojnie spać i dlatego masz takie dziwne wrażenie.

Najlepiej skonsultuj to z lekarzem, wygląda mi to na jakieś zaburzenia koncentracji, jeśli chodzi o te sytuacje z jakimś rozmówcą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurde nie wiem czemu ale z tym duchem tez tak sobie tlumaczylem. Kurcze meczy mnie to strasznie. Podczas pisania tamtej wiadomości wiele razy rozejrzalem sie wokół siebie czy aby na pewno nikogo nie ma... :(

 

Zapomniałem dodać, że gdy z kimś "rozmawiam" nigdy nie patrzę się w oczy, najczęściej mówię wpatrzony w ziemię. Niektórym to nie przeszkadza, innych mówiąc oględnie strasznie irytuje. Nie lubię oglądać oczu, w szczególności zdjęć gdzie widać tylko oczy bez twarzy tak jak np. logo tego forum. Nie jest dobrze.

 

Nie wiem co się ze mną dzieje :( Chciałbym temu wszystkiemu jakoś zapobiec, boję się wizyty u psychiatry bo nie wiem co by rodzina, znajomi zaczeli myśleć, gdyby stwierdzono u mnie jakieś zaburzenia, które tak czy siak występują.

 

Cały czas improwizuję, że niby wszystko jest ok - ludzie na ogół spostrzegają mnie jako zadowolonego, pełnego empatii, pomocnego, wiecznie uśmiechniętego człowieka. Nikomu nie powiedziałem o swoich problemach, które cholernie mnie męczą - to całe zakładanie maski aka improwizacja też jest cholernie męcząca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tym snem to sa po prostu omamy hipnopompiczne, nic groznego>>zdarza sie normalnym ludziom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałem na własną rękę "uzdrowić się" jakimiś dostępnymi środkami uspokającymi bez recepty. Efekt był taki, że np. po Valerinie nie mogłem w ogóle zasnąć i miałem większe lęki. W pewnym momencie czułem się tak jakbym był osaczony przez niewiadomo kogo do tego dochodził straszny ból(skurcz) żołądka - taki jak przy konkretnym stresie.Bywały sytuacje, że w środku nocy wychodziłem na godzinny czasami dłuższy spacer, bo bałem się siedzieć w domu bo zaraz coś mi się stanie i nie chodzi tutaj o jakiegoś złodzieja czy bandytę...a to uczucie, że coś/ktoś jest za mną było nie do zniesienia. Raz się zdarzyło, że po prostu wybiegłem z domu w samych bokserkach i koszulce.

 

Kiedyś miałem robione badanie EEG, w związku z moim nadciśnieniem, doktor powiedział mi, że mam lekkie zaburzenia fal mózgowych typu beta. Nie wiem czy te zaburzenia nie doprowadziły do takiego a nie innego stanu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Powinieneś udać się do psychiatry, a nawet musisz. Ja też chodzę i nikt z mojej rodziny nie ma o tym pojecia, poki sama im nie powiem to sie nie dowiedzą. Chyba Ty sam masz z tym jakiś problem, boisz się że z Tobą nie jest dobrze, boisz się choroby psychicznej.

Ale pomyśl, czy chcesz tak żyć? ten stan może się pogarszać, możesz sam siebie doprowadzić do ciężkiego stanu, do ciężkiej psychozy czy coś...

Radzę Ci - idź do psychiatry koniecznie.

 

[Dodane po edycji:]

 

A Ty mieszkasz sam? Tak z Twoich opisów wynika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do znalezienia partnera/ki to na pewno jest w tym trochę racji. Udało mi się w tym samym czasie dobrać odpowiednie leki i znaleźć wspaniałego mężczyznę, dzięki czemu mam wrażenie, że dostałam nowe życie. Lepsze życie. Choroba wciąż daje o sobie znać, ale jest o wiele lepiej. I jest ktoś, kto wspiera i rozumie szczególnie, gdy mam gorsze dni. Też byłam typem samotnika, co pogłębiało tylko depresję. Trochę dzięki lekom, trochę dzięki własnej pracy otworzyłam się na ludzi i jest dobrze.

kidowski udaj się do psychiatry. Jeśli od razu trafisz na dobrego specjalistę, to na pewno Ci pomoże. Nie bój się leków-niekiedy są naprawdę potrzebne. Tak jak mówią inni-jeśli sam rodzinie nie powiesz to się nie dowiedzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkam sam od około 4 lat. Pierwsze tego typu zaburzenia zauważyłem u siebie w wieku 15 lat - tzn wtedy pierwszy raz doświadczyłem tego dziwnego stanu w czasie snu - cały się trząsłem ze strachu. Na drugi dzień powiedziałem o tym mamie, gdy o tym mówiłem nogi mi się zrobiły jak z waty i zacząłem się cały trząść. Mama powiedziała mi, że to był tylko zły sen. Od tego momentu bałem się zasypiać.

 

W dzieciństwie bardzo bałem się ciemności, ale tak jak napisałem wcześniej tylko w zamkniętej przestrzeni. Nie wiem czemu tak jest, bo nie mam problemu np ze spacerem w nocy po lesie czy przejściem przez cmentarz w nocy.

 

Muszę się przełamać i iść do psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Psycholog też by pomógł - może psychiatra Cię skieruje, dowiedziłabyś się skąd te dziwne lęki nocne się wzięły, może jest jakaś przyczyna w dzieciństwie? jakieś zdarzenie? o którym możesz nie pamiętać nawet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dzieciństwie miały miejsce 3 zdarzenia, które do dzisiaj strasznie utkwiły mi w pamięci. Miałem wtedy 4-5 lat, może one są tego przyczyną patrząc na to co się wtedy stało i jak się czułem to pasowałoby jak ulał.

1) Moja mama i jej dwie siostry postanowiły sobie kiedyś "zażartować" i sprawdzić jak zareaguję gdy moja mama będzie udawać martwą... "głupi pomysł" kazały mi iść po coś do kuchni, gdy wróciłem powiedziały mi, że mama umarła, ja byłem przerażony i zacząłem strasznie płakać

 

2) W nocy w oknie zobaczyłem coś co wtedy wydawało mi się sporych rozmiarów ręką, a było to zwykłe odbicie światła - z przerażenia schowałem się pod stół - wszyscy patrzyli się na mnie dziwnie a ja nie chciałem powiedzieć co się stało

 

3) W nocy tata wszedł do mojego pokoju i chciał wziąć jakąś książkę, żeby mnie nie obudzić nie zapalał światła. Ja się przebudziłem i widziałem po prostu czarną postać, która się zbliża do mnie bo łóżko miałem przy drzwiach. Byłem zaspany, było ciemno i nie wiedziałem "co to jest" - po prostu zamknąłem oczy i leżałem jak sparaliżowany.

 

No ale jeśli to może być przyczyna tego to co mi po tym ? Przyczyna odnaleziona, czasu nie da się cofnąć, a ja strasznie się męczę. Jedyne co mi pozostaje to farmakologiczne leczenie do końca życia ? ehhhh

 

Amon, czy wg Ciebie to jest początek schizofrenii ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Odnalezienie przyczyny jest bardzo ważne, pomaga zrozumieć nasze zachowanie, może Ci sie wydawać, że to nic nie znaczy ale naprawdę ma duże znaczenie, może Ci pomóc w szybszym powrocie do zdrowia.

Wg mnie wygląda to na jakąś psychozę, zaburzenie które jest reakcją na ciężki stres w dzieciństwie. Ale nie jestem lekarzem więc... idź do lekarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wg mnie wygląda to na jakąś psychozę

Z calym szacunkiem, ale tu nic nie wskazuje na psychoze. Na jakiej podstawie wysunęłaś taka teorie??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

Często w czasie snu "przechodzę w dziwny stan" - niby coś mi się śni ale wydaje mi się, że nie śpię - słyszę wszystko co się dzieje wokół - chociaż nie wiem czy to co słyszę to jest sen czy rzeczywistość, nie potrafię rozróżnić - do tego dochodzi "pulsowanie" w żołądku - nie wiem jak to opisać, tak jakby mnie ktoś rytmicznie "ugniatał". Wiem, że mam zamknięte oczy ale wydaje mi się, że wszystko widzę W czasie tego stanu nie jestem w stanie ruszyć ręką czy nogą, żeby się przebudzić potrzeba nielada wysiłku. Chcę otworzyć oczy ale nie moge w końcu mi się udaje - budze się tzn otwieram oczy i odrazu zasypiam - stan się powtarza - znów się budzę odrazu zasypiam - stan się powtarza. I tak z 3-4 razy, aż w końcu normalnie zasypiam. Rano nie pamiętam nic prócz tego "dziwnego stanu".

 

ja tez tak czesto mam...nie wiem wtedy co jest snem a co rzeczywistoscia. A do tego np zaraz po tym zaczyna mi sie snic tak jakby dokonczenine tego co sie dzialo w dzien i nastepnego dnia nies jestem w stanie powiedziec co zdarzylo sie naprawde a co jest wytworem wyobrazni. Ale ja nigdy nie traktowalam tego jak zaburzenia. Nie maialm pojecia, ze takie stany oznaczaja, ze cos jest ze mna nie tak!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wg mnie wygląda to na jakąś psychozę

Z calym szacunkiem, ale tu nic nie wskazuje na psychoze. Na jakiej podstawie wysunęłaś taka teorie??

"Urojenia prześladowcze(Psychoza z zachowaną świadomością) - przekonanie o nieustannym zagrożeniu ze strony mniej lub bardziej sprecyzowanych wrogich choremu sił, przekonanie, że jednostka jest ofiarą prześladowań..."

 

[Dodane po edycji:]

 

Autor pisał o tym, że często mu się wydaje, że ktoś za nim stoi, itp.

Poza tym napisałam że lekarzem nie jestem, więc mylić się mogę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak ale kidowski powiedzial ze mu sie wydaje, a nie ze jest o tym przekonany, a takie cos miesci sie w normie tym bardziej jesli zdarza sie w nocy. Znam zdrowych psychicznie ludzi ktorzy tez tak maja.

 

Ale ja nigdy nie traktowalam tego jak zaburzenia. Nie maialm pojecia, ze takie stany oznaczaja, ze cos jest ze mna nie tak!

Bo nie oznaczaja. Jak juz powiedzialam to sa omamy hipnopompiczne, zdrzaja sie przy przebudzeniu ze snu lękowego i przydarza sie to normalnym ludziom. Gwarantuje Ci ze jak bedziesz zrelaksowana to bez trudu bedziesz wiedziec co bylo fikcja a co rzeczywistoscia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dzieki:) czekam teraz na czasy w ktorych bede zrelaksowana:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lilianna - z całym szacunkiem, ale: nie strasz ludzi takimi sformułowaniami: "na moje oko, to psychoza"; no a na moje, to czerwona krosta na nosie; Lilianna - może nie powinienem tak ostro zareagować, ale tego typu rzeczy mogą człowieka bardzo, bardzo przestraszyć; nie wiem, z czym związane są twoje problemy nerwicowe - moje z lękiem, że zachoruje psychicznie i wierz mi - gdybyś coś takiego powiedziała do mnie, to wpadł bym w niesamowitą panikę;

poza tym - gdy już szukasz czegoś w tzw. "źródłach internetowych/encyklopedycznych", to czytaj uważnie; w psychozie człowiekowi się nie: wydaje a - jest o tym przekonany; z tego, co przeczytalem, co kidowski wie, ze ten lek jest irracjonalny; kiedys czytalem o takich roznych zaburzeniach snu i czuwania i to nie ma zadnego zwiazku z choroba psychiczna;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
dzieki:) czekam teraz na czasy w ktorych bede zrelaksowana:)

Czyzbym wyczuwala ironie??Niepotrzebna. Sama przezylam to co pisuje autor ale po odpowiednim leczeniu wszystko mi minelo. Nie na darmo mowi sie ze to zaburzenia zdarzajace sie co prawda u normalnych ludzi, ale powstajace na podlozu lekowym; po uspokojeniu sie zazwyczaj przemijajce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nie celineczka!! to nie ironia!! to szczera nadzieja, ze kiedys nie bede zyla w takim stresie. Ni ewiedzialam, ze to tak zabrzmialo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Lilianna - z całym szacunkiem, ale: nie strasz ludzi takimi sformułowaniami

dobrze, już nie będę :P ale napisałam że lekarzem nie jestem... poza tym chyba nie przemyślałam do końca tego co napisałam, wysunęłam pochopne wnioski. Sorki, poprawię się na przyszłość ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
nie celineczka!! to nie ironia!! to szczera nadzieja, ze kiedys nie bede zyla w takim stresie. Ni ewiedzialam, ze to tak zabrzmialo...

spoko :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zauwazylem, że za kazdym razem gdy chcę się z kimś umówić(mówię tutaj o kobiecie - potencjalnej partnerce) i słyszę odmowę to mój stan sie bardzo pogłębia. Narasta uczucie lęku-strachu, nie wiem czy mam wystarczająco odwagi, żeby iść do lekarza i zwierzyć mu się z moich problemow.

Dzisiaj wychodziłem spod prysznica, zacząłem się ubierać i w pewnym momencie "zwiesiłem się" na jakieś 30 sekund, dopiero po tych 30 sek uświadomiłem sobie, co się stało - stałem i w bezruchu gapiłem się na zlew - łzy mi naszły do oczu po tym jak sobie pomyślałem co się ze mną dzieje.

 

Do tego to uczucie, że ktoś cały czas jest obok... ehhhh

Od pewnego czasu ma miejsce jeszcze coś - za każdym razem gdy idę ulicą wydaje mi się, że ludzie w samochodach się na mnie non stop patrzą. Do pracy zaczalem chodzic dluzsza droga, ale przynajmniej mniej samochodow jezdzi, po prostu nie moglem chodzic glowna ulica - porazka :(

 

Tak się zastanawiam, tyle tych dziwnych zaburzeń u mnie - pewnie jest ze mna strasznie źle - boję się, że mnie wrzucą do jakiegoś szpitala na leczenie :(

Moja przyjaciółka przestała ze mną rozmawiać, powiedziała, że tylko zarażam swoim smutkiem i mam się odezwać gdy już będzie lepiej i nie dziwi się, że nie mam dziewczyny ani żadnych dobrych znajomych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kidowski - ale ty zdajesz sobie sprawę z tego, że to tylko twoje myśli i że naprawdę ci ludzie w tych samochodach sie nie patrza?

 

ja takie wrazenie mialem, kiedy naczytalem sie o objawach schizofrenii i wkrecalem sobie ta chorobe, bo myslalem, ze to nie nerwica, a cos powazniejszego; tyle, ze ja wlasnie nie zmienialem tras itd. - nie pozwolilem, zeby nerwica pokrzyzowala mi zycie; ty tez tak nie rob - jesli wiesz, ze to tylko mysli; musisz zdac sobie z tego sprawe po prostu, ze to mysli i nic wiecej;

 

[Dodane po edycji:]

 

i jeszcze cos - to z tymi ludxmi, to oznaczac moze np, ze jestes bardzo niesmialy albo twoj lek : "co inni sobie o tobie pomysla?" tu na forum byly tez takie osoby- calkiem sporo - ktore mialy takie wrazenie, nawet nie majac leku przed jakimis choreobami psychicznymi; czasem tak jest, a te uczucia - mysle, ze to nerwica, ale powinienes powiedziec o wszystkim psychiatrze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie, nigdy nie czytałem w ogóle o jakichkolwiek zaburzeniach psychicznych przed obawą, że zacznę w sobie doszukiwać się objawów danej choroby - z drugiej strony wiedziałem, że coś jest źle patrząc na swoje zachowanie, myślenie, dziwne stany

 

Kilka tygodni temu przeczytałem artykuł o depresji "objawy, skutki, leczenie itp itd" - jak do tej pory był to jedyny przeczytany artykuł dotyczący zaburzeń psychicznych.

 

Wytłumaczę to tak, w momencie gdy mam uczucie, że ktoś za mną stoi, wydaje mi się, że tam ktoś/coś jest naprawdę - dopiero gdy lęk ustępuje/zmniejsza się, zdaję sobie sprawę, że nikogo nie było. Lęk mi towarzyszy cały dzień gdy tylko wejdę do domu i nawet gdy jest tak słaby, że dopuszcza normalne myślenie, to się rozejrzę kilka razy żeby upewnić się, że nikogo/niczego nie ma, czyli niby sobie zdaję sprawę, że to wyobraźnia a jednak się rozglądam.

 

Tak samo jest z tym patrzeniem się na mnie. Wiem, że to się dzieje w mojej głowie ale wydaje mi się, że oni cały czas się patrzą - gdy tylko wyjdę z domu myśl, że jest inaczej w ogóle nie dociera do mnie. Kiedyś szedłem ze znajomym i zapytałem się dlaczego oni się na nas patrzą, a on "jacy oni?" - "ludzie w samochodach" - powiedział, że nikt się nie patrzy na nas i sobie coś wkręcam. W tej chwili wiem, że sobie coś "wkręcam" ale to tylko do jutra do 7:30.

 

Jeśli chodzi o nieśmiałość - ja to nazywam skrajną nieśmiałością - w niektórych sytuacjach uwidacznia się pewność siebie i nie ma mowy w ogóle o nieśmiałości - w innych jest po prostu tragedia - głównie chodzi o relacje z kobietami. Kiedyś ktos mi powiedział, że dzieje się tak bo jestem bardzo wysoki 200 cm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kidowski polecałabym wizyte u psychologa lub psychiatry. Choc na poczatek lepiej byloby pojsc do psychologa. Dobrze by bylo jak bys opowiedzial o tym specjaliscie, moglby Ci na pewno pomoc. Zastanowilisyscie sie na jakim podlozu powstaja u Ciebie takie napady. Naprawde polecam wizyte u specjalisty- nie warto sie meczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×