Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
123

Salvete!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

Myślałem, że zarejestruję się i ograniczę się tylko do czytania postów, a jednak. Coś mnie skłoniło, żeby napisać. Witam raz jeszcze!

Od kiedy pamiętam mam bardzo niską samoocenę, chociaż było kilka dni w życiu, kiedy czułem się pewniej (to były piękne dni). Może przyczyniło się do tego liceum, bo dojeżdżałem do szkoły i byłem tam sam (przez rok; chociaż właśnie o to mi chodziło, żeby spróbować samodzielności i przeżyć pewną przygodę) albo przez ludzi, którzy do niej chodzili, bowiem było to jedno z "najlepszych" liceów w szkole. Może w związku z tym, że zacząłem dojrzewać, a może w związku z tym, że czułem się osamotniony w nowej szkole... bla, bla, bla. Aż w trzeciej klasie, pod koniec pierwszego semestru coś we mnie pękło. Zaczęły się napady gniewu, agresji, otępienie. Temu wszystkiemu towarzyszyły różnego rodzaju stresory: maturą i to, żeby zdać ją jak najlepiej, żeby dostać się na upragnione studia, do których sam nie byłem bardzo przekonany; problemy rodzinne- w styczniu odszedł ojciec. Akurat to ostatnie jest plusem, bo nigdy nie lubiłem swojego ojca i nie mogłem doczekać się aż zacznę studia i nie będę go widywał. A w związku z moimi żadnymi relacjami z ojcem i pewnymi "grzeszkami" zacząłem mieć problemy ze sferą seksualną.

Próbowałem szukać ucieczki u Boga, co pozwoliło mi Go tak naprawdę poznać i cieszę się, że szukałem drogi do Niego, ale teraz już nie potrafię i to mnie też dobija.

Poczucie osamotnienia, w duchu perfekcjonista, a w praktyce leń też zrobiły swoje.

Właściwie to nie umiem określić, podać nazwy choroby, która mi dolega.

Podjąłem kroki do pracy nad sobą. Ale droga była długa. Przez rok czy 1,5 "swój" ksiądz i rozmowy z nim oraz spowiedź u niego. To on skierował mnie to psychologa, a ten z kolei do drugiego. Wkurzało mnie to, ale cóż. Chciałem sobie pomóc. Te ostatni psycholog kilka miesięcy przed maturą nie ucieszył mnie mnie, kiedy powiedział, że teraz nie będzie brał na siebie odpowiedzialności za podjęcie psychoterapii, bo mogę się jeszcze bardziej załamać. Więc co miałem zrobić jak nie pójść do psychiatry po farmakologię? Niestety przepisała mi rexetin i nie wiedziałem, że tak usypiająco będzie na mnie dział. Zasypiałem do szkoły i nie chcieli mnie klasyfikować za frekwencję, a raczej jej brak na kilku przedmiotach. Ale jakoś liceum ukończyłem, maturę w miarę dobrze zdałem, chociaż nie jestem za bardzo zadowolony, ale myślę, że na dostanie się na studia wystarczy, ale pewnie dopiero pod koniec lipca okaże się czy dostałem się. Jestem w trakcie psychoterapii, do której musiałem trochę czekać- nie dość, że do matury, to po maturze psychologa nie było miesiąc w związku z chorobą. Ech... To ciągłe czekanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moze teraz juz bedzie lepiej :) Czesc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Ważne , że zacząleś.Trzymaj się , i napisz czy dostaleś się na studia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×